#deathmetal

10
298

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@YouCanCallMeSusanIfItMakesYouHappy No proszę Ale i tak nie odważę się tego użyć. Na spotkaniu w klubie tenisowym

Bardzo zacny album, słuchałem tego z kumplem w tech bazie, pijąc 0.7 na dwóch, ucząc się do matmy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wieki temu to było, a głowa jeszcze taka, że 4.0 spokojnie na semestr było. Teraz musiałbym odchorowywać takie akcje, a wtedy można było cykl co 2 tyg powtarzać, na trzeźwo się nie dało ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Nakładem Roadrunner Records 19 września 1990 ukazał się drugi album amerykańskiej grupy deathmetalowej Obituary o tytule Cause of Death. Była to płyta znacznie bardziej dojrzalsza od debiutanckiego Slowly We Rot, w czym niemały udział miał nowy nabytek w postaci gitarzysty Jamesa Murphy'ego, który chwilę wcześniej grał razem z Chuckiem Schuldinerem na Spiritual Healing. Partie solowe wspomnianego Jamesa to jeden z najmocniejszych punktów albumu - są bardzo dobrze odegrane i świetnie korespondują z mrocznymi utworami. Czuć wyzierający z tej płyty grobowy klimat, a wrzaski Johna Tardy'ego brzmią niczym wkurzony trupojad. W porównaniu do poprzedniczki mniej tu szybkich temp, a więcej tu zwolnień. Klasyk.


Utwór tytułowany z niesamowitą solówką od 0

https://www.youtube.com/watch?v=Nti0A3po0JQ


#metal #deathmetal #muzyka #tegodniawmetalu

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wczesne Suffocation miażdżyło kości


@Bloodlust91 Nie bez powodu Immolation + Suffocation + Incantation są przez niektórych uznawane za "świętą trójcę" deathmetalu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

5 września 2000 roku ukazał się drugi album studyjny deathmetalowej metalowej kapeli z USA, Nile zatytułowany **Black Seeds of Vengeance. **Był on jeszcze lepszy niż świetny debiut, albowiem zawierał on świetne i zaaranżowane w sposób przemyślany kompozycje żeniące brutalność z egipskimi wstawkami. Wszystko na tej płycie zachwyca - mocarne growle, potężne zwolnienia, rewelacyjne riffy i solówki, świetne i urozmaicone partie perkusyjne. Miażdżąca pozycja.


https://youtu.be/PQ3jYQVXYXc?si=HLzeZlF83tid8PHY


#muzyka #metal #deathmetal #tegodniawmetalu

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Tak wygląda okładka nadchodzącego albumu Autopsy zatytułowanego Ashes, Organs, Blood And Crypts, który ma ukazać się 27 października. Póki co nic więcej nie wiadomo.


#metal #deathmetal

5431c055-ed88-4034-bfbd-28350ec39dab

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

31 sierpnia 1998 roku ukazał się siódmy album amerykańskiej grupy deathmetalowej Death zatytułowany The Sound of Perseverance. To kolejna w dorobku Chucka Schuldinera płyta, która zachwyca przede wszystkim niesamowitymi partiami gitarowymi. Riffy w takich kawałkach jak Flesh and the Power It Holds, Spirit Crusher czy To Forgive Is To Suffer momentalnie wgryzają się w czaszkę i osiadają tam na dobre. Zasługa w tym przebojowości wybijającej się z niektórych utworów, choć warto zaznaczyć, że nie jest ona w takich ilościach jak choćby na Symbolic. Natomiast w porównaniu do wspomnianej poprzedniczki omawiana tu płyta jest bardziej techniczna, w kompozycjach więcej się dzieje, ich dynamika się często gwałtownie zmienia. Na uwagę zwraca również wokal lidera grupy, który jest bardziej skrzekliwy i podobnie jak sama muzyka, niewiele ma wspólnych punktów z typowymi dla death metalu środkami. Zresztą wokalny popis Chucka dostajemy w znakomitej interpretacji klasyka heavymetalowców z Judas Priest zatytułowanego Painkiller.

Natomiast sama płyta do dnia dzisiejszego rewelacyjnie się broni i jest doskonałym, acz mimo wszystko smutnym zwieńczeniem artystycznej działalności - wkrótce po premierze u Schuldinera rzadki nowotwór mózgu, który pomimo ufundowanej przez fanów grupy i muzyków metalowych operacji przyczynił się do śmierci założyciela Death w wieku 34 lat.


https://www.youtube.com/watch?v=quPliK3eAy4


#muzyka #deathmetal #metal #death #tegodniawmetalu

@schweppess kocham tą płytę. Pamiętam jak ją odkryłem zaraz po tym jak na rynku pojawiły się pierwsze płyty CD. Oj działo się:)

Zaloguj się aby komentować

30 sierpnia 1991 roku nakładem wytwórni muzycznych Active Records i Metal Blade Records ukazał się drugi krążek studyjny amerykańskich deathmetalowców z Atheist Unquestionable Presence. Płyta ta to dzisiaj pomnik gatunku, zaś połączenie death metalu i jazzu w wykonaniu muzyków zespołu było po prostu czymś niesamowitym. Przez niektórych uważany jest wręcz za jeden z najgenialniejszych albumów w historii muzyki. Kompozycje obfitują we wspomniane jazzowe wstawki, połamane zmiany rytmu, gwałtowne zmiany tempa i rewelacyjne partie solowe. Każdy z instrumentalistów tu dostaje swoje pole do popisów i w świetnym stylu wywiązuje się ze swoich obowiązków. Jednocześnie wszystko jest tak znakomicie wkomponowane w szkielety utworów, nie ma tu mowy o popisach na siłę i przekombinowaniu.

Tego samego dnia dwa lata później ukazał się ostatni przed rozpadem album Elements - to już w ogóle był wielki tygiel przeróżnych pomysłów, samą zaś muzykę zamieszczoną na tej płycie ciężko w jakikolwiek mądry sposób zaszufladkować. To już wymagająca w odbiorze płyta, sam jej atuty doceniłem dopiero dużo, dużo później.


Mother Man (Unquestionable Presence):

https://www.youtube.com/watch?v=bdVI2IOQ5ak


Water(Elements):

https://www.youtube.com/watch?v=fKsSIHli0jY


#muzyka #metal #deathmetal #tegodniawmetalu

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Marchew jo, grają na 40 lecie. I jak nawet interesuje mnie jak będą brzmieć po latach z Mauserem na gitarze to widziałem Vadera jakieś 20 razy. A te supporty to kompletnie nie moja bajka, więc pewnie odpalę sobie w chacie Ultimate Incantation i poczytam wznowienie ksiazki Jarka Szubrychta

Zaloguj się aby komentować