#kwadraty

29
253

213 607 + 108 + 4 + 7 + 4 + 6 + 4 + 10 = 213 750


Niedzielna #szosa z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) oraz kilka pracodomów.


Nie robiłam sobie na nic nadziei, ale ten jeden raz rzeczywiście sprawdziły się prognozy i w końcu mogliśmy przejechać trasę, którą już 3 razy przekładaliśmy - ze Świdwina do Połczyna-Zdroju zupełnie nowym odcinkiem Starego Kolejowego Szlaku, a stamtąd na północ, do domu. Może i nie był to najszczęśliwszy wybór na ten dzień, bo ponad połowę drogi walczyliśmy z silnym bocznym wiatrem z tendencją do zawiewania w mordę, ale widoczki wynagradzały wszystko.


Do Połczyna dojechaliśmy czymś, co można określić rowerową autostradą (ʘ‿ʘ) i zrobiliśmy krótki postój na deptaku pod połczyńskimi parasolkami. Stamtąd poturlaliśmy się bocznymi drogami, żeby kawałek przed Tychowem wskoczyć na DW167. Ilość ujebów minimalna, przykrych incydentów na drodze brak. Ja zebrałam po drodze kilka #kwadraty, a Mordi na jednym z postojów uciął sobie pogawędkę z dwoma panami 70+, którzy na motorach przyjechali z drugiego końca Polski. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Max square: 14x14

Max cluster: 469

Total tiles: 3600 (+38)


#rowerowyrownik #rower #100km

1859d434-3f7c-4673-b7bf-85b7bdc3cec5

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

210 017 + 3 + 176 = 210 196


Uwaga: to samo co niżej, tylko prościej i krócej.


Sobotnia przejażdżka z okazji długiego weekendu, nie do końca zgodnie z planem, jak to nam się często zdarza. Początkowo do wyboru mieliśmy dwa warianty: krótki - ze Świdwina, dłuższy - z Piły. Nic więc dziwnego, że wylądowaliśmy w pociągu do Szczecina, gdzie mieliśmy przesiadkę na pociąg do Świnoujścia. Z którego wysiedliśmy w Wolinie. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wszystko z powodu wiatru, który by nas wykończył, gdybyśmy się wybrali gdziekolwiek indziej.


Na dobry początek pozwoliłam sobie dodać do trasy kilkanaście kilometrów po okolicy, które okazały się idealnym odzwierciedleniem tego, co nas czekało przez resztę dnia - totalne dziury i ujeby na przemian z nowymi, asfaltowymi dywanami. I prawie nic pomiędzy. Przy okazji zdobyłam prestiżowego QOMa na segmencie przejechanym łącznie przez 5 kobiet, w tym jednego Waldemara. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Całość trasy z miłymi widoczkami i bez większych przygód. Przez cały dzień spotkaliśmy tylko dwóch kierowców specjalnej troski: dziada w kamperze, który ominął nas o centymetry, bo przecież nie będzie czekał całą wieczność, aż za kilka sekund skręcimy w lewo, oraz babę o osobówce, która postanowiła wyprzedzać na zakręcie 3 rowerzystów w czasie, gdy po drugiej stronie drogi byliśmy jeszcze my. W Modlimowie natomiast trafiliśmy na znudzonego wiejskiego burka, który ewidentnie miał ochotę upierdolić jakiegoś pedalarza w łydkę, ale nim jeszcze choćby szczeknął, @Mordi poczęstował go wodą z bidonu. Widok zdziwionej psiej mordy - bezcenny. xD


Max square: 14x14

Max cluster: 469

Total tiles: 3562 (+81)


#rowerowyrownik #szosa #kwadraty #100km

38131d38-bca8-49c6-8df2-2ae3f8c50e0b
4661f18a-017f-4d81-aaee-affdb765305b

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

206 123 + 81 + 73 + 106 = 206 383


Wykorzystawszy to, że Tour de Balon w zeszły weekend gościł pod Tatrami i postanowiłem odwiedzić na #rower dawno nie jechane podjazdy. Rozplanowałem wszystko według najlepszej wiedzy i - pomijając powrót w niedzielę - nawet nie stałem w korkach.


Zawodowców widziałem dwa razy: na mecie w Zakopanem i dwukrotnie (pierwszą rundę odpuściłem) w Gliczarowie. Wspaniale jest widzieć jak pierwsza grupa wciąga te 20+% jak wiadukt nad torami.

Odwiedziłem sporo podjazdów, których nie jechałem od lat, bo bardzo rzadko bywam pod Tatrami w lecie. Łapszanka (przeciwnie do trasy wyścigu), Gubałówka (zgodnie z trasą, tu mnie nie było), Ząb na dwa różne sposoby, Głodówka od Łysej Polany i Gliczarów od Białego Dunajca i od Gliczarowa Dolnego. Część tych podjazdów jechałem dawno temu na zmęczeniu, w trakcie ultra, tak że teraz wyglądały zupełnie inaczej. W szczególności podjazdy do Gliczarowa - były ciężkie, tak je zapamiętałem, ale jak się człowiek rozpuścił jak dziadowski bicz i zaczął jeździć za granicą to Gliczarów w porównaniu z takim Monte Zoncolan (że tak użyję bardziej znanego przykładu), to jedynie taki dłuższy krawężnik. Ale... jednak ujeździłem się, naoglądałem górek, zaliczyłem #kwadraty 70+, przejechałem się terenami, na których nigdy nie byłem i... kurczę, chyba muszę tam jeszcze przyjechać na rower, za dużo fajnych miejsc i widoków pozostaje do sprawdzenia. Tylko może następnym razem, za przeproszeniem, też gravel, bo jest trochę dróżek szutrowych, po których szosą nie pojadę.


Sam TdP - bo nie odpuszczę sobie opinii o #kolarstwo - to zagadka: nie wiem jakim cudem ten wyścig jest nadal w serii World Tour. Puszczanie kolarzy po ujowych asfaltach (choćby zjazd od Bukowiny przez Wierch Rusiński, gdzie lecą po 80+ km/h po ujebach, a to nie jest jedyny przykład), zabezpieczenie trasy - powinno być ukarane, a nie nagrodzone. To, że Lang jechał przed peletonem wystawiony przez szyberdach i na Gliczarowie pozdrawiał kibiców (prawie jak papież xD) było dodatkowo żenujące. Jeśli do tego dodamy pierdyliard reklam, z d⁎⁎y wzięte premie specjalne, żeby kolejny sponsor mógł się popisać i oficjalny sklepik celowany wyłącznie... zwykłych turystów (yup, można kupić zwykły kapelusz, maskotkę i koszulki - ale nic, co można by było kupić sobie pod trekking czy rower), to mamy coś w rodzaniu Tour de Władysławowo, gdzie gra muzyczka, można wygrać bon lub talon (na balon, hehe); brakowało jeszcze tylko oficjalnych hotdogów z logo na parówkach. Rozumiem, że to ma się sprzedać, rozumiem, że ma zarobić, rozumiem, że może w Bolzdze nie da się inaczej i musimy mieć nawet "Metalkas Ekstraligę", "SKS Ultrakryptex Orzechówko" i wszędzie wepchnąć nazwę sponsora, ale z zewnątrz wygląda to przaśnie, jarmarcznie i budzi pytanie o to, czy, idąc za przykładem MMA, nie będziemy kolarzom dorzucać tymczasowych tatuaży z logo sponsorów na łydkach, szczególnie sprinterzy mają dużo mięska, zmieści się nawet kod QR. I nie jest promocją kolarstwa.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu


#rowerowyrownik

c403e1c9-254e-493c-afac-66e0d4e4b8da
dc349231-20ae-4bc9-8834-1f37bae315ed
Statyczny_Stefek userbar

Ciekawy wpis, a co do TdP, to co roku krytyka jest za to samo (głównie jakość dróg), lecz nic się nie zmienia.

Zaloguj się aby komentować

@Trypsyna A czo on taki mały na tym zdjęciu? Nie karmisz go?

Chop powinien wyglądać jak sekwoja, tak mnie babcia uczyła <kaszlę>

Zaloguj się aby komentować

206 007 + 40 + 5 = 206 052


Wczorajszy dojazd na siłownie i powrót.

A dzisiejszym celem wyprawy była odznaka do zdobycia na Garminie (zrób 40km na rowerze podczas jednej aktywności przez weekend 8-10.08) oraz ostatni #kwadraty na terenie Sopotu. Prawie cała trasa po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, więc i trochę wzniesień było (wleciał i rekord wzniosu :D). Ale nawierzchnia dziś najłatwiejsza nie była, z rana i w południe trochę padało więc gdzieniegdzie było trochę błotkowato, musiałam mocniej wdepnąć w ten pedał. Oczywiście błoto lądowało i na mnie ;)

Garmin z dwa razy mnie chciał wprowadzić w jakieś ujeby, więc nadrabiałam normalniejszymi szlakami xD Oj przyznam delikatnie mnie wymęczyło, żałowałam, że żadnych węglowodanów ze sobą nie wzięłam bo po 30 km już trochę wyssana się czułam.

Fajna robota w tym tygodniu, zrobiłam łącznie 120 km w tym 1300m wzniosu :)


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu


#rowerowyrownik

b0d44cd9-3763-4b17-be51-b444068e953d
b7034788-b237-4eca-8013-a2a15ca95395

Zaloguj się aby komentować

205 856 + 9 + 9 + 9 + 19 + 9 + 8 + 86 + 2 = 206 007

DPD (w tym jeden DPD+, gdzie po robocie stwierdziłem, że w sumie to można się pokręcić po mieście) oraz "epicka" wyprawa od Teściów do domu. Czemu epicka? No bo biorąc pod uwagę, że w ostatnich tygodniach ciągle padało, a część obszarów była podtopiona to co mogło pójść nie tak podczas planowania drogi żeby odhaczyć #kwadraty i realizować 5 letni plan budowania yardinho z Gdańska do Elbląga? ^^ 7km takich ujebów, że godzinę to pokonywałem, zaliczyłem coś w stylu półgleby (można powiedzieć, że się wywaliłem, ale z drugiej strony kałuża w koleiny była tak głeboka, że zatrzymałem się pod kątem 45° oparty udem o pobocze). Trasa zakładała jeszcze jeden podobny odcinek, ale jako, że Wisłe przekroczyłem już po zachodzie słońca to zrezygnowałem i pewnie dobrze, bo rower tak uwalony, że przerzutka przednia przestała działać, a błoto to do Gdańska odpadało ^^


Prywatny licznik:

Q3: 927/1000

Cały rok: 1676/3000

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

7d44e6bc-d7a4-435d-bf20-1d11a229f34f

@Trypsyna tak i nie ^^ tak jak pisałem - część trasy zmodyfikowałem, bo robiło się późno, ale te, gdzie się władowałem w błoto to mam ^^

Zaloguj się aby komentować

Podsumujmy jeszcze raz cały dystans z #bikepacking


75,37 + 113,78 + 170,72 + 161,26 + 149,80 + 175,32 = 846,25 km co przełożyło się na 581 ! nowe #kwadraty


Max square: 26x26

Max cluster: 1973 (+10)

Total tiles: 4380 (+581)


Specjalnie miałem wyznaczoną tak trasę za Malborkiem aby załatać jedną dziurę na Żuławach, aby mnie nie kusiło wsiąść w pociąg


Ogólnie jeśli chodzi o noclegi to w każdym było dogodne miejsce aby zostawić rower na noc, a ta kwestia mocno mnie nurtowała przed wyjazdem. Jak to będzie, czy pozwolą mi brać rower do pokoju. Ostatecznie tylko w Łodzi wwiozłem sobie rower do wynajętego mieszkania w 10-piętrowym bloku. Wszystko było na kody, więc nawet nie widziałem właściciela


Z rzeczy które wziąłem ze sobą, nie przydały się tylko dwie rzeczy: mały ręcznik i jedna koszulka kolarska z długim rękawem. Wziąłem tylko absolutne minimum i niczego mi nie brakowało.


Kluczowa okazała się pralka w Łodzi i 1 kapsułka do prania zostawiona w bębnie To był akurat fart, a nie planowanie. Miałem ze sobą 4 pary spodenek kolarskich i dwie z nich miałem wyprać po drodze i to się udało.


Najbardziej kłopotliwa w pakowaniu była druga para "cywilnych" butów ale z po drugim dniu opanowałem technikę i było już ok


Jeśli chodzi o żywienie to nie jadłem dobrze, nie byłem z siebie zadowolony. Głównie to co się trafiło po drodze, a po przyjeździe do miejsc nocowania zazwyczaj byłem tak zmęczony, że brałem coś z pobliskiego lokalu. Np. kebs w Olsztynie czy wołowinka od Wietnamczyka w Łodzi. Za to poznałem wszystkie smaki Oshee xD O dziwo na wadze tylko pół kilo mniej


Czy bolały mnie nogi i d⁎⁎a ? jeszcze jak ! xD zakwasy i chodzenie jak kaczka pewnie miną za parę dni


Może coś jeszcze chcielibyście wiedzieć ? można śmiało pytać


#rower #gravel

7883d252-5f47-4648-b3c1-0dd6ca6ec4b5

Zaloguj się aby komentować

202 807 + 47 = 202 854

Wybrałam się dziś na wycieczkę rowerową. Pogoda po południu w końcu łaskawa, bez opadów. Początek trasy dosyć łatwy (pomijając fakt przebijania się przez turystów) do Sopotu głównymi ulicamy, potem bulwarem aż do Jelitkowa. Następnie odbiłam na osiedla, w stronę Sopotu i tam już do lasu. Noo było kilka fajnych podjazdów, nie powiem :D nóżki fajnie delikatnie przypalone. Kurs wyznaczyłam z pomocą Garmina, po heatmapie. Bardzo fajne ścieżki, muszę częściej jeździć po trójmiejskim parku krajobrazowym. Usta same mi się uśmiechały z frajdy na zjazdach :) przy okazji wbiłam 3 #kwadraty i bardzo dużo tych małych. A, no i wleciał mi rekord jeśli chodzi o wznios na rowerze.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

e31b90fe-c97a-4640-8805-e5d362c001f8

@onpanopticon jeszcze nie znam tej skali, kiedy można na danej trasie rowerowej przyznać że trochę wzniosu było 😃 no ale fakt, płaska trasa to to nie była, jedynie pierwsze 10-15km bo bliżej linii brzegowej. Potem to już kręcenie się po TPK, a tam górek nie brakuje 😎

0582efaf-5a5d-431c-85d2-eb9c1cb8cab1

@Trypsyna no tutaj jest sporo. Nie jest to oczywiście żaden górski profil, ale taki już dość konkretny, wymagający mimo wszystko. Zwlaszcza jakby robić X2, 90km 900m to naprawdę solidna dawka.

@Belzebub cieszy mnie to, że jesteście w stanie uwierzyć w pierwszej chwili że mogę robić takie wariactwa biegowe ot tak xD

SOON ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

25 263,76 + 0,55 + 5,09 + 12,5 = 25 281,9

Wczoraj przyjechałam z misją do Warszawy. Poprowadzić przyjaciółkę w jej pierwszym starcie ulicznym, bieg Powstania Warszawskiego na dystansie 5 km 🫡 Udało nam się złamać 42 minuty, psiapsi bardzo usatysfakcjonowana :D

Fajna impreza :)

A dziś z rana wleciał mój standardowy trening, BS i przebieżki. Pozwiedzałam przy okazji pobliskie dzielnice Wawy i wbiłam sporo #kwadraty (3 duże i 70 małych)

Tydzień zamknięty w niecałych 76 kilometrach :)

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

999beda7-3191-4e7b-80c6-d99a9d333821
feb09ae0-976c-44ac-8b8f-2f0203e9d7b8

@Trypsyna Kurde, mogłem i ja pojechać. Gdybym tylko wiedział że jest taki bieg.

5km? Zrobiłbym to w ok pół godziny.

Ale gratki dla psiapsi, mój pierwszy bieg też nie był szaleństwem.

@myoniwy jeśli jesteś zainteresowany biegami w Warszawie, to w pierwszy weekend września masz półmaraton praski i bieg na 5km przy tej samej imprezie. ;) Polecam, bardzo fajna sprawa wystartować sobie w tego typu imprezie. Totalnie inne odczucia, emocje no i niesie bardzo. Idealnie pod życiówki, ale wiadomo nie każdemu musi to odpowiadać. Warto samemu sprawdzić :)

@Trypsyna półmaraton mówisz? To jest mniej niż papaton. Jeśli będę czuł się na siłach to czemu by nie. Bo 5 to zrobię na lajcie.

@owczareknietrzymryjski nigdy, to mój najwolniejszy bieg xD jak zaczynałam przygodę z bieganiem to od tempa 6:00-7:00 już mogłam luźno cisnąć. Wcześniej sporo lat byłam bardzo aktywna więc już ciało było ogarnięte na starcie ;)

Zaloguj się aby komentować

195 677 + 28 = 195 705

W końcu pogoda pozwoliła mi na mniejszy rozruch rowerowy. Wyznaczyłam sobie trasę po nowe #kwadraty (wleciały 3 duże i 46 małych)

Był i fajny jeden podjazd po drodze, odcinek prawie 1 km, nachylenie ponad 5%. Fajnie delikatnie przepaliło :D Były momenty bardziej do szybszego kręcenia, jak i takie gdzie musiałam przedzierać się przez osiedla i co chwilę zmieniać stronę jezdni bo chodniki się kończyły. Uroki jeżdżenia po mieście ;)

Fajnie się bawiłam, nawet nie czuję się zmęczona. Dobra aktywność :)

Na fotce moja przepotężna niebieska strzała. Strzeżcie się gravelowcy/szosowcy. Jak odpali swoje nitro to nie ma zmiłuj 😎

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

d926d6f3-b670-41fb-8478-6c921d960318
acbcc22f-8210-43af-9261-fdc0220d79e1

@Trypsyna Chciałem zapiorunować poprzedni wpis i "błąd", już myślałem, że mnie na czarno wrzuciłaś xD Już wtf w głowie


A my się faktycznie musimy strzec, bo jeszcze się przerzucisz na rower i całym tagiem się będziemy ze swoimi wynikami na rolki przekwalifikować, żeby wstydu nie było xD

@onpanopticon Przez przypadek na sztafete biegową wrzuciłam xD ale szybko się zreflektowałam.

Nie no, rower to tylko w tej chwili zwykła zabawa u mnie. Gdyby doba była dłuższa, miałabym większe zasoby pieniężne i mniej strachu przed jazdą na ulicy to na pewno bym wsiąknęła w ten świat. Jestem zajarana technikaliami w danych sportach, wiem że w pedalarstwie czułabym się jak ryba w wodzie. Dużo cyferek, wiele danych - szukanie tego punktu progresu etc. Ale moim głównym hamulcem tu jest ta jazda po ulicy. Jestem świadoma, że gdybym chciała sensownie trenować to jest to nie uniknione czasem wjeżdżać na asfalt razem z autami. Nie mamy na tyle rozwiniętej infrastruktury pod sportowe kolarstwo. Po prostu boje się debili na drodze, a w momencie gdy osłania mnie jedynie kask - szanse na krzywdę przy większych prędkościach są dużo większe. Prawdopodobnie przesadzam, ale mam po prostu takie obawy Za bardzo lubię swoje życie

Niemniej kwadraty przyczyniły się do tego, że chcę teraz eksplorować okolice i wykorzystywać mojego crossa pod to. Świetnie się bawię A na Gravelka kiedyś na pewno przyjdzie pora, spróbuję z pare tysięcy kilometrów zrobić na niebieskiej strzale jeszcze. Może i nie da się na niej mocnych prędkości wykręcić, ale pod okoliczne kwadraty na razie mi starczy

@Trypsyna Niebieska strzała jak widzę da sobie radę spokojnie po szuterkach. Dobry rower.


Jak trochę pojeździsz, to znajdziesz sobie fajne traski, gdzie da się kontakt z samochodozą zminimalizować. Wiadomo, im miasto większe tym dalej trzeba ujechać żeby ich nie było.


Mimo wszystko regularnie od czasu do czasu po kwadraty pojeździsz, to szybko obczaisz jak sobie najlepiej u ciebie planować traski, żeby szybko wylecieć z tłoku. Bo dalej naprawdę da się unikać. Zdarza mi się zrobić 100 kilometrów mijając przez całą drogę z 5 aut może. No bo lasy, no bo lokalne drogi.


Nie musisz się wkręcać od razu, ale przełamując się i robiąc sobie czasami takie luźniejsze przejazdy gdzieś dalej, choćby kwadratami właśnie, to raz dwa obcykasz którędy jak i gdzie. Zwłaszcza, że zazwyczaj znajdzie się i w mieście parę ścieżek, które cię z miasta po prostu wyprowadzą z niego i dalej powinno być już z górki. Polecam zerknąć sobie na heatmapy na stravie, pokażą ci jak mniej więcej jeżdżą inni, to łatwo i do tego lasu wjechać, bo wiesz, że tą drogą codziennie jedzie kilkadziesiąt osób, więc musi być niezła

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować