
mannoroth
- 2163wpisów
- 6194komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@mannoroth prędzej kasie się coś znowu uwidziało typu:
Przeschnięty kwiatek waży za mało
Przez folię gówno widać, ale spodziewała sie bananów, a ty wybrałeś pomarańcze (te fotki z biedronki jak babki potwierdzają są rozczulające, gówno tam widać xD)
Cukier wanilinowy 5g waży za mało, żeby się waga zorientowała
Faktycznie coś wybrałeś źle, ale kasa nie daje opcji poprawiania swoich błędów, na wielu rzeczach ślepo ufa, ale klikniesz złe cukierki, wiesz o tym, chcesz poprawić uczciwie to nie ma takiej opcji, bez błogosławieństwa
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@mannoroth Zazwyczaj śmieszy, ale czasem smuci. Mój ojciec jest dokładnie taki. Być gdzieś dla samego bycia, żeby powiedzieć kolegom z pracy, że "byłem w X", a na miejscu jedzenie, spacer z 300m, przerwa na kawę/lody, siedzenie, spacer, obiad, i do auta i do domu/noclegu.
Jako dzieciaki widziało się to mimochodem, radość była, bo nie jesteśmy znowu na podwórku, ale mimo wszystko człowiek widział i analizuje po latach. Największe rozczarowanko - wizyta u podnóży Trzech Koron - parking, żarcie, spacer z kilometr [!] wzdłuż rzeki, w stronę gór. Myślałem, że tam wejdziemy, ale nie. Zwrot, kupno koszulki, bo w górach byłem, żarcie, parking, do domu.
Także wyrośliśmy na takich zasiedziedziałych dorosłych (ja i siostra), wydawało się, że wycieczki to w ogóle dla bogatych. Trzeba się było nauczyć podróżowania i przede wszystkim odkrycia, że to fajne, dobre na psychikę, stres. Tyle ładnych/fajnych miejsc, a zna się tylko swoje podwórko, miasto i trasę dom-praca.
Mamy też mi szkoda. Całe życie jej obiecywał, gdzie to jej nie zabierze. Kiedyś mi się zwierzyła, że pierwsze lata to jeszcze w to wierzyła, po parunastu przestała. A on czasem opowiada, po alkoholu głównie.
Ciężki człowiek, całą książkę by napisał. Zabrałem ich (rodziców) raz na wycieczkę gdzieś dalej, razem z siostrą i jej rodzinom. Ale ciężko już rozplanować wycieczkę na tyle różnych gustów, w tym właśnie ojca, gdzie liczy się tylko być i jeść i do domu. Teraz mama chciałaby jeszcze na wycieczkę samolotem, gdzieś daleko. No kurde nie wyobrażam sobie tego. Ale będę próbował, ważne, żeby mamie się spodobało i tata nie marudził za dużo.
@antylop Też tak miałem (jak Ty), aż poznałem żonę. Ona jest świetna w wymyślaniu różnych fajnych wycieczek, ale wprost ma niesamowity talent, żeby jeszcze znaleźć parking, dzień wstępu wolnego, odpowiednią godzinę na zwiedzanie (kiedy nie ma ludzi), tanią knajpkę ze świetnym jedzeniem, idealny hotel, w którym jest wszystko i w doskonałej cenie.
IMO powinna prowadzić jakieś miniaturowe biuro podróży z ciekawymi, mało odwiedzanymi destynacjami, ale zniechęca ją myśl, że Janusze i Grażyny narzekałyby na różne drobne niedogodności, niezależne od organizatora.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować