Zdjęcie w tle

blackvanilla

Specjalista
  • 18wpisy
  • 87komentarzy

noir girl with cyberpunkish dreams / IT, książki, buddyzm i filozofia, natura, matematyka, farmacja, psychologia.

Mała puma o wyjątkowo wdzięcznym pyszczku patrząca z podziwem na - zgodnie z opisem - mamę. (ノ◕ヮ◕)ノ


#koty #puma #zwierzaczki #natura #duzekoty

e2c753c8-45d3-4fd7-8b4f-548d404ea4bb

@ciszej achhh co chwila napotykam ostatnio na jakąś wzmiankę o TPB. Aż czlowiekowi chce się jeszcze raz obejrzeć. Przesłodkie zdjęcie, aż Pan Przystojniak chyba odłożył drineczka (albo nie widać, ew. ślepa jestem :P) wobec majestatu pumy!

Zaloguj się aby komentować

428 + 1 = 429


Tytuł: Bogowie, honor, Ankh-Morpork

Autor: Terry Pratchett

Kategoria: fantasy

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

ISBN: 9788374690324

Liczba stron: 360

Ocena: 8/10


Po raz... któryś. Zabrałam się za Pratchetty z polecenia pani bibliotekarki (takie ładne, kolorowe okładki i dział fantastyka; na pewno dla dzieci!) pacholęciem będąc i, na moje szczęście, większości mrugnięć okiem oraz przypisów nie rozumiejąc. I tak byłam dość ciekawskim dzieckiem, po co rodzicom jeszcze fundować dialogi i kłopotliwe pytania w stylu Nobby'ego. Ale co się odwlecze...


Powinnam tu właściwie dodać kilka Pratchettów mykniętych w ciągu ostatnich dwóch-trzech tygodni, bo zawzięłam się i zamiast "sufitować" w nocy, trzymam Kindla póki w końcu nie zacznę ziewać, z reguły jakoś jak już ptaszki ćwierkają za oknem. Na szczęście wpadło mi ostatnio sporo dodatkowego czasu i budzik nastawiony domyślnie na 12:00 to norma, a więc - hejże, cyklu o Straży!


Z Pratchettem znam się od wielu lat, ale książki czytałam "skokowo", teraz mam zamiar po Straży zaliczyć Magów, a potem może Wiedźmy. W tak zwanym międzyczasie wleciało też "Piekło pocztowe", bo ta książka nabrała dla mnie zupełnie nowego wymiaru za swoją błyskotliwą satyrę na biurokrację, cwaniactwo i "interesy" od czasu przepracowania trochę w magistracie, co gorsza albo "lepsza" - w audycie. Nie mogę nie odnieść wrażenia, że Terry doskonale odnalazłby się w naszych urzędach, gdzie wannabe Vetinarich (choć inteligencją zbliżonych bardziej do Bibliotekarza) spotyka się... echh, dość często. <flashbacki z wypraw do departamentów> ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Ale miało być o B, H, A-M więc już się streszczam. Jak zwykle Terry z właściwym sobie humorem i taktem odniósł się do kilku ważnych kwestii, w tym tomie akurat skupiając się na zaczepno-obronnym patriotyzmie, toczeniu wojen i bardzo szeroko pojętej (mmm!) dyplomacji. Zaobserwowano też Duże Ilości Vetinariego Naraz i rozterki Vimesa, a to jedne z najjaśniejszych punktów programu.


Ulubiony cytat:


O wiele łatwiej wyobrażać sobie ludzi w jakimś zadymionym pokoiku, obłąkanych i cynicznych od przywilejów i władzy, konspirujących nad kieliszkiem brandy. Tego obrazu trzeba się trzymać, bo jeśli nie, trzeba by się pogodzić z innym faktem: złe rzeczy zdarzają się, ponieważ zwyczajni ludzie, którzy szczotkują psa i opowiadają dzieciom bajki na dobranoc, potrafią potem wyjść i zrobić coś strasznego innym zwyczajnym ludziom.


A więc - veni, vici... Vetinari. ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

Zaś ja kontynuuję podbijanie całego ŚD. Tym razem na pewno mi się uda, już bezsenność i odgłosy urlopowo-wakacyjne z innych mieszkań (aka "jak tam remont, sąsiedzie?") o to zadbają.


#bookmeter #ksiazki #terrypratchett

88ed85a8-a4b2-4f96-a697-d4d0530e096c

zazdroszczę planu. Ja zacząłem od straży, potem poszlo pieklo pocztowe i właśnie BHAM. Bawię się.setnie. Ale robię pauzy w postaci przeciwwagi i np teraz leci Żulczyk 😉

Zaloguj się aby komentować

Jestem w lekkim szoku; tyle razy wysłuchałam już płytki "Adagio for the Blue", a dopiero dziś przyszło mi do głowy przeszperać last.fm (oho, kiedyś to było...) w poszukiwaniu tytułu pewnego utworu; znalazłam, ale znalazłam również tag "polish". No proszę!


Poniższy utwór akurat nie z "błękitnej płyty", a z "Legact of the Witty" która zawsze urzekała mnie okładką - choć skrajnie inną, niż abstrakcyjno-akwarelowe i przypominające trochę górskie pasma plamy na jasnym tle "Adagio..." - zachęcającą do odwiedzenia szarego i mglistego miejsca na niej przedstawionego, przetarcia tamtejszego chodnika podeszwami swoich butów z "Last Known Spy" w tle, najlepiej wieczorkiem.


Które to "Last Known Spy" właśnie linkuję, jako że potrafi bardzo przyjemnie - jak to nieprofesjonalnie powiem - trip hopowo wręcz momentami plumknąć w ramach rozwijania motywu przewodniego utworu. "Ciepło" tego bassu kojarzy mi się odrobinę z soundtrackiem do... VTM: Bloodlines, szczególnie utworów takich, jak "Vesuvius theme".


Ilość płyt do wysłuchania deszczową jesienią - zwiększa się. "Here be dragons" od TKDE z ukochaną "Perdition city" Ulvera będą miały może spore towarzystwo.


Trigg & Gusset - Last Known Spy

https://www.youtube.com/watch?v=8KtABGlwc1I


#muzyka #jazz #darkjazz #ambient

@deafone Bardzo proszę! Pewnie częściej niż rzadziej ; ) zdarzy mi się tutaj wrzucić coś wpadającego w te klimaty, bo jestem na nie nieuleczalnie chora. Czekam właśnie aż się ściemni by sobie kulturalnie wyjść na balkon, siąść na krzesełku z drineczkiem z jelonka (o leżaku nie marzę, przestrzeń życiowo-balkonowa jest ograniczona) i "klimatycznie" przesłuchać właśnie między innymi choć kawałek tej płytki.


Z reguły najciekawsze utwory podsuwa mi algorytm YT w okolicach 3 w nocy, gdy człowiek sam w zasadzie nie wie jak od, powiedzmy, Perturbatora albo polskiego black metalu przeszedł do wyżej zalinkowanego. I czasem jakieś cudo na autoplayu się trafi. : )

@blackvanilla Zazdroszczę pasji poszukiwań nowych dźwięków. Mi już się to wypaliło. Będę śledził Twoje wrzutki

Zaloguj się aby komentować

373 416,2 - 15,8 = 373 400,4


Pierwszy raz korzystam ze skryptu (i przy okazji dołączam do spacerku, dzień dobry), mam nadzieję że dobrze wklepałam dystans i zdjęcie w odpowiednie pola, najwyżej nauczę się na jednym błędzie + zły wpis usunę (cśś, nawet jak ktoś widzi to udawajmy, że nie widać było) i na przyszłość będę już wiedziała co gdzie wpisać, co samo się dodaje, a co trzeba z palca. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


Zakwasów brak, upał był za to niemożliwy. Przeciągnęłam osobę towarzyszącą na "drogę krzyżową" na Piotrkowskiej i zaczęliśmy od kaw mrożonych pitych w dość urokliwym (zieleń w bramie i to w Łodzi? Trzeba było zbadać!) miejscu w celu zmartwychwstania po podróży przed kolejnymi stacjami, wcześniej jeszcze robiąc sobie spacerek z Fabrycznej (pani kierownik wycieczki, jak na kulturalne dziewczę przystało, i z peronu odbierze by się nie pogubić na najbardziej pustym dworcu w Polsce) do jakże pięknie rozp... remontowanego Placu Wolności, aż serce rośnie jak mam miasto pokazywać. Na szczęście lubimy klimaty post-apo.


Może i kawy były drogie, ale za to szybko zamykali lokal #pdk i nie mogliśmy się rozpłaszczyć wieczorkiem pod taką perłą architektury, która mogłaby dać cień i schronienie przed UV gdyby nie wykurzyli nas stamtąd już o... 19 w weekend.


Niemniej na klimat, obsługę itp. złego słowa nie mogę powiedzieć, a kawy zimniutkie na tyle, że aż nadwrażliwe ząbki dały o sobie znać... mocno. Czyli nie oszukali. :}


#ksiezycowyspacer


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/ksiezycowyspacer/

b09da47e-bdc0-46d7-b719-3589156f28fb

Zaloguj się aby komentować

Pierwszy raz dodaję na tym tagu, bo taki chytrus ze mnie że tylko czytam i nic od siebie nie daję, dopiero chór starców przemówił mi do rozumu i dziś się przełamuję. Niemniej wiedza moja jest zaledwie kroplą w morzu potrzeb, choćbym i sto razy Antygonę przeczytała (oraz didaskalia a nie streszczenie dla facetki z polskiego).


Wobec czego stawiam pytanie przed szanownym gremium:


Kim jest papież szczurów i na czym polegają jego święcenia?


quod erat demonstrandum, scio me nihil scire


#konkursnanajbardziejgownianymemznosaczem #sztukasprawiedliwa

4a01b601-632b-4550-8e90-ec763b6db5ae

Papież szczurów to najwyższy kapłan Kultu Wielkiego Szczura (zwanego Królem Szczurów), który w imię Sprawiedliwości™ gwałci takie niegrzeczne dzieci jak ty, Pjoter

Zaloguj się aby komentować

A jednak gifów nie da się wklejać jeszcze ze schowka. Próba dwa. Najwyżej będzie gif statyczny. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


Dzień dobry, niech - mimo poniedziałku - spłynie na Was oświecenie w postaci czarnego naparu i przypływu sił życiowych. Ommm.


#dziendobry #kawa #pepe

83e0d48b-daa1-4a2b-843f-3f506b4b3281

@blackvanilla "A jednak gifów nie da się wklejać jeszcze ze schowka. Próba dwa. Najwyżej będzie gif statyczny. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)" to chyba z "funkcjonalnością" innego portalu pomyliłeś ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Dziś solidna porcja szyi odgiętych po intensywnym weekendzie.


༼ つ ◕_◕ ༽つ Zapraszam również na społeczność.


#vanilliowekobietki #ladnapani #szyja #fetish #cycki #noir #sexy

922958df-d954-4291-895b-09a731293420

Zaloguj się aby komentować

Nazywam się blackvanilla i zaczynam być anonimową perfumohol... Wait.


Wcześniej jakoś wstydziłam się z takim 'szajsem' (nie mam 50 lat, gdybyście po perfumach mieli oceniać, raczej przez pół) wychodzić w porównaniu do kolekcji niektórych. Ale każda podróż rozpoczyna się od jednego kroku, a że wspomnienia kodują się nam w mózgu najsilniej chyba przez węch właśnie, to mam nadzieję na udaną wyprawę.


Zacznę może od tego, że wiem jak kuriozalnie może wyglądać zdjątko i to nie dlatego, że umieściłam je na kołderce; tu jest cała (do tej pory) skromna, ale moja EKHEM eklektyczna historia wpadnięcia w kolejne uzależnienie, choć nie tak rujnujące jak inne. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że postanowiłam nie kupować odlewek, a co ważniejsze kiedyś człowiek narobił sobie problemów na ładnych parę lat, a teraz za każdy czysto przeżyty miesiąc postanowił wynagradzać się flakonem 50ml+; jeśli cena/dostępność (Cartier, patrzę na ciebie...) dobijała, to liczyłam to jako "na dwa miesiące". Jest to więc swoistego rodzaju kalendarz adwentowy.


Wszystko (poza Opium i Le Baiser du Dragon, na których punkcie miałam obsesję) to były blind buye, do tej pory wszystkie udane, choć z Amethystem się jeszcze... docieram, natomiast Lou Lou to była miłość od - no nie, nie pierwszego psiknięcia, choć żałuję że i tak mamy 'wykastrowaną' przepisami wersję - od którejśtam aplikacji.


Swoją drogą, jest tu może jakaś odznaka za wypsikanie 200ml różowego mocarza? Nikogo nie zabiłam. ( ͡͡ ° ͜ ʖ ͡ °)


Na zdjęciu nie ma też 90tki Black Opium, które jest jakimś... horrendum totalnym, aberracją niewartą wspomnienia, słodziakiem nastoletnim.


A teraz, jak to poszło, według mojej pamięci; pierwszy był Cartier, był to zapach którego próbkę wyprosiłam skądś w wieku szczenięcym i wcale nie zapachniał mi "szarlotką", miał w sobie coś wykwintnego, wtedy określiłam to jako orient... Ale wiedziałam, że takie dziewczę by go nie uniosło. Nabyłam 50ml w ramach spełnienia marzenia. Opium i wszelkie Kobakopodobne wytwory za to kojarzą mi się z bezpieczeństwem, używała ich ważna dla mnie osoba i na mojej skórze wszelkie ciężkie zapachy wybrzmiewają... dobrze, za to letnie świeżaki - ughh. Zużyłam Cartiera w okresie jesień/zima zeszłego roku i wyciułałam na Opium, po drodze pocieszając się Joopem Femme (swoją drogą, dla mnie ten zapach to jakiś absurd, złoto w tandetnej joopowej butelce, na szczęście nie kończy się u mnie na cywecie, a na zlewającej się w jedno - naprawdę, nie umiem określić momentu w którym nuty zmieniają się w balsamicznego, bursztynowego 'otulacza' - zbroi z białych kwiatów z dodatkiem... miodu?


I myślałam,, że to koniec. Ale wtedy odkryłam kodziki na notino, a no i sortowanie na perfumehub. Fragrę odkryłam później. I zaczęła się jazda. ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ


Perles - niesamowicie ciekawiło mnie Iso E. Niezależnie od tego, jak wyolbrzymiony jest mit tego związku, czuję tam istotnie różę z wibrującym pieprzem na otwarciu, potrafi zalecieć akordem ziemistym, cmentarnym. W zależności od dnia, czasami na początku przypomina bardziej konfiturę z pączków, by za kwadrans być już pełnoprawnym cmentarzem. Pierwsze perfumy, które zostały skomentowane - cytuję - "j⁎⁎ie coś tu trupem" - (niech no tylko ta osoba poczeka, aż kupię jaśminowca Aliena...), ale to z ust kogoś nazywającego Opium zapachem dla starych bab, więc no offence.


Encre Noir - klasyka gatunku na tagu. Z unisexami mi za pan brat, choć atomizer w moim egzemplarzu miewał swoje wybryki i zamiast mgiełki celował raczej strużką. Niesamowicie długo utrzymująca się wetyweria, piękny design, dzięki temu zapachowi poznałam właśnie wetywerkę jako jeden ze swoich ulubionych składników.


Cacharel Lou Lou - tak, jak pisałam; żałuję, że po reformulacji. Wydaje mi się, że projekcją jakoś BARDZO nie zabija, ale LL bardzo dobrze stapia się z moją skórą i szybko przestaję czuć, że mam na sobie jakieś perfumy, chyba że zbliżę nos do nadgarstka. Wiecie, o co chodzi. A jednocześnie ludzie obracają głowy przy przejściu i niuchają, a więc to mój nos przywykł. Za pierwszym razem istotnie przez moment poczułam tę sławetną nutę "asfaltu"/"palonego plastiku", ale przy kolejnych aplikacjach była to już piękna kadzidlana śliwka rozwijająca się w nieprzewidywalny sposób na skórze; lubi wygasać, by zaatakować z zaskoczenia.


Cacharel Eden - tutaj ujęła mnie butelka, nie miałam pojęcia na co się piszę, pomijając "zieloność" zapachu. Zaintrygowało mnie to, że podobnie jak w przypadku Joop! Femme, składniki zdają się zbijać w jedno, z miętą na początku. Mięta... Brzmi jak świeżak, no ale nie do końca, bo jednak vintage, z pudrowym wykończeniem. Dobra, biorę. Wszędzie przewijało się słowo ZIELONY. No ale mamy zieloność pokrojonego ogórka (i to była moja obawa, nie cierpię np. Green Tea Ardenki, a widoczna na zdjęciu Beauty to taka zapchajdziura), zieloność absyntu, zieloność oświetlonej słońcem polany w lecie, a i zieloność zapachów fouger... o przepraszam, zieloność zapachów typu "ciemny las". I na mojej skórze Eden oscyluje pomiędzy tymi dwoma ostatnimi typami, z łączką podbitą tajemnicą na otwarciu, a zaciemnionym skrajem polany przy lesie w miarę wygasania. Trwałość - niewiarygodna, zwłaszcza na ubraniach, projekcja również. Najbardziej, póki co, komplementogenny.


Joop! Homme Wild - nie wierzę, że to opisuję, no ale okej; przede wszystkim nuty z fragry można chyba wyrzucić do kosza, bo nie jestem pewna czy wykastrowany rum z różowym pieprzem daje efekt "jagodowego malibu" wspominanego przez recenzentów. Na pewno jest to słodziak z pazurem na lato, paradoksalnie lepiej wybrzmiewający moim zdaniem na damskiej skórze, potrafiący zaskoczyć czymś... kokosowym w wysokich temperaturach. Ot, taki psikacz żeby nie rozliczać się z kolejnych psiknięć, a zawsze mieć pod ręką latem coś, co nie będzie stutysięczną kopią CK Euphorii.


I jak tak patrzę, to to chyba wszystko; następne w kolejce do kupna są: Słonik albo Amour od Kenzo, ew. Cielo Byblos


który w recenzjach ma podobieństwa do Angela, na którego niestety mnie nie stać, ale chyba wolę się już wstrzymać, ew. złamać postanowienie odnośnie odlewek. A więc - podejrzewam, kierunek Słoń/Alien/Angel, cała naprzód. Dziękuję za tego przydługiego posta i oby nie obróciło.


#perfumy

0af0d64c-c3a8-4a12-8497-1b05c3beaf4a

@blackvanilla "(nie mam 50 lat, gdybyście po perfumach mieli oceniać, raczej przez pół)"

Przepraszam, ale musze :D!

50 / 0.5 = 100. Witamy w społeczności i życzymy 200 lat!

Zaloguj się aby komentować

I coś na dzisiejszy, deszczowo-pochmurny dzień. Mokra pani z burzą włosów godną lwic... co ja piszę, lwa! ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


Zainteresowanych zapraszam na społeczność. (∩ ͡° ͜ʖ ͡°)⊃━☆


#vanilliowekobietki : #ladnapani #ladnadziewczyna #rozowepaski #wlosy #szaramyszka #deszcz

480941dd-3d6f-4937-a5c2-40ddfa377abf

Zaloguj się aby komentować

Moje drogi mir... eee, hejciaki (właśnie, jest tu już "własne" słowo na społeczność?), powiedzcie mi proszę jak tu z wrzucaniem treści nsfw w ramach ładnych pań; chodzi mi po głowie reaktywowanie własnego tagu z serwisu-którego-nazwy-nie-wymawiamy, nie ma mowy o żadnej hardkorowej nagości, często nawet nagości-per-se nie ma, a już na pewno nie ma rumuńskich treści. Przejdzie bez problemu? Oczywiście otagowane, przy okazji człowiek by się nauczył te społeczności robić.

Zaloguj się aby komentować

Może i dziś nie ma ani deszczu, ani facetów w długich płaszczach, ani nawet mgły - natura pożałowała - ale za to przychodzą na pomoc takie mixy z algorytmu, jak niżej.


"These songs sound like there’s a guy who knows a guy."


Ostatnio w ramach odświeżania klasyków #gry na #pc odświeżyłam sobie Jacka Orlando, ale OST - poza Night'O'Granis - mocno mnie rozczarował, jakoś lepiej to brzmiało w pamięci. Zdecydowanie bliższa mojemu wyobrażeniu jest zalinkowana dobroć.


#noir #jazz #darkjazz #muzyka


https://www.youtube.com/watch?v=CudYgvGGcgY (gdyby YT znowu się upierało, że to z czyjejś playlisty i to z timestampem...)

Zaloguj się aby komentować

Kupiłam niedawno wybrakowany zegar 'z kukułką' i z jajka wykluło mi się takie bydlę, ktoś miau tak?


Co robić, głaskać, obserwować? Co godzinę będzie wybijał kurant na saszetę?


(jak znowu obróci, to nie wytrzymię)


#koty #pokazkota #zwierzaczki #heheszki


eifgHdS.jpg (483×741) (imgur.com)

@dywagacja ale jedno muszę przyznać - ciemne ubrania (a takich mam większość) w 80% RIP nawet przy krótkim kontakcie z otoczeniem i wyszczotkowaniem, natomiast jak taka kulka futra spojrzy swoimi niebieskimi oczętami... :3

Zaloguj się aby komentować

Ależ to było dobre. Doskonała kreacja postaci odgrywanej przez Madsa, świetne skany "zapożyczonych" twarzyczek ii typowe, irytujące gracza kojimizmy (mmm, misje z pizzą) które ostatecznie okazują się mieć sens i nie być tylko zapychaczami mającymi przedłużyć rozgrywkę. Nie będę jej maksować, jeszce na tyle nie zgłupiałam, ale odkąd dopadłam ją na Epicu - głupi by nie wziął jak za darmo ( ͡° ͜ʖ ͡°) - to praktycznie się nie odrywałam. Już dawno żaden tytuł tak mnie nie zaciekawił budową świata i fabułą


Miłą niespodzianką jest to, że dało się komfortowo grać z wysokimi ustawieniami na laptopie z podpiętym zew. monitorem i padem A z reguły z padem czuję się, jakbym miała dwie lewe ręce, tu dodatkowo pad mógł poszaleć z wibracjami. Nie odrzuciło mnie nawet to, że po chyba dwóch dniach od sklepicowego rozdawnictwa serwery padły na amen, a więc gra przeszła w hard-mode bez konstrukcji innych graczy. Miałam plan dokończyć na sylwestra, ale do sylwka serwery dalej były offline i ostatnie chaptery jakoś "same mi się" pyknęły.


Przepiękny soundtrack, Low Roar przewinęło mi się gdzieś tam z polecenia wcześniej, ale dopiero teraz zaczęłam się wczytywać i dotarłam do wieści o śmierci wokalisty, 40 lat chłop miał.... DS było przepiękną podróżą z odpowiednio "dawkowaną" muzyką wchodzącą w dobrze dobranych momentach i aż jakoś tak dziwnie mi się zrobiło.


Na temat fizyki jazdy moto się nie wypowiem poza tym, że jest "rozkoszna"; gdyby była bardziej dopracowana to nie mogłabym robić na moto akrobacji na stromych górach i pokonywać ich skokami. ζ༼Ɵ͆ل͜Ɵ͆༽ᶘ


Przepiękny zamulacz ze wspaniałymi widokami i fabułą, na jednak mógł wpaść tylko twórca z japońskim rodowodem. Płód noszony na brzuchu w kapsule przez faceta jako wykrywacz zagrożeń z wiatraczkiem - mmm! A to i tak delikatnie, by nie spoilerować. A design "niebezpieczeństw" i pomysł z całą chiralnością - cudo, zastanawiam się ilu smaczków nie wyłapałam, ale to dopiero będę śmigać po internetach w ich poszukiwaniu. Bardzo dobre gamingowe wejście w 2023.


PS pierwszy wpis, więc pewnie coś zepsuję z tagami albo wstawianiem linku, no nic, najwyżej się zateguje.


#gry #meme #deathstranding #hideokojima

8aab3249-95e7-403f-87e3-f7166b32f9a3

@Zioman DC, z tego co czytałam, było rzucone najpierw na Epica - zanim padła im strona (nie serwery po stronie gry). A po ustabilizowaniu można było zgarnąć "zwykłe" DS. Natomiast update do DC miał sporą obniżkę, wychodziło chyba coś koło ~15zł, choć sama się nie zdecydowałam. Też trochę pluję sobie w brodę, bo nie chciało mi się użerać z padającym Epiciem i poszłam spać z myślą, że na spokojnie odbiorę jak wstanę - a tam już tylko zwykła. Czytałam gdzieś na redditach, że pojawienie się DC za darmo było pomyłką, no ale... jak już ktoś zdążył zgarnąć, to ma w bibliotece.

Zaloguj się aby komentować