Dziedziczę z wujkiem dom, niestety. Historia zawiła, koniec końców on ma 1/4. Jemu zależy tylko na kasie, szybkiej sprzedaży, a ja sprzedaż muszę, bo nie jestem w stanie unieść spłaty go i kosztów remontu domu, więc muszę pożegnać się z rodzinną pamiątką. W domu cieknie dach, wymaga on wyrzucenia mebli i rzeczy i odświeżenia ścian - przynajmniej tyle, żeby uzyskać możliwie więcej pieniędzy. Wiadomo, że jak klient zobaczy brudne ściany i graty wewnątrz, to będzie miał zupełnie inne odczucia... Niestety wujek nie chce w niczym pomóc. Jak to ujmuje, ma to w d⁎⁎ie. Sugerował wzięcie pośrednika, który to ogarnie za 60 tysięcy. Jeśli ja zaproponowałam mu, że zrobię to jeśli po sprzedaży domu ze swojej części da mi 20 tysięcy - odmówił.
Czy ja mam jakąś drogę prawną do tego, by wykonać potrzebne przy domu zabiegi i sama zająć się jego wystawieniem oraz sprzedażą, a później rościć od wujka zadośćuczynienia? Wszak on też zaoszczędzi brakiem konieczności brania pośrednika i zyska na tym, że ogarnę dom przez co sprzeda się drożej = wujka część też pójdzie za wyższą kwotę. Czy też po prostu jestem w przymuszonej sytuacji osła, który zostanie wykorzystany?
#dom #nieruchomosci #prawo #budownictwo #remont #kiciochpyta

Minoretta
- 5wpisów
- 30komentarzy
stary wszystkie karty sa po twojej stronie.. z wujkiem trzeba poprostu moze nie na ostro ale po "mesku", tymbardziej ze wiesz ze mu zalezy..
@Minoretta no to może po prostu znajdź kogoś od siebie, kto to ogarnie w tydzień i niech wujo płaci 1/4 - skoro on proponuje budowlańca za 60k, to na kogoś tańszego też się powinien zgodzić tak na logikę. A ty nie tracisz czasu.
@Minoretta tak, sądowa droga działu spadku. Zacznij googlać. Przerabiałem niedawno. Wujek jeszcze nie ogarnia, że na umowie z Tobą i załatwieniu sprawy polubownym wyjdzie dużo lepiej niż na sądowym, trzeba mu wyjaśnić.
Zaloguj się aby komentować
Ja to tak się pożale i zapytam - jak Wy lubicie koty?
Wszędzie słyszę zachwyt nad kotami. U mnie zawsze były psy, ale z narzeczonym stwierdziliśmy, że na psa opcji nie mamy, ale weźmiemy kota. I co? I jakoś wstyd mówić, ale żałuję. To co ludzie mówią, że kot układa Ciebie pod siebie, to prawda. Najtrudniej mi zaakceptować te humory. Raz chce się przytulać, to wtedy wchodzi na kolana i mruczy, ociera się i wtedy mam go pieścić. Za chwilę cztery dni wjadą takie, że nie mogę go dotknąć, bo nawet jak go zawołam to już mu ogon gniewnie lata. Zapomnij, że pogłaszczesz, bo od razu łapami chwyta i uszy po sobie. W mieszkaniu dywan jest w jednym tylko miejscu - jak rzyga, to zawsze akurat na ten dywan. Mimo, że go ganimy od drapania, skakania po meblach to sofa odrapana, fotel odrapany, a pazury mu obcinam. I tak pozaciąga. Firany? Nie ma sensu kupować czegoś droższego niż 80zł na allegro, bo pozaciągane. Pranie? Tylko wyjdzie się z boku, wskakuje na suszarkę, zrzuca pranie. Kupiłam sobie nowy dres to mam już podrapany. Kwiatków nie ma sensu kupować, bo rozgrzebie ziemię. Dostanie zjebę raz, drugi, dziesiąty i nic to nie daje. Roślin posiadać się nie da, bo je gryzie. Odechciało mi się posiadać dywan, planować nową sofę czy kupować nowe ciuchy, bieliznę. Nieraz jak z kuwety wyjdzie to w tyłku ma jeszcze rysik z g*wna i robi nim ślady. Może przy człowieku nie wskoczy na stół, ale wyjdzie się z pokoju to zaraz jest gdzie chce. Później te rysiki i resztki po kuwecie też tam są. A w zamian? W zamian kupuję mu karmę, sprzątam kuwetę, wydaję na weta i żwir, żeby mieć stworzenie, które łaskawie 5 razy w tygodniu się połasi, bo akurat chciałby, żeby mu w kuchni coś spadło do jedzenia i raz w tygodniu życzy sobie miziania, to przyjdzie...
Nie rozumiem ludzi z podejściem "wzięłaś kota to musisz się pod niego ułożyć, masz kota to pogódź się, że będzie na blacie w kuchni, koty takie są, że wszystko niszczą". No ale wychodzi na to, że rzeczywiście tak jest. U was też to tak wygląda? Czy z czasem się zmienia? Kot ma 9 miesięcy, po kastracji.
#zalesie #koty #zwierzaczki
Zaloguj się aby komentować
Czy mogę liczyć na poradę jaki kupić zestaw prezentowy Arduino komuś, kto zaczyna od zera? Widziałam zestawy skupiające się na podstawach elektroniki, pomiarach itp, ale też takie które skupiały się na podstawach programowania. Jak rozumiem można to ugryźć od kilku stron. Jaki zestaw byłby najlepszy, żeby tłumaczył to na płaszczyźnie elektroniki, ale i programowania i aby zawierał kurs?
#arduino #programowanie #kiciochpyta
Zaloguj się aby komentować
Sikanie po prysznicem jakie jest każdy widzi. Jedni uważają, że obleśne. Inni argumentują, że mocz jest antyseptyczny i takie lanie w brodzik pomaga zaoszczędzić wodę. Co kto robi u siebie i za zgodą partnera/partnerki to małe piwo. A jak w miejscach publicznych? Załóżmy, że nie mówimy o miejscach gdzie prysznice są otwarte, każdy widzi każdego i woda łączy się we wspólnym punkcie. Załóżmy, że mówimy o prysznicach, gdzie każdy ma osobną, odgrodzoną kabinę.
#rozkminy #ankieta #niewiemjaktootagowac #kiciochpyta
Sikasz w miejscach publicznych pod prysznicem?
Zaloguj się aby komentować
Tak sobie tu weszłam i pierwsze na co się natknęłam to wpisy dotyczące tego jak rodzicielstwo jest trudne. Nie ma czasu dla siebie, na rozrywkę, a odpoczywa się w zasadzie w pracy (czyli kobieta w ogóle nie odpoczywa, bo najczęściej to ona rezygnuje z pracy na rzecz wychowania dzieci). Ja to się już zbliżam do ściany wieku płodności powoli, a jednak nic we mnie się nie uruchamia. Choć mówili, że z wiekiem przyjdzie, to jedyne co przychodzi to świadomość, że data mojej przydatności mija i zaraz może przepadnie xD. Jak ja mam sobie wytłumaczyć, że warto mieć dzieci i fajnie mieć dzieci, jeśli sama tego nie czuję, a wszyscy i wszystko wokół pokazuje mi, że to męka? Lubię sobie czilować przy komputerku i grać w jakieś badziewie i na rower swobodnie wyskoczyć, urwać się na nieplanowaną wycieczkę, a później się nie da. Niby ktoś tam rzuci, że ta cała męka jest tego warta, bo później to dziecko się uśmiechnie i przytuli i grzechy odkupione, no ale nie wiem. Widząc tyle narzekań rodziców jakoś nie jestem przekonana. To brzmi trochę jak robienie dobrej miny do złej gry, no bo co powiedzieć... xD. Jak to Wy, rodzice, widzicie? Gdyby można było cofnąć czas to Wasze życie wyglądałoby inaczej ( ͡° ͜ʖ ͡°)?
#rodzicielstwo #pytanie #rozkminy
@Minoretta ok to wszystko prawda. Mam dziecko. Bywa trudno i bycie rodzicem nie jest łatwe. Czasami bywa krytycznie trudno. Ale to jest moje życie. Moje dziecko to osoba która kocham. Moja rodzina i w zasadzie cały świat. Bez wachania oddał bym za nią życie jeśli przyjdzie taka potrzeba. Więc granie na komputerze kiedy się chce czy jazda na rowerze albo spontaniczne wycieczki to cena która się płaci za kogoś kogo się kocha. W takim układzie rodzi się odpowiedzialność. Życie to poważna sprawa, trzeba ciężko pracować i podejmować trudne decyzje które czasem rozdzierają serce. Czasami trzeba pożegnać kogoś kto oddał wszystko dla nas. I wtedy kiedy rozumie się że jest się czescią wielkiego cyklu życia, że to walka o przetrwanie i poważna sprawa a nie granie w gry i wycieczki to nie mam takich dylematów. Tak ja to widzę. Jesteśmy częścią czegoś większego niż my sami i wszyscy razem to tworzymy. A dziecko to kolejny bardzo ważny element w tym łańcuchu. Przymusu nie ma, więc każdy decyduje
sam. A odpowiedzialność jest potwornie duża i ryzyko z tym związane też.
@Minoretta Adoptowałem 2kę. Jest ciężko - cofam czas - robię dokładnie to samo. Jeżeli Ty nie czujesz tego, nie rób.
Zamroź komórki jajowe. Jak będziesz pewna, że chcesz być mamą to z nich skorzystasz.
Zaloguj się aby komentować