Zdjęcie w tle

schweppess

Gruba ryba
  • 1183wpisów
  • 828komentarzy

Uchwycony przez satelitę Solar Dynamics Observatory rozbłysk słoneczny (prawy górny róg Słońca) 2 lipca 2023 roku. Został on sklasyfikowany jako rozbłysk X1.0 - do klasy X zaliczane są najpotężniejsze z nich. Był on przyczyną awarii radiowej w zachodniej części Stanów Zjednoczonych i Oceanu Spokojnego. 


https://www.space.com/sun-solar-flare-radio-blackouts-earth-july-2023


https://blogs.nasa.gov/solarcycle25/2023/07/03/sun-releases-strong-solar-flare-6/


#astronomia #kosmos

3c12bcdd-5397-4711-8af5-77d4d76f1e2c

Zaloguj się aby komentować

Profesor Geraint Lewis z Wydziału Fizyki Uniwersytetu w Sydney wykorzystał kwazary, aktywne supermasywne czarne dziury znajdujące się w centrach starych galaktyk do pomiaru czasu. We współpracy z doktorem Brendonem Brewerem z University of Auckland przyjrzał się danym dotyczącym niemal 200 kwazarów i przeanalizował widoczną w nich dylatację czasu.


Naukowcy analizowali zbierane przez dwie dekady dane dotyczące 190 kwazarów. Przyjrzeli się im w zakresach światła zielonego, czerwonego i podczerwonego, a następnie pogrupowali je w zależności od jasności oraz ich przesunięciu ku czerwieni, czyli odległości, w jakiej się od nas znajdują. Potem porównali ze sobą kwazary z każdej z grup i zauważyli, że w określonych odcinkach czasu wykazują one podobne wzorce aktywności. Naukowcy wykorzystali te wzorce w roli zegara i okazało się, że najstarsze z obserwowanych kwazarów, które pochodzą sprzed około 12 miliardów lat, wydają się działać pięciokrotnie wolniej niż kwazary z czasów współczesnych.


Potwierdzony zatem został jeden z wniosków wypływających z ogólnej teorii względności Einsteina.


Źródło:


https://kopalniawiedzy.pl/We-wczesnym-wszechswiecie-czas-plynal-pieciokrotnie-wolniej-informuja-naukowcy-z-antypodow,36433


Badanie:


https://www.nature.com/articles/s41550-023-02029-2


https://www.youtube.com/watch?v=3prF2V_a2gY


#astronomia #kosmos

Zaloguj się aby komentować

5 lipce 1988 roku amerykańska grupa thrash metalowa Slayer wypuściła swój czwarty album studyjny zatytułowany South of Heaven. Poprzedni album, Reign in Blood, został określonyny przez redakcję magazynu Kerrang! Najcięższym brzmieniem wszech czasów. Muzycy zdawali sobie sprawę zatem, że szybciej i agresywniej już nie dadzą rady zagrać, więc postanowili zwolnić. Muzyka, za którą w większości odpowiada nieżyjący już Jeff Hannemann, nie jest już tak bezpośrednia i agresywna, więcej tu średnich temp i niepokojących klimatycznych zagrywek. Są tu co prawda szybkie strzały jak Ghosts of War czy opowiadający o aborcji Silent Scream, jednak większość albumu to kompozycje utrzymane w nieco wolniejszych tempach. Mamy tu zatem niesamowicie klimatyczny utwór tytułowy, czy opisujący okrucieństwa wojny Mandatory Suicide, czy świetnie rozkręcający się Behind The Crooked Cross. W ostatnim kawałku Spill the Blood pojawia się nawet gitara akustyczna, co było pewnie szokiem dla wielu fanów tego zespołu. Zaskoczeniem nie była za to gra Dave'a Lombardo - to on błyszczy w mojej opinii najbardziej, jego gra perkusyjna jest naładowana smaczkami i finezyjna.


Nie jestem wielkim fanem tego albumu, kilka kompozycji zupełnie mi nie pasuje, jak nudne Cleanse the Soul, za którym sam gitarzysta Kerry King nie przepada, czy niemrawo odegrany cover Dissident Agressor grupy Judas Priest. Jednak koniec końców South of Heaven okazał się kolejnym mocnym wydawnictwem w dyskografii grupy.


https://www.youtube.com/watch?v=74nTzbgDGWM


#muzyka #metal #thrashmetal #slayer #tegodniawmetalu

Ciekawa sprawa. Czytałem tytuły utworów i automatycznie oraz natychmiastowo przy każdym słyszałem je w głowie. Hanneman to brzmienie Slayera. Zamiast Kinga mógłby tam komponować ktokolwiek i nie byłoby wielkiej różnicy.

@schweppess Zanim poznałem "Reign in blood" to ze sto razy przesłuchałem "Diabolus in musica". Mam spaczoną perspektywę i uważam, że Slayer z lat 90-tych grał lepiej niż Slayer z lat 80-tych.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Burak Esenbey - Dune. Zdjęcie wykonane na na Białej Pustyni (znanej też jako Sahara el Beida) w Egipcie. Jasny obiekt na środku ujęcia to Wenus.


#fotografia #astrofotografia

7a886436-9ee8-4725-bb8a-925dd0487f1c

@end-stage-capitalist moim zdaniem nie, wydaje mi się, że wymagany jest silniczek który powoduje, że aparat będzie podążał za określonym punktem drogi mlecznej, tym samy droga mleczna będzie wyraźna, a wydma byłaby rozmazana.

@end-stage-capitalist nie, to bedzie nie dosc ze oddzielne zdjecie wydm i oddzielne nieba, to zapewne jeszcze panorama, wiec nawet parenascie zdjec. Usunieto takze wiele gwiazd, zeby lepiej bylo widac kolorowy pyl drogi mlecznej.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mierząca 3724 m. n.p.m. najwyższa góra Nowej Zelandii, góra Cooka zwana przez Maorysów Aoraki.


Autor: shadank


#fotografia #earthporn #nowazelandia

02c0abc7-d1d0-4090-910f-8a897aa73c2f

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

2 lipca 1984 roku ukazał się drugi album heavy metalowego bandu z USA Cirith Ungol zatytułowany King of the Dead. Ozdobiony świetnym obrazem autorstwa Michaela Whelana zatytułowanym jak płyta (nie wiem, czy @Mortadelajestkluczem go nie wrzucał kiedyś tutaj) był kolejnym świetnym przykładem na to, jak rok 1984 był świetnym rokiem dla heavy metalu. Pozycja ta zawierała znakomicie odegrane heavy niekiedy wchodzący w komitywę z doom metalem i hard rockiem. To kopalnia hitów takich jak otwierający Atom Smasher, obleczony w świetne partie gitar Master of the Pit, niezwykle energetyczny Death of the Sun czy nawet świetnie spełniający się jako intro do następnej kompozycji tytułowej cover Toccata in Dm Bacha. No właśnie, obok bardziej przystępnych hitów są tu ścinające z nóg wolniejsze kompozycje jak Finger of Scorn. Produkcja, choć rachityczna nieco, ma swój urok, tym bardziej, że bardzo ładnie wyeksponowany jest bas.


Polecam zarówno ten album, jak i resztę dyskografii, dodam, że grupa ta wróciła z albumem Forever Black w 2020, na który również warto w moim odczuciu rzucić uchem.


https://www.youtube.com/watch?v=lXad-fBSncE


#metal #heavymetal #muzyka #tegodniawmetalu

Zaloguj się aby komentować

2 lipca 1984 roku ukazał się drugi album heavymetalowej grupy Dio zatytułowany The Last in Line. Zespół ten nie spoczął na laurach po wydaniu znakomitego debiutu o tytule Holy Diver i szybko zabrał się za rejestrowanie jego następcy. Ten nie jest jakąś rewolucją, zawiera za to świetnie odegrany heavy metal z rewelacyjnymi partiami wokalnymi Dio. Mamy tu zarówno rozpędzone killery jak otwierający We Rock czy I Speed at Night, jak i utwory wolniejsze i posępniejsze jak hipnotyzujący Egypt (The Chains are on). Album kipi od świetnych riffów i melodii, które co i rusz opanowują głowę słuchacza.


Krążek ten był dużym sukcesem komercyjnym, sprzedając się w ilości 500 tysięcy sztuk w ciągu kwartału. Ucementował on również Ronniego Jamesa Dio jako jedną z heavy metalowych osobistości.


https://www.youtube.com/watch?v=KT5AvKlPWA0


#muzyka #metal #heavymetal #tegodniawmetalu

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować