#retro

11
328

Pierwszy [i chyba jedyny] zegarek z logiem Microsoft i biorąc pod uwagę oferowane opcje oraz czas, w których został zaprezentowany światu można go traktować jako prototyp smartwatchy. Jak przystało na produkt Timex'a z lat 90-tych wyjątkowo szpetny, posiadający koperty z szajsmetalu o szybko ścierającej się powłoce chyba niklowej lub klasycznej żywicy, która szynko się rysowała i ścierała. Mimo wyglądu, który mógł się podobać chyba tylko projektantom zegarki z linii Data Link były na tyle ciekawym kawałkiem technologii, że nawet fruwały sobie po kosmosie razem z kosmonautami, należy więc do elitarnego klubu "space watch" i za przystępną cenę miłośnicy podboju kosmosu i agresywnych past mogą go nabyć i nosić z dumą na nadgarstku.


Będąc produktem tak brzydkim, że aż interesującym przestaje dziwić, że ta seria zegarków zyskała status "cult-classic" [głownie w USA ], a oddane grono fanów stara się utrzymywać ten wynalazek w zgodności z współczesnymi systemami.


O jego istnieniu przypomniał mi LGR w swoim materiale [niezmiennie polecam]


https://youtu.be/GCHHzw4s5W4


trochę bezużytecznej wiedzy wikipedystycznej


https://en.wikipedia.org/wiki/Timex_Datalink

Zaloguj się aby komentować

dziś kolejna #synthsroda, co by lepiej się ogarniało huragan Charlie dziś wrzucam tubowe "radyjko", gdzie przez 24h leci synhtwave - miłe oku teledyski/wizualizacje i chat, gdzie zawsze ktoś się pyta "a z czego to" i prawie zawsze ktoś odpowiada


smacznego


https://youtu.be/hNmWvk_mUVE

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Chociaż od lat już nie mam wakacji jako takich, to od dłuższego już czasu zaobserwowałem u siebie cykliczne zjawisko wakacyjnej nostalgii [w teorii niekorzystne, ale mam nadzieję długofalowo niegroźne] przez co w cieplejsze miesiące częściej sięgam po książki, gry, filmy i inne rzeczy z czasów, gdy trawa była zieleńsza, a słońce świeciło jaśniej.

Wprawdzie pierwszą styczność z grami TV/komputerowymi miałem dzięki Commodore 64 i Małym Atari to jednak najcieplej wspominam ogrywanie tytułów na mojej „przyjaciółce”, kultowej Amidze 500, więc o czymże by mógł być ten wpis jak nie o pierwszej grze, którą odpaliłem na tym systemie, a mianowicie o Lotus Turbo Challenge II. Nie przypominam sobie, żeby uruchomieniu  jakiejkolwiek innej gry, wcześniej czy też później towarzyszył taki wulkan emocji jak w przypadku Lotusa. Od pierwszych nutek i kadrów krótkiego intro wiedziałem, że się z tą grą polubimy i nawet teraz uśmiecham się wspominając wakacyjne maratony z tą grą czy to solo czy na podzielonym ekranie. Wielu fanów amigowych gier na pierwszym miejscu wśród wyścigów wymieni doskonałego Lotusa III lub jego godnego konkurenta jakim był Jaguar XJ220 jednak dla mnie „tą grą” jest już na zawsze Lotus Turbo Challange II.<br />

Jedyny minus gier wydawanych na Amigę to niezbyt trwały nośnik, jakim była dyskietka dlatego łaskawym okiem patrzyłem na wersję Lotusa wydaną na konsolę Mega Drive. Wprawdzie obie te maszyny mają Motorolę 68000 na pokładzie, jednak wiele kompromisów miało miejsce przy upychaniu tego tytułu na kartridżu - oberwały rozdzielczość, paleta kolorów, animacja, a o warstwie audio nawet nie będę wspominać bo to zbrodnia wojenna była [układ dzwiękowy w tej konsoli to smutne nieporozumienie, więc po części programiści są usprawiedliwieni], co niezmienia faktu , że to nadal wyjątkowo miodny tytuł, który mimo upływu lat sprawia masę frajdy z grania.<br />

garść linek dla chętnych


https://www.youtube.com/watch?v=vETonlaTZ4c intro właściwe, generujące ciary nostalgii


https://www.youtube.com/watch?v=LQSsq7HCNHw nutka w dobre jakości do wrzucenia na playlistę


https://www.youtube.com/watch?v=AuaUc1iYD7s syty remix motywu głównego

401a10ce-b7b6-4e67-91b7-5371aa0113cc

Myślę że to taki symbol czasów, obecnie wszystko jest puste,ma niską wartość, jest byle jakie. Dla mnie dużo rzeczy z dzieciństwa nie jest do końca fajne,za to te rzeczy z lat przed 20tką to już całkiem fajnie pamiętam i lubię powracać. Niestety w lato mam często przez to jakiegoś typu deprechy związane z tym że mam zew podróży, jebnięcia wszystkiego w cholerę i nie wracania, niestety proza życia wygrywa.

@dywagacja dziękuję za odkopanie!! [nie ironicznie - w końcu chodzi o Lotus II] - no społeczność trochę przykurzona, trochę morale niskie, żeby nad nią popracować, ale obiecuję poprawę. Pierwszej gry na dany system się nie zapomina, więc ciężko o Lotusie zapomnieć .... pisząc odpowiedź oczywiście zapuściłem sobie dla zasady intro.

5cff0a0b-1fe2-415b-8c64-c88d3538411e

@dywagacja szeroko rozumiane retro jest teraz monetyzowane na milion sposobów, sam po sobie widzę ile fajnych rzeczy próbuję mi budżet zjeść .... ale to chyba dobrze. Chciałbym tylko czas mieć, że by to wszystko ograć albo przynajmniej się zapoznać, ale nic to - więcej rzeczy więcej frajdy odłożonej na czas kiedy no ... będę miał więcej czasu Przy Sobocie postaram się usiąść i coś skrobnąć bo wypadałoby coś wspomnieć o 35-ciu latach od wydania Street Fighter'a np. - ale ale - zachęcam do wrzucania rzeczy w tą społeczność - za oknem za niedługo zrobi się szaro, a wieczory staną się dłuższe, więc dobry czas na sentymentalne powroty.

Zaloguj się aby komentować

Wspieram to - HISTORIA AMIGI PIKSEL PO PIKSELU


dla miłośników staroci i papieru wrzucam syto zatankowany projekt z wpieram to - w linku szczegółowe info, a od siebie, osoby lubiącej takie gadgety dodam tylko, że warto, za 60 mieszków [chociaż wersja z komiksem jest IMO najlepszą opcją] dostajemy wysokokaloryczną porcje nostalgii


https://wspieram.to/amiga?pokaz_projekt=1

030848c6-2d89-4d74-865b-abf2ced53945

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzisiejszą, mam nadzieje leniwą sobotę (taaa już to widzę) będzie mi czasoumilać przedstawiciel jednej z fajniejszych i bardziej udanych linii zegarków Casio.


Casio Marlin (tu model W-36 z 1986) to piękny przykład zegarka cyfrowego (elektronicznego, kwarcowego, bateryjki - jak zwał tak zwał), a jednak posiadającego „to coś” przez to często ląduje na moim nadgarstku.


Marliny były/stały się typowymi EDW - (kiedy zawitały do oferty katalogów nie było wtedy jeszcze g-shockow) stalowa koperta, hartowane szkło, „mechanizm”, który po małym liftingu trafił do pierwszych modeli g-schock i wodoszczelność 50-100M (w zależności od modelu) - wszystko to sprawiło, ze niestety nie produkowana już linia tych zegarków zyskała status produktu kultowego, choć został onpotem przyćmiony pojawieniem się G-shock i słynnego „bin ladena” (F91w).


Przyjemnie natomiast zobaczyć było symbol linii, Marlina na Casio MDV106 „Duro”, również bardzo udanym i chyba niepokonanym w swojej półce cenowej

061d1590-668d-43c0-a13a-c094c51d5865

Zaloguj się aby komentować