Kryzys klimatyczny jest przyczyną potężnych zmian w ilości opadów i wysokości temperatur na całym świecie. Naukowcy od dawna alarmują, że z tego powodu uprawy kawy mogą być zagrożone. Odkrycie na nowo uważanej za wymarłą rośliny daje jednak nadzieję wielbicielom czarnego, aromatycznego napoju.
Badaczom udało się znaleźć zamiennik dla aromatycznej kawy arabiki (Coffea arabica). To roślina, która wykazuje większą odporność na zmienne warunki klimatyczne, a to właśnie zmiany klimatyczne zagrażają uprawom popularnej arabiki. Krzew nazywa się Coffea stenophylla i jest jednym ze 124 dzikich gatunków kawy. To bardzo rzadka roślina. Występuje jedynie w niektórych miejscach na zachodzie Afryki. Okazuje się, że w porównaniu ze swoimi krewniakami kawowiec ten jest dużo lepiej przygotowany na zmiany klimatu. Artykuł na jego temat opublikowano w czasopiśmie „Nature Plants”.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Komórka. To od niej wszystko się zaczyna. Najpierw dzieli się na dwie. Te dwie na cztery. Po 47 kolejnych podziałach Twoje ciało jest gotowe.
• Twoje ciało składa się z 10 000 000 000 000 000 (dziesięciu biliardów) komórek (wg „Microcosmos”, Margulis, Sagan)
• każda komórka posiada pełną kopię kodu genetycznego – zna nie tylko swoją rolę, ale także rolę wszystkich innych komórek Twojego ciała
• wewnątrz Twojego ciała funkcjonuje min. 200 000 różnych typów białek. Jak dotąd rozumiemy nie więcej niż ok. 2% z nich
• w stanie wolnym tlenek azotu jest bardzo groźną trucizną. Ale w Twoich komórkach jest on produkowany i odpowiada między innymi za przepływ krwi, poziom energii komórek, atakuje nowotwory, reguluje zmysł węchu i wspomaga erekcję
• nitrogliceryna jest silnie wybuchową substancją, którą równocześnie łagodzi bóle serca zwane dusznicą bolesną. Dlaczego? Otóż jest ona przetwarzana we krwi na tlenek azotu zmniejszający napięcie wewnętrznej wyściółki naczyń krwionośnych i ułatwia przepływ krwi
• średnica przeciętnej komórki to 20 mikronów czyli dwie setne części milimetra.
• jajo do którego dociera zmęczony plemnik jest 85 000 razy większe od niego
• wszystkie komórki Twojej skóry są martwe, zakończyły one aktywną fazę swojego życia. Dorosła osoba o przeciętnych rozmiarach mieści się w 2 kilogramowym worku martwej skóry, z której codziennie odpada kilka miliardów małych fragmentów
• większość komórek rzadko żyje dłużej niż miesiąc. Ale komórki wątroby mogą przetrwać całe lata choć niektóre ich składniki są wymieniane co kilka dni.
• komórki mózgu żyją tak długo jak ich właściciel. W momencie urodzin mózg składa się ze 100 miliardów komórek i jest to wartość skończona. Co godzinę tracisz ok. 500 komórek w mózgu. Ale pojedyncze elementy komórek mózgowych są często odnawiane więc żadna część mózgu nie jest starsza niż miesiąc.
• istnieją hipotezy mówiące o tym, że żadna część Twojego organizmu jeszcze dziewięć lat temu nie była jego częścią
• wewnątrz komórki jest ciasno, jest dużo ruchu i oddziaływań. Nie istnieje tu pojęcie góry i dołu gdyż grawitacja nie odgrywa istotnej roli w skali komórkowej. Nie ma żadnego pustego obszaru, nawet o rozmiarze pojedynczego atomu
• wewnątrz komórki rządzi energia elektryczna. Procesy elektryczne zachodzą w bardzo małej skali rzędu 0,1 wolta na odległościach mierzonych w nanometrach. Gdyby przeliczyć to na skalę jednego metra to mielibyśmy pole elektryczne rzędu 100 000 000 woltów na metr!
• w środku komórki znajdują się miliony obiektów, poruszających się błyskawicznie, zderzających się ze sobą. Każda nić DNA jest atakowana i często uszkadzana co ok. 8,4 sekundy – 10 000 razy dziennie!
• szczególnie aktywne są białka, które wirują, pulsują i wpadają na siebie nawet do miliarda razy na sekundę. Niektóre z nich istnieją krócej niż pół godziny, inne żyją wiele tygodni. Przeciętna komórka zawiera ok. 20 000 różnych typów białek, z których ok. 2 000 jest reprezentowane przez minimum 50 000 pojedynczych cząstek
• Twoje serce pompuje 343 litry krwi na godzinę, ponad 8 000 litrów dziennie, 3 000 000 litrów rocznie. W basenach olimpijskich będzie to ok. czterech, a to tylko w spoczynku – podczas ćwiczeń tempo rośnie nawet sześciokrotnie.
• prawie całe spożywane jedzenie jest po przetworzeniu przekazywane do mitochondriów, gdzie przy użyciu tlenu zostaje zamienione w adenozynotrifosforan w skrócie ATP.
ATP to w zasadzie małe baterie, które dostarczają energii wszystkim procesom wewnątrz komórki.
• przeciętna komórka Twojego ciała zawiera ok. miliarda molekuł ATP.
W ciągu dwóch minut wszystkie zostaną rozładowane, a ich miejsce zajmie następny miliard
Każdego dnia Twój organizm produkuje i zużywa taką ilość ATP, która odpowiada około połowie masy Twojego ciała!
Kiedy czujesz ciepło czyjegoś ciała doznajesz działania jego cząstek ATP.
• gdy komórki nie są już potrzebne – giną. Zaprogramowany proces umierania komórki to apoptoza. Gdy komórka nie ginie w przewidziany sposób, a zaczyna się dzielić i mnożyć mamy do czynienia z nowotworem. Rak to przypadek – jeden śmiertelny nowotwór przypada na sto miliardów miliardów podziałów komórek.
• prawdopodobnie najbardziej niesamowity jest fakt, że wszystko o czym przeczytałaś/eś powyżej dzieje się samo – gładko, powtarzalnie i niezawodnie.
Działaniu komórek nie towarzyszy żaden proces myślowy.
Opracowanie na podstawie książki "Krótka historia prawie wszystkiego", Bill Bryson, Zyski i S-Ka Wydawnictwo, 2016, rozdział 24 „Komórki”, strony 433-444
Zdjęcie: Schemat budowy komórki prokariotycznej / LadyofHats / własność publliczna
___________________
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Żebropławy (Ctenophora) to mało znana, ale ciekawa grupa zwierząt bezkręgowych zamieszkujących morza i oceany całego świata. Co jest w nich takiego ciekawego?
Po pierwsze, rodzaj symetrii ich ciał. Większość zwierząt (ludzie i wszystkie kręgowce, owady, ślimaki, robaki...) jest dwubocznie symetryczna, czyli ma jedną oś symetrii. Niektóre zwierzęta, takie jak np. meduzy czy rozgwiazdy, mają symetrię promienistą czyli wiele osi symetrii jednakowej długości. Nieliczne zwierzęta takie jak gąbki czy płaskowce nie są w ogóle symetryczne (chociaż niektóre gąbki są rozciągnięte wzdłuż jednej osi). Natomiast żebropławy to jedyne organizmy w królestwie zwierząt o symetrii dwuosiowej - mają dwie krzyżujące się pod kątem prostym osie symetrii, z których jedna jest zwykle krótsza od długiej. Innymi słowy, można je przekroić na dwie równe części na dwa sposoby.
To krojenie nie powinno być trudne, bo żebropławy to takie pływające w wodzie miękkie galaretki. Niegdyś uważano je za spokrewnione z meduzami i koralowcami i zaliczano do typu jamochłonów. Okazało się jednak, że różnią się od nich na tyle, że zasługują na odrębny typ. W przeciwieństwie do meduz żebropławy nie posiadają parzydełek. Zamiast tego większość gatunków posiada koloblasty czyli komórki klejące, przy pomocy których łapią ofiary (żebropławy są drapieżnikami). To ich kolejna swoista cecha.
Jest jednak coś jeszcze... Coś, co ma duże znaczenie w badaniu ewolucji organizmów żywych. Mianowicie, chodzi o funkcjonowanie układu nerwowego. Żebropławy nie posiadają bowiem genów i enzymów umożliwiających wytwarzanie takich neuroprzekaźników jak serotonina, dopamina, tlenek azotu, oktopamina, noradrenalina i inne występujące u wszystkich pozostałych zwierząt wyposażonych w układ nerwowy. Nie posiadają też genów kodujących receptory tych substancji. Żebropławy jako jedyne zwierzęta wykorzystują w roli neuroprzekaźnika kwas glutaminowy. A ponieważ nie ma w ich genomie najmniejszych nawet śladów genów związanych z "normalnymi" neuroprzekaźnikami, nie wygląda na to, że w trakcie ewolucji doszło do zmiany. Okazuje się po prostu, że układ nerwowy żebropławów wyewoluował zuepłnie odrębnie. Wspólny przodek żebropławów i pozostałych zwierząt wielokomórkowych albo nie miał układu nerwowego w ogóle, albo miał taki jak u żebropławów (oparty na kwasie glutaminowym), który w pozostałych liniach ewolucyjnych zanikł i pojawił się ponownie w innej postaci.
Obecnie wciąż trwają dyskusje na temat pochodzenia żebropławów. Jednak oryginalna budowa układu nerwowego świadczy o tym, że być może są one na uboczu w stosunku do wszystkich pozostałych zwierząt. Innymi słowy my - ludzie - razem z owadami, robakami, meduzami a nawet gąbkami stanowimy jedną gałąź, a niepozorne żebropławy drugą. Oczywiście nie jest to pewne i są też inne teorie. Niemniej jednak, kto by pomyślał, że pływające w wodnej toni galaretki mogą sprawiać takie niespodzianki.
W Bałtyku również występują żebropławy, a konkretnie dwa gatunki: nasza rodzima groszkówka (Pleurobrachia pileus) oraz zawleczony z zachodniego Atlantyku Mnemniopsi leidyi. Żebropławy nie mają parzydełek i są niegroźne dla ludzi, ale niektóre gatunki inwazyjne mogą powodować duże szkody w ekosystemie (zjadają duże ilości innych organizmów planktonowych).
Na zdjęciu występujący też w Bałtyku żebropław groszkówka (Pleurobrachia pileus), nazywana też morskim agrestem. Osiąga maksymalnie 2,5 cm długości. Posiada parę długich ramion, przy pomocy których łapie pożywienie.
Wpis jest tłumaczeniem artykułu "How Many Tyrannosaurus Rexes Ever Lived on Earth? Here’s a New Clue." / Kenneth Chang / The New York Times / 15.04.2021
Jak obliczyli naukowcy, zanim 66 milionów lat temu zabił je meteoryt, około 20 000 dorosłych osobników ikonicznego drapieżnego dinozaura - Tyranozaura Rex - przemierzało Amerykę Północną w dowolnym czasie.
Nie jest to dokładna liczba, a właściwa suma może być znacznie niższa lub wyższa z powodu niewiadomych, takich jak długość życia, tempo wzrostu i dojrzewania oraz tempo metabolizmu. Mimo to badania, opublikowane w czwartek w czasopiśmie Science, otwierają drzwi do studiowania dawno wymarłych dinozaurów poza tym, co można uzyskać z poszczególnych skamieniałości.
Cechy szkieletu mogą wiele powiedzieć o zwierzęciu. Na przykład, ktoś patrząc na ludzki ząb może wywnioskować, że jest on przystosowany do żucia zarówno roślin, jak i mięsa, a kształt szkieletu może dać szacunkową ocenę tego, jak szybko dana osoba może biegać. Ale te fizyczne atrybuty nie mogą powiedzieć, ilu ludzi mieszka w Nowym Jorku.
"Badania takie jak to są pierwszym krokiem do odtworzenia starożytnych ekosystemów," powiedziała Felisa A. Smith, profesor biologii na Uniwersytecie Nowego Meksyku, która nie była zaangażowana w badania. "Musimy wyjść poza to, jakie skamieniałości zostały znalezione i gdzie, do większego obrazu: jak funkcjonował ekosystem".
Charles R. Marshall, profesor biologii integracyjnej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, który kierował badaniami, powiedział, że praca zaczęła się od tego, że gdy trzymał skamielinę T. rexa zastanawiał się jak są rzadkie?
"Czy jest milion, miliard, trylion T. rexów?", powiedział. "Czy to jest jeden na milion, jeden na miliard, jeden na trylion? Jak na ziemi moglibyśmy znać tę liczbę? Wszyscy wiemy, że skamieliny są rzadkie, ale jak rzadkie są? I tak naprawdę zaczęło się od tego pytania".
Więc on i studenci z jego grupy badawczej zaczęli używać narzędzi, których biolodzy używają dla współczesnych zwierząt i zastosowali je do ery dinozaurów. Sedno ich obliczeń opiera się na spostrzeżeniu, że jest o wiele więcej małych zwierząt niż dużych, że szczury znacznie przewyższają liczebnością słonie.
Dla gatunków żyjących John Damuth, biolog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara, wymyślił matematyczną zależność, znaną obecnie jako prawo Damutha, między średnią masą ciała zwierzęcia, a oczekiwaną gęstością jego populacji.
Zależność ta nie jest uniwersalna, ale na ogół sprawdza się w przypadku dużych grup zwierząt, takich jak jaszczurki czy ssaki żywiące się mięsem. Tak więc w przypadku Tyrannosaurusa rexa musieli nie tylko wpisać wagę dinozaura - około sześciu ton, plus minus kilka - ale także wyprowadzić inne liczby z tego prawa.
Dotyczy to również metabolizmu. Nie uważa się już, że dinozaury były zimnokrwiste jak współczesne jaszczurki, ale prawdopodobnie nie były tak ciepłokrwiste jak ssaki. Zespół dr Marshalla założył więc, że ich fizjologia mieści się pomiędzy fizjologią mięsożernych ssaków a smoków z Komodo. Musieli też uwzględnić pewną niepewność co do miejsca, w którym dinozaury żyły w Ameryce Północnej. Paleontolodzy nie wiedzą, czy zasięg T. rex był ograniczony do miejsc, gdzie znaleziono skamieniałości w zachodniej części Stanów Zjednoczonych i Kanadzie, czy też rozciągał się na inne miejsca o podobnym klimacie, od Alaski po wschodnie wybrzeże.
Ponieważ tak wiele nie wiadomo o dinozaurach, naukowcy nie szukali jednej ostatecznej odpowiedzi, ale chcieli określić granice tego, co uważali za prawdopodobną liczbę, która mogła się pojawić. "W przypadku większości danych paleontologicznych nie wiem, jak odgadnąć liczbę" - powiedział dr Marshall. "Ale mogę ci powiedzieć, co jest dobrym minimum, a co dobrym maksimum".
Obliczenia dały najbardziej prawdopodobną stojącą populację 20 000 dorosłych osobników Tyrannosaurus rex. Wskazywałoby to na rzadkie rozmieszczenie odpowiadające dwóm dorosłym osobnikom na obszarze wielkości Waszyngtonu.
Jednak niepewność wokół tego szacunku była bardzo duża. Te same symulacje komputerowe wskazały, z 97,5 procentowym prawdopodobieństwem, że było co najmniej 1300 dorosłych osobników, ale nie więcej niż 328 000.
Dr Damuth opisał nową pracę jako "świetny wkład". "Pomimo niepewności związanych z większością parametrów modelu, praca przynosi solidny wynik jakościowy."
Jeśli liczba 20 000 jest poprawna, w ciągu 2,4 miliona lat, kiedy T. rex chodził po Ziemi, byłoby w sumie około 2,5 miliarda dorosłych osobników, którzy kiedykolwiek żyli.
Ale nawet dr Marshall uważa, że liczba 20 000 jest prawdopodobnie niska. "To po prostu wydaje się niewyobrażalne, że można przetrwać kilka milionów lat z tymi kilkoma osobnikami" - powiedział. "Potrzebujesz tylko jakiejś strasznej plagi lub czegoś innego i już cię nie ma".
Powiedział, że myśli, że populacja mogła wynosić dziesiątki tysięcy, a może 100 000 lub 200 000. Duża część niepewności polega na tym, że prawo Damutha nie jest absolutne. Jaguary i hieny plamiste są ssakami mięsożernymi o podobnej wielkości, ale gęstość populacji hien jest około 50 razy większa.
"Użycie tych metod jest naprawdę ekscytujące" - powiedział Peter Makovicky, paleontolog z Uniwersytetu Minnesoty, który nie brał udziału w badaniach. "Nie sądzę, że wielu z nas, którzy są rodzajem, powiedzmy, szkieletowo skupionych paleontologów pomyślało, że byłoby to możliwe, ale myślę, że to naprawdę otwiera oczy w tym sensie".
Dr Makovicky powiedział, że kiedy przeczytał pracę, zaczął szukać populacji dużych drapieżnych zwierząt w dzisiejszych czasach, aby porównać je z szacunkami 20.000 T. rexes. "Na wolności pozostało mniej niż 4000 tygrysów, trochę więcej lwów" - powiedział. "To nie brzmiało jak duża liczba, ale w rzeczywistości nie jest tak mała".
W badaniu nie próbowano liczyć młodszych T. rexes. W ostatnich latach badania sugerują, że młode osobniki były prawie jak inny gatunek. Choć mogły być liczniejsze niż dorosłe, znaleziono niewiele skamieniałości, co wskazuje, że większość przetrwała ten okres życia lub że kości młodocianych były mniej podatne na zachowanie.
Doktorowi Marshallowi udało się również uzyskać odpowiedź na pytanie, od którego zaczął: tylko około jeden z każdych 80 milionów T. rexes, które kiedykolwiek istniały, został skamieniały, choć w najbardziej zaludnionych regionach liczba ta może wynosić nawet 1 na 16 000.
___________________
Lubisz naukę i szukasz więcej ciekawostek? Dodaj @arcy do obserwowanych!
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
Dla wszystkich zainteresowanych załączam link do promocji - subskrypcja NYT tylko 2 euro miesięcznie przez rok (przy przedłużaniu na kolejny rok też zaoferują dobrą cenę
Naukowcy stworzyli embriony z mieszaniną komórek ludzi i małp.
W kontrowersyjnym eksperymencie naukowcy stworzyli małpie embriony zawierające ludzkie komórki i byli w stanie utrzymać je przy życiu przez 19 dni.
Badania, pomimo obaw natury etycznej, mogą dostarczyć nowych informacji na temat biologii rozwoju i ewolucji. Mogą również przyczynić się do stworzenia chimer, w których można by było hodować narządy do przeszczepów.
Długi i ciekawy artykuł na ten temat przeczytacie w Dzienniku Naukowym:
Źródło: Nature, Cell Press/EurekAlert!, fot. Weizhi Ji, Kunming University of Science and Technology. Na zdjęciu blastocysta chimery człowieka i małpy.
@arcy był taki film o tym jak klony są hodowane na części zamienne i utrzymuje się je w rozwoju jak dla 15 latków a wmawia im, że na świecie była wojna i nie wolno wychodzić. Klonowanie tak, ale ze śmiercią mózgową klona w pakiecie. A najlepiej hodowanie samych tkanek i narządów (i pewnie w tą stronę to będzie szło - nie będzie etycznych rozterek jako, że nerka hodowana w labie nie śni o mechanicznych nerkach).
Tkające sieci pająki posiadają bardzo wyczulone nogi, dzięki którym odbierają drgania sieci, w której szamoce się ofiara. Teraz naukowcy przełożyli te drgania na dźwięki, które możemy usłyszeć i wyobrazić sobie to, co czuje pająk.
Czy wkrótce jedzenie owadów będzie równie popularne co schabowy? Czy nawóz po hodowli owadów można wykorzystać w rolnictwie?
Eksperci oceniają, że do 2050 r. rolnictwo będzie musiało zaspokoić potrzeby żywieniowe niemal 10 mld ludzi. Biorąc pod uwagę dewastację gruntów rolnych i światowe niedobory wody, jednym z rozwiązań mogą być takie trendy, jak zero waste czy alternatywne źródła białka, które pozwolą zaspokoić rosnące zapotrzebowanie - bez niszczenia środowiska naturalnego.
Ciekawy artykuł dotyczący przyszłości wykorzystywania owadów w rolnictwie.
Szaszłyki z szarańczą, drewnojadem i larwą jedwabnika, prażone larwy mącznika na jadalnym talerzu z prasowanych otrębów czy ser camembert z larwami mącznika (jeśli klient sobie życzy - żywymi), podany na owocach duszonych w winie - takie niezwykłe "przysmaki" można jeść w jedynej w Polsce restauracji, serwującej dania z owadów - "Co To To Je" w Warszawie
Ale pewien radrakan postanowił pozamykać wszystko więc raczej nie spróbujesz Hm... radrakan... teraz to ma sens, on chce ratować swoich braci i siostry! Ale przy okazji nie pozwala zjeść schabowego... Czyli nadal to nie ma sensu
Odradzam próbowanie upichcenia czegoś z owadów w domu - te jadalne są specjalnie hodowane i w tym przypadku z wolnego wybiegu nie oznacza zdrowszego jedzenia
Wiosna nadchodzi wielkimi krokami więc warto wiedzieć co robić aby uniknąć spotkania z wilkiem lub niedźwiedziem oraz co zrobić gdy już do takiego spotkania dojdzie
@zegar_ass @Havelock_Vetinari Kiedyś myślałem, że widzę wilka na spacerze. Nie było to niemożliwe w okolicy widziano wtedy kilka sztuk. Potem się okazało, że to pies, ale strachu się najadłem Na niedźwiedzia nie liczę, ale strzeżonego...
After more than 2 decades of searching, scientists finger cause of mass eagle deaths
More than 25 years ago, biologists in Arkansas began to report dozens of bald eagles paralyzed, convulsing, or dead. Their brains were pocked with lesions never seen before in eagles. The disease was soon found in other birds across the southeastern United States. Eventually, researchers linked the deaths to a new species of cyanobacteria growing on an invasive aquatic weed that is spreading across the country. The problem persists, with the disease detected regularly in a few birds, yet the culprit’s chemical weapon has remained unknown.
Today in Science, a team identifies a novel neurotoxin produced by the cyanobacteria and shows that it harms not just birds, but fish and invertebrates, too.
[ENG] Jak zwierzeta i rośliny ewoluują by przystosować się do życia w miastach.
Super ciekawy, krótki wykład pokazujący na przykładach, fenomenalną odpowiedź natury na wyzwania związane z gwałtownie rozrastajacymi się miastami i ekspansywną działalnością człowieka.
Od dziś wszystkie gatunki słonia na świecie są zagrożone wyginięciem
Słoń indyjski, słoń afrykański sawannowy i słoń afrykański leśny są już oficjalnie gatunkami zagrożonymi wyginięciem, z czego ostatni – krytycznie – podała fundacja WWF Polska.
Jak podało WWF, Grupa Specjalistów ds. Słoni Afrykańskich (AfESG) przekazała informację o zmianie statusu zagrożenia 25 marca. Zmiana statusu wynika ze stale zmniejszającej się liczebności obu gatunków słoni afrykańskich.
„Rocznie ginie nawet 20 000 słoni, co daje liczbę 55 dziennie. Okazuje się, że utrata tych wspaniałych, majestatycznych olbrzymów będzie zapewne kwestią czasu” – podało WWF.
@Expect_No_Mercy Swego czasu natrafiłem na krytykę marksizmu według Poppera i powiem Ci, że idealnie pasuje do tego co wyprawia współczesna lewica:
"Popper stwierdził, że wyznawcy marksizmu „stosują klasyczne zabiegi z arsenału metod pseudonaukowych w celu jego obrony” – prognozy o charakterze tak ogólnikowym, że każde zdarzenie zdaje się je potwierdzać; częste zmiany teorii w celu dopasowania do zdarzeń do niej nie pasujących; stosowanie dialektyki jako swoistej alternatywy dla logiki, w której każdą sprzeczność można wyjaśnić zmieniając znaczenie stosowanych pojęć (nowomowa)[47]. Równocześnie jednak zarówno sam Marks, jak i marksiści na każdym kroku podkreślali „naukowy” charakter marksizmu, ale według Poppera nie odnosząc się jednak do żadnej z uznanych definicji nauki i metody naukowej."
@TryHard Sens wprowadzania nowomowy nie jest trudny do zrozumienia, zmienia się niewygodne w polemice pojęcia tak by pasowały do jedynie słusznej linii narracji... wytrącając tym samym oręż zdroworozsądkowej naukowej retoryki. Jak napisałem na przykładzie, za kilka lat biologiczny nie będzie znaczył biologiczny w obecnym pojęciu, będzie znaczył to co będzie "dobre dla sprawy" Podobny los spotka każde inne niewygodne pojęcie.
@Expect_No_Mercy Tak to niestety wygląda. Nie mogli wygrać na argumenty to zmienili założenia. Trochę tak jakby udowadniać, że samochód może być zeroemisyjny uznając, że rower to też samochód.
Dwie trzecie lasów deszczowych na świecie zostało zdegradowane lub zniszczone
Nowe dane ujawniają, że ludzie zdegradowali lub zniszczyli około dwóch trzecich pierwotnego pokrycia lasów tropikalnych na świecie – jest to alarm, że kluczowy naturalny bufor chroniący przed zmianami klimatu szybko zanika.
Zgodnie z analizą organizacji non-profit Rainforest Foundation Norway, wyręby i przekształcanie gruntów, głównie na potrzeby rolnictwa, zniszczyły 34 procent pierwotnych starych lasów tropikalnych na świecie i zdegradowały kolejne 30 procent...
Ośmiornice mogą odczuwać ból zarówno fizycznie jak i abstrakcyjnie (psychicznie) ENG
Octopuses can feel pain both physically and abstractly
Researchers have determined that octopuses — the most neurologically complex invertebrates — both feel pain and remember it, responding with sophisticated behaviors and shedding new light on the unsolved mystery of how invertebrate animals experience pain.
Mątwa (cephalopod) przeszła test poznawczy zaprojektowany dla ludzkich dzieci ENG
A new test of cephalopod smarts has reinforced how important it is for us humans to not underestimate animal intelligence.
Cuttlefish have been put to a new version of the marshmallow test, and the results appear to demonstrate that there's more going on in their strange little brains than we knew.
Their ability to learn and adapt, the researchers said, could have evolved to give cuttlefish an edge in the cutthroat eat-or-be-eaten marine world they live in.
Czy jest możliwe, że nowotwór zacznie żyć własnym życiem i stanie się odrębnym organizmem żywym, genetycznie podobnym, ale funkcjonalnie odmiennym od tego, z którego pochodzi? Okazuje się, że prawodpodobnie był taki przypadek.
Myksosporidiowce (Myxozoa) to frapująca grupa organizmów żywych, która przez wiele lat była nierozwiązaną dla nauki zagadką. A te mikroskopijne żyjątka są ważne dla ludzi, ponieważ wiele z nich to pasożyty ryb siejące spustoszenie w gospodarstwach hodowlanych. Dlatego też zajmowano się nimi od czasu odkrycia w XIX w. I przez wiele lat nie wiedziano, czym naprawdę są. Jako że w ich rozwoju występują formy jednokomórkowe, początkowo zalicznano je do pierwotniaków jako "sporowce pełzakowate". Dość szybko stało się jednak jasne, że niezbyt tam pasują, bo nie udało się ustalić pokrewieństwa z żadnymi innymi pierwotniakami. Co więcej, w poszczególnych stadiach rozwoju występowały w formach dwu- do kilkunastokomórkowych, co jeszcze bardziej komplikowało sytuację: pierwotniaki - nie, ale prawdziwe wielokomórkowce - też raczej nie.
Już w latach 30. XX w. pewien naukowiec o nazwisku Weill zauważył, że jeden z elementów budowy wielokomórkowych form myksosporidiowców - tzw. komórki biegunowe - jest funkcjonalnie bardzo podobny do parzydełek, jakie występują u meduz czy koralowców. W szczególności zbadał podobieństwa z pewnym podobnym do meduzy stułbiopławem (będącym również pasożytem ryb) o nazwie Polypodium hydriforme. I wysunął hipotezę, że myksosporidiowce są w rzeczywistości radykalnie uproszczonymi parzydełkowcami.
Była to śmiała hipoteza, bo myksosporidiowce, nie licząc komórek biegunowych, w niczym nie przypominały ich rzekomych krewniaków. Te mikroskopijne organizmy liczą w zależności od stadium rozwoju od jednej do kilkunastu komórek. Nie mają żadnych tkanek ani układów, nawet nerwów ani mięśni. Komórki biegunowe nie są wykorzystywane do parzenia (jak parzydełka meduz), lecz do zakotwiczenia pasożyta wewnątrz ciała żywiciela. Myksosporidiowce mają złożone cykle rozwojowe, do przejścia których potrzebują zwykle dwóch żywicieli. Żywicielami pośrednimi są kręgowce (najczęściej ryby), a ostatecznymi pierścienice (robaki takie jak np. dżdżownice) lub mszywioły (mikroskopijne morskie żyjątka).
Przez wiele lat myksosporidiowce wciąż zaliczano do pierwotniaków. Jednak im dokładniej je badano, zauważano tym więcej podobieństw ze zwierzętami wielokomórkowymi, a w szczególności parzydełkowcami. Hipoteza Weilla stawała się coraz bardziej prawdopodobna...
Cofnijmy się w przeszłość. W 1850 r. odkryto pewien tajemniczy organizm. Bardzo prosto zbudowanego robaka, bez układu pokarmowego i jedynie szczątkowym nerwowym, ale z czterema pasmami mięśni. Nazwano go Buddenbrockia plumatellae, ponieważ był pasożytem mszywiołów z rodzaju Plumatella. Przez wiele lat nie udało się ustalić jego pokrewieństwa w świecie istot żywych i był obok opisywanych już przeze mnie płaskowców i jednowarstwowców jedną z nierozwiązanych zagadek zoologicznych. Z wyglądu przypominał nicienia (jak np. glista czy owsik) i panowało przekonanie, że może ze względu na pasożytniczy tryb życia doszło u niego do uproszczenia budowy i utraty niektórych organów. Jednak poza tym, że było to bez wątpienia zwierzę wielokomórkowe, nie dało się go przyporządkować do żadnego z istniejących typów, był zbyt odmienny. Pozostawał więc sam, jak sierota bez żadnych krewnych.
Jednak pod koniec XX w. zagadka powoli zaczęła się rozwiązywać, niczym puzzle - do gry weszły bowiem badania genetyczne. Są one jednak też obarczone pewnymi błędami, ponieważ poszczególne organizmy żywe mogą przechwytywać geny od innych, np. pasożyty od swoich żywicieli. Dlatego do niektórych rewelacyjnych wyników podchodzono bardzo ostrożnie. Taką rewelacją było właśnie odkrycie, że tajemniczy robak Buddenbrockia jest tak naprawdę... myksosporidiowcem - chociaż powierzchownie nie ma między nimi żadnego podobieństwa! Okazało się też jednak, że Buddenbrockia to tylko jedno ze stadiów rozwojowych pasożyta. Inne stadia zostały już wcześniej opisane jako myksosporidiowce, jako zupełnie inne gatunki i dotąd nie dostrzegano związków między nimi a robakowatą postacią Buddenbrockii. I należy tu nadmienić, że Buddenbrockia nie zawsze wytwarza "robaka". W pewnych warunkach tworzy zamiast niego typowy dla myksosporidiowców i nie przypominający organizmów wielokomórkowych mikroskopijny "woreczek" ze sporami.
Robaki są organizmami dwubocznie symetrycznymi, więc tak też myślano na początku o Buddenbrockii. Ale myksosporidiowce - do których w końcu Buddenbrockię zaliczono - miały w swojej budowie elementy podobne do parzydełkowców. A parzydełkowce to zwierzęta o symetrii promienistej, w przypadku meduz najczęściej czteropromiennej. Np. jak popatrzycie od góry na wyrzuconą na brzeg morza meduzę (chociażby pospolitą w Bałtyku chełbię modrą), to zobaczycie taką jakby "czterolistną koniczynkę" utworzoną przez jej narządy wewnętrzne. Czyżby więc jednak podobieństwo komórek biegunowych i parzydełek meduz było tylko zbiegem okoliczności a krewniaków myksosporidiowców należałoby raczej szukać wśród nicieni czy płazińców?
Postanowiono przyjrzeć się Buddenbrockii dokładniej. I odkryto, że nie ma ona tak naprawdę symetrii dwubocznej, lecz czteropromienistą - to nie był wcale robak, lecz raczej tak jakby bardzo wydłużona meduza! Teraz było już jasne - tajemnicze pasożyty ryb, przez dziesiątki lat zaliczane do jednokomórkowych pierwotniaków, okazały się być bliskimi krewnymi meduz i korali.
Ale jak doszło do aż tak drastycznego uproszczenia, aż do nawet pojedynczych komórek? U niektórych myksosporidiowców - to ewenement - zanikło nawet oddychanie tlenowe! I dlaczego przy tym całym uproszczeniu zachowały akurat zmodyfikowane parzydełka? Wrócę do badań Weilla z lat 1930. Otóż porównywał on myksposporidiowce z pewnym szczególnym gatunkiem parzydełkowca, mianowicie Polypodium hydriforme, najczęściej zaliczanym do stułbiopławów (jak np. znana ze szkolnych lekcji biologii stułbia). Polypodium tym się wyróżnia, że pasożytuje w ikrze ryb jesiotrowatych (ważne: nie NA ikrze, lecz W ikrze, to jedno z zaledwie kilku znanych zwierząt pasożytujących wewnątrz komórek). Postacie wolnożyjące (trochę podobne do swobodnie pływających kawałków stułbi) wychodzą z rybich jajeczek wypełnione wewnątrz żółtkiem, którym przez pewien czas się żywią. Z badań genetycznych wynika, że to właśnie Polypodium jest spokrewnione najbliżej z myksosporidiowcami.
Istnieje hipoteza, że myksosporidiowce to tak naprawdę nowotwór, który wykształcił się w organizmie podobnym do Polypodium i uzyskał zdolność do przenoszenia się na inne organizmy. Czasem zdarza się (np. w przypadku występujących też u ludzi potworniaków), że w nowotworach wykształcają się najbardziej nieoczekiwane elementy budowy ciała, pokracznie zdeformowane (włosy, zęby, tarczyca...). Ale takie Polypodium też choruje na raka. I możliwe, że rozwinął się w nim nowotwór zawierający zniekształcone parzydełka, który to właśnie element umożliwił mu zainfekowanie i przeniesienie się na inny organizm. Należy zaznaczyć, że chociaż to bardzo rzadkie przypadki, wykryto już zaraźliwe formy nowotworów. Tak więc choć hipoteza o pochodzeniu myksosporidiowców z komórek rakowych nie jest potwierdzona, to jednak wydaje się być całkiem prawodpodobna.
Na obrazku diagram przedstawiający cykl rozwojowy myksosporidiowców (od góry, zgodnie z ruchem wskazówek zegara): żywiciel pośredni (ryby, płazy, ptaki i ssaki), myksospory, żywiciel ostateczny (pierścienice i mszywioły), aktinospory.
Taka mała poprawka: napisałem, że mszywioły to "morskie" żyjątka, a miałem na myśli "wodne". Wspomniana w tekście Plumatella jest mszywiołem słodkowodnym.
Jednowarstwowce (Monoblastozoa) to jedne z najprostszych zwierząt wielokomórkowych, a także jedna z niewyjaśnionych do dziś tajemnic nauki. Zostały odkryte w 1892 r. w solniskach niedaleko miasta Córdoba w Argentynie przez niemieckiego uczonego Johannesa Frenzla i... nigdy ponownie ich nie znaleziono.
Odkrywca nazwał opisany przez siebie gatunek Salinella salve. Jest to bardzo prosto zbudowany organizm: ma formę jakby rury złożonej z tylko jednej warstwy komórek wokół przewodu pomarkowego wyposażonego w otwór gębowy i odbyt. Komórki mają rzęski po obu stronach. Te zewnętrzne umożliwiają pływanie lub pełzanie, te wewnętrzne natomiast przesuwają cząstki pokarmu wzdłuż układu pokarmowego, a następnie umożliwiają wydalenie niestrawionych resztek przez odbyt. I tyle. Nic więcej tam nie ma. Odkrywca zaobserwował jedynie rozmnażanie bezpłciowe przez podział.
W 2012 Michael Schrödl z Bawarskiej Państwowej Kolekcji Zoologicznej wybrał się do Argentyny w poszukiwaniu jednowarstwowców, ale nic nie znalazł - ani zwierzątek, ani nawet słonych bajorek, w których je rzekomo znaleziono. Ale Johannes Frenzel nie pobrał próbki osobiście, więc lokalizacja w oryginalnym opisie mogła być źle podana, co dodatkowo utrudnia poszukiwania.
Istnieją podejrzenia, że odkrywca jednowarstwowców sfałszował swoje obserwacje, chcąc zasłynąć jako odkrywca "brakującego ogniwa" między organizmami jedno- i wielokomórkowymi. Ale Michael Schrödl nie zgadza się z tym i twierdzi, że Johannes Frenzel był rzetelnym i szanowanym w swoim środowisku naukowcem o ugruntowanej pozycji. Takie oczywiste i prymitywne oszustwo wydaje się więc mało prawdopodobne. Jest też inna ewentualność: miejsce, w którym pobrano próbkę z jednowarstwowcami już nie istnieje, np. w wyniku zmian geologicznych czy antropogenicznych. Dlatego jest możliwe, że jednowarstowce po prostu w międzyczasie... wymarły.
Tajemnica pozostaje więc po dziś dzień nierozwiązana, a jednowarstwowce - jako że zostały opisane zgodnie z "zasadami sztuki" - wciąż pojawiają się czasem w podręcznikach zoologicznych.
@piwowar Mi osobiście najbardziej prawdopodobne wydaje się, że próbka wcale nie pochodziła z miejsca, które wskazano. Frenzel nie pobrał jej osobiście, tylko dostał zaschniętą grudkę, o której powiedziano mu, że pochodzi z solniska koło Córdoby, ale nie mógł tego w żaden sposób potwierdzić. A historia z Dendrogrammą uczy, że być może to wcale nie był żaden nowy organizm tylko np. kolonia jednokomórkowców czy jakieś stadium larwalne. W najbliższym czasie napiszę o rozwiązanych zagadkach zoologicznych, ale tym razem bez rozczarowań jak w przypadku Dendrogrammy.
I znowu coś z fascynującego świata wirusów i jednocześnie też ze świata kulinariów.
W Stanach Zjednoczonych i niektórych innych krajach jest popularna taka przekąska typu fast food o nazwie "corn dog". Jest to parówka w cieście na patyku.
Istnieje też rodzaj wirusa Corndogvirus, nazwany tak, bo jego wirion (cząstka) przypomina kształtem corndoga ze względu na wydłużony kapsyd (główkę) i długi, cienki ogonek: