Najgorzej było zwlec się o 5 z łóżka, by na wyjazd się ogarnąć, oj ciemno ciemno i zimno.
Udanego tuptanka, bieganka oraz zapindalania (no taki @scorp np czy @enron wariaty :D ) w tym tyg, w Krakowie ma chlapać do środy, zobaczymy czy będzie warun ;)
Hej, ten tydzień był bardzo przygodny, wgl jeden z najbardziej "kolarskich".
Ze względu na rozwaloną nogę spędziłem niestety te 4 dni na "pracy z domu", bałem się generalnie chodzić po piętrach w biurze, bo do wtorku jednak nóżkę przy chodzeniu czułem.
No dobra, to do rzeczy
Niedziela - po sobocie spędzonej w ciągłym bólu pierwsza jazda na trenażerze, ale na totalnym chillu, nie byłem w stanie "jednonóż" utrzymać 90 RPM, takie życie, ważne, że trochę kaemów pokręcone a bandaż się nie przemoczył.
Poniedziałek - Też krótkie kręcenie na trenażerze, też nie do końca w pełni sił, ciągle rana na goleniu szczypała, więc odpuszczałem.
Wtorek - Pierwsza faktyczna jazda z dociążaniem lewej nogi, niby mała różnica, ale jednak udka poczuły w końcu wycisk. Wieczorem wizyta u chirurga, niestety rana oglądana dopiero będzie w piątek 18-go.
Środa - W środę relaks o poranku a później już 1 konkretny trening na górkach i kawałek sprintów na stojąco próbowałem, kilka minut ustałem, ale dałem łapce odpocząć. Ogólnie środa mi poprawiła samopoczucie, poczułem, że ta rana się spoko goi.
Czwartek - W czwartek zaryzykowałem i pierwsza wizyta na siłce na sztangach, ale na spokojnie, w sumie udało się, na zajęciach trochę skakania, najbardziej trzeba z taką raną na goleniu na zakrokach moim zdaniem uważać, bo ciężar ciała bardzo idzie na przód stopy i goleń, jednak nic nie puściło, nawet całkiem dobrze przysiady "siadły" :D
Piątek - Wieczorny spinning już bardziej na poważnie, wycisk i nogi obie w okolicach 80% mocy, a to świetny znak, kurcze jak ludzkie ciało się potrafi leczyć :)
Sobota - Wczoraj, niepodległość... no , to teraz historia... Zapisałem się na bieg Niepodległości, myślałem, że Krakowski, a tu niespodzianka, Biały Kościół, a gdzie to miejsce ? A nieważne, 17km od domu, no to dawaj nawigacja rowerowa dojedziemy.
To mnie PAN GIANT dash M200 WK@#$@#, załadowałem w piątek popołudniu do 100-wy, patrze sobota rano... 14%... Panika, montaż uchwytu na telefon i jazda z "giantem wpiętym do ładowania pod power bank" w plecaku, wgl dojazd z Czyżyn do Białego Kościoła to fajna niespodziewanka dla mnie była, bo zahaczyłem o Ojców, pamiętam z tego roku wycieczkę Platynową "Po Pstrąga" (Jeden kolega jadł, reszta niekoniecznie chciała czekać w kolejce :D ), podjazd mnie zaskoczył 100m w górę na 1 kilometrze, no nie powiem, ale dałem radę... rzut na metę przed biegiem, dosłownie jak się przebrałem i usiadłem na ławeczce to było 10 minut do startu, spędziłem 8 minut na uspokajaniu tętna D
Oj było kręcone, oj kolarstwo amatorskie wciąga... no i nawet nawet ten organizm daje radę.
P.s. Wyciąłem wszystkie poranne treningi w tygodniu, by się wysypiać jak najbardziej, wydaje mi się, że bardzo to pomogło w leczeniu tej rany, oby już się wygoiła na 100% do piątku i można było druty wyciągnąć z łapki.
Udanego kręcenia życzę wam wszystkim w nadchodzącym tygodniu, chociaż zbroję się już zimowo... 2 stopnie min 6 maks i ciągłe deszcze ... to brzmi bardzo nieprzyjemnie i trzeba się ubierać naprawdę na potężną c-boolę!
Hej, w tym tygodniu oszczędzałem się do soboty, no bo ciągle szwy na nóżce.
Ponadto zapisałem się na "nie ten bieg" Niepodległości, co myślałem, więc trzeba było swoje 4 litery pofatygować w okolice Ojcowskiego Parku Narodowego O_o
Powiem wam, piękne widoki na całej trasie, ładnie zabezpieczona, tylko ten fragment po błocie polem wracając do Białego Kościoła no niesympatyczny, bałem się że sobie upierdzielę ten cały bandaż, ale gleby nie było!
Jestem bardzo z siebie zadowolony, strava mi policzyła, że niby best 10k effort okolice 52 minut
Wsiadłem na trenażera o 19 i jak debil nie ustawiłem oporu, poszło koło zamachowe w ruch, wyhamował niestety stalowy pedał na moim goleniu... no i tydzień z robienia formy poszedł się
A wam jak zwykle jak najlepszych efektów i endorfin!
Ale nas rozpieściła niedziela co nie ? Sobota momentami też piękna!
Nie wiem jak wy, ale odwaliłem cały grobbing w sobotę i dziś jak trochę zregenerowałem po nocnej dyszce to dawaj jesienną porą na polankę, jest pięknie, jeszcze ten tydzień do piątku ma być wiosenny, a potem już wjeżdża jesień na pełnej ;/
Wrzucam wam kilka fotek z wojaży, udanego kręcenia, dziś było bardzo tłumnie rowerowo, aż się dało ubrać w letnią koszulkę kolarską tak ciepło momentami!
Tym razem bez fotek licznika, bo zwyczajnie zmieniałem godzinę raz pierwszy na gravelu i poresetowałem kilka razy, forgetabałtit :D
Udanego kręcenia, może mi się uda jakiś wypad 1-go, oby! \o/
Hejo, w tym tygodniu pierwszy raz w życiu brałem udział w maratonie spinningu, wgl wyszło mi 5 jednostek treningowych i ciężko dość było, ale dałem radę, dobre to, nogi rosną :D
W sobotę i niedzielę na błoniach w KRK była jakaś parada kawalerii/zawody wojskowe, generalnie ani w sobotę po parkrunie, ani w niedzielę nie uświadczyłem koników na błoniach, tylko na bulwarach dwóch jeźdźców spotkałem na takiej luźnej przejażdżce, ciekawe.
Co do jesieni, potówka robi robotę, pod koszulką kolarską super trzyma ciepło, ale odprowadza pot, w niedzielę był wmordęwind + sporo deszczyku, więc gdyby nie to, to bym ładnie wymarzł, polecam gorąco dla całorocznych rowerzystów!
Cześć, tym razem koniec sezonu runda IV ... jak tak dalej pójdzie to będzie jak co roku u mnie, jaki koniec ? :)
Dziś był dzień otwarty Kopca Kościuszki, a wczoraj, no wczoraj to poza wmordęwiatrem było tak ciepło, że aż szkoda w weekend nie kręcić.
Fotka rowurku z mojej ulubionej polanki w Krakowie.
Turlajmy dalej, choć w nadchodzącym tygodniu już tak będzie faktycznie momentami zimno i nieprzyjemnie, trza pamiętać by się w dobre futro owinąć na drogę ^_^
Następnie 5tka dla krakowskiego sportu i kibicowanie półmaratończykom (Ile wiary było, jestem w szoku!) , 4:44/km ^^ (W porównaniu do 2022 zwolniłem o 30 sekund, ale przytyłem o 3 kilo mięśni i z 2 sadła, to moje jedyne usprawiedliwienie wysoki sądzie --)
"Nie jest dobrze. Co prawda nie jest też źle. Można powiedzieć, że jest średnio." :D
Jeszcze raz gratuluję wszystkim, którzy mierzyli się z półmaratonem, szacun i udanej regeneracji! \o/
@ciszej hmm były darmowe treningi z ZiSu i rozdawali kijki, poznałem super trenejro Kubę i tak się zaczęła przygoda, poznałem od groma ludzi i tak sobie człapię regularnie w środy, a w soboty co 2 tygodnie. Czasem też poniedziałki ale to prywatnie już za pinionc, kilka parkrunów trzasnąłem z kijami, szczególnie zimą Jeszcze mi do kijkowych wymiataczy brakuje.
Hejo towarzystwo, w tym tygodniu osiągnąłem swój cel roczny, czyli ... przeżyć Bieg Trzech Kopców!
Jej, jaki ten wąwóz był "przygodowy", w niedzielę lało, podczas biegu był ciągły deszczyk... w wąwozie w Lasku Wolskim była istna ślizgawka, większość ludków ominęła wąwóz podejściem z prawej, ja jednak dzielnie wyślizgałem się na górę... dosłownie popychaliśmy się do przodu, nie szło "biec" w tym błocie O_o
5:30/km na tegorocznej "dłuższej" trasie, rewelacji nie ma, ale osobiście jestem dumny z własnego tyłeczka
W sobotę parkrun Kraków, wiadomo 5k się biegnie bardziej intensywnie, ale w tempie relaksacyjnym.