Zdjęcie w tle

serotonin_enjoyer

Osobistość
  • 297wpisów
  • 1570komentarzy

Tomeczki, mam taki problem. Od początku roku na niektórych terminalach nie przyjmuje mi płatności zbliżeniowych telefonem. Wyskakuje komunikat "karta nieważna". Przy płatności tą samą kartą fizyczną problemu nie ma. Na innych terminalach płatność telefonem też jest bezproblemowa. Już odzwyczailiśmy się z mężem od noszenia plastiku i ogólnie portfela a teraz nigdy nie wiemy gdzie nam nie przyjmie płatności. Dzieje się tak głównie w małych sklepikach, w dużych sieciówkach wszystko działa. Można coś z tym zrobić czy trzeba się pogodzić i zacząć nosić kartę?


#telefony #nfc #kartyplatnicze #platnoscizblizeniowe

Zamów sobie darmowe Curve i podepnij pod nią kartę swojego banku. Wtedy w telefonie ustaw Curve jako kartę do płacenia i po problemie. Do płatności zbliżeniowych rozwiązanie spoko, zwłaszcza jak ma się kilka kart.


Ja mam na przykład dwie karty z mBank, jedna to Visa, druga MasterCard i jeszcze kartę Revoluta. W apce wybieram tylko którą kartę Curve ma symulować i tyle.


Nie polecam wypłacać nią z bankomatów, lepiej skorzystać z wypłaty Blikiem, który jest za darmo w chyba każdym bankomacie w Polsce.

3466150f-100d-4805-ab1d-77d86b7f82e4

@Jaszczomp Właśnie zrezygnowałem z Curve bo mi odrzucało każdą transakcję. Bank karty, którą miałem podpięta mi powiedział że zmienili system transakcyjny i się wywala na "international characters". Więc ja bym się trzymał od nich z daleka, ogólnie mam wrażenie że oni się powoli zwijają...

@smierdakow to u mnie nie randomowo tylko w jednym konkretnym sklepie osiedlowym od stycznia przestało mi przyjmować tą kartę podpiętą do telefonu. Mój mąż miał ten sam problem na małej stacji benzynowej, takiej nie sieciówce i moja karta z telefonu też nie poszła. Plastiki normalnie działają. A te podpięte pod telefon też działają normalnie poza tymi kilkoma miejscami. Niby można ze sobą nosić też plastik w razie "w" ale wtedy po cholerę mieć podpiętą kartę w telefonie. NIby nic wielkiego ale drażni. Podejrzewam że chodzi o terminale w tych punktach że z jakiegoś powodu przestały obsługiwać płatności telefonem. Jeszcze w grudniu robiłam w tym sklepiku zakupy bez problemów.

@Jaszczomp używam jednej karty więc nie bardzo jest sens kombinować z Curve. Google Pay to dotąd ogarniało i dalej ogarnia w większości sklepów. Problem zaczął się w styczniu i tylko w niektórych małych placówkach.

@Helpdesk Wszystko aktualne. Bardziej podejrzewam niezaktualizowanie jakieś oprogramowanie w terminalach w tych punktach

Zaloguj się aby komentować

107 + 1 = 108


Tytuł: Biblioteka na Górze Opiec

Autor: Scott Hawkins

Kategoria: fantasy, horror

Wydawnictwo: Mag

ISBN: 9788367023412

Liczba stron: 400

Ocena: 7/10


Ta seria horrorów bez nazwy wydawnictwa Mag zainteresowała mnie ciekawymi i ładnymi okładkami. A dowiedziałam się o nich z wpisów @Whoresbane 'a (dzięki!). To pierwsza pozycja z tej serii po jaką sięgnęłam. No i muszę powiedzieć że na plus. Książka ma swoje niedociągnięcia ale jej plusem jest bardzo świeży i oryginalny pomysł. 

Dwanaścioro młodych ludzi mieszka z człowiekiem, którego nazywają Ojcem w Bilbiotece poza normalną rzeczywistością. Mieszkają z nim od dziecka od pewniego dnia gdy ich rodzice zginęli a Ojciec ich "zaadoptował". Każde z nich zgłębia jeden z dwunastu katalogów Biblioteki. Biblioteka nie jest zwykłą biblioteką więc i katalogi są niezwykłe. Michael uczy się wszystkiego o zwierzętach, żyje z nimi, poznaje ich zwyczaje, mowę. David zgłębia tajniki walki i wojny. Jennifer poznaje całą wiedzę o leczeniu ale i przywracaniu do życia, Margaret o śmierci a główna bohaterka Carolyn studiuje języki. Wszystkie języki jakie istnieją, istniały i będą istnieć. Ojciec jest surowy, wymagający wręcz bestialsko okrutny. Pewnego dnia Ojciec znika i istnieje ryzyko że bezpieczeństwu świata zagrożą wrogowie Ojca. Bibliotekarze próbują odnaleźć Ojca i przygotować się do obrony a wszystko to sprowadza na ziemię chaos. 

Może nie brzmi to zachęcająco ale na prawdę to dobra i świeża lektura. Pomysł boga czyli Ojca, który rządzi wszechświatem za pomocą wiedzy zebranej w Bibliotece, okrutne metody, którymi zmusza dwunastkę dzieci do nauki, oraz ukazanie jak wiedza z biblioteki pozbawia ich człowieczeństwa jest oryginalne. Książka jest debiutem autora i jest w niej trochę niedociągnięć, trochę nielogiczności ale i tak warto się z nią zapoznać.Najbardziej oryginalna fabuła z jaką się ostatnio zetknęłam


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

e4593509-7711-44e9-bb26-28e10cc761be

@Cerber108 Dzięki za polecajkę - po "Objawicielkę" na pewno sięgnę. "Drood" już dawno za mną w innym wydaniu - jestem fanką książek Dana Simmonsa. Jedyna która mi nie podeszła tego autora to jego debiut "Pieśń bogini Kali". Wszystkie inne które czytałam trzymają poziom.

@serotonin_enjoyer Książki są na tyle różne, że może Ci coś przypaść jeszcze bardziej do gustu. Dla mnie Biblioteka najlepsza

Zaloguj się aby komentować

106 + 1 = 107


Tytuł: Firefly Lane

Autor: Kristin Hannah

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Świat Książki

ISBN: 9788381398138

Liczba stron: 592

Ocena: 7/10


Nie ukrywam że mam słabość do autorki. To już moja czwarta albo piąta jej książka. Niby to taka babska literatura opowiadająca losy bohaterów (chyba najczęściej kobiet) na przestrzeni wielu lat. Taka trochę ciepła, trochę do płaczu ale jest w niej jakaś szczerość. Postacie są dosyć prawdziwe, pomijając ich, nie tak częstą w realnym życiu, zdolność do autorefleksji i wyciąganiu mądrych wniosków ze swojego życia. Bohaterowie jej książek nawet wtedy gdy popełniają duże błędy mające wpływ na ich życie to zawsze są w stanie dostrzec w tym jakąś naukę, wyciągnąć wnioski i dokonać zmian na lepsze. Nie tracąc przy tym swojego człowieczeństwa z wadami i zaletami. Przy tym to wszystko autorka opisuje tak sprawnie, że jej książki (których głównie słucham) przykuwają uwagę i ciężko się od nich oderwać. Pomimo słuchania podczas codziennych obowiązków niewiele mi z nich umyka.

Teraz o samej książce. Opowiada o przyjaźni dwóch kobiet od czasów szkolnych w latach siedemdziesiątych przez kolejne trzydzieści lat ich życia. Zaczyna się gdy na drodze Kate, dziewczynki niepopularnej w szkole, bez przyjaciół ale za to z kochającą rodziną staje przebojowa, piękna zawsze świetnie ubrana Tallulah, która wprowadza się do domu naprzeciwko z matką narkomanką, nie interesującą się za bardzo córką. Kate marzy żeby przyjaźnić się z Tully a los sprawia, że wtedy kiedy Tully spotyka duża tragedia spotyka Kate, której może się zwierzyć i wypłakać. Wtedy dziewczynki postanawiają zostać przyjaciółkami na całe życie. Tully wprowadza w życie Kate trochę typowego dla ich wieku szaleństwa (wymykanie się z domu, makijaż, imprezy) a w zamian za to zyskuje rodzinę, bo rodzice Kate rozumieją że dziewczyny tak na prawdę się potrzebują . Po latach przyjaciółki razem idą na studia ale potem ich ścieżki zawodowe się rozchodzą bo Tully robi zawrotną karierę w mediach a Kate stawia na rodzinę. Pomimo tego wciąż nie wyobrażają sobie życia bez siebie i ciągle się przyjaźnią. Oczywiście nie było by książki gdyby ich przyjaźń nie została w końcu wystawiona na próbę i omal nie została całkiem zniszczona. Ale nie jest to chyba nawet najważniejszy wątek. Właśnie te codzienne zmagania z rzeczywistością, kiedy przyjaźń łączy dwa tak odmienne charaktery są ciekawsze. Jak na przykład to że mąż Kate był kiedyś zakochany w Tully ale ona nie była nim zainteresowana i Kate cały czas o tym wiedziała ale postanowiła się z nim związać. I pomimo że łączyła ją z mężem duża miłość to bywały momenty że gdzieś tam pod skórą czuła ukłucia że nie była jego pierwszym wyborem i czuła obawy, że mąż może wciąż kochać jej przyjaciółkę.

Generalnie jak ktoś lubi książki obyczajowe z dramatami ale pozytywne to polecam autorkę. 

Mogę jeszcze dodać że lektorką w tym audiobooku była pani Anna Dereszowska i naprawdę świetnie się spisała. Jak już chyba raz pisałam, wolę jak lektor jest neutralny i się nie wczuwa za bardzo bo większości to po prostu nie wychodzi, tak tutaj lektorka idealnie odgrywała uczucia, jak płacz, łamiący się głos, nie popadając przy tym w teatralność czy przesadę. Brzmiało to bardzo naturalnie.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

c12cd40e-2014-4d5a-a7e7-da8c11eeb664

Zaloguj się aby komentować

104 + 1 = 105


Tytuł: Czarownik Iwanow

Autor: Andrzej Pilipiuk

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

ISBN: 9788375745702

Liczba stron: 272

Ocena: 6/10


Narobiło mi się zaległości w dodawaniu książek na tag. To dziś nadrabiam zaległości. Na pierwszy ogień idzie drugi tom cyklu wędrowyczowskiego Pilipiuka. "Czarwonik Iwanow" to klika krótkich opowiadań i jedna dłuższe tytułowe. Książka trzyma poziom przy czym postać Jakuba nabiera trochę głębi i łagodności. Dzieje się tak za sprawą studentki Moniki, która przyjechała badać egzorcyzmy Wędrowycza żeby napisać pracę magisterską o zabobonach ale ma otwarty umysł i szybko łączy ich wzajemna sympatia i szacunek. Jakub Wędrowycz z tego tomu to już nie tępy ochlaptus, analfabeta lubiący rozczłonkowywać zwłoki na cmentarzach w poszukiwaniu wampirów. W kontaktach z Moniką to całkiem sympatyczny staruszek, żyjący po swojemu, mający swoje wierzenia, które nie zawsze są głupie. Oraz całkiem sporą wiedzę z różnych dziedzin. Słuchało mi się tej książki przyjemnie. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto

5908a87a-1f0d-47e6-b760-4a7128fc460e

Całą serię jako audiobook wciągnąłem.

Ubawiłem się co nie miara, choć ostatnie części nie były na tak wysokim poziomie jak pierwsze.

@serotonin_enjoyer Czytałem i przyznaję,że #pilipiuk wielkim grafomanem (jak sam się tytułuje) jest. Ja na #bookmeter nie dałbym temu więcej niż 5 ale też i nie byłoby to mniej niż 4. Bywa zabawne (choć wciąż jest to humor tylko o odrobinę lepszym poziomie jak 1670 czy kiepscy) i nadaje się do czytania,ale powtarzalny schemat historii jak u Żambocha (który jest jednak dużo lepszym pisarzem), intryga zdecydowanie zbyt prosta, i przede wszystkim ta konwencja krótkich opowiadań. Tym niemniej to jest Wędrowycz, ten Wędrowycz, tego wiejskiego ochlaptusa nie da się zignorować czy ocenić zbyt nisko (choćby dlatego,że jednak oberwać łańcuchem krowiakiem można)

@dsol17 No ja nie jestem fanką Pilipiuka. Po prostu, jak już gdzieś pisałam mam mało czasu na czytanie więc nadrabiam słuchaniem a do słuchania wybieram lektury albo proste (bo słucham podczas domowych obowiązków) albo mocno wciągające. I do tego celu wystarcza mi że bywa zabawnie. Nie nudziłam się. A z gwiazdkami na #bookmeter to mam taki problem że nie potrzebnie mają opisy. Bo ja zaczynam rozkminiać czy dany opis pasuje do książki. Tutaj pięć gwiazdek to - przeciętna, a ja mogłabym tak powiedzieć o książce na której się dobrze nie bawiłam. A tu się jednak bawiłam. Tak samo jest z dobrymi książkami - czytam jakąś która jest jak dla mnie świetna, wciągająca, pozytywna. Normalnie dałabym z 9 albo i 10 gwiazdek ale opis "wybitna" czy "arcydzieło" nie koniecznie pasuje. Wolałabym żeby były same gwiazdki bez opisów wtedy może niektóre książki oceniałabym na więcej niż bardzo dobra czyli 6 a inne na mniej niż dobra czyli 5. Po prostu łatwiej by mi było umieścić je na skali tego co mi się podoba.

@serotonin_enjoyer przecież słuchanie jest jeszcze dłuższe niż czytanie.

słucham podczas domowych obowiązków

Nie ma to jak podzielna uwaga. Tylko się nie skalecz kiedyś.


Tak czy inaczej - Pilipiuk z tymi opowiadaniami jest tak kiepski,że aż ma to swój urok.

Zapomniałam dodać w recenzji ciekawostki, że dosłownie przedwczoraj w osiedlowym sklepiku widziałam (po raz pierwszy zresztą) Pierniczki Jakuba Wędrowycza (czy Wędrowyczowskie). Trochę się zdziwiłam bo ten cykl Pilipiuka nie jest teraz na szczycie popularności

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

43 + 1 = 44


Tytuł: Święta księga cholernego Proutto

Autor: Roland Topor

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: L&L

ISBN: 8390748223

Liczba stron: 64

Ocena: 6/10


Moja pierwsza, króciutka styczność z Toporem. Satyra na religię, stosunek bóstwa do wyznawców i wyznawców do bóstwa. Bóg Zoasów swoim życzeniem pozbywa się swoich wyznawców, zostaje tylko Proutto, który wcześniej był sceptykiem a teraz został najbardziej zagorzałym wyznawcą. Bóg nienawidzi swojego wyznawcy wymyśla mu więc coraz to nowe upokorzenia ale to nie może zachwiać wiarą Proutto. Dużo absurdalnego humoru aczkolwiek nie optymistycznego. O ile pierwsza połowa dosyć zabawna to druga już trochę przyciężka jeśli chodzi o sposób w jaki bóg traktuje Proutta. Na pewno skłania do zastanowienie na czym może opierać się relacja idola i jego wyznawcy (miałam napisać stwórcy i jego stworzenia ale nigdzie w tekście nie padło stwierdzenie że bóg stworzył Zoasów a tylko że go czcili). Na pewno sięgnę po inne książki Topora.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

5534fe73-3e82-454c-bbd9-c88a4a6d1383

Zaloguj się aby komentować

42 + 1 = 43


Tytuł: Kroniki Jakuba Wędrowycza

Autor: Andrzej Pilipiuk

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

ISBN: 9788375745092

Liczba stron: 296

Ocena: 6/10


Po ostatnich ciężkich lekturach potrzebowała czegoś lekkiego do posłuchania. I padło na Pilipiuka. Część z tych opowiadań już kiedyś czytałam ale postanowiłam się zmierzyć z całym cyklem. Dodatkowym dla mnie smaczkiem jest że akcja osadzona jest w dosyć niedalekiej okolicy (chociaż nigdy nie byłam w Wojsławiacach) a fajnie w książce czytać nazwy znanych miejscowości. Opowiadania, których głównym bohaterem jest prawie stuletni egzorcysta, bimbrownik, kłusownik dzielnie zwalczający wampiry, duchy i wszelkie inne siły nieczyste, nigdy przy tym nie trzeźwiejąc nie są może jakimś dziełem sztuki ale mogą być niezłą zabawą. Gagi nie są może najwyższych lotów i nie jest to humor na poziomie na przykład Pratchetta ale parę razy śmiechłam. Najbardziej z tego zbioru podobało mi się opowiadanie w którym tęskniący za wakacjami Jakub Wędrowycz wraz z kolegami zakładają hotel w ruinach starego pałacu. A mój ulubiony cytat z jednego z opowiadań to: "Studnia dogasała powoli" 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

c3e8f508-b830-4587-9fe2-0480e5f2b1c5

@serotonin_enjoyer jak dla mnie to humor był bezbecki i często obrzydliwy, a fabuła klecona na kolanie aby jakaś była, jedno z większych rozczarowań czytelniczych.

@cotidiemorior wiesz, co kto lubi. Nie jest to na pewno arcydzieło literatury ale trochę żartów jest fajnych, szczególnie pamiętających czasy w których rozgrywa się akcja. Mnie o dziwo jedyne co raziło to jedzenie psów ( ͠° ͟ʖ ͡°) Jakoś mnie to nie śmieszy ale cóż to tylko książka

@serotonin_enjoyer lubię wracać do tych opowiadań. Pamiętam jak nie lubiłem w podbazie czytać książek, ale ktoś z rodziny miał ją na półce. Przeczytałem kroniki w godzinkę i sam byłem w szoku że tak szybko czas zleciał przy książce. Polecam serdecznie :)

@serotonin_enjoyer mniej więcej do 6 tomu poziom jest równy. Chociaż i tak najlepszy to był Weźmisz czarno kurę. 8 tom (Konan destylator) jeszcze da się przeczytać i trzyma klimat. Pozostałe to już typowo Pilipiukowa grafomania

Zaloguj się aby komentować

@Felonious_Gru galeria obrazów według słownika lub w starożytności sala z dziełami sztuki. Mi się to słowo obiło w jakichś artykułach o galeriach . Natomiast słowo "pinasa", nigdy nie słyszałam ¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować

@serotonin_enjoyer To już 3 dni temu można było użyć ponownie bladych liter? Zdaje mi się, że próbowałem i nie mogłem ich użyć ponownie, a taka opcja pojawiła się dopiero dzisiaj

eda72771-4e8d-4b91-9830-f391c13342b0

Zaloguj się aby komentować

33 + 1 = 34


Tytuł: Niepokój przychodzi o zmierzchu

Autor: Marieke Lucas Rijneveld

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

ISBN: 9788308073773

Liczba stron: 272

Ocena: 9/10


Dosyć ciężka lektura bo to książka z gatunku takich po których czujemy się zbrukani. Dlatego, że dotyka najmroczniejszych rzeczy tkwiących w ludzkich umysłach dopóki coś ich nie wyzwoli. Cały opisywany przez autora dramat ma miejsce w rodzinie holenderskich protestantów żyjących na wsi z hodowli krów. Nie poznajemy tego jak wyglądało normalne życie tej rodziny a poznajemy je w momencie tragedii jaką jest śmierć najstarszego syna pod lodem podczas jazdy na łyżwach. To jest moment w którym życie jego rodziców oraz trójki rodzeństwa zaczyna toczyć się spiralą w dół. Obserwujemy to osuwanie się w mrok oczami Budrysówki - dwunastoletniej siostry zmarłego chłopaka. Najbardziej przerażające jest że rodzina (głęboko religijna) z pozoru stara się żyć normalnie. Nie następują żadne dramatyczne wydarzenia, z pozoru wszystko toczy się jak przedtem ale każdy z członków rodziny zapada się w swoim mrocznym świecie. I każde z nich zmaga się z tym samotnie. Zakończenie książki też jest dramatyczne. Generalnie lektura dobra ale bardzo nie przyjemna w odbiorze.

Tak w ogóle to mam problem z oceną tej książki bo na pewno zasługuje na więcej niż "bardzo dobra", nie wiem czy zasługuja na ocenę "wybitna" ale jakoś niezręcznie dawać mi ocenę "rewelacyjna" pod taki ciężkim tematem. To jak dać lajka pod czyimś smutnym postem.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto

2b1d3bd0-aaa6-4ac3-b3ed-c34207ec6bc3

Zaloguj się aby komentować

32 + 1 = 33


Tytuł: Fałszywy trop

Autor: Henning Mankell

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: W.A.B.

ISBN: 978-83-7747-559-1

Liczba stron: 464

Ocena: 6/10


Kurt Wallander zostaje wezwany do gospodarza zgłaszającego że po jego polu wałęsa się dziewczyna, która dziwnie się zachowuje. Gdy komisarz dociera na miejsce i lokalizuje dziewczynę wyglądającą jakby się kogoś obawiała ta na jego oczach polewa się benzyną i podpala. Śledztwo utyka w martwym punkcie bo policja ma trudności z ustaleniem tożsamości ofiary. Niedługo potem ktoś zaczyna mordować mężczyzn w dziwny sposób. Tożsamość mordercy zaszokuje Wallandera i jego kolegów. Czytelników niestety nie bo tego kto jest sprawcą można się domyślić już gdzieś w połowie książki. Jak zwykle u Mankella solidny kryminał


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto

317c21a1-114f-4cbf-a679-399c5035ed41

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Niepowtarzalny2 Nieźle ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ja kiedyś miałam taką sytuacje w grze Literalnie (polskie wordle) gdzie odgaduje się 5 wyrazowe słowa. Pierwsze słowo - ani jednej poprawnej litery, drugie słowo - tak samo. Trzecie słowo - odgadnięte ¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować

747 + 1 = 748


Tytuł: 27 śmierci Toby'ego Obeda

Autor: Joanna Gierak - Onoszko

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Dowody

ISBN: 9788365970343

Liczba stron: 344

Ocena: 8/10


Wiedziałam że sięgam po ciężką, ze względu na temat, lekturę. Autorka podczas swojego pobytu w Kanadzie postanowiła zgłębić temat, który odbił się w ostatnich latach szerokim echem na świecie. Nasze media też szeroko o tym informowały. Chodzi o proceder trwający od połowy XIX polegający na wynaradawianiu przez państwo dzieci pochodzenia Innuickiego, Indiańskiego i Metyskiego. Rodzinom z Pierwszych Narodów, odbierano dzieci, umieszczano je w szkołach z internatem, daleko od domów rodzinnych, zabraniano im porozumiewać się w swoim języku, rozdzielano rodzeństwa. Do takich szkół trafiały dzieci nieraz nawet dwuletnie. Ale jeszcze to wszystko nie jest najgorsze bo w szkołach tych dochodziło do ogromnych nadużyć - dzieci, którym odebrano wszystko, rodziców, rodzeństwo, język, ich kulturę nie dostawały w zamian opieki, miłości, dobrej edukacji. Często w zamian dostawały znęcanie psychiczne i fizyczne, upokorzenia, tortury, molestowanie. Te które to przeżyły, bo śmiertelność w szkołach z internatem była ogromna i głośno było na całym świecie parę lat temu o masowych grobach dzieci znajdowanych w miejscu gdzie kiedyś funkcjonowały te szkoły, zostały wypluwane przez system po tym jak skończyły 16 lat i zostawiane same sobie staczały się i przekazywały przemoc której się nauczyły dalej. Często do tych szkół trafiały ich własne dzieci. 

Autorka opisuje losy kilku z Ocaleńców ( jak dziś nazywa się osoby, które przeszły przez szkoły z internatem) ale też opisuje cały proces radzenia sobie z tą sytuacją przez państwo kanadyjskie po tym jak prawda o szkołach wyszła na jaw. 

Bardzo dobra książka choć lektury nie można nazwać przyjemną


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter

314ed154-7fde-42bf-ada6-4f84844ee210

@Wrzoo Zgadzam się z tym że książka bardzo poruszająca. Natomiast nie wyrobiłam sobie na jej podstawie opinii o Kanadyjczykach bo wydaje mi się, że takie rzeczy mogły się wydarzyć w każdym kraju. Może to przykra konstatacja ale według mnie tacy jesteśmy jako ludzkość - zdolni do rzeczy wielkich i cudownych ale i do najgorszych podłości.

Książka wciągnęła, ale przez pierwsze 100 stron. Potem opis warunków życia dzieciaków zlewa się w powtarzana na nowo historię.

@serotonin_enjoyer

Problem siłowej socjalizacji dzieci przerabiali tez Australijczycy z Aborygenami używając zresztą podobnych metod, a więc to nie jest tylko ślepa uliczka Kanadyjczyków. W Irlandii i Hiszpanii pojawiło się też kilka reportaży zahaczających o sierocińce i domy samotnych matek prowadzone przez kościół.

Zaloguj się aby komentować

745 + 1 = 746


Tytuł: Panowie Północy

Autor: Bernard Cornwell

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Otwarte

ISBN: 9788375155297

Liczba stron: 496

Ocena: 7/10


Po małej przerwie, żeby się nie znużyć tematem wysłuchałam kolejnego, trzeciego tomu cyklu "Wojny Wikingów". Śledzimy dalsze koleje losu Uhtreda z Bebbanburga. 

Po bitwie pod Ethandun Uhtred opuszcza Wessex i udaje się do Northumbrii kierowany chęcią zemsty na swym wuju oraz Kjartanie. Oczywiście jego losy komplikują się: pomaga osadzić na tronie króla Guthreda, ślubuje mu służyć, w nadziej bycia zwolnionym szybko z tej przysięgi. Zamiast tego zostaje oddany w niewolę, zdobywa nowych przyjaciół, nową miłość. Jak zwykle czyta się te wszystkie przygody z dużym zainteresowaniem, akcja jest wartka, postacie wyraziste. Ja bardzo lubię powieści Cornwella i cieszę się że jeszcze dużo losów Uthreda przede mną.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter

1185e8ca-5fe6-4235-96e3-99bcfed420ff

@Konto_serwisowe Dla mnie jeden po drugim byłoby za dużo bo oglądałam serial więc nie trzyma mnie aż tak w napięciu. Czytałam kiedyś cykl arturiański i bardzo mi się podobał. Zupełnie inny w odbiorze od tego do czego nas legendy o królu Arturze przyzwyczaiły. Zamierzam go sobie odświeżyć w niedługiej przyszłości. A niedawno dowiedziałam się że jest kolejny cykl o graalu. Napaliłam się mocno.

Zaloguj się aby komentować

744 + 1 = 745


Tytuł: Opowieść pod strasznym tytułem

Autor: Jerzy Niemczuk

Kategoria: baśń, literatura dziecięca

Wydawnictwo: Marceli Szpak

ISBN: 9788393187652

Liczba stron: 192

Ocena: 7/10


Zawsze byłam fanką "Filmu pod strasznym tytułem". Jedna z bajek na której dobrze się bawiłam oglądając z dzieckiem. A że w zeszłym roku postanowiłam kupić sobie inną pozycję z literatury dziecięcej, której od dawna szukałam to przy okazji postanowiłam zakupić "Opowieść pod strasznym tytułem". Książka mnie nie rozczarowała bawiłam się na niej wspaniale. Ciekawa akcja a typ humoru taki że dorośli mogą się bawić równie dobrze jak dzieci.

W chacie mieszka rodzina: Tatun, Mamuna i Sonek. Ich najbliżsi sąsiedzi to zamieszkujący rzekę Topicha z synem Topkiem oraz siostry Chlapy. Jest jeszcze ojciec Mamuny - dziadek Lesawik ekscentryczny wynalazca, za którego Mamuna ciągle się wstydzi. Pewnego dnia trąba powietrzna przynosi na podwórko budę z gadającym psem oraz trzy Plonki i Chobołta (który jest z dalszej rodziny Plonków co zawsze Plonki podkreślają). Gadający pies okazuje się być Wiłem, który może przybierać jaką chce postać. Wił opowiada historię tego jak trafił na podwórko rodziny i okazuje się, że spokojnemu życiu mieszkańców wkrótce zagrozi niebezpieczeństwo.

Gorąco polecam


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter

1341a012-103e-42ac-989a-a5fe5369c5cf

Zaloguj się aby komentować

723 + 1 = 724


Tytuł: Umysł kruka. Badania i przygody w świecie wilczych ptaków

Autor: Bernd Heinrich

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Czarne

ISBN: 9788380496217

Liczba stron: 504

Ocena: 7/10


Autor książki badał kruki przez wiele lat. Może nawet wciąż to robi. Obserwował je w naturze w różnych częściach świata, oswajał, wychowywał od małego i obserwował w awiarium. Badał ich zwyczaje, charaktery, inteligencje, zachowanie w różnych sytuacjach (dużo z nich sam prowokował) w związku z czym nie wiem czy są jakieś wiadomości o tych ptakach, których by ta książka nie zawierała. Można się z jej lektury dowiedzieć wielu ale to na prawdę wielu ciekawych faktów o tych inteligentnych stworzeniach. Książka napisana w chłodny sposób naukowca chociaż z sympatią do kruków. Momentami odnosiłam wrażenie że autor ma do nich za wiele dystansu i niektóre eksperymenty wydawały mi się mało empatyczne. Ale możliwe że wynikało to z jego obawy żeby nie wyjść na zbyt dużego entuzjastę kruków bo pod koniec książki narzekał że kilka czasopism naukowych odrzuciło jego publikację w której opisywał eksperyment nad inteligencją kruków. Ale książkę polecam, naprawdę fajna kopalnia wiedzy o tych inteligentnych ptakach.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

757527df-39be-4edb-aa1c-e8c8f32679f5

Zaloguj się aby komentować