Zdjęcie w tle

Chmurkins

Fanatyk
  • 1094wpisy
  • 604komentarzy

Tak

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Atarax Najlepsza jest nazwa kometki po angielsku, znaczy tego czegoś co lata. Coś tam z tuskiem w środku chyba.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@zryyytyyy ale my się na to grupowo zgadzamy większością głosów nierobów, górników, urzędników na stołkach po znajomości, pato-matek, starych dziadów i starych bab...

A emerytów przybędzie to jeszcze mocniej będzie jechane.

J⁎⁎ać prądem komuchów z PiS i Faszystopederacje!

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@SzubiDubiDU Mój nick jest w base64, a loguję się mailem

Nawet na prywatny kiosk trzeba mieć kupę siana na towar. W 2011 roku wartość towaru przy inwentaryzacji wynosiła u nas około 50000 zł, dziś pewnie trzeba ze dwa razy tyle. Kwotę oprócz fajków robiły wtedy zdrapki i bloczki z biletami.

Żeby uzmysłowić podejście do ajentów przez RUCH to przedstawię taki obrazek. Jak zaczynaliśmy to w dziale księgowości siedziało z 5 kobiet do obsługi ajentów. Jak kończyliśmy i zdawaliśmy resztę towaru to w tym samym pokoju była tylko jedna księgowa do obsługi ajentów, których wtedy jeszcze aż tak dużo nie odpłynęło. Pamiętam przechadzkę po korytarzach centrali na Kierbedzia, gdzie cały czas było słychać dzwoniące telefony w pokojach, w których już nikt nie pracował. To właśnie ajenci chcący coś wyjaśnić czy załatwić jak np. nieścisłości w dostawach. Żona wiedziała kogo molestować numerem na komórkę, ale nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Do tego przy tych zmianach pojawili się upośledzeni kierownicy, którzy czepiali się planogramu rozkładanych towarów i do innych rzeczy z d⁎⁎y. Na szczęście żonka umie tłamsić umysłowe ameby, którym się wydaje, że maja jakąś władze. Kiero mieli być od pomagania, a ta nasza ameba (którą nazwiemy WIATR) nie potrafiła porozumieć się z administratorem budynku, do którego przylegał kiosk w kwestii powiększającego się nawisu lodowego z dachu. Efekt był taki, że bryła lodu spadła z wysokości 4 piętra na kiosk, przebiła jego dach i spadła za plecami żony w okienku. Tak to się załatwiało sprawy z RUCHEM. Była straż miejska czy tam policja, administrator dostał mandat i tyle. Potem przyjechali konserwatorzy do naprawy i elo. Przygłup WIATR nie poczuwał się do odpowiedzialności.

Żeby było ciekawie to zmiany na gorsze zaczęły się jak prezesem został gość, który wcześniej był ponoć prezesem Orlenu. Wtedy tego tak nie śledziłem i tu potrzebne jest źródło. Generalnie człowiek ten zamarzył zrobić z kiosków niemal drugie stacje benzynowe. To za jego kadencji zmieniono brand na szary, wpadnięto na idiotyczny pomysł sprzedawania kawy i wprowadzono nowe pawilony z gigantyczną dziurą, zamiast typowego kioskowego otworu okiennego do sprzedaży. No i do tego rewelacyjny system kasowy nastawiony na przekręt. Prychłem śmiechem, jak się okazało, że Orlen przejął to w całości kilka lat później. Jak dla mnie temat był nagrywany już wcześniej - właśnie w okolicy 2010-2011 roku. Na miejscu dawnej centrali dziś już dawno stoją nowe bloki na atrakcyjnej działeczce na Mokotowie. Reszty można się domyślać.

Generalnie przykre, a jednocześnie ironiczne jest to, że firma z taką tradycją jak RUCH skończyła na ruchaniu swoich ajentów. A temat prokuratury to kuriozum, o który sobie teraz lepiej przypomniałem. Gdy ludzie zbiorowo zaczęli się zgłaszać to prokuratura mimo zeznań świadków stwierdziła, że jest to wewnętrzny konflikt pomiędzy RUCHEM, a ajentami i sprawę ucięła.

@SzubiDubiDU Niewykluczone. Może się za to zabiorę, choć sporo rzeczy musiałbym sobie przypomnień i porozmawiać z żoną, bo to ona zajmowała się tym pierdolnikiem na bieżąco, a ja pomagałem jej z doskoku, bo miałem swoją robotę. Pamiętam jak opowiadałem o tym wszystkim mojemu promotorowi na studiach. Temat był świeży, bo broniłem się w 2012 roku. Włosy mu się jeżyły na głowie, a facet nie wypadł sroce z pod ogona. Prowadził jedne z lepszych wykładów i zapełniał aulę nawet popołudniu w niedzielę. Był doktorem nauk ekonomicznych i sporo widział w przeróżnych, czasami i potężnych spółkach, w których zajmował się m.in. audytami i nie ograniczał się do pracy na uczelni. Kilka razy powtórzył przy mnie "a to sk⁎⁎⁎⁎syny" xD

Zaloguj się aby komentować