Akurat miałem wenę, żeby opisać. Historia zawierająca #stoicyzm w praktyce. Taki z dnia codziennego.



Wracałem samochodem do domu. Jadąc środkowym pasem zbliżałem się do świateł. Zauważyłem, że z parkingu marketu wyjechał dość agresywnie samochód wykorzystując lukę pomiędzy autami na prawym pasie, które właśnie wyprzedzałem. Niespodziewałem się jednak, że na tym nie zakończy manewru, lecz, chcąc przebić się na skrajnie lewy pas, wjedzie wprost pod moje auto, . Zahamowałem awaryjnie i odbiłem na lewy pas. Zmieściłem się na centymetry między krawężnik a zajeżdżającą mi drogę Toyotę. Zakupy, które wiozłem na tylnim siedzeniu spadły na podłogę.

– K⁎⁎wa idiota – mruknąłem mimowolnie. I tyle.


Obserwowałem jak przez głowę przechodzą mi myśli nakazujące rzucanie wulgaryzmów i machanie łapami jak małpa. Powstrzymałem je. Zauważyłem, że autem jechała kobieta. Przez głowę przeszły kolejne myśli: co za baba, nie umie jeździć, w chipsach prawko znalazła. – odrzuciłem je jako głupie i krzywdzącą generalizację. Pomyślałem, już spokojniej, że ta pani może faktycznie nie jeździ zbyt sprawnie, a może jeździ ale ma gorszy dzień, lub jest czymś zmęczona, lub po prostu niewyspana. W każdym razie jaki by nie był powód tego manewru, to mój wybuch złości nie sprawi, że nagle zacznie lepiej jeździć. A nawet jeśli by sprawił – co jest absurdalną myślą – to i tak pewnie więcej jej nie spotkam. A wszystkich kierowców, którzy jeżdżą po drodze przecież nie wychowam.


Powstrzymałem się od chęci wygięcia się i podniesienia zakupów zza foteli. Jak już miało się coś z nimi stać, to już się stało. Podniosę je za 5 minut, jak już dojadę do domu.


Obserwowałem jak przez wyrzut adrenaliny kołacze mi serce, a przyspieszony oddech pomału zaczyna zwalniać. Zacząłem odczuwać rosnącą satysfakcję z powstrzymania automatycznych odruchów, które doprowadziłyby mnie do wściekłości i popsucia humoru. Wracając do domu czułem zadowolenie, że auto jest całe, a moje odruchy jako kierowcy są całkiem sprawne. Pomyślałem jeszcze, że jakbym nie wyhamował, to wcale by źle nie wyszło, bo wpadłoby trochę kasy z odszkodowania.


Po kilku minutach dojechałem na parking, podniosłem rozsypane zakupy – nic się nie stało – i wszedłem do domu w dobrym humorze.

#postoicku

Komentarze (60)

Jprd dobrze ze jestem ch⁎⁎⁎wy w stoicyzm bo takie przeklinanie na idiotow to ostatnia sytuacje z zycia codziennego z ktorych czerpie przyjemnosc

@splash545 czasami mi smutno ze niemam prawa jazdy bo takie wrzeszczenie z czerwona glowa wystajaco przez uchylone okno i pulsujaca zyla na szyji to jest typowy erwinko move xd

@splash545 a to wiesz ze el classico wczoraj w docie w jednej grze to wykrzyczalem w 3 jezykach eng widze zero reakcj to odrazu ze ja mu trachal mamku tez nic a to sie okazalo polak byl

@FriendGatherArena n’a ludzi co chodzic nie potrafia jak lamus w suvie sie potrari zatrzymac to staje na srodku pasow i mela na maske a jak ktos autobus bloknie a akurat wysiadlem to podchodze do okna pukam i sie pytam czy klata zgolona bo mnie bierze na sranie a lubie jak splywa

@FriendGatherArena ty rządzisz emocjami czy emocje tobą?


@splash545 U mnie lepiej jest odkąd farmakologicznie kontroluje hormony, a jak coś jest nie tak, to świadomość, że to gruczoły a nie ja - pomaga.

@AdelbertVonBimberstein żadne z powyższych, nikt nikim nie rządzi. emocje to część mnie. są reakcją organizmu na sytuacje. jak się czymś denerwuję, to widocznie mam powód. ja jedynie decyduję co zrobię z ładunkiem, który niosą. z doświadczenia wiem, ze odkładanie go na kupkę niczego dobrego nie przynosi. jak nie mam możliwości przekuć trudnych emocji w jakieś konstruktywne działanie, to od biedy i krzyk jest dobrym katalizatorem

@FriendGatherArena tak to część mnie, ale nie muszą mi dyktować tego jak się zachowam. Bo to jak się zachowam to mój wybór i niech tak pozostanie. A nie zamierzam sobie psuć humoru z powodu byle głupoty. Kiedyś mógłbym przeżywać taką sytuację kilka godzin. Wściekałbym się i wyzywał, moja uwaga byłaby skupiona ciągle na tej sytuacji. A tak to wróciłem do domu i sobie robię to co miałem w planach. Opisałem całą sytuację w przypływie dobrego humoru. Nie wiem czemu poddawanie się emocjom i zatracanie się w nich miałoby być czymś lepszym.

@FriendGatherArena przecież ja ich nie odłożyłem na kupkę. Zamiast wybuchu gniewu odczułem satysfakcję, bo przetłumaczyłem sobie tę sytuację inaczej. Dałem im wybrzmieć, ale we mnie, i dałem im też pole, żeby się wyciszyły. Nie uciekałem przed nimi. Krzyk byłoby zmuszeniem mnie do jakiegoś działania, którego sobie nie życzę.

ja jedynie decyduję co zrobię z ładunkiem, który niosą

No właśnie jak sobie chcesz, to sobie krzycz. Ja mam inne metody na regulację emocji.

@AdelbertVonBimberstein fakt. Emocje najczęściej biorą się albo z hormonów, albo z jakichś pierwotnych instynktów. Lęków przed tygrysem, lub utratą pozycji w stadzie, która kiedyś oznaczała śmierć.

@splash545 

nie musisz sie w nich od razu zatracać. doświadczyłeś bardzo stresującej sytuacji - można powiedzieć, ze otarłeś się o utratę zdrowia lub nawet życia. to rodzi ogromne emocje. wybuch złości w takiej sytuacji jest całkowicie uzasadniony. to często pomaga ochłonąć, bo dzięki temu nie będziesz godzinami kisił tej emocji w sobie

@FriendGatherArena no tak, rozumiem o co Ci chodzi. W przypadku większości osób tak to właśnie działa. Ale widzisz ja przez lata nie radziłem sobie z emocjami. Przeżywałem je nadmiernie, w sposób który np. opisałem wyżej, albo uciekałem w używki, żeby je tłumić. Od 3 lat jestem praktykującym stoikiem i przyjąłem cały system filozoficzny, wraz ze światopoglądem i zestawem technik mentalnych jako mój sposób na radzenie sobie z emocjami i nie tylko, bo po prostu mocno się w tym odnalazłem. Stało się to moim hobby i sposobem na życie. Wiele dzięki temu osiągnąłem i czuje się dobrze sam ze sobą. Ja wiem, że niektóre rzeczy ze stoicyzmu wyglądają mało intuicyjnie, ale jak się ma to wszystko dobrze rozkminione, to naprawdę fajnie to działa. W każdym razie u mnie działa to znakomicie. Też pewnie jest jakaś określona pula typów osobowości, u których działa to lepiej.

@splash545 

Dałem im wybrzmieć, ale we mnie, i dałem im też pole, żeby się wyciszyły. Nie uciekałem przed nimi.

no wlasnie ja to nie do konca tak widzę. nie dałeś im miejsca, odrzuciłeś te emocje racjonalizując sobie zachowanie tej kobiety, usprawiedliwiając ją. jak mozesz by na nią zły, skoro była zmęczona/przepracowana/początkująca (każdy kiedyś zaczyał)? twierdzisz tutaj, ze to twoje uczucie jest złe, a nie jej zachowanie. ona przeciez na pewno nie chciała, to roztargnienie albo brak doświadczenia, nie ma sie o co wkurzac bo to niczego nie zmieni. to nie jest miejsce dla odczuwania emocji, to jest ich odsuwanie i negacja.

@FriendGatherArena to były proste rozkminki w przeciągu kilku-kilkunatsu sekund. Dla mnie nie ma znaczenia czy ta kobieta była zmęczona, czy chciała mi złośliwie wjechać pod maskę. Skupiam się bardziej na tym, że nie wychowam wszystkich wokół mnie. Nie mogę kontrolować innych, mogę kontrolować w jakimś stopniu swoje reakcje i mogę czerpać z tego satysfakcję i to robię. Tego typu interakcje z randomowymi ludźmi traktuję jako akceptowanie kapryśnej pogody, przecież nie będę się złościł, że pada deszcz. Choć niektórzy i na pogodę się denerwują.


Swoją drogą to też te myśli, które opisywałem to kilka z nich faktycznie ze mnie wyszło w tym momencie ale były słabe, a kilka sobie dopowiedziałem po chwili co by zrobił, czy pomyślał dawny ja, jak by to się nie wkurzył. To wszystko mi się po chwili zlało, bo się po prostu zacząłem cieszyć, że się nie zachowałem tak jak kiedyś bym to zrobił szkodząc tym sobie.


I tak dałem wybrzmieć prawdziwym emocjom, a nie tym słabym myślom. A jedyną prawdziwą emocją był ten strach przed zderzeniem. Organizm zasygnalizował to stresem, przyspieszonym oddechem i kołataniem serca – na tym skupiłem się przez kilka minut. A te odruchowe myśli i ich przetłumaczenie - które też było odruchowe - zajęły mi z 20-30 sekund.


Ja to sobie tak ładnie rozpisałem, bo to co dziś zaprezentowałem to efekt procesu, który trwał kilkanaście miesięcy i przez ten czas w kontekście kilkudziesięciu podobnych sytuacji, miałem okazję sobie to wszystko przemyśleć i przećwiczyć w różnych wariantach, sprawdzając sobie co działa u mnie lepiej a co gorzej. Jak się będę czuł reagując w taki sposób, a jak w inny.

@FriendGatherArena To ja zapytam bo we mnie rezonuje jedno pytanie - a co z innymi mi bliskimi ktorzy podrozowaliby ze splashem w tamym momencie? Co gdyby na tylnym foteliku siedziala jego corka i widzialaby jego wybuch? Mysle ze to byloby cocno niewychowacze. Powinien wiec wybuchac w momencie kiedy to na nikogo nie wplywa a powstrzymywac sie kiedy jego stan wplywalby na innych?
Rozumiem Twoje rozwiazanie ale dla mnie jest ono adekwatne tylko kiedy jestesmy sami w zamknietym pomieszczeniu. W wypadku doznania takich emocji wsrod innych, nasze negatywne emocje rozlalyby sie po innych co jest jeszcze gorsze. Pytam, bo duzo ludzi ktorzy nie radza sobie z emocjami racjonalizuje sobie ten brak twierdzac - mialem do tego prawo, zmusila mnie sytuacja, itp. Czytaja Twoje:

wybuch złości w takiej sytuacji jest całkowicie uzasadniony

mialem wlasnie takie - ok, ale tylko w tej opisywane przez splasha sytuacji kiedy jechal sam czy moze uwazasz ze taki wybuch uzasadniony jest zawsze.
Jezeli tylko w sytuacjach gdzie wybuch na nikogo nie wplywa - to jak radzic sobie w innych sytuacjach?

Dlatego uwazam ze podejscie splasha za uniwersalne, bo zawsze nie wplywa na nikogo ;)


@Mikel no dokładnie. Jeszcze, żeby to było, że ja to w sobie gdzieś kiszę, a później mi się ulewa. No a tak nie jest. Nauczyłem się czerpać satysfakcję z takich sytuacji i zamiast się wkurzać, to chodzę zadowolony.

@FriendGatherArena 

twierdzisz tutaj, ze to twoje uczucie jest złe, a nie jej zachowanie.


Mysle ze tu chyba zle rozumiesz filozofie stoicka. To nie uczucie jest zle, tylko bledne. To tak jak w zabawie w gluchy telefon, oczy i uszy przekazaly dane do mozgu - ale istnieje mozliwosc ze ten je blednie zinterpretowal. I to nie jest cos zlego, tak samo jak zly nie jest zaden z bledow poznawczych - taka jest zwyczajnie mechanika mozgu ze czasami nadinterpretuje niektore sytuacje, bo tak jest mu prosciej. Nie dopuszczajac innych mozliwosci, utwierdzamy sie w przekonaniu ze nasza zlosc jest uzasadniona. Czy aby napewno? Poddajac w watpliwosc czy nasza interpretacja danej sytuacji jest wlasciwa, przestajemy byc pewni czy powinnismy byc zli. To nie jest negowanie, tylko wprowadzenie niepewnosci w sytuacje ktore na pierwszy rzut oka wydaja sie oczywiste.

Przytocze jeszcze jeden aforzym ktory mocno pomaga w takich sytuacjach. Oto Brzytwa Hanlona:

"Nie należy domniemywać złej woli, jeśli coś daje się zadowalająco wyjaśnić głupotą”

@Mikel 

Co gdyby na tylnym foteliku siedziala jego corka i widzialaby jego wybuch? Mysle ze to byloby cocno niewychowacze.

dlaczego? dzieci nie mogą widziec emocji u swoich rodzicow? serio, co w tym jest niewychowawczego? niech widzą, ze mozna byc zdenerwowanym, ze to naturalne. ze silne emocje powodują reakcje ktore czasem trudno kontrolowac. przeciez one sie dopiero uczą kontroli emocji, niech zobaczą ze dorosłym tez się zdaża ją stracic. serio nie rozumiem dlaczego miałbym dzieciom pokazywac jakis inny, wyidealizowany (?) swiat, w ktorym reakcją na zagrozenie zycia będzie tylko ciche odchrząknięcie. ani same nie beda w stanie w ten sposob funkcjonowac, frustrujac ze nie potrafia zachowac sie tak jak je uczylem; ani nie zrozumieja napotkanych ludzi, ktorzy emocji kontrolowac nie beda. bo jak to tak, nie mozna okazywac emocji


przy okazji - a co w sytuacji, kiedy przydarzy ci się przy dzieciach cos dobrego? tez będziesz się powstrzymywał, zeby dzieci nie widzialy twojej reakcji? to tez jest niewychowawcze? czy tylko wybuch zlosci jest niewychowawczy? Co z innymi emocjami? Co z lękiem na przyklad? mozna pokazywac dzieciom ze sie czegos boimy czy trzeba trzymac sie sztywno? lęk to ta dobra czy zła emocja?

@FriendGatherArena

utraty wiary we własne zdolności poznawcze

Jest dokładnie na odwrót. Nigdy nie miałem zdolności poznawczych na tak wysokim poziomie jak obecnie.


Co do drugiego komentarza, to dzieci zobaczyłyby ojca, który rzuciłby kurwą, bo przecież to zrobiłem. Po chwili wytłumaczyłbym im co czułem z czego, to wynika i wytłumaczyłbym, że emocje zawsze się odczuwa, ale nie zawsze działanie pod ich wpływem jest dobre.

Moje dzieci też znałyby szereg metod na regulację emocji i to nie tylko tych stoickich. A to, że inni nie panują nad sobą, to niech dzieciaki widzą, że można inaczej.


Ta sytuacja to pierdoła i będą jeszcze dużo mocniejsze, trudniejsze sytuacje, przy których stracę panowanie nad sobą, bo każdy ma gdzieś swoją granicę. Moja jest przesunięta odrobinę dalej. Lecz i z tymi trudniejszymi sytuacjami trzeba umieć sobie radzić już po fakcie, gdy się wybuchnie, gdy trzeba będzie ochłonąć i nie ma się co obrażać na to jak jest skonstruowany człowiek.


Piszesz tak o tej sytuacji jakby to było jakieś nie wiadomo co. Jak Tobie spadnie pilot od telewizora na podłogę to też wybuchasz złością, rzucasz kurwami i musisz to jakoś odreagować? Na każdy drobiazg tak reagujesz? No a dla mnie to był właśnie taki drobiazg. Przecież jak stłuczesz szklankę też masz odruch, żeby przeklinać i tupać nóżką, ale się powstrzymujesz i tego nie robisz, bo takie rzeczy się zdarzają, czy jednak się wściekasz za każdym razem z byle powodu? Bo dla mnie to o czym Ty piszesz to jest jakieś ekstremum, że zawsze i wszę­dzie trzeba dać upust swoim emocjom i pozwolić im zabrać kontrolę.


Piszesz o lęku. I co jak dzieciak Cię wystraszy gdy będziesz szedł w ciemności krzyknie: buu! To zrobisz: och. I tyle. Czy będziesz się trząść ze strachu i będziesz płakać?


Czy Ty nie widzisz tego, że ja wyraziłem swoją emocję właśnie w wyważony sposób. Przecież przeklnąłem. Nie pozwoliłem na odebranie sobie kontroli i przesadną reakcję. To wszystko. A Ty zawsze robisz wszystko co akurat emocje Ci każą? Przecież to co one nakazują prawie, że zawsze są reakcjami przesadzonymi.

Jak ktoś Cię wkurzy to idziesz dać mu w mordę, bo tak każą emocje?

@splash545 

Piszesz tak o tej sytuacji jakby to było jakieś nie wiadomo co. Jak Tobie spadnie pilot od telewizora na podłogę to też wybuchasz złością, rzucasz kurwami i musisz to jakoś odreagować? Na każdy drobiazg tak reagujesz? No a dla mnie to był właśnie taki drobiazg. Przecież jak stłuczesz szklankę też masz odruch, żeby przeklinać i tupać nóżką, ale się powstrzymujesz i tego nie robisz, bo takie rzeczy się zdarzają, czy jednak się wściekasz za każdym razem z byle powodu?

skoro to była pierdoła to czym się właściwie chwalisz w tym poście? ze powstrzymałeś się od ostrej reakcji na pierdołę? jak tak to gratuluję, bo musiałeś miec z tym spory problem.

Czy Ty nie widzisz tego, że ja wyraziłem swoją emocję właśnie w wyważony sposób. Przecież przeklnąłem.

nie, nie zauważyłem tego. dzięki za zwrocenie uwagi. tak jak pisalem wczesniej, mialem wrazenie ze raczej unikasz unikasz swoich emocji.

A Ty zawsze robisz wszystko co akurat emocje Ci każą?

Wręcz przeciwnie. Bardzo rzadko i staram się pracowac nad tym, zeby czesciej ich sluchac, bo przekazuja masę ciekawych i istotnych informacji. Peace

@FriendGatherArena

gratuluję, bo musiałeś miec z tym spory problem

A dziękuję, bo i owszem miałem z tym spory problem, o czym pisałem parę komentarzy wyżej. No i tak właśnie tym się chwalę w poście, bo porównuje siebie sprzed 3 lat i moje tamtejsze reakcje do obecnych.


Wręcz przeciwnie. Bardzo rzadko i staram się pracowac nad tym, zeby czesciej ich sluchac, bo przekazuja masę ciekawych i istotnych informacji. Peace

No i widzisz jesteśmy z przeciwnych biegunów, bo ja całe życie słuchałem się moich emocji sądząc, że inaczej się nie da. A przez ostatnie lata włożyłem sporo pracy w to, żeby pełniły funkcję informacyjną, nie dyktując moich zachowań, które bywały często destrukcyjne dla mojego zdrowia bądź relacji.

A czy nie warto w takiej sytuacji chociaż użyć klaksonu? Może by to nic nie dało, a może kobieta nie była świadoma swojego manewru, a taki ostrzegawczy klakson sprawiłby, że bedzie bardziej uważna następnym razem?

@Harpersy tak użyłem klaksonu, już po całej akcji. W trakcie nie miałem czasu, bo bym się w coś wpieprzył, ale jak bezpiecznie się zatrzymałem, to zatrąbiłem.

@splash545 

Pomyślałem jeszcze, że jakbym nie wyhamował, to wcale by źle nie wyszło, bo wpadłoby trochę kasy z odszkodowania.

To moja nieodłączna myśl przy niebezpiecznych sytuacjach na drodze xd

@RogerThat tylko, że to odruch i raczej nie jest możliwe, żeby tak jebnąć i specjalnie nie wyhamować. No chyba, że ktoś tylko jeździ z takim zamiarem.

@splash545 ja tak nie wyhamowałem i prawie mi auto zgłosili do kasacji, bo wartość naprawy zbliżyła się niebezpiecznie do wartości szacowanej pojazdu. Straciłem tylko czas i nerwy. XD


Ale też inna akcja, bo ja nie miałem jak się wyratować.

@Dziwen jakbym jebnął, to bym sobie tłumaczył, że będzie kasa z ubezpieczenia. A, że będzie to kłopot – trudno. I tak umrę, więc po co się denerwować? xd ¯\_(ツ)_/¯


Straciłem tylko czas i nerwy.

A mogłeś stracić tylko czas. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@splash545 cóż. Nie jestem jeszcze tak doświadczony. Wiadomo, można sobie mówić, że nic nie zrobisz, to po co się przejmować, zwłaszcza jak czekasz na skan kręgów szyjnych, bo jest podejrzenie grubszej akcji, a mogą ci dodatkowo skasować auto na żyletki, dać grosze i powiedzieć: "kup se nowe za to". XD


Tam ogólnie był niezły cyrk, bo ja to auto nadal spłacałem i gdyby mi dali hajs, zamiast naprawić, to musiałbym spłacać pojazd którego już nie mam.

@Dziwen noo grubsza akcja. Tak trochę się śmieje z tym moim komentarzem, bo

Wiadomo, można sobie mówić, że nic nie zrobisz, to po co się przejmować,

To bardzo dobre podejście. Ja sam przez pierwsze 1,5roku - 2 lata miałem dosyć krótki lont jeśli chodzi o denerwowanie się. Tylko po takim zdenerwowaniu mogłem szybciej dojść do siebie i się nie przejmować na dłuższą metę. A to jest ważniejsze niż kontrola własnych reakcji na bieżąco.

@Dziwen w każdym razie to nie ten kaliber. A jak wiadomo łatwo się ćwiczy na rzeczach łatwych, gdy w grę wchodzą rozsypane zakupy, a nie kasacja samochodu.

@splash545 sam nie wiem, czy dobrze napisałem, ale na moje usprawiedliwienie dzisiaj tak wszystko pyli, że ledwo widzę na oczy. XD

wow, jestem pełen podziwu. Ostatnio też tak mam, że staram się nie irytować z powodu rzeczy na które nie mam wpływu, od tamtej pory żyje mi się dużo lepiej

Mnie zawsze ciekawi czy taka postawa stoicka jest do końca zdrowa. Chodzi mi o tłumienie emocji. A co jak ktoś po prostu potrzebuje wyrzucić to z siebie w takich sytuacjach? Chłopski rozum mi podpowiada, że to jednak nie dla każdego.

@DKK otóż to nie jest tłumienie emocji. Dokładnie polega to na wyłapaniu pierwszego odczucia i nie pozwolenie mu na przerodzenie się w emocję, z którą trzebaby już coś zrobić. Wymaga to dużo praktyki, znajomości siebie, swoich odczuć, reakcji. Potrzeba do tego zmiany światopoglądu i całego sposobu myślenia. Potrzeba na to sporo czasu i jest z tym bardzo dużo roboty. To nie jest tak, że sobie postanowisz, że zamiast się wkurwić nie zrobisz nic, bo wtedy faktycznie byłoby to tłumieniem emocji. To ma działać wielopoziomowo i jest to stopniowe przesuwanie coraz dalej granicy tego punktu, w którym czujesz się pokrzywdzony przez jakąś sytuację. Działa to też w ten sposób, że gdy jednak dojdzie do poczucia krzywdy i np. wybuchu złości, to praktykujący stoik będzie w stanie przyjąć tę nieprzyjemną emocję, dać jej wybrzmieć - w ten czy inny sposób, raczej wewnętrzny - i w stosunkowo krótkim czasie dać jej przeminąć. Nie przeżywając jej w nadmierny sposób. Np. już nie zdarzya mi się ,żebym stwierdził, że nie pójdę pobiegać albo nie poczytam książki, bo mnie w robocie wkurwili i już nic mi się nie chce!

Wtedy poczułem przypływ tych wszystkich emocji w obecności otaczającego mnie tłumu ludzi. Postanowiłem z nimi nie walczyć tylko pozwolić im dać się wyrazić więc jednym ruchem z sunąłem spodnie i bieliznę do kostek, kucnąłem i zesrałem się na środku krakowskiego rynku w sobotnie, słoneczne popołudnie. Dzieku temu, że nie tłumię w sobie emocji czuję się zdrowszym człowiekiem.

Zaloguj się aby komentować