Dorzucam ostatnie zeszłoroczne aktywności biegowe, obejmujące okres od 20. do 31.12.2023.
Nie było tego dużo, ale udało się przebiec jeden półmaraton i przekroczyć w grudniu 100 km. Wszystkie biegi były bardzo rekreacyjne, bez forsowania tempa. W styczniu zamierzam ruszyć z kolejnym planem treningowym, więc powinno wpadać więcej kilometrów.
Na zdjęciu podbełchatowski las, okolice Wierzchowca. Bonusowo wrzucam zdjęcie uśpionej mini pasieki pod śniegiem w Bełchatowie.
Część jeszcze we Frankfurcie, ostatnie w Bełchatowie i gościnnie w Łodzi.
Na zdjęciach rzeka Rakówka i Park Olszewskich w Bełchatowie w śnieżnej szacie, jedno z zapomnianych łódzkich podwórek oraz plac Narutowicza w Bełchatowie.
Nie zebrałem się do tego wczoraj, więc już w nowym roku dodaję zaległe jazdy ze starego roku, żeby go zakończyć. Jazdy obejmują okres od 18. do 31.12.2023.
Miałem kilka dni przerwy od jeżdżenia w związku z przyjadem do Polski i świętami, ale w końcu nie wytrzymałem i wyciągnąłem rower Taty z garażu. Po doprowadzeniu go do stanu używalności udało mi się zrobić kilka tras po Bełchatowie i okolicach, w tym nawet jedną setkę.
Na zdjęciach:
Księżyc nad Politanicami (Bełchatów), wschód słońca nad stawem w Parznie, kopalnia piasku i żwiru w Pawłowie Górnym oraz łącznik ulic Ciepłowniczej i Przemysłowej w Bełchatowie.
Chłodno i deszczowo, ale jeździć trzeba. Kilka razy udało się przejachać trochę ponad standardową odległość do pracy i z powrotem. Najdłuższa jazda to kręcenie się po frankfurckiej dzielnicy Griesheim i okolicach, żeby pozaliczać trochę nowych dróg na wandrer.earth.
Na zdjęciach: panorama Frankfurtu widziana z Mouson-Brücke, widok na budynek Europejskiego Banku Centralnego od strony Sachsenhausen oraz świątecznie udekorowana ulica Kaiserhofstraße.
Kilka niedługich spacerów po Frankfurcie wciśniętych między trudy życia codziennego.
Na zdjęciu opuszczone (ze względu na późną porę) przedszkole, do którego chodziły kiedyś moje dzieci. Latem plac zabaw tętni życiem, teraz miałem wrażenie niczym z wizyty w miejscowości wypoczynkowej poza sezonem.
Skromny tydzień, tylko dwa biegi z 06. i 10.12.2023.
Postanowiłem trochę odpocząć od biegów po zakończeniu planu treningowego, więc wyszedłem na bieganie tylko dwa razy, żeby zupełnie nie zardzewieć. Jeszcze tydzień lub dwa przerwy i chyba ruszam z kolejnym planem.
Kilka spacerów po Frankfurcie i jeden gościnny i zarazem najdłuższy w Mörfelden, wokół Oberwaldsee. Urwałem się na godzinkę z kinderbalu, urodzin bratanków żony, żeby odpocząć od hałasu i odetchnąć świeżym powietrzem. Było fajnie, chociaż padał deszcz, a nad jeziorkiem i było ciemno i ślisko. Z tego spaceru pochodzi zdjęcie z ławeczką. Aparat trochę rozjaśnia, w rzeczywistości było ciemniej.
Na głównym zdjęciu staw w Parku Wschodnim we Frankfurcie. Trafiła się akurat klimatyczna mgiełka.
Same jazdy do pracy i z powrotem oraz w sobotę wyjazd na mecz syna do pobliskiego parku i powrót.
Najdłuższa jazda to wydłużony powrót z pracy w piątek. Była fajna mgiełka, która powodowała ciekawe efekty w połączeniu ze światłami miasta, zwłaszcza kolorowymi neonami. Całkiem fajnie widać to na załączonym zdjęciu. Po lewej stronie zdjęcia jest widoczna ruchoma instalacja "Hammering Man" (postać porusza ręką z młotem), po prawej stronie frankfurcki hotel Marriott.
Na drugim zdjęciu staw w Parku Wschodnim o poranku.
Kolejny nieszczególnie udany rowerowo tydzień, ale udało się kilka razy przekroczyć 10 km. W dwóch przypadkach były to wydłużone powroty z pracy. Najdłuższa jazda (18 km) to krótka wycieczka do frankfurckich dzielnic Eckenheim i Preungesheim, żeby się przewietrzyć i pozaliczać kilka nowych dróg.
Zdjęcia:
Stara Opera ze świątecznymi dekoracjami.
Nocna panorama Frankfurtu widziana z Sachsenhausen.
Dróżka w Preungesheim. W oddali widać góry Taunus, częściowo pokryte śniegiem.
W końcu nadszedł dzień próby. Dodana dziesiątka to zwieńczenie planu treningowego od Polaru, czyli moje fikcyjne zawody, do których przygotowywałem się pilnie od września.
Żeby wynik nie został wypaczony przez ruch uliczny, zdecydowałem się biec w parku. Trafił się akurat dość zimny dzień, ok. 2 stopni mrozu, ale za to błoto zamarzło, więc było przynajmniej sucho. Celem było poprawienie dotychczasowej życiówki na 10 km, czyli 53:07, a jeśli sił wystarczy złamanie granicy 50 min. Wystarczyło zatem pobiec każdy kilometr poniżej 5:30 min, najlepiej poniżej 5 min.
Po ok. 800 metrach uznałem, że chyba nie dam rady, bo coś ciężko się oddycha, pewnie przez ten mróz. Dopiero kiedy zegarek zakomunikował pierwszy kilometr i podał tempo (4:15), zorientowałem się, że ruszyłem o wiele za szybko i w ferworze walki nie zwróciłem na to uwagi. Potem już kontrolowałem tempo i starałem się biec każdy kilometr nieco poniżej 5 minut. Kryzys przyszedł na ósmym kilometrze (5:14), dziewiąty był też słaby, ale nieco lepszy (5:11), na ostatnim zmusiłem się jeszcze do finałowego przyśpieszenia i znów wyciągnąłem 5:00.
Ostatecznie wyszło wg. Stravy 48:54 min, więc nawet lepiej, niż zakładałem. Cel został osiągnięty, czas poprawiony o ponad 4 minuty. Można pić szampana.
Podsumowanie przygotowań: 199 treningów, prawie 106 godzin aktywności (razem z ćwiczeniami) i przebiegniętych ponad 607 kilometrów.
Spodobało mi się na tyle, że chyba się zdecyduję na następny plan treningowy, jeszcze nie wiem jaki, ale najpierw parę tygodni zasłużonego odpoczynku.
Na zdjęciu Ostpark, tuż przed biegiem. Gęsi jeszcze nie wiedzą, że zaraz ruszy tam ludzka rakieta.
Dorzucam jeszcze mapkę i czasy poszczególnych kilometrów.
Wyszedł całkiem porządny tydzień, na co złożyło się kilka czynników. Najważniejszym był urlop kolegi z pracy, z którym zazwyczaj chodzę na obiad. Samemu potrzebuję jakoś mniej czasu na jedzenie, a w niektóre dni brałem coś ze sobą z domu, więc pojawiło się trochę wolnego czasu na spacerowanie.
Na zdjęciu tyrannosaurus rex przed Muzeum Senckenberga.
Kolejny tydzień planu treningowego od Polaru na 10 km. To już ostatni tak intensywny tydzień, następne dwa (ostatnie) są wyraźnie spokojniejsze: krótsze biegi i mniejsza ich liczba.
Na zdjęciu uliczki Seckbachu z zabytkowymi domkami.
Wpis zbiorczy z dwóch tygodni. Z powodu kompletnego braku czasu nie udało mi się wybrać na żadną dłuższą jazdę i, co gorsza, nie zrobiłem nawet żadnego godnego uwagi zdjęcia. Wszystkie aktywności to jazdy do pracy i z powrotem, poza kilkoma krótszymi z wyjazdów do parku na mecze syna.
Spojrzałem na moje statystyki rowerowe z zeszłego roku i wychodzi na to, że w październiku i listopadzie zeszłego roku przejechałem nieco większy dystans (na ilustracji). Statystyki spacerowe wyglądają podobnie, ale z przewagą bieżącego roku. Dużą różnicę na korzyść 2023 robią za to statystyki biegów, które są lepsze w przypadku obu miesięcy o ponad 100 kilometrów.
Tradycyjnie są to biegi z planu treningowego Polaru na 10 km. Powoli zbliżam się do końca. Jestem już ciekaw, czy i jakie będą efekty.
Na zdjęciu żuraw w Porcie Wschodnim (Osthafen) we Frankfurcie. Z tyłu, na prawo od niego, widać charakterystyczny wieżowiec z beczką na dachu. Jest to nowa Wieża Henningera (Henninger-Turm), a w beczce mieści się restauracja.
Wyszło razem 13 km, czyli niedużo ale zawsze coś. Wszystko we Frankfurcie.
Na zdjęciu głównym tradycyjny ogień św. Marcina w Gunthersburgpark. We Frankfurcie jest to jedno z miejsc, do którego ciągną wieczorem w dzień św. Marcina (11 listopada) dzieci z latarniami, żeby popatrzeć na ognisko, zaśpiewać kilka piosenek i zjeść jakiś smakołyk. Mi też było dane w tym roku przejść się z moimi dzieciakami.
Bonusowe zdjęcie: instalacja przed budynkiem DZ-Bank w dzielnicy Westend. Chociaż przechodziłem tamtędy często, to dopiero po ok. roku zauważyłem, że nie jest to abstrakcja, ale rzeźba faktycznie coś przedstawia. Ktoś rozpoznaje?
Sama drobnica i jeden niedzielny wyjazd do Wiesbaden (stolicy Hesji), głównie w celu zaliczenia setki w listopadzie i zdobycia nowych kwadratów. Tym razem pogoda dopisała (jak na listopad), a momentami nawet wychodziło słońce. Pomimo, że trasa wiodła głównie wśród pól, to było kilka nieoczekiwanych spotkań z przyrodą: widziałem m.in. bociany, czaple oraz setki gęsi. Pod samym Wiesbaden przeleciało mi nad głową kilka dużych kluczy.
#kwadraty
Zdobyłem 36 nowych kwadratów. Statystyki:
Total explorer tiles: 1025 (+36)
Max cluster size: 532 (+39)
Max square size: 18 x 18 (+1)
Na zdjęciach: pola koło Massenheim, wzgórza z winoroślą koło Flörsheim, owce we Frankfurcie (Schwanheim) i kamienice w Wiesbaden (Untere-Matthias-Claudius-Straße).