Hejto.pl
Zdjęcie w tle

Telezajaczek

Wirtuoz
  • 43wpisów
  • 165komentarzy

680 + 1 = 681


Tytuł: Pan i władca: Na krańcu świata

Rok produkcji: 2003

Kategoria: Dramat historyczny / Wojenny

Reżyseria: Peter Weir

Czas trwania: 2h 18m

Ocena: 8/10


Czasy wojen napoleońskich. Załoga brytyjskiego okrętu wojennego ściga francuską fregatę.


Jeden z najlepszych filmów marynistycznych ever, widać nie tylko rozmach produkcji, ale też wyjątkowy, jak na Amerykanów, research na temat życia na okrętach brytyjskiej marynarki wojennej na początku XIX wieku.


Dostępny na CDA.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

ec2b6e8f-cb9e-4a10-9b4c-e38552cd50f5

Oglądałem ostatnio, film na poziomie. Co najbardziej zapadło mi w pamięć to dowcip pana kapitana.

Podczas obiadu na stole pojawiły się dwa robaczki (ang. weevil). Kapitan zaczął dopytywać swojego przyjaciela, lekarza okrętowego, o to którego robaczka wolałby zjeść, gdyby musiał. Gdy w końcu tamten się zdecydował na większego, to kapitan podsumował, że

>One must always choose lesser of two weevils

XD

Jeden z moich ulubionych filmów, może nie jest głęboki, ale działa na jakieś zwoje neuronowe w moim mózgu. No i te sceny zwykłego życia na statkach, a także batalii i pościgów, perełka po prostu

@Piechur to pokazanie codziennego życia na statku to był ogromny atut, od razu mi się przypomniał równie drobiazgowy w pokazaniu życia na okrętach Royal Navy "Terror" Simmonsa

Zaloguj się aby komentować

952 + 1 = 953


Tytuł: Elżbieta York. Ostatnia Biała Róża

Autor: Alison Weir

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Astra

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367276399

Liczba stron: 560

Ocena: 7/10


W odróżnieniu od Białej księżniczki Philippy Gregory, Ostatnia Biała Róża nie obraża rigczu czytelnika, rzetelnie oddaje życie Elżbiety York bez brnięcia w totalnie odjechane teorie spiskowe, a bohaterowie powieści są pełnowymiarowymi postaciami, a nie chodzącymi karykaturami. Książka Weir, jakkolwiek nie jest arcydziełem powieści historycznej i miejscami bywa przesłodzona, na pewno o wiele bardziej zasługuje na polecenie, już nie mówiąc o hype, patronacie Lubimyczytać i ekranizacji, niż durne wymysły Gregory.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

9e974dc8-be2a-4d43-b9ec-07b3991b8ad5

Zaloguj się aby komentować

678 + 1 = 679


Tytuł: Wyjście awaryjne

Rok produkcji: 1982

Kategoria: Komedia obycz.

Reżyseria: Roman Załuski

Czas trwania: 1h 29m

Ocena: 7/10


Czasy PRL. Jadwiga Kolęda trzyma za mordę zarówno małą gminę na Ziemiach Odzyskanych, której jest naczelniczką, jak i swoją rodzinę. Kiedy dowiaduje się, że jej córka zaszła w ciążę, aby uniknąć skandalu, postanawia znaleźć dla niej męża, który za opłatą zgodzi się zarówno ożenić się, jak i później rozwieść z dziewczyną. Wkrótce do miasteczka przyjeżdża "narzeczony", były kryminalista. Przymusowi państwo młodzi nieoczekiwanie przypadają sobie do gustu...


Fajna komedia, chociaż nie jest to może poziom Barei i Machulskiego.


Wgl kisnę, bo znam podobny przypadek irl - matka szukała dla ciężarnej nastoletniej córki męża na portalach randkowych. Co ciekawe, znalazła xD Młodzi pobrali się, a po paru latach i spłodzeniu prawowitego potomka, rozwiedli.


Film dostępny na CDA i YT.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

a8300088-e794-4cd5-953a-69f0e55c49f8

Zaloguj się aby komentować

673 + 1 = 674


Tytuł: Uczta Babette

Rok produkcji: 1987

Kategoria: Dramat obyczajowy

Reżyseria: Gabriel Axel

Czas trwania: 1h 42m

Ocena: 4/10


Francuska służąca urządza wyżerę dla grupy duńskich wapniaków.


Jak widać po ocenie, nie dotarła do mnie głembia tego "arcydzieła". Wizualnie nie powala na kolana, a historia jest po prostu nieciekawa. Może w opowiadaniu Karen Blixen było to lepiej wyjaśnione, ale nie kupuję kompletnie, czemu taka mistrzyni kuchni jak Babette latami kisiła się na prowincji jako darmowa służka dwóch ubogich staruszek, zamiast po jakimś czasie ruszyć do Kopenhagi zatrudnić się w jakiejś fancy restauracji albo nawet na dworze królewskim.


W kategorii "skandynawskie dramaty obyczajowo-historyczne" nie umywa się do Pelle zwycięzcy i Bękarta.


Dostępny na vider.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

2d80d9c4-e0f7-4066-ada3-c53c13aff79b

Zaloguj się aby komentować

670 + 1 = 671


Tytuł: Królowa Margot

Rok produkcji: 1994

Kategoria: Dramat / Kostiumowy

Reżyseria: Patrice Chéreau

Czas trwania: 2h 42m

Ocena: 8/10


Adaptacja powieści Aleksandra Dumasa ojca. Francja, 1572 rok. Małgorzata "Margot" Walezjuszka, królewna francuska, wychodzi za króla protestanckiej Nawarry Henryka Burbona. Chociaż ich ślub miał się przyczynić do zakończenia wojen religijnych we Francji, po królewskim weselu dochodzi do rzezi protestantów, a Margot z mężem stają się de facto królewskimi więźniami.


Gra o tron, tylko francuska i bez smoków. Ale za to jest dwóch Januszy Sarmatów.


Bardzo dobry dramat ze świetnymi rolami (imo nagrodzona Cezarem Isabelle Adjani wcale nie przyćmiła reszty obsady). Jedynie soundtrack Gorana Bregovica momentami mi nie pasował, brzmiał zbyt egzotycznie jak na miejsce i czas akcji.


Film dostępny na CDA.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

b6999730-1fba-4405-9064-b9984bfda144

Zaloguj się aby komentować

664 + 1 = 665


Tytuł: Życie małżeńskie

Rok produkcji: 2007

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Ira Sachs

Czas trwania: 1h 30m

Ocena: 5/10


USA, 1949 rok. Przeżywający kryzys wieku średniego Harry chce odejść od swojej żony Pat do sporo młodszej Kay. Sądząc, że rozwód będzie druzgocący dla Pat, planuje ją zabić "żeby nie cierpiała". W plan wtajemnicza swojego przyjaciela Richarda, który również ulega urokowi pięknej Kay.


Pierwsze pół godziny robiło wrażenie, jakby film miał być inteligentną komedią wyśmiewającą utarte tropy, lecz Życie małżeńskie szybko zmieniło się w przeciętną, przynudzającą obyczajówkę, dzieło z rodzaju "obejrzeć i zapomnieć". To mógłby być interesujący film, gdyby scenariusz albo reżyser poprowadzili historię z większym jajem.


Można się skusić na seans jedynie ze względu na Rachel McAdams w obcisłych retro sweterkach.


Dostępny na CDA.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

0b88a735-32dd-43bd-ac48-1b9b4afcdb0e

Zaloguj się aby komentować

663 + 1 = 664


Tytuł: Tess

Rok produkcji: 1979

Kategoria: Melodramat

Reżyseria: Roman Polański

Czas trwania: 2h 44m

Ocena: 7/10


Ekranizacja powieści Thomasa Hardy'ego. Ubogi wieśniak Durbeyfield dowiaduje się, że pochodzi od arystokratycznego rodu D'Urberville. Wysyła swoją atrakcyjną córkę Tess do pracy u rzekomych krewnych. Tam dziewczyna pada ofiarą gwałtu ze strony "kuzyna" i zachodzi w ciążę. Kiedy jej dziecko umiera, usiłuje ułożyć sobie życie na nowo, jednak dramatyczna przeszłość dalej się za nią ciągnie.


Trzeba przyznać, że jest coś wyjątkowo ironicznego w tym, że zwyrol Polański nakręcił film o dziewczynie borykającej się przez całe życie z konsekwencjami przemocy seksualnej, której doświadczyła. To zresztą niejedyne dzieło o podobnej tematyce w jego dorobku, w latach 90. nakręcił jeszcze Śmierć i dziewczyna z Sigourney Weaver.


Zostawiając ten temat i przechodząc do samego filmu, trzeba przyznać, że pod względem wizualnym zachwyca, zdjęcia z Tess nadawałyby się na wystawę w Muzeum Narodowym.


Niestety, film jest za mocno rozwleczony, prawie 3h to za dużo na opowiedzenie tej historii.


Nie powala gra aktorska Nastassji Kinski. Uroda przywodząca momentami na myśl Ingrid Bergman to jej jedyny atut w tym filmie, bo Kinski całą rolę ciągnęła z miną i tonem sierotki Marysi i nawet w najbardziej dramatycznych momentach nie była w stanie wykrzesać z siebie więcej emocji. Nie wiem, czy był to pomysł reżysera na postać, czy może Kinski była tak skupiona na perfekcyjnym angielskim akcencie, że nie była w stanie wysilić się na bardziej dramatyczną grę aktorską. W czasie seansu przyszło mi do głowy, że znacznie lepiej w tej roli sprawdziłaby się Isabelle Adjani.


Chyba będę musiała się zaczaić na miniserial z Gemmą Arterton, kiedyś mi się rzucił w oczy przy przeglądaniu programu TV.


Film dostępny na CDA.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

d80db234-b8bb-408c-9adf-569bcbbff51f

Zaloguj się aby komentować

659 + 1 = 660


Tytuł: Kill Bill: Vol. 1

Rok produkcji: 2003

Kategoria: Akcja

Reżyseria: Quentin Tarantino

Czas trwania: 1h 51m

Ocena: 9/10


Pierwsza część dylogii o zemście zawodowej zabójczyni na dawnych koleżankach z teamu i byłym kochanku.


Debile z telewizji mogliby łaskawie dać napisy do kwestii po japońsku.


A sam film miodzio, zwłaszcza walka w japońskiej klubokawiarni Świetna żonglerka konwencjami i nawiązaniami (nawet do francuskiej Nowej Fali). Bardzo chętnie zobaczyłabym zekranizowaną przez Tarantino i podobną tematycznie książkę Joe Abercrombiego "Zemsta najlepiej smakuje na zimno".


Dostępny na CDA premium.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

8c1b3cfa-e4d4-441f-ac72-8f012d953f84

Obejrzałam oba filmy trochę nielegalnie jak miałam jakieś 10-13 lat i oprócz oczywiście hehe krwi to bardzo wywarło na mnie wrażenie SILNA BABA, CHCĘ BYĆ SILNA JAK TA KILL BILLUWNA.
Miałam sentyment do tego filmu i niedawno obejrzałam w kinie jako dorosły użytkownik mózgu i niesamowite wrażenia. Oczywiście rozumiejąc więcej, ale też po prostu sentyment tego, jak wtedy to odbierałam a jak teraz.

@Telezajaczek znalazłem chwilę i obejrzałem tydzień temu na raty ale wersję "the bloody affair" (na heck yeah free media można znaleźć linka do strony gdzie jest, ew. podam na PW). Połączenie jedynki i dwójki + parę nowych scen. Nigdy wcześniej nie oglądałem Kill Billa poza urywkami. Mnie się podobał, choć miejscami typowy u Tarantino brak pomysłu na kontynuację (łączenie) fabuły dało się odczuć... teraz od paru dni męczę "dawno temu w Hollywood". Tarantino to serio jakiś st00pkowy fetyszysta jak @ErwinoRommelo

PS. Jakiś czas temu w ogóle w jednym anime zrobili walkę, gdzie na żywca wzięli niektóre te same sceny z Kill Billa:
https://www.youtube.com/watch?v=YJDzCtrEkYE

6d4a169a-c836-4a8e-a812-ec97deead02d
7fd117b3-4f99-43e2-ab04-84af5a30f086

@SciBearMonky generalnie współcześni reżyserzy powinni czasem odpalić TV jak lecą jakieś filmy z lat 90-00 i podpatrzeć, jak się kiedyś robiło filmy z mniejszościami etnicznymi i rasowymi oraz silnymi postaciami kobiecymi bez wpychania widzowi na siłę nachalnej DEI propagandy.

Zaloguj się aby komentować

656 + 1 = 657


Tytuł: Błękitna laguna

Rok produkcji: 1980

Kategoria: Melodramat

Reżyseria: Randal Kleiser

Czas trwania: 1h 44m

Ocena: 6/10


Początek XX wieku. Po katastrofie statku dzieci Richard i Emmeline oraz okrętowy kucharz trafiają na bezludną wyspę, gdzie uczą się żyć bez zdobyczy cywilizacji. Wiele lat później, już po śmierci kucharza, dzieci dojrzewają i zaczynają eksplorować swoją seksualność.


Jeszcze 20 lat temu ten film dość regularnie leciał w TV w samo południe w niedziele i święta, a teraz ciężko go uświadczyć. Pewnie dlatego, że z dzisiejszej perspektywy film o nastolatkach odkrywających swoją cielesność, w którym w dodatku wystąpili faktyczni nastolatkowie (chociaż łapiący się już na wiek zgody w PL, no ale w US do baru by nie weszli) może wzbudzać kontrowersje i na pewno nie nadaje się do obiadowej ramówki*.


Mi się ten film wydał przede wszystkim niepotrzebnie wydłużony, można by spokojnie wywalić z 20 minut i fabuła niewiele by ucierpiała.


Nie rozumiem też końcówki, wydaje się totalnie z d⁎⁎y. Wiem, że w książce też taka jest, ale still.


Dostępny na CDA.


*Wg informacji dostępnych w necie, Brooke Shields miała dublerkę w scenach pokazujących piersi Emmeline.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

d4104b8a-8ead-4a56-a5b4-c231b2fcb817

Zaloguj się aby komentować

652 + 1 = 653


Tytuł: Conan Barbarzyńca

Rok produkcji: 1982

Kategoria: Fantasy

Reżyseria: John Milius

Czas trwania: 2h 9m

Ocena: 8/10


Klasyk lat 80. i kamień milowy dla filmowej fantastyki. Owszem, jest tu trochę faili logicznych (nie wnikam, czy wynikają z niedostatków scenariusza czy materiału źródłowego) i aktorsko jest raczej drewnianie (ofc z wyjątkiem roli Jamesa Earla Jonesa), ale średnia ocen 6,7 na Filmwebie to jakiś żart.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

1e36ebdf-6a7b-4135-a64e-fc3002aa9479

@Telezajaczek Lubię uniwersum Conana, teraz czytam (odsłuchuje) Conan i skrwawiona korona, zbiorcze wydanie tom 2, a w dzieciństwie czytałem komiksy Conana z TM-Semic

3b5af851-8024-4494-a69f-c41f50dfe2f8

Zaloguj się aby komentować

643 + 1 = 644


Tytuł: Naga broń 33 1/3: Ostateczna zniewaga

Rok produkcji: 1994

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Peter Segal

Czas trwania: 1h 23m

Ocena: 7/10


Momentami czuć już było zmęczenie materiału, ale scena oscarowa świetna i trochę szkoda, że serii nie pociągnięto dalej.


Dostępny na viderze.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

ce917d08-48f1-4308-8327-f0fd7a57cfb1

Zaloguj się aby komentować

889 + 1 = 890


Tytuł: Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych

Autor: Jon Billman

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: audiobook

ISBN: 9788383961873

Liczba stron: 320

Ocena: 4/10


Reportaż o zaginięciach na terenach parków narodowych w USA i Kanadzie. Jego osią są poszukiwania 22-letniego Jacoba Graya, który zaginął w kwietniu 2017 roku w Parku Narodowym Olympic w stanie Waszyngton (okolice znanych z sagi Zmierzch miast Port Angeles i Forks), w których autor uczestniczył. Niestety, historia Jacoba miała smutny finał, ponad rok później jego ciało przypadkowo znaleziono nad jeziorem Hoh na terenie parku.


Kolejny reportaż z Serii amerykańskiej podejmujący interesujący, ważny i praktycznie nieobecny w mainstreamie temat, którego autor kompletnie nie potrafił dowieźć. Ta książka edycji na oczy nie widziała, panuje w niej kompletny chaos narracyjny. Billman co prawda próbował nadać swojemu dziełu jakąś tam strukturę, ale ostatecznie kompletnie wymieszał wszystkie historie zaginionych osób, jakie miał w zanadrzu (część nawet nie dotyczyła obecnych w tytule północnoamerykańskich parków narodowych), do tego dorzucił garść niepotrzebnych dygresji i niemówiących nic nikomu porównań. Dodatkowo zabrakło mu krytycyzmu w sprawie rozpowszechnionych wśród przećpanych Jankesów urojeń na temat „nadnaturalnych przyczyn” niewyjaśnionych zniknięć w rodzaju sraskłacza i ufoków porywających ludzi na eksperymenty. Właśnie dlatego daję tak niską ocenę – nie cierpię reportaży, które zamiast być spójną, klarowną historią, przypominają gadkę pijanego wujasa na weselu, który pod wpływem procentów pomylił wszystkie fakty, a część pewnie w ogóle zmyślił.


Szkoda, bo temat zaginięć w amerykańskich parkach narodowych, a zwłaszcza tego, jak kiepsko tamtejsze służby porządkowe ogarniają takie sprawy (m.in. przez rozbicie kompetencji na pierdyliard podmiotów, które w krytycznych momentach same siebie blokują) jest niezmiernie ważny i dobrze napisany reportaż mógłby się przyczynić do rozpoczęcia ogólnokrajowej debaty na temat poprawy systemu - wszak trzeba pamiętać, że w przypadku zaginięć pierwsze dni są krytyczne dla powodzenia akcji poszukiwawczej. A tak dzieło Billmana ma tyle siły przebicia, co losowy podcast true crime.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

98acbd25-9607-4f6c-b833-9e0a739a9dc6

@bojowonastawionaowca "Brudne lata trzydzieste" Egana (wrzucane na bookmeter w 2k24) i "Dreamland" Quinonesa. Recki tego drugiego nigdzie nie wrzucałam, ale tam jedynie połowa reportażu była o kryzysie opioidowym, druga to były niemal identycznie brzmiące historie różnych młodych Juanów i Pablo co szmuglowali herę do US.

Jedyny reportaż z tej serii, który mogę polecić, to "Nomadland" (vide bookmeter 2k25).

A, jeszcze "O mułach i ludziach" Crewsa było spoko (też bookmeter '25) ale to nie reportaż, tylko klasyczna biografia i zaliczanie tego przez Czarne do serii reportażowej uważam za spore nadużycie z ich strony.

Zaloguj się aby komentować

636 + 1 = 637


Tytuł: Mission: Impossible

Rok produkcji: 1996

Kategoria: Akcja

Reżyseria: Brian De Palma

Czas trwania: 1h 50m

Ocena: 7/10


Superagent CIA zostaje oskarżony o bycie zdrajcą po tym, jak podczas nieudanej akcji ginie niemal cały jego team. Zdradzony przez swoich, postanawia wykraść tajne dane z bazy CIA i sprzedać je na czarnym rynku.


Klasyka kina akcji, oraz, z uwagi na późniejsze liczne nawiązania do tego filmu w innych dziełach popkultury, absolutny must watch, jeśli chodzi o kino lat 90.


Dostępny na CDA.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

da165d2b-656d-459f-9b18-f50c52612d24

Zaloguj się aby komentować

873 + 1 = 874


Tytuł: Mieszko. Wyjście z cienia

Autor: Daniel Komorowski

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Format: audiobook

ISBN: 9788383293271

Liczba stron: 432

Ocena: 3/10


W odróżnieniu od Ja, Dago, Mieszko. Wyjście z cienia to pełnoprawna powieść historyczna, pozbawiona fantastycznych wątków, opisująca domniemane losy Mieszka I zanim objął tron w sposób brzmiący nawet prawdopodobnie.


I na tym plusy tej powieści się kończą. Fabularnie wieje nudą – w kółko czytamy o tym, jak to Czcibor z bratem naradzają się, żeby posłać po Mieszka i przekazać mu władzę, Mściwoj sapie się, bo jego zięć Czcibor nie zostanie królem, Mieszko i jego wikińska drużyna robią rozwałkę randomowej wiochy i gwałcą pojmane kobiety, a Bogna kombinuje, jak tu zostać pierwszą konkubiną Mieszka. Postacie są papierowe, przy czym, w porównaniu do książki Nienackiego, Mieszkowi-Dagome brakuje charyzmy i cała jego władza nad drużyną trzyma się na trytytkach, jego potencjalni przeciwnicy nie mają w sobie ani miligrama ikry i są jak dzieci we mgle, a do pełnego scharakteryzowania dowolnej żeńskiej postaci wystarczy wybrać kategorię matka/żona/kochanka. Do tego świat przedstawiony ogranicza się do tego, że gdzieś tam w tle ludzie wierzą w słowiańskie/nordyckie bóstwa.


Generalnie, cała powieść to taki trochę biedafanfik powieści i seriali o wikingach. Nie jest to może męcząca lektura i można ją stosunkowo szybko przeczytać/przesłuchać, lecz nie umywa się do Ja, Dago czy wikińskiego cyklu Cornwella i zwyczajnie szkoda na nią czasu.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

23b407d3-d630-4215-b497-f9c614fcd2f4

Zaloguj się aby komentować

861 + 1 = 862


Tytuł: Kalimantan

Autor: C.S. Godshalk

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 8371508425

Liczba stron: 534

Ocena: 8/10


Powieść inspirowana losami Jamesa Brooke’a, angielskiego żołnierza, który w latach 40. XIX w. założył radżat Sarawaku na wyspie Borneo, którym rządził przez ponad 20 lat.


Książka niezwykła, lecz trzeba od razu zaznaczyć, że trudna w odbiorze. Fabuła została poprowadzona w sposób bardzo chaotyczny, klasyczna narracja potrafiła bez ostrzeżenia przechodzić w dygresję, a jedna dygresja w dziesiątki kolejnych, tak samo POV potrafiły zmieniać się w jednym zdaniu. Do tego setki słów z języka malajskiego, których znaczenie nie zostało podane w słowniku na końcu i ciężko było się go domyśleć z kontekstu. Z czasem idzie się przyzwyczaić do tego przeskakiwania między wątkami i bohaterami i niezrozumiałego słownictwa, jednak jak ktoś nie ma cierpliwości ani chęci, by wytężać umysł nad lekturą, powinien sobie odpuścić tę powieść.


Klimat książki rekompensuje chaos narracyjny. To jedna z najbardziej „obrazowych” powieści, jakie kiedykolwiek czytałam, autorka odtworzyła egzotyczny świat brytyjskich kolonii w Azji Południowo-Wschodniej w najdrobniejszych szczegółach i czytając Kalimantan nietrudno o wrażenie, jakby się przeniosło w miejscu i czasie. Również bohaterowie, zarówno ci główni, jak i drugoplanowi, skonstruowani zostali z niezwykłą drobiazgowością i mimo czasem bardzo krótkich POV, jawią się postaciami z krwi i kości.


Ta powieść to niemal gotowy materiał na film i trochę dziwi mnie, że przeszła bez echa, zwłaszcza, że tematycznie wpisuje się w podobny nurt, co brytyjskie heritage films – Kalimantan to przede wszystkim nostalgia za wspaniałą, utraconą przeszłością i wbrew temu, co sugeruje opis wydawcy, nie rozlicza się jednoznacznie z mroczną stroną brytyjskiego kolonializmu. Powiedziałabym raczej, że to ostatnia powieść kolonialna.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

68900ad5-0c55-463e-be29-7943d423d0f6

Zaloguj się aby komentować

626 + 1 = 627


Tytuł: Panienki z Rochefort

Rok produkcji: 1967

Kategoria: Musical

Reżyseria: Jacques Demy

Czas trwania: 2h 6m

Ocena: 6/10


Piękne siostry Catherine Deneuve i Françoise Dorléac jako utalentowane muzycznie bliźniaczki poszukujące sławy i miłości.


Przepiękne zdjęcia, piosenki, od których nóżka sama zaczyna podrygiwać i utalentowana obsada. Zabrakło jednak fabuły - historia przedstawiona w filmie jest czysto pretekstowa, Panienki z Rochefort to właściwie wydłużony do ponad 2h teledysk. Ja jednak wolę musicale z konkretną fabułą, które obroniłyby się nawet jako dzieła pozbawione pląsów i śpiewu, jak Parasolki z Cherbourga tego samego reżysera.


Dostępny na CDA.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

c1fbfeca-11a2-4955-bbd8-2d249b87d5eb

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

848 + 1 = 849


Tytuł: Ja, Dago

Autor: Zbigniew Nienacki

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Audioteka

Format: audiobook

ISBN: 9788377411124

Liczba stron: 235

Ocena: 7/10


Zaliczanie trylogii Dagome Iudex do gatunku powieści historycznej to duża pomyłka – książki Nienackiego mają tyle wspólnego z historią początków Polski czy nawet kulturą Słowian, co Xena: wojownicza księżniczka z historią starożytną. I właśnie jako polski odpowiednik Xeny albo Herkulesa należy Dagome Iudex traktować.


Główny bohater, Dago, to typowy dla sword&sorcery superwojownik-superwódz-superruchacz, na którego drodze życia krew i sperma leją się hektolitrami. Trylogia Nienackiego to chyba najbardziej „męska” polska fantastyka kiedykolwiek wydana, zachowująca jednak szacunek dla inteligencji potencjalnych czytelniczek - żeńskie postacie w Ja, Dago nie są wyłącznie ruchadełkami służącymi zaspokojeniu bohatera i stanowiącymi pewien wyraz osobistych fantazji autora, ale pewnymi siebie i przedsiębiorczymi kobietami, potrafiącymi samodzielnie myśleć i decydować, z nieźle rozwiniętym, jak na krótki czas antenowy, rysem psychologicznym.


Tak jak powinno się tego oczekiwać po powieściach heroic fantasy, fabuła Ja, Dago jest dynamiczna, jednak pomyliłby się ten, kto by pomyślał, że ogranicza się ona wyłącznie do spuszczania wpierdolu kolejnym wrogom i chędożenia, w powieści znalazło się też miejsce dla wiecznie aktualnych (chociaż mogących brzmieć banalnie dla kogoś, kto lekturę Macchiavellego i Sun Tzi ma już za sobą) refleksji na temat władzy. Myślę, że jeśli w polskiej literaturze jakaś seria zasługuje na miano „polskiej Gry o tron” (tak, jakby wieczne porównywanie się do dzieł i zjawisk pochodzących z US było wielkim zaszczytem…), to będzie nią raczej Dagome Iudex, a nie pretensjonalna Korona śniegu i krwi. Szkoda tylko, że trylogia Nienackiego przeszła bez echa, chociaż świetny serial Audioteki z bardzo dobrą interpretacją Hugo Tarresa daje nadzieje, że wreszcie doczeka się ona uwagi ze strony czytelników. Ja na pewno będę czekać na kontynuację (dawaj Audioteka, druga część machen).




Przy okazji audio serialu, może ktoś potwierdzić, czy powieść istnieje w dwóch wersjach? Porównywałam słuchowisko z ebookiem i było sporo różnic. Na Wikipedii można przeczytać, że powieść była wydawana dwa razy – raz w trzech tomach i po śmierci pisarza ponownie w jednotomowym wydaniu. Czy między kolejnymi wydaniami zaszły na tyle istotne zmiany, że to niemal dwa różne teksty?


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

74129667-fc61-48da-9d2d-40c72f316b60

Zaloguj się aby komentować

615 + 1 = 616


Tytuł: W końcu cię zabiję (ang. Until I kill you)

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Dramat / Kryminał

Reżyseria: Julia Ford

Czas trwania: 4 odcinki x 45 m

Ocena: 3/10


Pie⁎⁎⁎⁎⁎ięta stara baba wiąże się z młodszym chadem dynamiczniakiem, który okazuje się seryjnym mordercą.


Mógłby to być nawet przyzwoity dramat o niewydolności systemu sądowego w UK, gdyby nie fatalnie napisana i zagrana postać Delii Balmer. Na poziomie scenariusza protagonistka, kobieta w wieku mocno dojrzałym, zachowuje się jak rozwydrzona edgy nastolatka. Co do gry aktorskiej zaś, to Anna Maxwell Martin zagrała ofiarę przemocy w tonie Grażyny z urzędu wkruwionej, że musi obsłużyć petenta zamiast przeglądać Zalando.

Jeśli kręcisz dzieło o przemocowym związku i widz zaczyna mimowolnie kibicować oprawcy zamiast współczuć ofierze, to wiedz, że zjebałeś/aś jako reżyser.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

6f6b3736-6a00-44d9-988a-24c164c69b45

Zaloguj się aby komentować

612 + 1 = 613


Tytuł: Eden

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Ron Howard

Czas trwania: 2h

Ocena: 7/10


Oparta na faktach historia niemieckiego małżeństwa Wittmerów, które idąc śladami lekarza i myśliciela Friedricha Rittera, przeprowadziło się na początku lat 30. na wyspę Floreanę w archipelagu Galapagos. Od początku napięte stosunki między rodziną Wittmerów a Ritterem pogorszyło pojawienie się podającej się za baronową Eloise Bosquet de Wagner i jej dwóch kochanków, którzy wybrali Floreanę jako miejsce budowy ekskluzywnego kurortu wypoczynkowego.


Dobry film, dobrze zrealizowany i zagrany i nie rozumiem czemu, mimo gwiazdorskiej obsady, przeszedł praktycznie bez echa (i w konsekwencji poniósł klapę). Na pewno stanowi on powiew świeżości w zalewie kolejnych nieudanych rebootów i sequeli.


Trzeba przyznać, że Sydney Sweeney nie waha się wybierać wymagających ról, które nacisk kładą na grę aktorską, a nie epatowanie atrakcyjnym ciałem. Taką postawę można jedynie pochwalić, przynajmniej dziewczyna nie rozpłynie się w niebycie, gdy wbije 35 lvl i stanie się za stara na obiekt spermienia.


Dostępny na filmanie.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

234d9818-2450-4866-bd26-e172807d1f70

Zaloguj się aby komentować