68. element katalogu 100 zwartych grup galaktyk Paula Hicksona, składa się z pięciu obiektów NGC o numerach 5353, 5354, 5350, 5358, 5355. NGC 5350, 5353, 5354 i 5355 zostały odkryte przez Williama Herschela w 1788 roku przy użyciu jego 18,7-calowego teleskopu, podczas gdy NGC 5358 została odkryta przez Stephana w 1880 r. przy użyciu 31-calowego reflektora. Ta ciasna grupa galaktyk jest umiejscowiona w Canes Venatici, a dodatkowo w pobliżu mamy jasną galaktykę NGC 5371.
Grupa znajduje się około 8 stopni na południowy wschód od galaktyki Wir M51. Jako jedna z jaśniejszych grup Hicksona (HCG), większość galaktyk powinna być widoczna w teleskopie o średnicy 22 cm pod ciemnym niebem, jednak prawdopodobnie do dostrzeżenia słabszych będzie potrzebne lustro 30 cm.
Grupa znajduje się w odległości około 100 milionów lat świetlnych. A co ciekawe, NGC 5371 również znajduje się w tej samej odległości i wydaje się być fizycznie powiązana z grupą HCG 68. W takim wypadku HCG 68 może zawierać ponad 20 galaktyk. Całość leży na włóknie galaktyk łączącym gromadę w Warkoczu (AGC 1656) z gromadą w Pannie. Hickson 68 i NGC 5371 tworzą Grupę Big Lick (pochodzenie nazwy nie jest jasne)
Wracamy na nasze lokalne podwórko i dziś przyjrzymy się Aktywnemu Regionowi AR (nie uwierzycie, po angielsku ten sam skrót) 3664 czyli bydlakowi który odpowiadał za zorzowe szaleństwo z ostatnich weekendów.
Tak w skrócie, czym w ogóle są te aktywne regiony? Są to dynamiczne obszary na powierzchni Słońca o silnym polu magnetycznym. Pojawiają się razem z plamami słonecznymi (które notabene wcale nie są ciemne, tylko tak wyglądają w zestawieniu z resztą superjasnej powierzchni gwiazdy). AR odpowiedzialne są za rozbłyski słoneczne i koronalne wyrzuty masy. Kiedy taki wyrzut odpowiednio przyceluje i trafi w Ziemię, mamy zorzę polarną.
I właśnie ten AR ze zdjęcia ejakulował w naszą atmosferę, dając największy w ciągu ostatnich 20 lat spektakl na niebie.
Częstotliwość występowania plam i regionów aktywnych powiązana jest z cyklem słonecznym, który trwa 11 lat, rozpoczyna się w okresie najniższej aktywności Słońca, które po ok. 3-5 latach osiąga maksimum swojej wybuchowości, po czym przez następne lata stopniowo się uspokaja. Obecny, 25. cykl rozpoczął się wg NASA w w grudniu 2019, a więc właśnie jesteśmy w jego punkcie kulminacyjnym. Teraz zapewne czeka nas kilka lat uspokajania się, po czym Słońce znowu zacznie się wściekać niczym bombelek, któremu podaliśmy sztućce w zły sposób (kto ma wiedzieć ten wie)
Mając jeszcze w pamięci szał, jaki panował poprzednim weekendem na zorzę, miło zobaczyć że to nasza, polska zorza była najpiękniejsza.
Jednak boli mnie brak poprawnych danych akwizycyjnych. Do excela zostało wpisane raptem "1 klatka 2-sekundowa" co kompletnie nie może być prawdą, patrząc na rozmazane gwiazdy na niebie. I jeszcze bardziej rozmazane są ich odbicia na tafli jeziora...
Ten ślad gwiazd bardziej wskazuje na 2 minuty. Ale to tylko dół fotki. Góra ewidentnie zestackowana z krótszych ekspozycji.
Ciekawe, na ile dynamicznie zmienia się zorza i jak dużo materiału można użyć, żeby pozostały na foto te szczegółowe prążki, a nie tylko kolorowa plama
@Oczk Ok, zobaczyłem w pełnej rozdzielczości i mi to wygląda na kome, a nie poruszenie gwiazd. Gwiazdy w narożnikach są koncentrycznie pociągnięte, a środek nieruszony. Mam podobną sytuację w moim Irixie xD
Jest to mgławica emisyjna znajdująca się w konstelacji Łabędzia - gwiazdozbioru, który w tym okresie wraz z początkiem nocy zaczyna wschodzić na naszym niebie.
W samym centrum mgławicy możemy zaobserwować (nawet na moim zdjęciu) jasną gwiazdę, opisaną jako WR 136. Jak nazwa wskazuje, jest to gwiazda Wolfa-Rayeta - bez wchodzenia w astrofizyczne szczegóły, jest to gwiazda o bardzo rzadkiej i rozległej powłoce zewnętrznej, która się rozszerza z dużą prędkością. W ciągu 10 tysięcy lat, WR 136 wyrzuca z siebie materię o masie naszego Słońca. No i właśnie ta wyrzucana materia uformowała widoczny tu Rożek.
Nie opiszę tego lepiej niż Wikipedia:
Mgławica zaczęła powstawać około 250 tysięcy lat temu, kiedy masywna gwiazda centralna wyewoluowała z fazy czerwonego karła w gwiazdę Wolfa-Rayeta. Proces ten doprowadził do zrzucania zewnętrznej powłoki przez silny wiatr gwiazdowy w tempie wyrzucania ilości materii równej masie Słońca w ciągu każdych 10 tysięcy lat. W ten sposób wiatr gwiazdowy uderzał w otaczający gaz pozostający po poprzedniej fazie, kompresując go w serie złożonych powłok oraz dodatkowo je jonizując poprzez ultrafioletowy strumień gwiazdy centralnej.
Co do technikaliów samego zdjęcia - prawdopodobnie przesadziłem z agresywną obróbką Starałem się wyostrzyć jak najwięcej detalu z mgławicy i czerwonej chmury Łabędzia (ten obłok rozciąga się przez praktycznie cały gwiazdozbiór), a przy tym mogłem przepalić jaśniejsze obiekty i zbyt uwidocznić szum.
Cóż, w nauce obróbki stosuję taktykę "no step back", następnym razem (albo jak dozbieram więcej materiału) będę delikatniejszy
I dorzucam też wersję z wyciętymi gwiazdami, bo imo dopiero to pozwala dostrzec piękno tych rozległych wodorowych obłoków
Stack na ten moment to 68 klatek po 3 minuty, ponownie bez kalibracyjnych darków. Ale za to z filtrem multinarrowband
@moll @TymczasowyNick66 nazwał to kiedyś mózgiem i w sumie przychylałbym się bardziej do Mózgu. Ale że jestem w tym momencie głodny, to Ziemniaczek też pasuje xD
4700 lat świetlnych - dla nas niewyorbażalna odległość a w skali wszechświata to praktycznie "na wyciągnięcie ręki". Ciężko to ogarnąć naszym małym mózgiem
@konto_na_wykop_pl Jesteśmy przystosowani życiowo do konkretnej skali W drugą, atomową stronę odległości są niewyobrażalnie malutkie i też ciężko ogarnąć wielkość atomu
A porównując te dwie skale ze sobą, to już w ogóle mózg wysiada XD
Jeżeli masz dobrze skorygowane pole, to pokusiłbym się o zrobienie mozaiki, nie pożałujesz. Świetny program do mozaik od MS Image Composite Editor to poskłada. Jak coś poratuję instalką
@TymczasowyNick66 nie mam dobrze skorygowanego pola xD Zainstalowałem sobie jakiś czas temu CCD inspector, ale trial się skończył a ja nie zdążyłem go wykorzystać... Dodatkowo cały czas problem z backfocusem korektora mam, możliwe że jakbym poprawił tilt wyciągu to w ogóle nie musiałabym dokładać przedłużki 5mm, ale mam tu idiotyczny problem - tak odkręciłem przedłużkę, że nie jestem jej w stanie teraz odkręcić xD A kombinerek boję się używać żeby nie uszkodzić samego korektora...
Ale nie powiem, mozaika aż do Ameryki to byłoby coś!
U somsiada Drzazgę widzisz, u siebie zorzy polarnej nie dostrzegasz
To literalnie ja.
Tym razem nie jest to apod, ale obiekt w który wycelowałem za namową kolegi (jak mnie namówił to jeszcze nie był moderatorem) @spawaczatomowy
Był to mały eksperyment, żeby zobaczyć jak wiele można zobaczyć (:v) w Galaktyce Drzazga, bądź też NGC 5906. Albo NGC 5907. Bo chłop się machnął i dwa razy to samo do excela wpisał
Zdjęcie z kategorii tych, na których mało widać, albo jak wolę to nazwać - widać dużo, ale małych. Czyli ostatnio mój ulubiony typ
Choć wszystkie te obiekty są malutkie kątowo - Drzazga to najmniejsza galaktyka w jaką celowałem jako główny obiekt, to jest ich tu naprawdę mnogo i bardziej niż z dzielenia się takim zdjęciem, cieszę się z przeszukiwania na bardzo dużym przybliżeniu i szukania galaktyk Część oganął mi astrobin - co widać na drugim zdjęciu. Ale nie wszystkie widoczne tu obiekty znajdują się w katalogach NGC czy uzupelniającym go IC - katalogi są dość stare, a sporą część z tych obiektów pozwala zaobserwować dopiero bardzo długi czas naświetlania.
Z dużych, wartych wymienienia obiektów, w prawym dolnym rogu mamy jasną (ale także malutką kątowo) galaktykę soczewkową Wrzeciono, Messier 102
Z technikaliów to powiem od razu, że w ramach eksperymentu postanowiłem tym razem nie robić darków, tj. latek kalibracyjnych z tym samym czasem naświetlania, ale z zasłoniętym obiektywem. W teorii takie klatki mają negować szum na zdjęciu w wyniku zużycia/nagrzewania się matrycy aparatu i generalnie są bardzo pożądane, ale podobną funkcję ma spełniać Dithering, którego od jakiegoś czasu używam, a który w porównaniu do darków nie marnuje mi 1.5h sesji zdjęciowej (darki robi się w tych samych warunkach co normalne zdjęcia, żeby temperatura aparatu była podobna).
No i przyznam, że przynajmniej w tym wypadku, nie żałuję i nie widzę jakiejś gorszej jakości tła w porównaniu do sesji z darkami.
Za jakiś czas (miejmy nadzieję), jak już dozbieram sobie na chłodzoną astrokamerkę, spróbujemy ponownie trafić w ten obiekt i będzie świetne porównanie, jak mniejszy piksel i większa czułość radzą sobie z detalami
Rozstawiłem sprzęt w tę piękną noc, miała być fotografowana NGC 5906/07 czyli Galaktyka Drzazga i okolica, sprzęt pięknie ogarnięty, wszystko już zaplanowane, Astroberry wie co ma robić, zrobiło się ciemno - zaczynamy focenie a ja do spania bo dziś ciężki dzień - jakoś po 22 jak już spałem, na chwilę zabrakło prądu XD
I tyle z sesji zdjęciowej po 2 miesiącach przerwy XD (chyba dwóch, może trzech?)
Właśnie mam zgryz, jakiego UPS-a kupić, żeby uniknąć tego problemu. Z tego co wiem, te które zapewniają ciągły prąd przy awarii są dość drogie, a przy nawet ułamku sekundy zaniku sprzęt (m.in. mini PC podpięty do zestawu) już się resetuje.
Tytułowa gwiazda Theta Muscae, widoczna w prawo i do góry od centrum kadru, to obiekt złożony z gwiazdy Wolfa-Rayeta i dwóch masywnych towarzyszy. Systemy trzygwiazowe nie są jednak stabilne (tak jak wszystkie powyżej 2) i za jakiś nieobliczalny dla mnie czas, któraś z gwiazd wypadnie z obiegu.
Trio znajduje się w konstelacji Muchy, na południowej heliosferze, niewidoczny z Ziemi. Zresztą, nawet jakby był widoczny to co tu oglądać - gwiazda jaka jest każdy widzi, a ta piękne nitki-pozostałości po wybuchu supernowej i tak widoczne tylko na długiej ekspozycji Jak wspomniałem, sama mgławica nie jest związana z gwiazdą, jednak ta druga służy jako opis, z racji że niebieski makaron nie figuruje w żadnym popularnym katalogu obiektów Głębokiego Nieba.
Także gdyby nie to zdjęcie, nawet nie byłbym świadomy istnienia owej mgławicy. Ciekawe ile jeszcze pięknych widoków mnie omija
Widoczny tu obiekt to mgławica refleksyjna skatalogowana jako M78. Odkryta już w 1780, jest najjaśniejszą mgławicą refleksyjną na niebie - do zaobserwowania jej w teorii wystarczy choć trochę przyzwoita lornetka, a do uchwycenia jej na zdjęciu - telefon i kilka sekund naświetlania. Pełna młodych gwiazd w procesie formowania się, gwiazd zmiennych oraz naliczonych 17 obiektów Obiekt Herbiga-Haro https://pl.wikipedia.org/wiki/Obiekt_Herbiga-Haro
Choć nigdy jej nie fotografowałem, chciałbym to zmienić w przyszłym sezonie na Oriona - jej niebieskość pięknie kontrastuje z całą czerwoną resztą obłoków w Orionie
Chłopu "na starość" odbiło i po 10 latach (pomijając 3 krótkie sesje 5 lat temu) wraca do grania w Dungeons & Dragons. W jedynej prawilnej wersji 3.5
Praktycznie od początku gimnazjum (okolice 2007) do matury nie było miesiąca, w którym nie zagralibyśmy co najmniej jednej sesji (a czasem grywaliśmy przez kilka miesięcy co tydzień). Jest to spory kawał mojego życia i wyobraźni, który za namową przyjaciela ostatnim czasem odżył - a już myślałem że ten rozdział zamknięty, dopóki nam dzieciaki nie podrosną by grać z nimi.
Tak czy inaczej udało się zmontować ekipę, jutro wyjeżdżamy na 3 pełne dni łojenia w d&d w domku na zadupiu, coby nikt nie przeszkadzał. Jako wieczny Mistrz Gry (sesje które grałem jako gracz mogę policzyć na palach jednej ręki, i to bez kciuka) i tym razem podjąłem się tego zadania. I nie ukrywając, od stycznia kiedy to ustaliliśmy ekipę i termin wyjazdu - totalnie mnie popierdoliło XD
Skompletowałem książki (nowe i używane), kostki, figurki, ale co najważniejsze - wsiąknąłem w tworzenie świata
Chciałem zrobić scenariusz jak jeszcze nigdy, więc uknułem "intrygę" na 10 stron, do tego przygotowałem lochy, sklepy, skarby, leża potworów... i MAPY
Pierwszy raz podjąłem się tego zadania i muszę przyznać, że było to cholernie satysfakcjonujące, wszystko to narysować i obrobić. Starałem się wzorować na mapie Śródziemia z WP jeżeli chodzi o kształt elementów i uważam że wyszło nieźle - do tego zrobiłem kalkę miasta z wydrukowanej mapki i też jestem zadowolny z efektu. Największy minus jest taki, ze teraz piekielnie wali mi soją w pokoju (użyłem sosu sojowego jako barwnika) XD
Mamy tu amatorów takiego przygotowania sesji rpg? Bo pomijając cały nowy youtube jaki odkryłem z kanałami do DYI do dnd, to zawsze jestem chętny na rady z pierwszej ręki
A no i udało mi się jeszcze przygotować modułową siatkę bitewną z podkładu do paneli (przygotowałem kilka modułów 5x5, 3x3, 2x3, 1x2 i skosów + ściany) i kilka pomniejszych itemków, jak potiony - 8 flaszek za jakieś 5zł, koraliki w podobnej cenie, kupujesz hurtem i drużyna nie musi już zapisywać ile mikstur leczniczych zostało im na stanie
Zobaczymy jak się te modułowe lochy sprawdzą w praktyce, ale mam nadzieję że mapa jutro zrobi "efekt wow"
Ta niebieska kropeczka na środku to mgławica planetarna NGC 3242, znana też jako Cadwell 59, a potocznie Duch Jowisza. Nazwa zwyczajowa stąd, że jej rozmiary kątowe przypominają naszego gazowego giganta i w okularach teleskopu wyglądała całkiem podobnież. Tylko że w bardziej spooky palecie barw.
Oddalona od nas o 1400 lat świetlnych, w gwiazdozbiorze Hydry, rozciąga się na około 2 l.ś.
Co ciekawe, po przybliżeniu widać dwa "bąble" na krawędzi - są to chmury gorącego gazu który porusza się szybciej niż reszta mgławicy. I naukowcy (z NASA też ) nie są pewni dlaczego, ha!
Jak widać na załączonym obrazku nr 2, od 18.03.24 kiedy to pierwszy raz kometa Pons Brooks zagościła na APODzie, do dzisiaj pojawiła się tam 4 razy.
Nie lepiej z zaćmieniem Słońca - od 24.03.24 ten temat pojawił się 5 razy.
A biorąc APODy od początku kwietnia - 2x kometa, 3x zaćmienie, raz czarna dziura, raz naprawdę ciekawy obiekt mgławicowy i raz chujwieco bo jakaś wariacja na temat "wyprostowania" galatyki XDD
Oj nie, tak być nie może. Chciałem tu przedstawiać konkretne, ciekawe zdjęcia a nie takie - nie bójmy się tego słowa - gówno.
od dziś oficjalnie zmieniam stronę z której będę wrzucał #apod
Zostaje nią https://www.astrobin.com - strona dla amatorów (i nie tylko) prawdziwej astrofotografii.
I zaczynamy z grubej rury, bo od przedstawienia Galaktyk Bodego i Cygaro po 150 godzinach integracji.
Czyli w skrócie, chmury zimnego gazu znajdujące się poza "główną częścią" galaktyki, rozświetlane jej blaskiem podobnie jak mgławice refleksyjne. Ze względu na bardzo niską jasność, potrzeba dobrego sprzętu i bardzo dużo materiału, żeby je zarejestrować.
Jedynie wczoraj była przerwa na jakiś mały fragment głębokiego nieba, a tak to ostatnimi dniami jak nie o zaćmieniu, to czwarty raz o tej samej komecie, no naprawdę - skończyło się ciemne niebo czy o co chodzi xD
Z tą przerwą na DSO to też może przesadziłem, bo spojrzałem tylko na tytuł - M51 czyli Galaktyka Wir, ale tak patrząc to nie mam zielonego pojęcia o co z tym zdjęciem chodzi XD Podrzucam jako drugie zdjęcie
Nie rozumiem co tam się dzieje w NASA, ale zgłaszam wyraźny sprzeciw takim zdjęciom.
Człowiek wstaje rano, chce poprzeglądać zgłoszone posty żeby się rozbudzić bez kawy, a tu pusto - chłopaki wzięli do serca czyszczenie zaległych zgłoszeń, ehhhh xD
#moderacja #moderacjacontent #oczkcontent
żeby ktoś nie pomyślał że narzekam: robią dobrą robotę i widzę że będzie nam się super współpracowało, post humorystyczny
Processing: G. Ferrand (U. Manitoba), J. English (U. Manitoba), R. A. Fesen (Dartmouth), C. Treyturik (U. Manitoba);
Na początku widząc to zdjęcie, w swojej pysze pomyślałem że jak na apoda to jakość mocno do bani + ktoś tu spierdzielił obróbkę. Zagłębiając się jednak w szczegóły tego co tu widać, przyznaję się do pochopnego wyciągania nieprawdziwych wniosków:
Odkryta przez astronoma-amatora (!) Dana Patchick'a, skatalogowana od jego nazwiska "Pa" oraz "30" z racji na bycie trzydziestą odkrytą przez niego mgławicą (!!). To jest dopiero osiągnięcie!
Prawdopodobna pozostałość po supernowej ujrzanej przez dalekowschodnich astronomów 4 albo 6 sierpnia 1181 i pozostającej na nieboskłonie w konstelacji Kasjopei przez 185 dni. Co ciekawe, prawdopodobnie nie była to zwykła supernowa, a a supernowa typu Iax - powstała nie w wyniku skończenia się wodoru w składzie gwiazdy, a z powodu zderzenia się dwóch orbitujących wokół siebie białych karłów.
Co jeszcze ciekawsze, ten mocnoniebieski element w środku mgławicy to nie artefakt powstały przy przepaleniu materiału w obróbce, tylko hipotetyczna Gwiazda Zombi https://en.wikipedia.org/wiki/Zombie_star
Czyli pozostałość po białym karle, który utracił znaczą część swojej masy, ale jednak jakimś cudem przetrwał wybuch o sile supernowej (!!!)
To co widzimy na obrazku w rzeczywistości nie istnieje (#pdk bo lubię zarzynać żarty aż staną się nudne), jest to mozaika wielu zdjęć z różnymi czasami naświetlania i pasmowymi filtrami, celem uchwycenia jak najszerszej rozpiętości tonalnej słonecznej korony. Może i niewidoczne gołym okiem, ale świadomość że "to wszystko naprawdę tam jest" przyprawia mnie o ciarki
Słowo się rzekło, powiedziałem x to teraz muszę powiedzieć D
Niniejszym rozpoczynam #worekchallenge
Celem jest ruszenie dupska siedząc w domu, niezapomnienie techniki i poprawa kondycji poprzez zrobienie 326 trzyminutowych serii bokserskich na worku w miesiącu kwietniu.
Nie będzie to łatwe zadanie ale przyłożę się na tyle, na ile starczy mi sił xD
Jak się uda to ruszę z dwoma krótkimi treningami dziennie, po 10 serii, rano i wieczorem. Do tego dochodzą normalne treningi, więc czasem wieczorny trening odpadnie, a z czasem postaram się dokładać kilka serii.
Dziś rano pykło 10, w dwóch różnych treningach na Garminie. Zaplanowałem sobie trening w apce, ale po dwóch seriach zczaiłem się, że to jest trening biegowy xD Więc przerzuciłem się na zwykły program "boks", stąd na start takie pomieszane statystyki. Na początek luźno, bo dawno nie robiłem żadnego kardio i nie chcę zejść na serce:p