#stoicyzm

105
1224

Zaloguj się aby komentować

(...) stoicy zachęcają Cię do doceniania tego, co niezależnie od Ciebie dała Ci Fortuna. Marek ostrzega jednak, że musisz zachować umiar w tym względzie. Musisz unikać popadania w nawyk przeceniania rzeczy zewnętrznych i nadmiernego przywiązywania się do nich. Możesz to sprawdzić - mówi - poprzez zadanie sobie pytania, czy poruszyłoby Cię, gdyby doszło do utraty rzeczy, które cenisz. Stoicy chcieli rozwijać w życiu zdrowe poczucie wdzięczności nieskażone przywiązaniem. Ćwiczyli więc w spokoju wyobrażanie sobie zmian i strat, podobnych do unoszenia przedmiotów przez przepływającą rzekę. Mądry człowiek kocha życie i jest wdzięczny za możliwość, które mu ono daje, godzi się jednak z tym, że wszystko się zmienia i nic nie trwa wiecznie.


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

e964eb1e-d5e4-4646-8602-ea8c78c339ec
4c853683-2238-41b0-ae26-1716e28ad3d3

Zaloguj się aby komentować

Stoicy rozróżniali jednak między rodzajem przyjemności (hedone) czerpanej "z zewnątrz", na przy­kład z jedzenia, seksu czy pochlebstw, a głębszym poczuciem wewnętrznej radości (chara), o której mówi Marek. Radość stoicka jest głęboka. Pochodzi z osiągania podstawowego celu w życiu i doświadczania prawdziwego spełnienia, wobec których zwykłe przyjemności wydają się banalne. Zwykłe przyjemności często mącą nam w gło­wach, zwłaszcza gdy mamy ich zbyt wiele. W stoickiej radości to nie występuje - jest ona synonimem wewnętrznego spokoju i nie zna nadmiaru. Stoicy nazywają to czystą formą "radości", której doświadcza ktoś, kto żyje naprawdę wspaniałym życiem i osiąga prawdziwe osobiste spełnienie (eudaimonię).


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

05d80f54-8200-4736-9b70-f811b62500a9
9b672469-4c2f-477f-859e-34c6589a9afa

Zaloguj się aby komentować

Bardzo wielu nieszczęśliwców waha się pomiędzy lękiem przed śmiercią i udrękami życia: i żyć nie chcą, i umrzeć nie umieją. Uprzyjemniaj więc sobie życie przez wyzbycie się wszelkiej troski o nie. Żadna rzecz pożyteczna nie cieszy swego właściciela, jeśli nie jest on duchowo przygotowany do jej utraty.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

f8c7241b-3bef-4ab2-9924-9c358bab05ec

Zaloguj się aby komentować

Okazuje się, że poświęcenie choćby kilku minut dziennie na głęboką refleksję nad swoimi wartościami jest zaskakująco pomocne. Rzeczywiście, uprzytomnianie wartości stało się integralną częścią nowoczesnego, opartego na dowodach leczenia depresji klinicznej. Uprzytomnienie sobie wartości i dążenie do zmiany stylu życia na bardziej zgodny z nimi może pomóc wyostrzyć rozumienie celu i sensu życia, co prowadzi do większego zadowolenia i poczucia spełnienia. Spróbuj co dnia urządzić sobie małą burzę mózgu, w rezultacie czego uda Ci się postępować w sposób bliższy Twoim wartościom. Nie unoś się ambicją, zacznij po prostu od małych zmian. A potem podczas wieczornych przemyśleń, możesz dosłownie wystawić sobie "w 10-punktowej skali ocenę za cnotę", czyli za życie w zgodzie z Twoimi podstawowymi wartościami. To Cię zachęci do głębszego namysłu nad sposobami ucieleśnianina Twoich wartości.


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

d9fb27eb-c411-4c28-8324-37be2f3e3f84
c87ae149-49e2-49e8-b945-e1b3219641ad

Zaloguj się aby komentować

Świadomość, że pod koniec dnia sami postawimy się w krzyżowym ogniu pytań (...). Zmusza Cię do zwracania większej uwagi na własne zachowanie przez cały dzień. Marek przypomniał sobie treściwe powiedzenie Heraklita: "Nie powinniśmy działać i mówić tak, jakbyśmy pozostawali we śnie". Innymi słowy musimy podjąć wysiłek, żeby obudzić naszą samoświadomość. Codzienne wykonywanie opisanych tu działań, czyli takie postępowanie, jakbyśmy byli nauczycielami samych siebie, w pewien sposób pomaga to osiągać.

Ten reżim sprawi, że będziesz lepiej uświadamiać sobie własne myśli, uczucia i działania.


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

140cd300-89cc-40b1-b6ad-19384b19a635
ca7328d0-d50a-4348-94a1-cb27498c517b

Zaloguj się aby komentować

Grok 4 napisał creepypastę o przygodzie młodego stoika w nawiedzonym szpitalu psychiatrycznym. Jestem ciekaw waszej oceny. Jeśli się spodoba to może nawet powstanie część druga.


Zgubiony w Lesie: Opowieść o Stefanie i Nawiedzonym Szpitalu


Pewnego jesiennego popołudnia, gdy liście w lesie szeleściły pod stopami jak strony starej księgi, młody mężczyzna o imieniu Stefan postanowił wybrać się na samotny spacer. Miał dwadzieścia osiem lat, smukłą sylwetkę i twarz, która zawsze wyglądała na obojętną – jakby świat wokół niego był jedynie iluzją, niegodną wzruszenia ramion. Stefan był zagorzałym wyznawcą filozofii stoickiej. Czytał Marka Aureliusza i Epikteta tak często, jak inni przeglądają media społecznościowe. Dla niego życie było jak rzeka: płynęło, a on stał na brzegu, obserwując je bez emocji, akceptując to, co nieuniknione.


Spacer zaczął się niewinnie. Stefan wędrował ścieżkami, które znał od dziecka, rozmyślając o tym, jak stoicyzm uczy odróżniać to, co zależy od nas, od tego, co nie. Ale las, ten stary i gęsty, miał swoje własne plany. Mgła opadła nagle, jak kurtyna w teatrze, a ścieżka skręciła w nieznane. Godziny mijały, a Stefan zgubił orientację. Jego twarz pozostała spokojna, bez śladu paniki. "To, co się dzieje, jest poza moją kontrolą" – pomyślał. "Mogę jedynie kontrolować swoją reakcję. A moja reakcja to spokój."


Gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, Stefan natknął się na coś, co wyglądało jak ruina z innego świata. Przed nim wyłonił się ogromny, opuszczony szpital psychiatryczny – budynek z popękanymi murami, pokrytymi bluszczem jak bliznami. Okna były wybite, a drzwi wisiały na zawiasach, skrzypiąc w wietrze. Tabliczka, ledwo czytelna, głosiła: "Szpital Psychiatryczny im. Zapomnianych Dusz". Legenda głosiła, że to miejsce było nawiedzone – pełne duchów pacjentów, którzy nigdy nie znaleźli spokoju. Ale Stefan nie wierzył w legendy; wierzył w rozum.


Wszedł do środka, krocząc po potrzaskanych kafelkach korytarza. Powietrze było ciężkie od wilgoci i czegoś jeszcze – szeptów? Jego obojętna twarz nie drgnęła, nawet gdy usłyszał pierwszy jęk. W jednym z pokoi, dawnej sali terapeutycznej, powietrze zafalowało, a przed nim zmaterializowała się postać: blada kobieta w poszarpanej koszuli nocnej, z oczami pełnymi bólu. Duch unosił się lekko nad ziemią, szepcząc: "Dlaczego mnie tu zostawili? Ból... tyle bólu..."Stefan zatrzymał się, spojrzał na nią bez mrugnięcia okiem. Zamiast uciekać czy krzyczeć, zaczął mówić spokojnym, miarowym głosem, jakby prowadził wykład na uniwersytecie. "Droga duszo, jeśli jesteś prawdziwa, to pozwól, że przypomnę ci słowa Epikteta: 'Nie wydarzenia nas ranią, lecz nasze opinie o nich'. Twój ból, ten, który cię tu trzyma, jest iluzją umysłu. To, co się stało, już minęło – poza twoją kontrolą. Skup się na tym, co w tobie: na cnocie, na spokoju wewnętrznym. Czyż nie lepiej zaakceptować los, niż walczyć z nim w nieskończoność?"


Duch zamarł, jakby zaskoczony. Kobieta uniosła głowę, a jej jęk przeszedł w cichy szmer. Ale Stefan nie czekał na odpowiedź; ruszył dalej, mijając kolejne sale. W piwnicy, gdzie kiedyś trzymano leki, natknął się na grupę duchów – mężczyzn w kaftanach bezpieczeństwa, szarpiących się w niewidzialnych kajdanach. Jeden z nich, z twarzą wykrzywioną w grymasie szaleństwa, rzucił się w jego stronę, krzycząc: "Uciekaj! To miejsce pochłonie cię całego!"


Stefan stał nieruchomo, jego twarz jak maska z marmuru. "Bracia w cierpieniu" – zaczął monolog, ignorując ich widmowe szarpnięcia. "Stoicyzm naucza, że prawdziwa wolność jest w umyśle, nie w ciele. Marek Aureliusz mawiał: 'Możesz być szczęśliwy w każdych warunkach, bo szczęście zależy od ciebie'. Wasze kajdany są tylko wspomnieniami. Puśćcie je. Kontrolujcie to, co możecie: swoje myśli. Reszta to fatum, przeznaczenie, które należy przyjąć z godnością.


"Duchy zamilkły, ich postacie zaczęły bladnąć, jakby jego słowa działały jak egzorcyzm rozumu. Ale szpital nie poddawał się łatwo. W głównej sali operacyjnej, gdzie powietrze śmierdziało stęchlizną i czymś metalicznym, pojawił się najstraszniejszy z nich wszystkich: duch dyrektora szpitala, mężczyzna w białym kitlu splamionym krwią, trzymający w ręku widmowy skalpel. "Witaj w piekle umysłów" – zagrzmiał. "Tu nie ma ucieczki przed szaleństwem!"


Stefan podniósł brew – jedyny gest, na jaki sobie pozwolił. "Piekło? Szaleństwo? To tylko etykiety, które nadajemy rzeczom" – odparł filozoficznie. "Seneka twierdził: 'Nie ma powodu do obawy przed tym, co nieuniknione'. Jeśli jesteś tu, by mnie przestraszyć, to wiedz, że strach jest wyborem. Wybieram obojętność. Wybieram stoicki spokój. Powiedz mi, co cię tu trzyma? Może razem znajdziemy drogę do akceptacji.


"Duch dyrektora zawahał się, a skalpel opadł. W miarę jak Stefan kontynuował swój monolog, cytując stoików i wyjaśniając, jak odróżnić iluzje od rzeczywistości, widma zaczęły się rozpływać. Szpital, nawiedzony przez dekady, zdawał się oddychać ulgą. Stefan wyszedł na zewnątrz, gdy noc już zapadła, a las wydawał się mniej groźny. Znalazł drogę powrotną, kierując się gwiazdami – symbolem niezmiennego porządku wszechświata.


Od tamtej pory Stefan opowiadał tę historię tylko tym, którzy chcieli słuchać, zawsze z tą samą obojętną twarzą. "Widzicie" – mówił – "nawet duchy mogą nauczyć się stoicyzmu. A jeśli nie, to przynajmniej ja pozostałem sobą." I tak, w świecie pełnym chaosu, Stefan kroczył dalej, nieporuszony.


#creepypasta #horror  #filozofia  #stoicyzm  #grok  #sztucznainteligencja

9601a4bf-f48f-4fb0-98ba-7a5e6ec9f0d9

Zaloguj się aby komentować

Gdy już zabiorą światło sprzed oczu, kiedy umilknie moja żona, która zna dobrze moje przyzwyczajenie, przechodzę w pamięci dzień od świtu do zmierzchu, uważnie badam i wszechstronnie roztrząsam wszystkie swe słowa i czyny. Niczego przed sobą nie zatajam, niczego nie pomijam. Dlaczego miałbym się obawiać któregoś z swych błędów, skoro mogę sobie powiedzieć: „Strzeż się, abyś już tego więcej nie czynił! Tym razem jeszcze tobie przebaczam. W tej dyskusji zbyt ostro głos zabierałeś. Pamiętaj, abyś na przyszłość nie wdawał się w spory z niebiegłymi w przedmiocie! Nie chce się nauczyć niczego, kto nigdy niczego się nie uczył. Tamtego napomniałeś bardziej surowo, niż trzeba. Nie poprawiłeś go więc, lecz obraziłeś. W przyszłości patrz nie tylko na to, czy prawdą jest to, co ty mówisz, lecz także czy ten, do którego mówisz, potrafi znieść prawdę. Każdy człowiek dobry raduje się z upomnienia, lecz im kto gorszy, tym trudniej może ścierpieć głos ostrzeżenia.


Seneka, O gniewie

#stoicyzm

cc1733eb-9ae0-44d3-abe3-c25986371c18

Zaloguj się aby komentować

Jeśli zaś chodzi o duszę, to trzeba ją przyzwyczaić do codziennego rachunku sumienia. Czynił tak Sekstiusz, który po skończonym dniu, kiedy się już udawał na spoczynek, zapytywał swą duszę: „Jaką chorobę swoją dziś uleczyłaś? Jakiej się wadzie przeciwstawiłaś? Pod jakim względem stałaś się lepsza?" Ostygnie gniew i stanie się bardziej umiarkowany, jeżeli będzie mu towarzyszyć świadomość, że dzień w dzień stanąć musi przed sędzią dla zdania rachunku. Co jest piękniejsze niż zwyczaj przetrząsania i dokładnego badania całego dnia? Jaki sen smaczny następuje po takim zbadaniu siebie! Jaki spokojny, jaki głęboki, jaki niezakłócony, gdy dusza jako stróż siebie samej i tajny sędzia człowieka po wnikliwym rozpoznaniu swego postępowania albo pochwali swe obyczaje, albo je zgani. Ja również praktykuję ten zwyczaj i dzień w dzień zdaję rachunek przed sobą.


Seneka, O gniewie

#stoicyzm

245a6621-c6f0-48a6-90da-7716ba18678a

Zaloguj się aby komentować

Podczas uczenia stoickich praktyk zauważyłem, że pomocne jest posiadanie prostej ramy codziennych praktyk stoickich. Obejmuje ona powtarzany każdego dnia "cykl nauki", składający się z początku, części środkowej i końca. Z rana przygotowujesz się do nadchodzącego dnia, przez cały dzień starasz się konsekwentnie żyć w zgodzie ze swoimi wartościami, a wieczorem analizujesz postępy i przygotowujesz do powtórzenia cyklu nazajutrz. Stoickie ćwiczenia praktykowane na początku i na końcu każdego dnia będziemy określać mianem porannych i wieczornych przemyśleń. Taka codzienna rutyna znacznie ułatwia konsekwentne praktykowanie.


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

0393c82e-1d8b-47a6-bf5b-6943ce5a022b
e3e6defc-be30-4518-85b7-3e5c8a04a789

Zaloguj się aby komentować

"Co powiedziałby na to Sokrates lub Zenon?" Możesz sobie wyobrazić, że Twoj osobisty wzór do naśladowania - lub nawet cały zespół stoickich mędrców - udziela ci rad. Co kazaliby Ci zrobić? Jakich rady by udzielili? Co by rzekli o tym, jak obecnie podchodzisz do sprawy? Zadawaj sobie tego typu pytania, kreśląc w wyobraźni ich obrazy, i próbuj sformułować możliwą odpowiedź. (...)

Po rozpatrzeniu wzoru następuje zwykle "próba generalna" zmiany zachowania - wyobrażenie sobie, że upodabniasz zachowanie do naśladowanych wzorów lub postępujesz zgodnie z ich radami. Często wymaga to kilku podejść. Potraktuj to jako uczenie się metodą prób i błędów. Wyobraź sobie, że dajesz radę wyzwaniom, których się spodziewasz, i przejawiasz cnoty, które chcesz opanować. Prawdopodobnie lepiej Ci pomoże wyobrażenie poprawy małymi krokami, niźli natychmiastowego opanowania całej sytuacji. (...) Nie próbuj biegać, zanim nie nauczysz się chodzić, nie wyznaczaj nierealnych celów. Aby rozpocząć, po prostu przećwicz kilka prostych zmian w swoim zachowaniu. Małe zmiany mogą mieć nieraz duże znaczenie.


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

0603a96c-a6f1-4b00-93c5-bfdd5e8edef0
1687bba2-e05a-4e80-949a-5da82133fd33

Zaloguj się aby komentować

Człowiekowi bardziej wypada śmiać się z życia niźli płakać nad nim. Warto też dodać, że większe zasługi wobec ludzkości ma ten, kto ją wyśmiewa, niż ten, kto żałuje: tamten zostawia choćby odrobinę nadziei, ten natomiast w głupi sposób płacze nad rzeczami, co do których nie spodziewa się żadnej poprawy. A biorąc wszystko pod uwagę, trzeba powiedzieć, że wznioślejszą ma duszę, kto nie powstrzymuje śmiechu, niż ten, kto nie powstrzymuje łez, gdyż pobudza najbardziej umiarkowane uczucia i w tym wielkim przepychu życia niczego nie uważa za wielkie, poważne, ani nawet żałosne.


Seneka, O spokoju ducha

#stoicyzm

632f2aee-eb35-45ee-a249-68b900988c19

Zaloguj się aby komentować

Rustyk prawdopodobnie zmarł około 170r.n.e., gdy Marek przebywał na północnym pograniczu i dowodził tam legionami w czasie pierwszej wojny markomańskiej. Istnieją przesłanki, że pracę nad Rozmyślaniami* mógł rozpocząć mniej więcej w tym samym czasie. Można by się pokusić o rozważenie, czy zrobił to w reakcji na stratę przyjaciela i nauczyciela. Jak wiadomo Marek opisał pobyt wśród ludzi, którzy sprzeciwiali się jego poglądom, a nawet chcieliby, aby znikł. Wygląda na to, że naprawdę doskwierał mu w tym czasie brak przyjaciela takiego jak Rustyk, podzielającego jego przekonania filozoficzne i najbardziej cenione wartości.

Jeżeli Marek zaczął tworzyć te notatki dla siebie krótko po straceniu stoickiego mentora, mógł to robić z zamiarem wzięcia na siebie odpowiedzialności za swoisty "automentoring". Nawet dzisiaj takie zajęcie, jak prowadzenie dziennika terapii, jest popularną formą samopomocy.

*Pamiętajmy, że oryginalny grecki tytuł Rozmyślań brzmi: Do siebie samego.


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

04dbc8f4-81a1-47c8-8964-31b96b7a5142
450d460e-cc6b-41a3-a731-19adc71260bf

Zaloguj się aby komentować

W jednym z fragmentów Marek wyobraża sobie mądrego nauczyciela instruującego kogoś, by nie myślał o niczym, czego nie chciałby głośno powiedzieć bez ocenzurowania, gdy tylko przyjdzie mu to do głowy. (...) Mówi, że powinniśmy wyobrazić sobie kogoś, kto bez ostrzeżenia pyta: "Co się teraz dzieje w twojej głowie?", i że powinniśmy móc odpowiedzieć mu na to zgodnie z prawdą, bez rumienienia się. (...) Nawiązuje też jednak do bardzo skutecznej strategii terapeutycznej. Pozostawanie pod obserwacją może nam pomóc rozwinąć większą samoświadomość i poprawić zachowanie, zwłaszcza w obecności kogoś, kogo podziwiamy, na przykład zaufanego mentora. Jednak na­wet wówczas gdy brakuje nam "własnego" Rustyka, samo wyobrażenie sobie, że ktoś mądry i życzliwy nam się przygląda, może potencjalnie przynieść podobne korzyści, szczególnie jeśli potrafisz sobie wyobrazić, że Twoje najskrytsze myśli i uczucia są dla niego w jakiś sposób widoczne.


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

8eafda95-b3a4-40ba-8f17-66169b411df4
fdec3d67-7ba4-42f6-a212-8d94b48f30bb

Zaloguj się aby komentować

Skoro chcesz zachować to, co leży w twojej mocy i z natury jest wolne, a także jesteś z tego zadowolony, o co jeszcze masz się troszczyć? Któż jest panem tych rzeczy? Kto może je odebrać? Jeśli postanowisz okazywać skromność i lojalność, kto mógłby ci tego zabronić? Jeżeli uznasz, że nie chcesz odczuwać ograniczeń lub przymusu, kto może nakazać, byś zapragnął tego, czego we własnym przekonaniu nie powinieneś pragnąć?


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

d02b04b8-38cd-4dcd-a085-bc7d3d8b04fa

Zaloguj się aby komentować

Świadomość, że nie wszyscy postrzegają daną sytuację jako katastrofalną, powinna nam lepiej uświadamiać, że jej "okropność" wynika z naszego własnego myślenia, naszych ocen wartościujących i naszego sposobu reagowania, a nie z jej istoty. 


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

4d5d37d7-21aa-4bd9-ae15-700a6450bae6
95ece699-4ca4-4604-832b-3859474a4750

Zaloguj się aby komentować

Dla człowieka zajętego i osaczonego przez swój majątek nie ma nic gorszego, jak to, że uważa za swych przyjaciół ludzi, dla których sam przyjaźni nie odczuwa; że ma swe dobrodziejstwa za skuteczny sposób pozyskania przyjaciół, podczas gdy niektórzy z jego otoczenia nienawidzą go tym bardziej, im bardziej są mu zobowiązani. Mała pożyczka czyni dłużnika, duża — wroga.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

6c0f27a7-759a-4b4f-8ee4-809e1001411c

Zaloguj się aby komentować

(...) terapeuci poznawczy przez wiele dziesięcioleci uczyli swoich klientów słynnego cytatu z Epikteta: "To nie rzeczy nas denerwują, tylko nasze osądy o rzeczach", który stał się integralnym elementem początkowego ustawienia ("socjalizacji") podejścia pacjenta do leczenia. Ten rodzaj techniki określą się w CBT jako "dystansowanie poznawcze", ponieważ wymaga wyczuwania rozdziału lub dystansu między naszymi myślami a zewnętrzną rzeczywistością. Beck zdefiniował to jako proces "metapoznawczy", co oznacza przejście na poziom świadomości obejmujący "myślenie o myśleniu".

"Dystansowanie się" odnosi się do zdolności postrzegania własnych myśli (lub przekonań) jako konstrukcji "rzeczywistości", a nie jako samej rzeczywistości.

Zalecał on wyjaśnianie tego klientom za pomocą analogii kolorowych okularów. Moglibyśmy patrzeć na świat przez optymistyczne różowe okulary lub smutne niebieskie i po prostu założyć, że widzimy, jak się rzeczy mają. Możemy jednak również spojrzeć na same okulary i zdać sobie sprawę, że zabarwiają one naszą wizję. Dostrzeżenie, w jaki sposób myśli i przekonania nadają odcienie naszemu oglądowi świata, jest warunkiem wstępnym jego zmiany w terapii poznawczej. Późniejsze pokolenia klinicystów i badaczy odkryły, że w wielu przypadkach wystarczał sam rygorystyczny trening dystansowania poznawczego, aby terapia dawała poprawę.


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm #psychologia

35e2219b-6f06-465c-a28b-3915caa153bc
f8f36c4e-da13-464d-b708-82ed9260263d

Zaloguj się aby komentować

Jesteśmy bowiem w błędzie, oczekując śmierci w przyszłości: w znacznej mierze nastąpiła już ona w przeszłości. Cokolwiek życia mamy poza sobą, należy to do śmierci.


Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

c27ee0a7-1641-4c98-ac40-11810e3202f9

@onpanopticon powyższy cytat ma na celu odczarowywanie śmierci jako jednego momentu, w którym wszystko się kończy. W pewnym sensie w każdej chwili ubywa nam cząstka życia i w sumie, to umieramy po trochu od momentu narodzin.


Myślenie o tym w ten sposób wpływa na nas dwojako:

- po pierwsze, oswaja nas ze śmiercią przez co odejmuje nam lęku od tego momentu kiedy faktycznie wszystko się kończy;

- po drugie, daje motywację do działania, do tego, żeby wykorzystywać życie w sposób zgodny z naszymi wartościami. Żeby nie pozwalać sobie na to, żeby jakiś dzień był zmarnowany w wyniku naszej decyzji, lenistwa, zdenerwowania, kaca?

Wiadomo nie da się wykorzystywać każdej chwili w 100% i nie o to w tu chodzi. Chodzi natomiast o to, żeby faktycznie się starać żyć w zgodzie z sobą i nie marnować czasu, którego mamy ograniczoną ilość, a często żyjemy tak jakbyśmy byli nieśmiertelni, bo po prostu o tym nie myślimy.


Właśnie tak to na mnie działa i odkąd wszedłem w stoicyzm, czyli ponad 2 lata temu, to mogę powiedzieć, że od tego momentu nie zdarzył mi się ani jeden dzień zmarnowany tak całościowo. Zawsze gdzieś udaje mi się coś z niego wyciągnąć i choć w małym stopniu zrealizować w nim jakieś swoje wartości. A wcześniej marnowałem nie tylko dni, ale i tygodnie i miesiące, bo myślałem, że śmierć to ten moment który nadejdzie za 50 lat, czyli w przyszłości tak abstrakcyjnie dalekiej jakby nie miała nadejść nigdy.


Natomiast temat w jaki sposób stoicy zalecają myśleć o swojej przeszłości mogę podjąć innym razem, bo jest to temat bardziej złożony i jest tam dużo takiego 'to zależy'. Ja dziś nie mam chęci, sił, ani czasu na podejmowanie go, a na pewno jeszcze nie raz będą cytaty, które go sprowokują.

@onpanopticon to w jaki sposób ująłeś patrzenie na swoją przeszłość również jest dosyć stoickie, w szczególności to zdanie:

Bez tamtych dni, nie byłoby tego dnia takim jakie jest

Podoba mi się ta metafora ze zwijaniem dywanu. A i tak najogólniej ujmując to niekoniecznie Twój sposób myślenia stoi w opozycji do dzisiejszego cytatu, bo ten cytat skupia się na czymś innym czyli śmierci. A z tymi stoickim cytatami to jest to, że one przede wszystkim są mocno sytuacyjne i mają mieć mocny wydźwięk i oddziaływać w określony sposób na odbiorcę w danym temacie. Dlatego więc z tego cytatu ciężko jest wyciągnąć w jaki sposób stoicy myśleli o swojej przeszłości.

Zaloguj się aby komentować

Możesz także rozważyć jak radzą sobie inni, spróbować naśladowania ich postaw i zachowań. Jak postąpiłby wzór godny naśladowania, taki jak Sokrates, Diogenes czy Zenon? (...) We współczesnej terapii zainteresowane nią osoby kopiują zachowania innych i opracowują "plany radzenia sobie", opisujące, w jaki sposób poradziłyby sobie z budzącą lęk sytuacją, gdyby naprawdę do niej doszło. Rozważanie tego, co zrobiłby ktoś inny lub co inni by nam radzili, może pomóc Ci w sformułowaniu lepszych planów radzenia sobie, a to zwykle prowadzi do dekatastrofizacji sytuacji i obniżenia Twojej oceny jej powagi. 


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

9fa9841d-d314-4fe2-94c5-8d7b73ab24f6
fd0731d1-9fd4-47ca-90ed-17046448c29d

Zaloguj się aby komentować