A właśnie, że nie... Idź kup sobie spodnie bez baby do sklepu. Bierzesz 2, 3 pary, idziesz do przymierzalni, mierzysz. No ni c⁎⁎ja, pierwsze za krótkie, drugie za szczupłe (a niby ten sam rozmiar), trzecie piją w jajca. Teraz przebierz się w swoje ciuchy, idź na sklep, weź inne rozmiary i od nowa... Po dwóch razach człowiek spocony i wkurwiony. A z babom to luksus - od razu zobaczy czy pasują, powie "o te za ciasne, przyniosę ci większe" itd. Ja wolę. Pomijam przypadki, gdzie jesteś chadem i jakaś laseczka z obsługi skacze koło ciebie a na koniec jeszcze powie ci, że kończy o 18 i nie ma żadnych planów na noc