Takie cudo wczoraj wypatrzyłem na osiedlu. Lotus Eclat. Wg wikipedii jeden z 1500 jakie zostały wyprodukowane ('75-'82). Ciekawe ile ich jeszcze jeździ na świecie.
W ogóle Dania to świetny kraj do carspottingu. Bardzo dużo ludzi trzyma w garażach klasyczne cacka i wozi się nimi weekendami.
Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, podczas gdy wszyscy producenci dołączali do SUVowo-crossoverowego szaleństwa, Suzuki postanowiło ni stąd, ni zowąd wkroczyć do kurczącego się segmentu D ze swoim pierwszym sedanem w tej kategorii. Pamiętam jak dziś moje zaskoczenie tym krokiem; zapewne ktoś w zarządzie firmy nie sprawdził, że w Europie takie samochody to już przeszłość i sprzedaż będzie mikra. I tak też było, auto niezbyt się sprzedawało i w 2014 roku zaprzestano jego produkcji. Dzisiaj, ilekroć mijam Kizashi na ulicy, to zawsze się za nim oglądam, bo nie dość, że osobiście mi się bardzo podoba, to jest to zdecydowanie fjuczertajmer. Na samym OLX obecnie jest jedynie 9 sztuk.
Auto było dostępne z jedynym wolnossącym silnikiem benzynowym R4 2.4 178 lub 185 KM. Słabsza odmiana miała skrzynkę biegów CVT i dołączany napęd na tył. Mocniejsza wersja rozpędza się do setki w 7,8 s.
@Sevilla one w Polsce cały czas mają chorą cenę xD w granicach 40-50k w rocznikach 2010-12 można znaleźć coś naprawdę fajniejszego. Samochód fajny ale nie zapłaciłbym za niego 45k dziś jako 12 letnią używkę.
@Skurwoala W Polsce cały rynek jest odklejony za e60 z 05 z 3.0d trzeba zapłacić ponad 30k, jeśli chcesz coś co nie rozpadnie sie podczas drogi powrotnej XD. Za 20 letnie bmw XDD. Jak ja bym miała coś kupować w granicach 50-80k to olała bym całkowicie rynek krajowy i targała bym jakiegoś chargera albo innego chryslera 300 po lekkiej szkodzie z us czy kanady. Nie musi być v8, wystarczy stary sprawdzony pentastar, wsadzić mu tylko gaz i mieć wszystko gdzieś. Wszystko i tak na rynku krajowym jest w większości bite, wiec co za różnica. Dodatkowo w us nie ma diesli które są obecnie kompletnie nie opłacalne o ile nie lizingujesz tego auta na firme.
@Skurwoala Najśmieszniejszy jest teraz jest fakt, że jak rok czy 2 temu kupiłeś jakieś zwykłe auto na które jest popyt np hybrydową toyotę to ubezpieczalnie wyceniają je na więcej niż za nie dałeś. Bazowe camry camry z 20 które kosztowało 155 teraz jest wyceniane na ubezpieczeniu na 180. Wiec nie wiem jak ma być dobrze
Ford Capri jak napój Caprio. Dzisiaj Wam udowodnię
1. "Sportowy" Klasyk i prawie sok
Na pierwszy rzut oka, Ford Caprio prezentuje się jak klasyczne auto sportowe. Dwudrzwiowe coupe, długa maska, chromowane lusterka w motocyklowym stylu. Uroku dodaje dach pokryty skajem, dodający luksusu. Można odnieść wrażenie, że patrzymy na Jaguara lub Jensena, a to przecież poczciwy Ford.
Zupełnie jak Caprio. Chwytasz karton z półki z grafikami owoców, dodatkowo z wielkim sloganem „1L gratis” (czy ktokolwiek widział Caprio bez gratisowego litra?), a po otwarciu i zasmakowaniu okazuje się, że to wyrób sokopodobny, wręcz słodki napój. Owszem, są smakosze tego trunku, jednak Ci, którzy szukali soku będą zawiedzeni. Dla takich powstały Jaguar E-type czy Jensen Healey.
Tak, ja też już się pogubiłem w analogiach, więc przejdźmy do punktu drugiego.
2. Cena (części ford)
W czasach podatku cukrowego, Capri jest trochę tańszym substytutem od konkurencji. Części do Forda są niewspółmiernie tańsze niż Jaguara, choć po tylu latach zauważalne są problemy z ich dostępnością. Mniejszy pieniądz widać też w konstrukcji, gdzie Capri Mk.2, nawet te w wersji Ghia (czyli najdroższej możliwej), posiada z tyłu zawieszenie na resorach. Czyli takie, jak nasz rodzimy Polonez.
Jednakże nie ma problemu aby dumnie prezentować się na zlotach klasyków obok droższych konstrukcji. Dobrze prezentuje się na zdjęciach i przyciąga spojrzenia zarówno starszych fanów, jak i tego młodszego pokolenia.
3. nostalgia
Raczej nikt z nieprzymuszonej woli nie pija na co dzień Caprio. Jest to jeden z napojów pijanym przy specjalnych okazjach. Pierwsze imprezy studenckie, ogniska integracyjne. Caprio to smak nostalgii i czasów, gdy soki były produktem Premium.
Podobnie z Fordem Capri. Kiedyś niezwykle tanie były przepustką do świata sportowych coupe. Pamiętam ClassicAuto Cup sprzed kilkunastu lat, gdy startowało sporo Fordów Capri. Były modele seryjne jak i mocno zmodyfikowane (np. z 5.0 V8 z Forda Mustanga). Dzisiaj ich ceny odleciały i nie są tak dostępne, choć wciąż bardziej niż podobna wówczas półka cenowa z Niemiec (jak np. BMW E30 325e, czyli sławna ETA).
I miałem też głupi pomysł wrzucić do niej bebechy z modeo mk3. W sumie dobrze, że nie wypaliło
Jak to mialo być sławne 2.0 TDCI to mógł być nie najmądrzejszy pomysł
@SonyKrokiet
Taki zamysł był porównania - jako nostalgiczny smak popitki do alkoholu Seryjne Capri jest ciężkie do przełknięcia, chyba że w wydaniu z największym możliwym piecem.
A co do części zamiennych to niestety taki urok "tańszych" marek, jak Ford czy również Citroen, który też ma w dalekim poważaniu fanów starych Cytryn.
@Elvisiako Citroen to zapomina o swoich użytkownikach zaraz po obowiązkowym 10-letnim okresie dostępności części. Jeśli ktoś uważa inaczej - niech pierwszy rzuci zaworem hamulcowym.
Zaleta - trzecie CSL w historii (Competition, Sport, Lightweight)
@Elvisiako małe sprostowanie odnośnie rozwinięcia skrótu: C nie oznacza w tym przypadku Competition, a Coupé co zostało wyjaśnione chociażby na podstawie innego modelu 3.0 CSL. Wyjaśnienie w poniższym filmie (od 6:36): https://youtu.be/tsoePtkHMzg?t=396
@Elvisiako Czyli samemu BMW brak konsekwencji w nazewnictwie. Też mnie to zastanawiało, bo mamy przecież w ofercie M5 CS, czy do niedawna M3 CS, które przecież są sedanami i tutaj Competition jest jak najbardziej na miejscu. Jednakże oznaczenie CSL występowało tylko i wyłącznie w przypadku odmian Coupé.
Pierwszy mój wpis carspottingowy na hejto, to może niech będzie Ferrari 430 Scuderia.
Scuderia - z wł. "Stajnia". W przypadku Ferrari oznacza stajnię pełną 510 wierzchowców, znajdujących się za kierowcą, napędzające tylne koła.
Scuderia jako przymiotnik oznacza również "Stabilny". O stabilność 430 Scuderii zadbano w stylu prosto z Maranello. Zmniejszono masę względem F430, przemodelowano bodykit oraz poprawiono system przenoszenia mocy na asfalt. Zajął się tym elektroniczny dyferencjał E-diff z poprawionym systemem kontroli trakcji F1-Trac.
W tym roku Scuderia kończy 16 lat i nadal wygląda świeżo. To jeden z samochodów, które w podobnej skali zwracają na siebie uwagę, jak i dają frajdę z jazdy.
@Wojciech_Skupien Manetki za kierownicą, można samemu całkiem zmieniać (nie zmieni gdy za długo trzymasz na czerwonym polu)
@AM0k_music Nawet "zwykłe" F430 to potwór lata temu miałem okazję jedynie posiedzieć w bliźniaczej, czerwonej F430, która wystawiana była w salonie aut luksusowych Auto Sim (wówczas mieściło się w CH Panorama w Warszawie). Zapamiętałem, że siedzi się prawie jak na podłodze i że pozycję siedzącą miałem lepszą w 997 Turbo xD
Raptem cztery lata trwała produkcja jednego z protocrossoverów - jednakże silnego i terenowego - Isuzu VehiCROSSa. W latach 1997-2001 stworzono łącznie 5958 sztuk tego pokracznego i dzisiaj już dość unikatowego wozidła. Nigdy nie sprzedawany w Europie, przeznaczony jedynie na rynek japoński i amerykański.
Sześciocylindrowy silnik widlasty o pojemności 3,2 lub 3,5 litra (wersja USA), umieszczony z przodu legitymował się mocą 218 KM i przekazywał ją domyślnie na przednią i tylną oś w trybach AWD lub 4WD do jazdy w terenie. VehiCROSS dysponował rzadkim rozwiązaniem przeniesienia napędu na cztery koła Torque on Demand (TOD) zaprojektowanym przez BorgWarner. Chodzi o to, że czujniki skanują uślizg kół i zapewniają dokładnie tyle momentu obrotowego, ile potrzeba. Skrzynia biegów automatyczna, czterobiegowa.
Samochód ten ma bardzo krótkie przednie i tylne zwisy, co jest jego wielkim atutem przy jeździe na wybojach i podjeżdżaniu pod strome wzniesienia. Ponadto wiele części, łącznie z silnikami dzieli z Isuzu Trooperem drugiej generacji, który na naszym kontynencie był szerzej znany jako Opel Monterrey, auto terenowe z prawdziwego zdarzenia.
Na OLX w tej chwili wiszą dwie sztuki, 59 i 65k zł
Oglądałem na yt kilka testów tego auta (w tym chyba od złomnika) i jakość wykonania jak się można spodziewać fatalna. Choć trzeba przyznać, że egzemplarz ze zdjęć ładnie doprowadzony do porządku.