Jest to symfonia ekscytujących wibracji mafijnych i mocnej muzyki trap, która prowadzi Cię przez słabo oświetlone ulice i tajne spotkania bossów podziemia.
Poczuj rezonujący bas i rytmiczny werbel, wszystko to zanurzone w tajemniczej aurze świata mafii. Intensywne bity i atmosferyczne melodie na pewno będą Cię trzymać w napięciu, prowadząc Cię głębiej w tajemniczą podróż.
Alina Pash - ukraińska wokalistka swobodnie poruszająca sie w klimatach muzyki elektronicznej z dużymi wpływami folku. Ten numer jest wyjątkowo udany również ze względu na teledysk, piękna robota.
mireczki pijcie ze mną kompot i jednocześnie trzymajcie kciuki xD
Po pierwsze, to ostatnio zakuwam na egzamin z linuxa (który mam dzisiaji który jest cholernie trudny) dlatego nie wrzucałem raportów z nowych rzeczy, które tam sobie grzebię w studio ale w końcu udało mi się zgrać z wykonawcą tego numeru na nagranie klipu na moim tarasie. Co prawda sukces połowiczny bo jedyne co robiłem przy tym nagraniu to realizacje nagrań i mix/mastering ale i tak w sumie ciesze się bo po pierwsze to mój dobry przyjaciel a po drugie najbardziej perspektywistyczna osoba, z którą aktualnie pracuję. Myślę, że jescze kilka numerów dla nabrania ogłady i będzie można myśleć o próbach przebicia się do jakiegoś szerszego grona ale nie mnie oceniać. I tak spróbujemy!
Jacek Skubikowski: skandal z lizakiem i nieśmiertelny Lady Pank
To właśnie on stał za utworem „Lizak” (znanym również pod tytułami „Do buzi” oraz „Weź go do buzi”), który był puszczany przy okazji emisji kultowego „Teleranka” – programu przeznaczonego dla niedorosłego odbiorcy. Niestety, w murach przy Woronicza piosenka wywołała dosyć duże kontrowersje! Chodziło o jeden szczególny fragment tekstu: „w kinie ciemno, ciemno, nikt nie patrzy, nie słyszy też nikt, weź go do buzi, zwykły lizak, a nie kij. Przecież nie ma w tym nic złego, chwyć oburącz i ssij, mocno ssij”.
Okazuje się, że niemal od razu utwór wywołał w TVP ogromne poruszenie. „Emitujemy ją w programie i nagle robi się skandal. Co prawda nigdy nie wyszedł on poza mury telewizji. Dzieciom ta piosenka kojarzyła się wyłącznie z lizakiem. Dla dorosłych była dwuznaczna. Zrobił się szum. Przestaliśmy ją nadawać”, relacjonował po latach nieżyjący już Tadeusz Broś, prowadzący program. Piosenka miała jednak swoje drugie życie. Została wykonana przez autora m.in. na festiwalu w Opolu w 1992 roku.
Pod koniec lat 80. XX wieku do twórcy tekstów zwrócił się lider i gitarzysta Lady Pank – Jan Borysewicz. Wiedział i czuł, że z tej współpracy mogą wyjść naprawdę wyjątkowe piosenki. I tak też się stało. Jacek Skubikowski napisał m.in. tekst do tytułowego utworu „Tacy sami” z płyty wydanej w 1988 roku. Dwa lata później, gdy formacja wydała krążek „Zawsze tam, gdzie ty”, odpowiadał za warstwę tekstową wszystkich zawartych na nim utworów.
Napisał również słowa do „Na dobre i na złe” (z muzyką Krzesimira Dębskiego), wykonywanego przez Annę Jurksztowicz a promującego serial o tym samym tytule. Piosenka była jego motywem przewodnim do czerwca 2011 roku.
Inne piosenki, za którymi stał Jacek Skubikowski, to m.in. „Pomidory” Ewy Bem czy „Daleka droga” grupy Mech. Współpracował również m.in. z Martyną Jakubowicz, Krystyną Prońko, Majką Jeżowską oraz Beatą Kozidrak.
Późną zimą 1985 r. Antoni Wroński, redaktor muzyczny z pierwszego programu Polskiego Radia otrzymał zadanie. Zamówić u znanych twórców przeboje na zbliżające się wakacje. To była taka długoletnia, świecka tradycja. W tym samym czasie, do trasy po polonijnych klubach amerykańskich przygotowywała się grupka polskich artystów. Gwiazdą była Irena Santor, wspomagał ją Zbigniew Wodecki, rozśmieszał publiczność Tadeusz Ross, zaś całość zapowiadał Zbigniew Korpolewski. Akompaniować miało duo Doubletone, czyli Ryszard Poznakowski z żoną. Zapraszał słynny impresario Jan Wojewódka. Miał życzenie, żeby artyści przygotowali nowe piosenki, tak, żeby można było zapowiadać, że oto widzowie mają do czynienia ze światową premierą.
Poznakowski postanowił pożenić te dwie okoliczności i napisać piosenkę premierową i wakacyjną zarazem. Takie „dwa w jednym”. Ponieważ czasy były „przaśne”, opowiadał, wpadłem na pomysł, żeby napisać utwór, który będzie w kontrze, do otaczającej nas, niewesołej rzeczywistości. Zespoły rockowe kontestowały, Olewicz pisał ponure teksty, Mogielnicki wieścił „Mniej niż zero”, a ja pomyślałem sobie, że przydałby się „Bahama Mama luz i jesteśmy w Acapulco”.
Tu dochodzimy do współsprawczyni całego zamieszania, wrażliwej, lekko zakompleksionej poetki Grażyny Orlińskiej. Została polecona Poznakowskiemu przez zaprzyjaźnioną piosenkarkę.
– Słuchaj – powiedziała – jest znakomita poetka, pisze świetną poezję, trzeba to wykorzystać, bo to powinno ujrzeć światło dzienne.
Spotkaliśmy się, wspomina kompozytor, pokazała mi te swoje wiersze, ale żaden mi się nie podobał. Było w nich jednak coś, co dla piosenki jest najważniejsze. Każdy wers musi być zamkniętą całością, musi zawierać zamknięty ładunek emocjonalny. A ona umiała tak pisać. Powiedziałem jej wprost, „to jest niekomercyjne, to się nie sprzeda. Napisze pani utwór o plaży nudystów w Chałupach, proszę pani”. Wrażliwa ta artystka spojrzała na mnie jakbym to jej kazał rozebrać się na plaży w Chałupach, ale ciągnę dalej, „niech się pani nie boi, proszę to napisać i przestrzegam, będę się upierał przy każdym słowie”. Ponieważ ją zamurowało, ciągnąłem dzielnie, „utwór ma mieć układ klasyczny, czyli canto-refren, tekst ma mieć postać sześciowiersza”.
Poetka zrozumiała zlecenie aż za dobrze. Zadzwoniła do Poznakowskiego następnego dnia rano i powiada:
– Ponieważ teraz dobrze się sprzedają w polskich piosenkach amerykanizmy, a pan oczekuje komercyjnego tekstu, to wymyśliłam na razie tytuł: „Chałupy welcome to”.
Na to Poznakowski:
– Ale to jest niegramatyczne.
A pani Grażyna, która wyraźnie przez noc nabrała śmiałości:
– Nie szkodzi. Właśnie o to chodzi.
Po trzech dniach telefonicznych konsultacji tekst był gotowy. I zaczął mącić kompozytorowi w głowie. Apogeum mącenia miało miejsce pewnej brydżowej nocy w Aninie, a właściwie po powrocie do domu z wygraną sumą „coś, z osiem czterdzieści”. Brydż, brydżem, a tu nutki niczym dobre karty ułożyły się Poznakowskiemu w melodię, którą o czwartej nad ranem zapisał.
Zadowolony nie mógł doczekać się rozpoczęcia prób przed wyjazdem do Stanów. Kiedy wreszcie do nich doszło przyszedł do Ireny Santor i powiada:
– Mam świetną, premierową piosenkę na Amerykę.
Pani Irena wysłuchała, lekko się spłoniła, wreszcie powiedziała coś w rodzaju:
– Tak, to dobre, ale raczej nie w moim stylu.
Na to Zbyszek Wodecki:
– Ale ja to chętnie zaśpiewam.
Podkłady nagrano w radio, Wodecki przyjechał na chwilę z Krakowa, nagrał głos i partię trąbki, chórki miały zaśpiewać Alibabki. I wtedy Poznakowski doznał kolejnego olśnienia. Nie będziecie śpiewały zwykłych chórków, zróbcie mi klimat wesoło bawiących się ludzi – zarządził.
Koło Wielkanocy trupa udała się za Ocean. Tournée przedłużyło się do pół roku, nieświadomi niczego Poznakowski i Wodecki niepotrzebnie męczyli się dla dolarów. W Polsce codziennie, w radio, telewizji, dyskotekach grano „Chałupy”. Tu mogli zarobić więcej i przyjemniej. Byli pożądanymi, choć nieobecnymi gwiazdami.
Ryszard Poznakowski i Grażyna Orlińska chcieli pójść za ciosem i napisali potem dość podobny utwór zatytułowany Szal_by_Night, ale nie dorównał on popularnością powtarzanemu każdych wakacji refrenowi „Chałupy welcome to”
Zespół Wzgórze Ya-Pa 3 powstał w 1993 roku, jednak jego członkowie rozpoczęli swoje pierwsze kroki z rapem już w 1990, kiedy to nagrywali pierwsze amatorskie utwory i tworzyli swoje pierwsze dema. W 1993 roku, po obejrzeniu w telewizji teledysków Liroya (stworzonych przez TVP na potrzeby projektu PM Cool Lee), Wojtas, Radoskór oraz Fazi (Jednoosobowy Tłum) udali się do niego. Początkowo ich współpraca opierała się na koncertowaniu z Liroyem, pod nazwą „Liroy and The Hooligans”[3]. Poza tym wystąpili gościnnie w „Scyzoryku” Liroya, który z czasem stał się największym przebojem hip-hopowym w Polsce. Wcześniej skład Wzgórza uległ zmianie, gdyż Fazi (któremu brakowało poczucia rytmu oraz zapału do układania rymów) został zastąpiony przez Zajkę (ówczesnego b-boya w składzie Broken Glass), którego z pozostałymi członkami grupy zapoznał Liroy. W okresie 1993–1995, poza koncertowaniem z Liroyem, zespół tworzył oraz nagrywał utwory na swoją pierwszą płytę. W 1995 roku nakładem S.P. Records wyszła pierwsza płyta Wzgórza Ya-Pa 3 pod tą samą nazwą (pierwotna nazwa brzmiała Co cię wkurwia? J⁎⁎⁎ni wąchacze i Huy!, została ona jednak zmieniona).
<br />
Jeszcze w tym samym roku Liroy i Wzgórze poróżnili się na tle finansowym (konflikt trwał aż do lat 2005/2006). Po wydaniu płyty oraz zagraniu zaledwie kilku koncertów z zespołu (z przyczyn dokładnie nieznanych opinii publicznej do dziś) odszedł Radoskór.
@rmbobster to niewiele się pomyliłeś Nazwa Wzgórze Ya-Pa 3 pochodzi właśnie od "wzgórza apaczy" - wzniesienia obok miejsca, gdzie mieszkali chłopaki. Na wzgórzu apaczy była pijalnia piwa - ponoć straszna mordownia.
ILLUSION "NÓŻ" - STARY KLIP YACHFILMOWY ZREALIZOWANY NA TAŚMIE 16 MM KODAK DAYLIGHT 100 ASA GDAŃSK- MURALESY NA STOCZNI I OKOLICE PORTU PÓŁNOCNEGO REŻYSERIA, ZDJĘCIA I MONTAŻ: YACH WRZESIEŃ 1994
Hejterzy, co sądzicie o nowy utworze weterana polskiej sceny muzycznej - C-boola? Oglądając jego teledyski i widząc te fotki załącza się #nostalgia Czuć ten stary klimat, szkoda, że tak mało powstaje takich utworów. #muzykaelektroniczna #teledysk
@TomdeX Słucham mnóstwo muzyki klubowej, ale tutaj zalatuje przaśnością i nudą. Utwór bez głębi i jakiegoś konkretnego pomysłu, a ta prosta melodyjka wręcz denerwuje. Zabawnie wygląda jak do czegoś takiego wrzucone są ujęcia z wielkich imprez, pewnie miało być światowo ale nie wyobrażam sobie tego utworu na festiwalu. Porównując z producentami takimi jak Oliver Heldens czy Felix Jaehn, moim zdaniem słabiutko. Chyba że rozpatrujemy to w kategorii disco polo, to wtedy może być nawet powyżej średniej.
@TomdeX oczywiście sentyment również mam do starego c-boola, kiedy w 2003-2005 przesyłało się jego utwory przed irde na siemense c75. Ale te utwor do mnie nie trafia, być może zmienił mi się gust, ale tak jak mówisz, któryś z remixów może będzie bardziej w stylu house :-)
Uprzejmie proszę wszystkich wrzucających youtubowe kawałki aby dodawali we wpisie wykonawcę i tytuł zamiast 'najlepsza piosenka jaką znam'. Trwa to kilka sekund a zaoszczędzi niektórym rozczarowania gdyż tytuł będzie widoczny w powiadomieniu. Tagujcie również rodzaj muzyki jaki wrzucacie. Nie uwierzycie ale niektórzy mają rap blackmetal na czarnej...