11 lat w IT. Ostatnio dużo myślę.

Nie powiem że nienawidziłem każdej chwili. Były momenty kiedy coś zadziałało, kiedy rozwiązałem problem, kiedy system stanął na nogi. Ale to nigdy nie była pasja. To był sposób na życie. Dobry sposób - płacił, wychodził mi jako tako, dawał stabilność.

Na studiach uczyłem dzieciaki robotyki na LEGO Mindstorms. Sam to rozkręciłem - poszedłem do szkoły językowej z pomysłem, oni dali sprzęt i klientów, ja opracowałem program. Robiłem też szkolenia dla nauczycieli jak uczyć na tych zestawach. Ale to była "popierdółka", nie prawdziwa praca. Więc poszedłem w programowanie, bo to poważne, bo płaci, bo tak wypada.

I tak minęło 11 lat.

Java, C, Python, embedded, backend, CI/CD, Docker, Kubernetes. Międzynarodowe zespoły, praca zdalna, projekty dla automotive, rolnictwo precyzyjne, telematyka. CV wygląda solidnie. Zarobki? Nie narzekam.

Ale siedzę ostatnio nad code review i myślę - po co? Kolejna dyskusja o tym czemu zrobiłem X a nie Y. Kolejna obrona każdej linijki jakbym bronił pracy doktorskiej. Kolejny refaktor który trzeba tłumaczyć, testować, uzasadniać.

I nie chodzi o to że ktoś jest dla mnie nieuprzejmy. Nikt nic złego nie powiedział. Po prostu patrzę na to wszystko i czuję: dość. Spokojnie, bez dramatu. Po prostu dość.

Mam 35 lat. Spłacone mieszkanie, zero kredytu, trochę odłożone. Żona zarabia. Rok przeżyję bez problemu.

Ale nie o to chodzi.

Dotarło do mnie ostatnio jedno zdanie i nie mogę się go pozbyć z głowy: robię rzeczy których nie lubię za pieniądze których nie potrzebuję w strachu że stracę coś, czego tak naprawdę nie muszę mieć.

Mam siłę konia, zdrowie, głowę na karku. Znam skromne życie, jestem zaradny. Umiem gotować, majsterkować, naprawiać rzeczy, znam się na elektronice. Mogę pracować fizycznie, dobrze prowadzę pojazdy. Czego tu się bać?

Nie wiem jeszcze co z tym zrobię. Może wrócę do uczenia ludzi - kiedyś mi to wychodziło. Może coś zupełnie innego. A jak nie wyjdzie - ofert w IT nie brakuje.

Ale pierwszy raz w życiu mam luksus żeby się zatrzymać i pomyśleć. I chyba z tego skorzystam.


#zalesie #feels #pracbaza

Komentarze (36)

AdministratorDanychOsobowych

@DexterFromLab podobne odczucia, z tym, że mam side project, który rzeczywiście mi się podoba.


Z głównej pracy programisty myślę kiedyś zrezygnuje, ale pierw dom skończe i kredyt pospłacam.

koszotorobur

@DexterFromLab - gratulacje, że się wiedzie i jest czas pomyśleć nad sensem tego wszystkiego

Ja miałem już kilka takich kryzysów - może dla Ciebie to nie kryzys - ale dla mnie były.

Pierwszy przetrwałem bo mi się całe życie przewróciło do góry nogami (akurat pozytywnie) i praca zeszła na dalszy plan (i zgodnie z zasadą "miej wyjebane a będzie Ci dane" w pracy się układało).

Drugi przetrwałem bo zmieniłem z Operations na Reliability - i okazało się, że nie tylko to lubię, ale i jestem w tym dobry (pomimo braku wiary w siebie).

Trzeci przetrwałem realizując się ucząc innych - okazało się, że przekazywanie wiedzy innym i obserwowanie ich rozwoju dało mi wiele radości i stało się na jakiś czas moją siłą napędową.

Teraz czuję nadchodzący czwarty kryzys - ale nie wiedzieć czemu tym razem się jakoś tym nawet nie martwię.

Prowadziłem kiedyś swój biznes - może wrócę do bycia przedsiębiorcą

DexterFromLab

@koszotorobur może spółka? szkolenia i consulting!

MementoMori

Kiedy ostatnio był urlop?

DexterFromLab

@MementoMori w piątek

nobodys

@DexterFromLab czasami warto cofnąć się, żeby ruszyć do przodu

AndrzejZupa

To dobry kierunek. Głowa jest najważeszniejsza. Reszta to wynik.

Johnnoosh

Skoro A.i. ma wymieść z rynku większość programistów to może jeszcze lepiej poczekać z rok czy dwa z decyzją o odejściu i powolutku zaczynać coś innego. Jeszcze można zarobić a później może juz nie być okazji i nie bedzie powrotu w razie gdyby jednak inna praca tez nie byla taka fajna albo i tak zwolnią albo zmniejszą pensje. Z drugiej strony może wlasnie lepiej wcześniej wejść w inna branżę bo bedzie za duzo chetnych naraz byłych programistów i innych prac. Coś czego a.i. nie zastąpi zbyt szybko.

DexterFromLab

@Johnnoosh właśnie jest 4 rano, obudziłem się z myślą że mam tego dość i zaraz znowu muwszę robić to gówno. I ty uważasz że mam wytrzymać tam jeszcze rok? Ja jestem na skraju załamania nerwowego i zastanawiam się czy jutro nie jebnąć L4. A jak by mi ktoś kazał tam siedzieć jeszcze rok to albo bym zrobił krzywdę sobie albo komuś.

Johnnoosh

@DexterFromLab To może L4 dadzą na to załamanie nerwowe, odpoczniesz i przemyślisz wszystko (tabletek raczej lepiej nie brać na to z tego co czytam o tym ale sam nie brałem więc nie wiem. Brać tylko magnez, dobre witaminy z minerałami, złaszcza wit B12, codziennie jajka jeść i ogólnie się dobrze odżywiać zamiast czegoś na receptę). O tej porze roku to polecam Teneryfę, co orawda woda ma tylko 17-18c ale powietrze ciepłe, do 25c i bardzo dużo słońca

Cinkciarz

@Johnnoosh AI nie wymiecie z rynku programistów. To jest tylko kolejne narzędzie, które powoduje, że są oni bardziej efektywni, ale póki co nie ma szans żeby ich zastąpiło. Rynek ciągle ma się świetnie, oprócz tego że nikt nie chce juniorów.

Za to kreatywni mają problem. Copywriterzy, fotografowie, graficy, UI, nawet piosenkarze zaczynają narzekać na twórczość AI.

DexterFromLab

@Cinkciarz przejrzałem oferty pracy. Znalazłem w 15 minut chyba z 50. I z tego co najmniej 3. Były ciekawe. A dopiero odswieżyłem cv

Cinkciarz

@DexterFromLab

właśnie jest 4 rano, obudziłem się z myślą że mam tego dość i zaraz znowu muwszę robić to gówno

Niestety znam to uczucie. Mogę ci podpowiedzieć, że to często konkretne środowisko powoduje takie wypalenie. Zanim "pierdolniesz wszystko i wyjedziesz w Bieszczady" spróbuj zmienić firmę, otoczyć się nowymi ludźmi, zająć trochę inne stanowisko. Często nie potrzeba wcale drastycznych kroków, a efekty są. Powodzenia, miszczu!

m_h

Jakbym o sobie czytał...

DexterFromLab

@m_h jest nas więcej!

lipa13

@DexterFromLab Mam niestety tak samo. Dobry stack pożądany na rynku więc kasy mam znacznie więcej niż tak naprawdę potrzebuję. Projekty niby są ciekawe, ludzie na których trafiam naprawdę w porządku. Co z tego jeśli patrząc na ten kod kompletnie nie czuję żadnego zaangażowania ani sensu większości aktywności które muszę wykonywać w pracy.


Patrzę jak koledzy dywagują nad clean code i architekturą jakiegoś nowego serwisu. I niby to ważne. Ale ja wiem, że nie ma żadnego znaczenia bo wiem, jak to będzie wyglądać bo to już setna taka dyskusja - albo porzucimy go bo zmienią się plany biznesowe albo odpalimy i nikt do niego nie będzie zaglądał przez lata (poza security fixami). I już mi się nie chce nad tym pracować, dyskutować. Nie widzę sensu.


Jak idę do garażu i zrobię sobie jakąś pierdołę - stolik na przykład. To potem mogę na niego spojrzeć, dotknąć, kawę sobie na nim postawić. Mam namacalny efekt pracy i ta praca naprawdę miała sens. Potrafię się nią cieszyć i chcę wykonywać jej więcej. Z softem już od lat tak nie miałem...

DexterFromLab

@lipa13 no to mamy podobnie

zoltyrogalzkremem

@DexterFromLab o matko, nie jestem jedyna

GazelkaFarelka

@DexterFromLab zaraz wszyscy będą tylko code revieverami dla AI, znika najlepsza część czyli tworzenie rozwiązań i kodu, a zostaje użeranie się z PM i klientami co mieli na myśli precyzując wymagania biznesowe i czepianie o słówka, plus przeglądanie i poprawianie cudzych wypocin. AI zgarnie dla siebie część kreatywną, a ludziom zostaje tylko zbieranie śmieci. Moze roboty nie stracisz, ale to nie jest ta sama robota, na którą się pisałeś zaczynając pracę. Niech se w d⁎⁎ę to wszystko wsadzą i sami tam siedzą, management razem z AI.

DexterFromLab

@GazelkaFarelka mi tam dobrze się pracowało z tym AI. Organizacja mnie pokonała. Nie jestem w stanie pracować już dłużej z tak niestabilnym systemem. Mam ochotę chorować kury

GazelkaFarelka

@DexterFromLab Nie o to chodzi, to bardziej motyw typu zostajesz kierowcą tira bo lubisz prowadzić auto, godzinami patrzeć na przesuwającą się przed tobą drogę, z okazjonalnymi już mniej lubianymi częściami tego zawodu jak sranie do żwira i spanie na parkingu czy czekanie pod magazynem, aż będziesz mógł się rozładować. I nagle przychodzi rewolucja w zawodzie, gdzie relaksujące i satysfakcjonujące prowadzenie auta, patrzenie na drogę znika do minimum, a zostaje ci w obowiązkach służbowych głównie tylko sranie do żwira i użeranie się z logistykami XD

30ohm

@DexterFromLab Jestem właściwie w podobnym wieku, mam takie same rozterki. Tylko zacząłem dużo wcześniej jak Ty. U mnie w tym roku wjedzie 18 rok siedzenia w tym syfie zwanym współcześnie IT. Zaczynałem jeszcze w szkole średniej, po maturze ostro wjechało.

Koduje mało, bardziej analizy danych i devopsowanie na poziomie security. Kiedyś myślałem, żeby do 40 tym j⁎⁎⁎ąć, teraz że życie wymaga miejsca do życia, daje jeszcze 8-10 lat. Gówno AI przeora trochę rynek. Dlatego warto poczekać.

Wczoraj widziałem super szkolenie. Analiza logów systemowych przez model AI, automatyzacja obsługi serwerów przez AI. Więcej takich debilnych pomysłów to oznacza więcej pracy dla nas.


IT musi się oczyścić z ludzi, którzy przyszli tu dla pieniędzy ale nie mają wiedzy.

lipa13

@30ohm AI już teraz ostro ora rynek. W mojej firmie wdrażają system który:

  • tworzy transkrypcję rozmów o ficiorze i na jej podstawie tworzy taski i test casy

  • Klepie kod implementacji, testy, ogarnia infrastrukturę jeśli potrzebna (np. terraform)

  • Odpala to iteracyjne tak długo aż testy nie będą zielone

I działa to naprawdę zajebiście. Sam jestem w szoku. Oczywiście na każdym etapie musi siedzieć człowiek który weryfikuje output, dodaje jakieś fragmenty do promotu żeby poprawić wynik itd. Ale zdecydowaną większość roboty odwala AI.


I teraz powstaje pytanie - czy bycie osobą która na pełen etat robi review pracy AI to jest praca marzeń dla osoby tworzącej soft od podstaw jeszcze kilka lat temu. Zero kreatywności tylko codzienne scrollowanie i walidacja danych. Jak dla mnie to jest koszmar i nie mam zamiaru brać w tym udziału.

30ohm

@lipa13 dlatego uważam, że AI rozwali to co powstało lata. Nic tylko czekać na jakiś wyciek danych, bo prompt był źle napisany i dane poleciały w świat, bo nikt go nie sprawdził. Weryfikowanie tego co wysrało z siebie AI to tworzenie stanowiska do wypalenia zawodowego.

Automatyzowanie wszystkiego AI doprowadzi do wyjebki. Czekam na reset w IT do poziomu gdzieś okolic 2015 roku. Wtedy był szczyt możliwości / jakość. Od tamtego czasu obserwuje tylko spadek jakości i możliwości w sofcie. To musi w końcu jebnąć.

kobiaszu

@DexterFromLab Nie myślałeś o pracy w jakieś mniejszej firmie albo startupie? Tam często nie ma tyou procesów i mozna uprawiać romantyczną twórczość

30ohm

@kobiaszu na podstawie swoich doświadczeń piszesz? Pracowałem w obu typach co wymieniasz, oba się od siebie nie różnią. Nazwanie ich januszeksami idealnie oddaje czym są. Memy ze startupami znikąd się nie wzięły.

kobiaszu

@30ohm Tak, na podstawie swoich. Pracuje teraz w mniejsze, zagranicznej firmie która rozwija swoje oprogramowanie i nigdzie nie miałem takiej wolności twórczej.

30ohm

@kobiaszu pracowałem w dwóch startupach jeden i drugi przejmował inne firmy, legacy code, klejenie na gumę do żucia i sznurek. Pisałem kiedyś w komentarzu, że wrzuciłem totalny gówno kod aby tylko działał, bo środowisko testowe było tragiczne i się wieszało, aby je ożywiać to go wdrożyli na produkcje, wisi do tej pory. Jak się potrafi przez ich stronę wystawiają na świat znaleźć endpoint to wyświetli debuga. O zarządzaniu nawet nie pisze, poziom jak w małych rodzinnych januszeksach.

DexterFromLab

@kobiaszu Chcesz moje CV?

motokate

@DexterFromLab to ja od drugiej strony - od zawsze chciałam być programistą i od kilkunastu lat jestem. Nadal mam z tego dużo frajdy, zmaganie się z czymś, układanie w głowie i w kodzie kawałków w jak najlepszy sposób, a potem działający, elegancki rezultat dają mi satysfakcję. AI tego nie zmieniło, i tak rzadko napisze coś z sensem, zwykle mam tę rozrywkę, że z politowaniem mogę mu pokazać "pacz, debilu, jak to ma być zrobione" - zdejmuje ze mnie głównie inwestygację i debugowanie.


Lat mam sporo więcej niż większość w tym wątku, do emerytury zostało mniej niż 10. Myślę, że istotnym czynnikiem jest to, że jestem w sensownym projekcie z dojrzałym zespołem. Z poprzedniej pracy zrezygnowałam, bo frustracja mi się wylewała uszami - nie widziałam żadnego sensu w tym, co robiliśmy. Teraz - jak renkom odjął. Na code review patrzę jak na dupochron, jeśli przejdzie jakiś babol, to jest to wspólna odpowiedzialność i nie ma pokazywania palcami, kto winny, tylko szukamy rozwiązania i sposobu, żeby problem się nie powtórzył. Kiedyś wysadziłam kawałek produkcji i miałam okazję przetestować, że to nie są czcze deklaracje.


Nie wiem, czy kiedyś mi się ta praca znudzi. Chyba nie, skoro po tylu latach i wielu frustrujących projektach jest nadal dobrze.

POMIDORES

Ja prawie całe życie zawodowe pracowałem w korpo. Tylko, że dużo mniej płatne niż poważne IT i praca na excelu i jakiś programikach do obsługi papierów i klienta. Potem dali mi mały 4 osobowy zespół do zarządzania i tak lata lecialy. Ja tam siedziałem bo było stabilnie ale motywacja szła w dół. W końcu miałem bardzo poważny kryzys, nie widziałem sensu w niczym, byłem blisko końca i to było straszne. Jak teraz o tym myślę to obudziłem się w ostatniej chwili.

W końcu rzuciłem wypowiedzenie bez żadnego planu i poszedłem na 6 miesięczne płatne L4. Stwierdzilem, że i tak nic gorszego się nie zdarzy. Załatwiłem zwolnienie od psychiatry żeby ZUS się nie przyczepił (co miesiąc płatne 150zł).

W między czasie odpoczywałem i zastanawiałem się czym się zająć. Lubiłem dłubać w drewnie i padło na to. Poszukałem pracy jako stolarz i zmieniłem robotę na fizyczną. Na początku było ciężko się przestawić, nie powiem. Jak w memie "inny świat, inni ludzie" ale się przełamałem i to była dla mnie dobra lekcja. W między czasie postanowiłem zbudować własną małą przydomową stolarnię. Rozbudowałem istniejące pomieszczenia gospodarcze z 25m2 na 100m2. Aktualnie mam stan zamknięty, jeszcze bez maszyn. (pomagał mi emerytowany sąsiad budowlaniec, któremu płaciłem na godziny). Budynek wyszedł 1 klasa, sam go murowałem, sam ocieplałem, kładłem klej i siatkę a teraz kładę wełnę na dach. Największej pomocy potrzebowałem przy budowie dachu. Już samo zbudowanie budynku dało mi ogrom satysfakcji i jestem bardzo dumny z siebie.

Chociaż bardzo mało znam się na stolarce drewnianej to mimo wszystko stawiam wszystko na jedną kartę i idę w to na 100%. Póki co dalej pracuję u kogoś, a po pracy buduję swoje, by docelowo przejść na własną działalność.

Od kiedy znalazłem swój cel w życiu i namacalnie dążę do jego realizacji, jest mi dużo lepiej. Aktualnie mam 36 lat i czuję się jakbym zmartwychwstał i wiem, że mogę bardzo dużo. Dziś jest ciężko fizyczne ale super psychicznie. Mam konkretne cele, trzymam dyscyplinę i odnalazłem swój sens. Oczywiście nadal zdaję sobie sprawę, że jestem tylko nic nie znaczącym pyłkiem w wielkim świecie ale zmieniam cały swój i mojej rodziny świat na lepsze i to mi w zupełności wystarcza.

lipa13

@POMIDORES Fajnie się czyta takie historie!


Mam podobne plany. Czekam na pozwolenie na budowę i jak tylko się wybuduję (czyli pewnie za kilka lat) to rzucam korpo i duże miasto na rzecz jakiejkolwiek pracy w której będę widział sens. Szkoda mi życie na męczenie się w pracy która nie przynosi żadnej satysfakcji a jedynie pieniądze.

DexterFromLab

@POMIDORES Dzięki że to napisałeś! To najlepsza rzecz jaką ostatnio przeczytałem. Własnie to było mi teraz potrzebne!

POMIDORES

@DexterFromLab trzymam kciuki za Ciebie kolego abyś znalazł swoj sens życia i miał satysfakcję z tego co robisz.

Daj nam znać za jakieś 3 miechy co u Ciebie i wołaj 👍

PS: Dexter to była super bajka

WysokiTrzmiel

Czujesz, że musisz odpocząć?

Masz odpowiednie warunki i zasoby?


W takim razie odpowiedź jest tylko jedna.

Jebaj to i naładuj baterie.

Pozwól sobie zatęsknić za pracą.

Zaloguj się aby komentować