-5,5°C tak więc musiałem troszkę przyśpieszyć żeby szybciej do domu wrócić. Poza tym to troszkę ciężko było po wigilijnym obżarstwie się ruszyć. Wesołych świąt Sztafeto!
Chyba zbiera mnie jakieś przeziębienie. Od 2 dni drapie mnie coś w gardle. Chyba muszę zastosować sprawdzone lekarstwa na przeziębienie mojego Ojca, tj. czosnek i miód.
Żona i dzieci-lubią to!
Dziś bieg urodzinowy. Moja 11 letnia córka po powrocie uraczyła mnie wskazówką o tym że powinienem przebiec tyle kilometrów ile lat mam. Nietety trochę nie za bardzo czułem się na siłach zrobić te 47km. Chociaż może to kwestia nastawienia? Na szczęście 15 km weszło gładko, mimo śliskiej nawierzchni. Dużą część musiałem pokonać poboczem i zostałem strąbiony przez 2 samochody-bo jak to pieszy może biegać poboczem rano we mgle (widoczność co najmniej 75m).
Mój znajomy biega już kilkanaście lat w urodziny dystans taki ile ma lat a też jest już przed 50 . Raz deszcz padał to wsiadł i zrobił trasę rowerem ale do dzisiaj żałuje .
Oj! Dziś mimo rękawic łapki zmarzły. Na zewnątrz -3stopnie i niemogące się przebić słońce. Uda przestają boleć ale muszę chyba zwiększyć trochę tygodniową objętość żeby uniknąć obolałych mięśni w przyszłości. Tętno chyba wraca na stare tory.
Piękny słoneczny dzień. Chociaż biegłem przez jedną dolinkę gdzie w zimie nie ma wogóle słońca i było koło -4 stopni. Jutro też spróbuję coś dłuższego mimo że w pogodzie na jutrzejszy poranek nie ma nic optymistycznego.
Pogoda w sam raz na bieganie. 1,5 stopnia na plusie, śnieg prawie zniknął a na choryzoncie 13 stopni w tym tygodniu. Wróci pogoda jesienno-wczesnowiosenna i będzie się lepiej biegało.
Troszkę ostatnio od jakiegoś tygodnia mi tętno wywala. Na zakresach tempa jak dziś to spodziewałbym się bliżej 146-148 a nie 153. Zauważyłem też że pas piersiowy na początku aktywności nie może złapać właściwego tętna. Pokazuje 120-130 aby po chwili wybić się na 160 co mnie zawsze demotywuje i powoduje że mi się odniechciewa. Na szczęście dziś zadziałał syndrom nowych butów. Biegło się fajnie i miękko a i pogoda była lepsa jak we wtorek. Nie było mgły więc nie musiałem obawiać się samochodów.
Dziś miałem trochę stracha. Pogoda nie rozpieszcza: +1 stopień, mgła, widoczność max 50m. Pierwszy i ostatni kilometr biegam przy drodze wojewódzkiej bez chodnika i poboczy. Już mi się zdażało uskakiwać przed wyprzedzającymi się z prędkością 90km/h samochodami. Dziś ze względu na mgłę było ok.
@domin78 opie, uważaj bo się mieszasz. Poruszałeś się po jezdni po drodze bez chodnika i pobocza. po której stronie jezdni byłeś. jaka była widoczność? czy miałeś na sobie wymagane przepisami odblaski?
@dej_mam_chorom_curke Biegam awsze po odpowiedniej stronie jezdni, którą dla pieszego jest lewa. Mam odblaski na ubraniu biegowym i mam szelki ze światłem białym z przodu i czerwonym z tyłu(nie ubrałem ich bo biegałem o 14) ale jestem pewny że tego światła nie byłoby widać w tej mgle. Na szczęście dzisiaj kierowcy wykazali się instyktem samozachowawcym i jechali wolno co pozwalało im reagować na "debila biegającego pod prąd" w odpowiednim czasie. W moim rejonie trochę kierowcy odwykli od pieszych na skraju jezdni. Czasem widuję dzieci chodzące po złej stronie drogi. To jest niestety obraz naszych czasów gdzie w każdym domu jest po 2 samochody i dzieci nie mają od kogo się nauczyć zachowania pieszego na drodze.
Pogoda na bieganie taka jak lubię. -1,5°C, asfalt suchy, mały ruch. W taką pogodę prynajmniej człowiek się mniej poci. Oczywiście 799kCal na minusie jest ważne
@bojowonastawionaowca Na sztafecie początek ale wogóle to już 8 lat zmuszam się do biegania. Coś musiałem z sobą zrobić przed 40. Teraz prawie 47 wiosen i ciągnę to dalej...