Po słabiutkim lipcu, przyszedł słaby sierpień. Poza dwusetką z początku urlopu, doszedł jeszcze jeden konkretny dystans z powiększeniem maxa kwadratów. Reszta to jakieś wypady na plażę i pracodomy. Czy karta się odwróci we wrześniu ? Być może
Różności z całego tygodnia, a najdłuższa jazda to przegląd najgorszych dróg w województwie, z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) A może nie powinnam pisać, że najgorszych, bo mam zaplanowaną jeszcze jedną trasę w tamtych okolicach i lękam się, co tam zastaniemy. xD Wpadło 9 nowych gminek i 106 #kwadraty, za to znowu nie wpadło 200 km, bo skracaliśmy już na początku i zamiast w Szczecinie, zaczynaliśmy w Stargardzie. Widoczki jakoś niespecjalnie mnie ruszały tego dnia, ale na duży plus odcinek z Ińska do Węgorzyna oraz ładne, pagórkowate, choć bardzo dziurawe okolice Rąbinka.
Zaległości z dwóch tygodni. Najdłuższa jazda - z Chociwla przez kilka zachodniopomorskich gmin do domu - z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)
Trasa była wstępnie zaplanowana na 194 km z opcją wydłużenia do 200, ale trudy pierwszych kilometrów zaważyły na tym, że było skracane. A były to dwie ulewy jedna po drugiej na samym początku oraz bardzo, ale to bardzo dziurawe drogi. Jedna z tych dróg, z osobliwymi szykanami usypanymi z gruzu, zdobyła specjalne miejsce w moim serduszku i zrobiłam jej pamiątkowy segment na #strava. Im dalej, tym lepiej - z Reska do Świdwina dojechaliśmy nowiutką DW152, która nie jest jeszcze w całości oddana, więc ruch na niej był minimalny. Tym bardziej nie chciało nam się wjeżdżać nigdzie, gdzie straszyło ujebem.
Gdy już się wydawało, że najgorsze za nami, za Białogardem zwróciłam uwagę na bardzo ciemną deszczową chmurę na zachodzie. Mordi uspokoił mnie, że to burza przechodząca nad Kołobrzegiem. Kilka kilometrów dalej okazało się jednak, że Kołobrzeg niebezpiecznie szybko zbliża się do Koszalina. xD Przed samym domem nastąpiło największe tego dnia pogodowe pie*dolnięcie z gradem, deszczem i piorunami. (ʘ‿ʘ)
Fajne to turlanie, jak wjedziesz do "bidnej" gminy to czasem jedziesz po łatach bardziej niż po drodze, wbijasz do bardziej zamożnej i nagle asfalt luks torpeda...
@pluszowy_zergling Paaanie, tam to bida aż piszczy. Słyszałam wielokrotnie narzekania na stan dróg w moim województwie, ale zawsze myślałam, że to przesada. No to teraz już wiem, skąd te złe opinie.
@vvitch Troszkę turlam od tamtego roku po Małopolsce, jestem ewidentnie mniejszym długodystansowcem od Pani i Lorda @Mordi i ewidentnie zauważam różnice między powiatami, drastyczne.
Rowerowe jazdy od 24.06. do 30.06.2024, czyli czerwcowe zalegości.
Był to dość dobry tydzień, bo trochę nadrabiałem fatalną resztę miesiąca i jeździłem w przerwach obiadowych zamiast spacerować.
Najjaśnieszym punktem tygodnia była weekendowa jazda do Kelkheim i Kronbergu po 5 nowych kwadratów. Trafiła się dobra pogoda, było wręcz trochę za ciepło, i ładne widoczki. Tylko Garmin złośliwie mi się zrestartował w czasie jazdy i musiałem wracać jakieś 7 km, żeby koniecznie zaliczyć parę dróg na wandrer.earth.
Problem z Garminem, który od około 2 miesięcy często restartował mi się przy wjeżdżaniu na zaplanowanej trasie na skrzyżowania o ruchu okrężnym, chyba definitywnie rozwiązałem, bo od paru tygodni jest spokój. Wyłączyłem podpowiedzi skrętów (strzałki, które pojawiają się na ekranie przed zaplanowanym zakrętem) i problem zniknął. Moje podejrzenie jest takie, że Garmin chciał przed rondem wyświetlać jakąś fikuśną strzałkę, której nie miał w systemie lub funkcja ta była w jakiś inny sposób wadliwa, co doprowadzało do restartu systemu.
Na zdjęciu góra Altkönig.
Na zdjęciu dodatkowym Men we Frankfurcie. Widok z mostu kolejowego trasy Men-Nekar.
Niedzielny wypad pociągiem do Słupska, skąd wracaliśmy z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) na #szosa przez różne urokliwe wiochy, głównie po to, żebym załatała jedną irytującą dziurę na mapie gmin. Trasa zaplanowana przez Mordiego prowadziła m.in. przez Stary Kraków, stąd mój pomysł, żeby podjechać też do Nowego Krakowa i zebrać kilka #kwadraty, po które nigdy nie chce się skręcać. Warto było. Na tym krótkim odcinku trafił się najbardziej dziurawy asfalt, kocie łby, a na koniec trochę szutru na pocieszenie.
Ostatni tydzień czerwca. Najdłuższa trasa to odprowadzanie Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) na coroczne ultra do Warszawy. Ponownie wyruszyliśmy o bezbożnej godzinie, kiedy nogi nie chcą pedałować, a mózg podpowiada, żeby porzucić #szosa w krzakach i wracać do łóżka. Na 56. kilometrze zrobiliśmy sobie krótki piknik na przystanku autobusowym w Kawczu i kryzys przeminął. Mordi pojechał dalej sam, a wróciłam do domu nieco wydłużoną trasą, zbierając po drodze kilka #kwadraty.
Pracodomy i 4 wyjścia na #szosa, w tym seteczka po pegeerach na zachód od Koszalina. Turlaliśmy się najpierw śladem dawnej DK 6, a potem fragmentami Starego Kolejowego Szlaku i bocznymi drogami o zaskakująco dobrym stanie nawierzchni. Przy okazji wyskoczyliśmy po dwa #kwadraty, a Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) po kapcia. xD
Niedzielna seteczka w poszukiwaniu najgorszych asfaltów na wschód od Koszalina. Nie dość, że poszukiwania te były bardzo owocne, to na sam koniec nie zdążyliśmy się schować przed ulewą. ¯\(ツ)/¯
Max square: 13x13
Max cluster: 373
Total tiles: 2614 (+7)
#rowerowyrownik #szosa #vanrysel #kwadraty #100km nr 8
Z ostatnich dwóch tygodni. Najdłuższa trasa to powrót na #szosa z Lęborka przez Ustkę i Jarosławiec, z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Po drodze zahaczyliśmy o dwie #latarniemorskie. Ta w Ustce jest zamknięta do nie wiadomo kiedy, za to udało się wejść na latarnię w Jarosławcu, rzekomo czynną codziennie od 15 do 18. Na samą górę prowadzą kręte, drewniane schody, brak drabinek i innych udziwnień, więc można zaryzykować wejście nawet w kolarskich butach, a dla widoczków warto.
Sezon zasadniczo już rozpocząłem, ale co chwilę coś się działo w moim życiu, więc nie miałem głowy, żeby to zebrać do kupy ( ‾ʖ̫‾)
Z ciekawszych rzeczy, to "wybuchła" mi opona, w końcu zamieniłem pedały platformowe na wpinane, zaliczyłem pierwszą glebę i mam przeorane kolano, pozbierałem już trochę nowych #kwadraty i mam już zaplanowany na dniach pierwszy wypad na dłuższy wyjazd z noclegami. Więc jak na początek sezonu to całkiem zadowolony jestem xD
Nie wiem jak dodać wcześniejsze przejazdy, więc trudno - wrzucam do licznika ostatni wypad z niedzieli i elo
No elo mordo U mnie już dawno wjechała kiera 46cm no i widzę że że dalej latasz na oryginalnej desce - wiadomo każdy ma swoją d⁎⁎ę ale to siodło od fizika to dramat jest. No i jakim cudem nie kopiesz z stopkę przy pedałowaniu to nie rozumiem, ja nie dałem rady dobrać nóżki do tego roweru.
@wonsz a z tą nóżką to jest prosta odpowiedź, po prostu przykręcałem ją w kilku miejscach aż w końcu trafiłem takie, które mi nie wadzi. Minimalnie zasłania literę "G" w napisie "graveling" i podczas jazdy jej nie zauważam. A co do siodełka to musze je wymienić tak czy siak, bo zaczeła mi z niego schodzi wierzchnia powłoka i po prostu brzydko wygląda ;/
Może i nie za dużo tych #kwadraty, ale za to po szutrach, piachu, płytach i kocich łbach. A przy okazji zabraliśmy KOMa jakiemuś napinaczowi, który tworzy segmenty od czapy. ¯\_(ツ)_/¯
Chyba nie powinienem się tykać dziś niczego, bo najpierw z*ebałem wytyczanie trasy po #kwadraty (pic rel), a teraz zepsułem jeszcze tag sztafeta. Wybaczcie, nie bijcie, powiedzcie jak naprawić.
Ech. Trzeba będzie jeszcze raz uderzyć na północ Wrocka, gdzie nigdy nie po drodze.
@the_good_the_bad_the_ugly A z czego korzystasz przy planowaniu? Mi bardzo ułatwiło życie planowanie tras w Komoot w połączeniu z dodatkiem do przeglądarki statshunters. Kwadraty widać przy planowaniu i takie błędy się wtedy nie zdarzają, chyba że oczywiście się człowiek zagapi, to wtedy nic nie pomoże. Głowa do góry, przecież i tak będziesz jechał po nowe kwadraty na północy, to przejazdem zahaczysz o ten brakujący.
@Aleksandros zacząłem na komoot, ale do mnie nigdy nie przemawiał sposób wytyczania trasy w ich apce. Poza tym chciałem sobie wrzucić trasę w chiński komputer rowerowy, więc finalnie zrobiłem to aplikacją do tego komputerka.
@the_good_the_bad_the_ugly Trasę w Komoot najwygodniej wyznaczać na komputerze. Na telefonie da radę, ale jeżeli jest potrzeba szczegółowego wytyczenia, np. przy kwadratach, jest to faktycznie średnia przyjemność.
Kolejna porcja zaległości, jazdy od początku kwietnia do 14.04.2024.
Trzy najdłuższe jazdy pochodzą jeszcze ze świątecznego urlopu w Polsce. Po powrocie do Niemiec wpadła niemal sama drobnica, głównie jazdy do pracy.
Najdłuższa jazda to wyjazd z Bełchatowa do Zelowa i powrót okrężną drogą, oczywiście w celu zdobycia nowych kwadratów. Udało się zaliczyć 29 nowych. Korzystam z tego, że w tej okolicy nie muszę daleko jechać, żeby dotrzeć do "dziewiczych" terenów. W mojej okolicy muszę jechać w każdym kierunku sporo czasu, żeby osiągnąć nowe kwadraty.
Na zdjęciu widok z mostku na Pilsi w okolicach Mościska.
Dorzucam jeszcze mapkę kwadratów z okolic Bełchatowa, drugiego największego skupiska moich kwadratów.
Zaległe kilometry ze świątecznego weekendu. W sobotę pojechaliśmy z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) nad morze, ale na krótko, bo wymarzły nam d⁎⁎y. W niedzielę niby też nad morze, ale jednak nie, bo do Szczecina. Na miejsce dotarliśmy dzięki uprzejmości PKP, powrót na rowerach prawie pustymi drogami. Wyszła z tego moja 3. najdłuższa trasa i ładne zamknięcie rekordowego tygodnia z 460 km pedałowania.
Wypad na dalekie południe z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) oraz kilka krótszych jazd po powrocie. Odwiedziliśmy jakże paskudne Katowice, w tym klimatyczny Nikiszowiec, jak i o wiele piękniejszą Małopolskę. Pogoda w ciągu tych 3 dni była równie zmienna co krajobrazy. Najdłuższa trasa (a przy tym jedna z najładniejszych ever) prowadziła płaską jak naleśnik Wiślaną Trasą Rowerową na zaporę w Łączanach, za to w drodze powrotnej Mordi zaplanował nam atrakcje w postaci podjazdów o niespotykanym w moich stronach nachyleniu po 10% i więcej. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) Zwiększył się mój nieco żałosny bilans gmin (o 12) oraz #kwadraty.
Piździło niemiłosiernie dzisiaj, z wiatrem szło utrzymać 46 km/h, pod wiatr niecałe 17.
Pierwsze kwadratobranie w tym sezonie, pod Sochaczewem został tylko jeden przy jednostce wojskowej, muszę się na niego zasadzić tak, żeby mnie na dołek nie wzięli xD
@Zielczan Ło Ty zbóju W sumie nie ma w kolarstwie niepisanej zasady, że "wmordewind" trzeba przetrwać, jak układam trasę to staram się po buzi tą pierwszą połowę mieć, później tylko fajnie do domku goni, no ale dystans konkretny.
Kilometry z weekendu. Piątkowy pracodom na trekkingowym babciowozie, udającym tego dnia rower cargo, oraz wieczorny wypad na #szosa nad morze, w ciemnościach i atmosferze gęstej jak w Polsce B zimą. (ꖘ‸ꖘ) A także niedzielna wycieczka zaplanowana przez Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) - najpierw pociągiem do Szczecinka, a stamtąd do domu różnymi urokliwymi drogami i dróżkami o bardzo zróżnicowanym stanie technicznym, zahaczając o 3 gminki. Ruch na drogach był minimalny, a wiatr zawiewał nam przez większość czasu od d⁎⁎y strony i choć nie było tak ciepło, jak zapowiadały prognozy, od Białego Boru jechałam już w krótkich gaciach.