Bądź co bądź jest różnica w tym, czy się sprzedaje za pieniądze fizycznie, czy tylko fotki i filmiki i żaden jej nie tknie.
Inna sprawa, że ona sama się nazywa dziwką - bitch.
Czy jednak uważam, że jest w porządku? Nie. Nie chciałbym takiej znać.
Dwa miesiące temu znajomy zgubił 300 euro w skórzanym futerale. A wiozłem go na lotnisko. Dzwonił, szybko sprawdziłem (ale nie mogłem stanąć bo na autostradzie), nic nie było. Dopiero tydzień później przy sprzątaniu pod siedzeniem, ale nad jakimś tam modułem (bez odsunięcia fotela nie szło znaleźć) dorwałem znalezisko.
Oddałem co do grosza w całości.
A znajomy już był pogodzony z tym, że mu to wypadło gdzieś na lotnisku po wyjściu z auta.
Także jak ja twierdzę, że nie nie sprzedawałbym się to nie. Jej godność jej na to pozwala? Spoko. Gdyby np. była znajomą z pracy czy coś to bym urwał kontakt i niech spierdala. Moja godność mi nie pozwala takich szanować. Tolerować mogę - nie szanować.