Bardzo dużo muzyki, w dodatku jazzowej, więc nóżka sama chodziła. Do tego Emma Stone, która czasem wyglądała jak Uma z Wiedźmina. Dużo kolorków, smaczki z Whiplasha, Deszczowej piosenki i innych musicali - bawiłem się przednie
Jedyna bolączka musicali to brak dubbingowanych piosenek do wyboru. Ja wiem, że na pewno by to skopali śpiewająco używając gwiazd zamiast talentów, ale w końcu chyba się nauczą ?
Tych, ktorzy absolutnie kochaja ten film, wzruszaja sie przy nim, kochaja muzyke i historie. Po latach maja do tego filmu ogromny sentyment.
No i tych, ktorych widac u gory w komentarzach. Absolutnie krytykuja ten film, wysmiewaja, szydza z niego, nie rozumieja w ogole, dlaczego ktos moglby sie nim zachwycac.
Jako że zacząłem poganiać wszystkich na sam koniec roku, to czuję się zobowiązany do zrobienia podsumowania Naszych ubiegłorocznych wyczynów literackich. Niby sprawa powinna wyglądać prosto, jako że licznik zatrzymał nam się na liczbie 1301, to jednak może i jesteśmy świetni w czytaniu, ale w matmie już nie najlepsi i zdarzyło nam się po drodze parę, ekhm, błędów xD
Przejrzałem wszystkie wpisy od początku roku i mieliśmy:
W sumie więc wychodzi mi na to, że w 2024 roku przeczytaliśmy wspólnie 1289 książek, co jest wzrostem względem ubiegłego roku aż o 73%! Piękny wynik i wszystkim za to serdecznie dziękuję!
Dalej wspomogę się statystykami ze strony Bookmeter , prowadzonej przez niezawodnego @renkeri (fanfary!) - wyniki odrobinę się różnią, ale to ze względu na fakt niepojawienia się w kilku przypadkach Waszych ocen, w związku z czym skrypt ich nie zaliczył do podsumowania — proszę na przyszłość mieć to we względzie
W edycji 2024 wzięło udział 73 użytkowników i użytkowniczek, którzy przeczytali średnio 17,65 książki na osobę; 3,52 na dzień co daje łączną sumę około 400 tys. stron!
Top10 użytkowników pod względem liczby dodanych książek to:
@George_Stark 92 książki
@WujekAlien 73 książki
@konik_polanowy 71 książki
@Cerber108 69 książek
@Wrzoo 68 książek
@AndzelaBomba 64 książki
@moll 61 książek
@l__p 55 książek
@serotonin_enjoyer 53 książki
@trixx.420 52 książki
Ukłony do samej ziemi Panie i Panowie
Topkę najczęściej dodawanych książek otwiera nikt inny jak Andrzej Sapkowski ze swoją najnowszą książką Rozdroże kruków (którą łącznie dodaliśmy do #bookmeter 6 razy). Sapkowski otarł się również o pierwsze miejsce w rankingu najczęściej czytanych przez Nas autorów, jednakże o dosłownie jedną książkę wyprzedził go Andrzej Pilipiuk. Nie ma więc zaskoczeń, że najczęstszą kategorią książek, po jakie sięgaliśmy, było fantasy, science fiction.
Na koniec jeszcze grafika z rozkładem Naszych ocen czytanych książek - bez dwóch zdań najczęściej sięgaliśmy po bardzo dobre książki, jako że dominuje ocena 7/10. Najmniej zaś było książek ocenianych najniżej (1-2/10) i oby taka tendencja utrzymała się również w obecnym roku, czego z całego serca Nam wszystkim życzę! Udanego czytania i dodawania książek na #bookmeter
PS. Padł pomysł siostrzanego tagu #filmmeter - co Wy na to?
@bojowonastawionaowca a mogę jeszcze przyspamować książkami przeczytanymi w tamtym roku? Wiadomo że nikt tego nie sprawdzi, ale jak tu są zasady jak były na wypoku to nie chcę łamać.
@bojowonastawionaowca Pan Owiec, a czy gdzieś są jakieś zasady tego tagu? Metryczka książki jest obowiazkowa? Wziąłbym udział, ale to wyglada na trudne i skomplikowane, nie tak jak pompeczki albo medytowanko.
Tytuł: Taiwan in Dynamic Transition: Nation-Building and Democratization
Autor: Ryan Dunch, Ashley Esarey
Kategoria: nonfiction
Wydawnictwo: University of Washington Press
ISBN: 9780274711659
Liczba stron: 256
Rok: 2020
Ocena: 7/10
Zbiór esejów poświęconych budowaniu poczucia narodowego i demokracji na Tajwanie, jednakże mocno nierówny. Były takie świetne (o demokracji na poziomie lokalnym), były dobre (Rewolucja Słoneczników czy o skandalach w wojsku), ale były też słabe (o karze śmierci). Niemniej sumarycznie wysoka ocena, parę kolejnych puzzelków dołożonych do obrazu w mojej głowie.
I tak na razie się kończy moje tajwańskie flow na ten rok, przyszły rok będę kontynuował w tej tematyce, bo (nie)stety źródła z poprzednich książek nie ułatwiają ograniczania źródeł W całym roku przeczytane 42 książki, co niby jest jak na mnie przeciętnym wynikiem, ale patrząc na to, że w 3 kwartale dosyć mocno się zablokowałem, to i tak czuję się zadowolony z rezultatu. Najważniejsze, że zacząłem ruszać książki z czytnika, bo i tak tamtejsza kolejka sięga 1200 tytułów, które warto będzie kiedyś nadrabiać xD W przyszłym roku będzie więcej Azji, daję słowo!
Tytuł: The Tiger Leading the Dragon: How Taiwan Propelled China's Economic Rise
Autor: Shelley Rigger
Kategoria: nonfiction
Wydawnictwo: Rowman & Littlefield Publishers
ISBN: 9781442219588
Liczba stron: 236
Rok: 2021
Ocena: 10/10
Dobra, jestem nieobiektywny, ale trudno, zakochałem się w autorce (mam nadzieję, że narzeczona nie czyta). No ale błagam, jak nie doceniać wplatania wątków z Toy Story jako wstępy rozdziałów w książce o takiej tematyce? Książka zawiera absolutnie wszystko, czego potrzebowałem na ten moment, wzbudziła we mnie sporo pytań, po czym historia wyszukiwania zdecydowanie napęczniała (nie takimi treściami, o jakich myślicie zboczeńcy).
Co tu mamy? Historię i praprzyczyny wzrostu gospodarczego w Tajwanie, próba znalezienia przyczółku na chińskiej ziemi przez tajwańskich przedsiębiorców w specjalnych strefach ekonomicznych w momencie przekształceń gospodarczych ChRL, obszary gdzie się rozwijali, jakie są ich przewagi konkurencyjne, przykłady paru przedsiębiorstw, które osiągnęły sukces (Foxconn wszyscy kojarzą, ale np. firmy ogarniające produkcję butów sportowych dla Nike, etc. typu The Pou Chen Group czy Feng Tay), metody, jakimi Chiny chciały ograniczyć rozwój tajwańskich przedsiębiorstw i wesprzeć swój biznes, etc. Generalnie cała relacja gospodarcza pomiędzy obiema stronami została naprawdę kompleksowo opisana.
Więcej nie będę mówił, czekam z przyjemnością na ostatnią książkę pani Rigger w mojej kolejce — ale to już na przyszły rok zostanie.
Tytuł: From Opposition to Power: Taiwan's Democratic Progressive Party
Autor: Shelley Rigger
Kategoria: non-fiction
Wydawnictwo: Lynne Rienner Pub
ISBN: 9781555879693
Liczba stron: 232
Rok: 2001
Ocena: 9/10
Hehe, prawie 9/11 2001 XD
Tytuł zdradza wszystko: książka o tajwańskiej demokratycznej partii DPP - od zalążków jako ruch dangwai (dosłownie 'poza partią' - w domyśle poza Kuomintangiem) przez formalne założenie partii aż do zdobycia władzy poprzez wygraną w wyborach prezydenckich 2000 roku. Sporo też bardzo dużo szczegółów o tym, jak sama partia jest zbudowana i jak wyglądają procesy zachodzące w partii. Mówię w czasie teraźniejszym, mimo że książka jest z 2001 roku — naprawdę zaskakujące jest to, jak niewiele w tych procesach się zmieniało, bo na bieżąco to sprawdzałem. W zasadzie jedyne co formalnie przestało istnieć to w 2007 roku frakcje wewnątrzpartyjne, niemniej nieformalnie one wciąż trwają.
Przyznam szczerze, że do pewnego momentu coś mi nie klikało w autorce - ale jak już weszło, to nie oderwałem się aż do końca. Bardzo ciekawe wnioski, których wcześniej nie zauważyłem - że mimo tego, że DPP wygrała kilkukrotnie wybory prezydenckie, to zazwyczaj (za wyjątkiem nieco nadzwyczajnych lat 2016 i 2020) wynikało to z podzielenia się głosów wyborców sprzeciwiających się postulatom DPP - bo już w parlamencie tej większości nie ma (zarówno w roku 2000, 2004, jak i 2024). To pokazuje, że wciąż duże grono wyborców na Tajwanie sprzeciwia się tej partii i gdyby nie fakt jednoturowych wyborów prezydenckich, zdecydowanie nie osiągnęłaby takiego sukcesu. A to wszystko nawet pomimo zdecydowanego ograniczenia proniepodległościowych poglądów, które partia przeszła w połowie lat 90. ubiegłego wieku w ramach wyciągania wniosków z porażek wyborczych.
Może i nie będę do tej pozycji wracać, ale zdecydowanie pomogła dopasować parę puzelków do siebie w ocenie tajwańskiej polityki - stąd taka, a nie inna ocena
Tytuł: The Struggle for Taiwan: A History of America, China, and the Island Caught Between
Autor: Sulmaan Wasif Khan
Kategoria: nonfiction
Wydawnictwo: Basic Books
ISBN: 9781541605046
Liczba stron: 336
Rok: 2024
Ocena: 9/10
I cyk, świetne dopełnienie poprzedniej książki. Tym razem skupienie się wyłącznie na okresie nowożytnym, odkąd Japonia została zmuszona do wycofania się z Tajwanu i wyspa stała się wyłącznie tematem wewnątrzchińskim (ze wsparciem Ameryki).
Począwszy od 1945 roku i kolonizatorskiego podejścia Republiki Chińskiej zmagającej się z wojną domową na kontynencie, przez incydent 228, zdławienie oporu i zaprowadzenie Białego Terroru (wzmocnionego przez ucieczkę rządu nacjonalistów na Tajwan), przez bardzo intensywne lata 70. pod względem dyplomatycznym, aż po demokratyzację Tajwanu i wzmacnianie się Chin, jak i również ichniejszych roszczeń wobec wyspy. Nacisk na wydarzenia wewnętrzne i zewnętrzne dosyć dobrze rozłożony, w zależności od okresu, którym książka się zajmowała. Znakomita synteza tych 80 lat, bez których nie da się zrozumieć bieżącej sytuacji politycznej wokół wyspy.
Kiedyś wyląduje w fizycznej wersji na mojej półce tajwańskiej, jest tego warta.
Tytuł: Rebel Island: The Incredible History of Taiwan
Autor: Jonathan Clements
Kategoria: nonfiction
Wydawnictwo: Scribe US
ISBN: 9781957363745
Liczba stron: 320
Rok: 2024
Ocena: 8/10
O, i to jest książka, która powinna wejść na pierwszy ogień jeśli chodzi o moją znajomość Tajwanu. Bardzo dobre podsumowanie historii wyspy pod znakiem 三年一反、五年一亂 (co 3 lata powstanie, co 5 lat rebelia). Co mnie bardzo cieszyło w tamtym momencie, w końcu sporo więcej miejsca dla wydarzeń sprzed 1945 roku, na czele z walkami kolonizatorów Tajwanu z ludami tubylczymi, końcóweczce dynastii Ming w postaci Królestwa Dongning (z Koxingą na czele) czy bardzo krótkotrwałą Republiką Formozy z 1895 roku (próbując wykorzystać moment zakończenia wojny chińsko-japońskiej).
Świetne źródło wiedzy historycznej o Tajwanie i dobra podbudowa pod skupienie się na nowożytności wyspy. Jedyny minus za brak map, baaaardzo by się przydały, żeby lepiej rozumieć co się działo w przeszłości.
Tytuł: The Trouble With Taiwan: History, the United States and a Rising China
Autor: Kerry Brown, Kalley Wu Tzu Hui
Kategoria: nonfiction
Wydawnictwo: Zed Books
ISBN: 9781786995223
Liczba stron: 288
Rok: 2019
Ocena: 7/10
Książka bardziej problemowa: omawiająca szereg kwestii związanych ze znajdowaniem się Tajwanu "pomiędzy" Chinami a USA. Począwszy od historii Tajwanu w kontekście historii przede wszystkim Chin, poprzez problematykę demokratyzacji Tajwanu i reakcje Chin na brak dążenia do zjednoczenia obu terytoriów pod jednym rządem (szczególnie za czasów Xi Jinpinga), marginalizację Tajwanu na arenie międzynarodowej, aż po kwestie gospodarcze. Zdecydowanie więcej tu Chin niż USA, ale to nie dziwi, szczególnie przez rok wydania książki i ówczesny brak aż takiego zainteresowania strony amerykańskiej problemem Tajwanu (takie wzmożenie aktywności to zaledwie ostatnich parę lat).
Bardzo dobre podsumowanie "bieżących" (jak na rok wydania) wydarzeń wokół Tajwanu, poziom taki powiedziałbym średniozaawansowany, więc też bez większych zaskoczeń czy ciekawostek dla mnie.
No to jedziemy Końcówka roku stanęła u mnie pod znakiem Tajwanu — ot stwierdziłem, że warto nadrobić nieco wiedzy o tym PAŃSTWIE (walcie się zbuntowane prowincje na kontynencie). Pierwsza książka w temacie była nieco losowo wybrana spośród wszystkich tajwańskich książek na czytniku — jak się okazało, niestety. Myślałem, że z grubsza historia najnowsza Tajwanu jest mi znana, ale z perspektywy czasu zdecydowanie tak nie było.
Oto bowiem autor, o ile jeden rozdział poświęcił wstępowi do tajwańskiej demokracji (wcześniejszymi uwarunkowaniami politycznymi, gospodarczymi i społecznymi, które umożliwiły osadzenie stabilnej demokracji na wyspie), o tyle skupiał się przede wszystkim na okresie przekształcania Tajwanu w demokrację - czyli począwszy od objęcia władzy przez Lee Teng-huia, przez prezydenturę Chen Shei-biana, aż po początek władzy Ma Ying-jeou. Bardzo szybko na jaw wyszła jedna z wad tej książki - autor zdecydowanie zbyt dokładnie i przyziemnie opisywał wydarzenia polityczne z tego czasu. Do tego stopnia, że kilka stron podczas opisywania każdej z kampanii wykorzystywał na opisywanie haseł wyborczych używanych w kampaniach poszczególnych kandydatów w poszczególnych mediach. Po jednym razie po prostu zacząłem omijać te fragmenty, bo po prostu bez większego kontekstu było to męczące.
Brakowało mi też wystarczającego kontektu, żeby wyłapywać dostatecznie często drugą, w mojej opinii największą wadę tej książki. Autor był w swoim opisie zdecydowanie jednostronny: z bardzo dużą sympatią wypowiadał się o partii DPP, a z bardzo dużą krytyką wobec partii Kuomintang (w największym skrócie ta druga sprawowała władzę od początku istnienia Tajwanu jako samodzielnego bytu, zaś ta druga była sformalizowanym ośrodkiem sprzeciwu wobec tejże władzy, finalnie w 2000 roku zdobywając niepełnię władzy). I tak na przykład o przyczynach wygranej w wyborach prezydenckich w 2000 przez DPP autor nie skąpił słów, ale już o przyczynach porażki DPP w 2008 roku (i niemalże porażki w 2004) wiele słów nie padło Szkoda, że nie była to moja x książka o Tajwanie, ale i tak nie żałuję przeczytania, bo w opisywaniu bieżącej (ówcześnie) polityki była dosyć dokładna.
Tytuł: The Naked Don't Fear the Water: An Underground Journey with Afghan Refugees
Autor: Matthieu Aikins
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Harper
ISBN: 9780063058583
Liczba stron: 336
Ocena: 6/10
Miałem niesmak po tej książce. Temat świetny, bo towarzyszenie uchodźcy (choć temu przypadkowi jednak bliżej nielegalnemu migrantowi, acz to tylko pokazuje jak płynna jest to granica) przez całą trasę pomogłoby rozjaśniać białe plamy na trasach migracyjnych i lepiej je rozumieć, a przez to im zapobiegać. Niemniej wykonanie, zarówno w wyniku działań autora, jak i czynników mniej od niego zależnych...
Szybko po początku książki autor niestety porzucił rolę obserwatora procesu migracji (co było bardzo trudne, biorąc pod uwagę wieloletnią przyjaźń z Omarem z Afganistanu) i miałem wrażenie, że zaczął nieco na siłę wypychać swojego przyjaciela w kierunku wyjazdu, byleby nie zmarnować tematu, któremu poświęcił tyle czasu. Potem już w trakcie migracji przez Bliski Wschód autor trochę stchórzył i chciał po prostu czekać na Omara w Turcji, omijając tym samym najbardziej wymagający odcinek trasy - a i to z bardzo dużymi problemami ze strony Turcji, która odmówiła wjazdu autorowi na teren swojego kraju, więc i autor musiał rozpocząć swoją nielegalną wędrówkę, z Bułgarii do Turcji. Następnie po ponownym spotkaniu z przyjacielem próba przedarcia się drogą wodną do Grecji (ponownie z przygodami), gdzie bohaterowie ugrzęźli wskutek zaostrzenia polityki migracyjnej (początek 2016 roku) - i tu znowu autor zaczął zbyt mocno ingerować we wsparcie przyjaciela w dalszą ucieczkę. Finalnie Omar wylądował w Unii Europejskiej i ścignął do siebie swoją ukochaną.
O ile temat szalenie ciekawy, o tyle etyczność i porzucenie dziennikarskich ideałów autora wołały o pomstę do nieba. Niemniej istotny kamyczek do debaty dotyczącej nielegalnej migracji przybywającej do Europy od połowy ubiegłej dekady i pod tym kątem starałem się ją czytać.
Tytuł: Africa Is Not a Country. Notes on a Bright Continent
Autor: Dipo Faloyin
Kategoria: nonfiction
Wydawnictwo: W. W. Norton & Company
ISBN: 9780393881530
Liczba stron: 400
Ocena: 7/10
Myślenie o Afryce jako o jedności jest dosyć popularne, mimo że to bardzo różnorodny kontynent i autor, wywodzący się z Afr... przepraszam, Nigerii, stara się pokazać właśnie tamtejszą różnorodność. Największą wagę przywiązuje rzecz jasna do swojego rodzinnego państwa, pokazując m.in. tamtejszą różnorodność kulturową. Niemniej poza tym znajdziemy tu również krótką historię afrykańskiej przeszłości związanej z kolonizatorami (i jak ten okres wpłynął na poszczególne państwa), jak wygląda obecny ustrój polityczny niektórych państw czy próby walki o swoją przeszłość z europejskimi muzeami, które nie chcą wydać "swoich" okazów "dzikim ludom" z Afryki, bo przecież należą do Europy, a w Afryce na pewno by zostały zniszczone.
Ogólnie sporo ciekawostek, chociaż o większości już wiedziałem. Generalnie dla osób o podstawowym poziomie wiedzy o Afryce.
Może to i banał, ale cały czas mnie zaskakuje, jak bardzo świeża jest nauka w takich kategoriach jak medycyna. Zasadniczo nasze babcie urodziły się w czasach, kiedy wciąż żyli ludzie pamiętający świat sprzed pojawienia się tych odkryć (nie mówiąc już nawet o upowszechnieniu). Stulecie chirurgów jest jedną z takich książek, które to bardzo dobrze uświadamiają. Pokazują (pewnie lekko fabularyzowane) odkrycia typu dezynfekcja instrumentów biorących udział w operacji czy pierwsze w pełni bezpieczne próby operacji poszczególnych narządów organizmu. Ot np. taki obecnie prozaiczny wyrostek, którego kiedyś zapalenie w zasadzie równało się wyrokowi śmierci.
Fajnie z perspektywy tej książki oglądało się Spryciarza, kiedy miałem co chwilę "o, czytałem o tym"
Dzisiaj kolejna książka 10/10 oceniona tylko na 8?
Fenomenalna lektura. To niesamowite spojrzenie na 100 lat rozwoju medycyny i jak niesamowicie daleko jesteśmy obecnie. Każdy rozdział jest ciekawy, każda historia poruszająca. A wszystko to przecież prawdziwe ludzkie tragedie i historie
Czytałem stulecie detektywów z 10 lat temu. Pamiętam, że wtedy książka zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Ciekaw jestem, czy dzisiaj oceniłbym tak samo jak wtedy
Świetna literatura postapo — nie gustuję, ale nie mogę odmówić klasy. Nieistotne co się wydarzyło wokół na świecie. Ważne jest to, żeby przeżyć kolejny dzień i iść, mimo całego zła, głodu i pragnienia. Bo dopóki się idzie, wciąż tli się nadzieja, że na końcu Drogi będzie ocalenie. Więc ojciec z kilkuletnim synem po prostu idą.
Z tej książki taki reportaż (a za taką się uważa), jak z wyrobu czekoladopodobnego czekolada.
Autor z dala od frontu (minimalnie kilkadziesiąt kilometrów) obserwuje dramat wojny i rozpamiętuje ją podczas rauszów w ambasadach i w towarzystwie dostojników. Nikt tak jak on nie stawiał się Hansowi Frankowi podczas wspólnych kolacji, wykazując się przy tym niezwykłą odwagą (szkoda tylko, że żaden inny świadek tych kolacji tego nie potwierdza). Wszystko to okraszone niesamowicie patetycznym słownictwem, bo przecież autor nie plebs. Czy muszę dodawać, że przed wojną wzorowy faszysta, w czasach wojny "dziennikarz" zapraszany na faszystowskie salony, po czym nagle pod koniec wojny przeżył cudowną odmianę i stał się krytykiem, żeby w nadchodzące nowe czasy wejść z chlubną kartą?
Grafomania i mitomaństwo. Nie dałem rady dokończyć.