Czołem, kiedyś mi mignął na wyk0pie wpis o jakiejś ponoć super książce zielarskiej traktującej wyłącznie o roślinach rosnących w #polska zawierającej przepisy na różnego rodzaju specyfiki, które z tych roślin można zrobić, jak je wykorzystywać itd. Kojarzy ktoś?
@Dolan stary wpis, ale się wypowiem Mam w domu kilka książek Łuczaja i bardzo je polecam. Nawet w ramach ciekawostki do poczytania. Natomiast Ty chyba szukasz „Dzikiej kuchni” też jego autorstwa.
@Gulosus Przeczytałem ten o historii kryminalistyki. Pamiętam jak w gimnazjum kolega dzwonił 'na bombę' :). Byłem zaskoczony jak celny był profil dzwoniącego przedstawiony przez policję
Rejonem, w którym praktyka spożywania muchomorów rozwinęła się najbardziej pozostaje Syberia. Za pierwszy europejski dokument, opisujący rytuały tamtejszych szamanów uznaje się relację szwedzkiego jeńca wojennego, Philipa Johana von Strahlenberga z 1730 R., który to przez 12 lat był więźniem na Syberii.
Opisywał on, że na Kamczatce żyje pogański lud Koriaków, który nie oddaje czci bóstwom wykutym w kamieniu ani drewnie. Swoje wierzenia opierają na magikach, zwanymi Szamanami, którzy żyją w ziemiankach, a nie w chatach.
Rosjanie handlują z nimi rodzajem grzyba, nazywanego muchomorem oraz futrem wiewiórek, lisów i sobolami.
Najbogatsi z tego ludu, mieli robić na zimę duże zapasu tego grzyba. Podczas uczt gotowali oni muchomory w wodzie i pili ten odwar, który powodował u nich odurzenie.
W literaturze naukowej kwestii wykorzystania muchomorów w kosmetykach się nie porusza, a szkoda, bo z roku na rok może to powodować coraz większe zagrożenia zdrowotne.
Muchomora nie wymienia ROZPORZĄDZENIE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (WE) NR 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 r. dotyczące produktów kosmetycznych ani wymienia Wykaz substancji psychotropowych, środków odurzających oraz nowych substancji psychoaktywnych z ROZPORZĄDZENIA MINISTRA ZDROWIA z dnia 17 sierpnia 2018 w sprawie wykazu substancji psychotropowych, środków odurzających oraz nowych substancji psychoaktywnych. Czy w tym wypadku brak regulacji jest lepszy niż regulacja?
Nalewka powstrzymująca krwawienie była preparatem opracowanym przez aptekarza J. Denzela w 1884 r. Spopularyzował ją profesor Ginekologii Heinrich Fritsch (1844–1915) z Wrocławia. Środek ten był wodno-alkoholowym ekstraktem buławinki czerwonej. Wykonywano go poprzez podgrzanie: sklerocjum buławinki czerwonej (10–50 cz.), spirytusu (20 cz.), kwasu chlorowodorowego (2 cz.) i wody (500 cz.). Całość ogrzewano aż do redukcji, do 200 cz. Jako corrigens stosowano przetwory z cynamonu.
Powyższe remedium było wykorzystywane w przypadku nadmiernych krwawień z dróg rodnych o różnej etiologii (obfita miesiączka, krwawienia poporodowe) w ilości do dwóch łyżeczek stołowych na dzień (odpowiadało to ok. 3,12 g buławinki czerwonej.
Stosowanie buławinki w ginekologii i położnictwie ma bardzo długą historię — rozpoczęło się ok 1747 r. w Holandii. Kilka lat później w 1774 we Francji opublikowano akt, który zakazywał stosowanie tego surowca ze względu na jego silnie trujące i nieprzewidywalne właściwości (na jednym stanowisku zebrane sklerocja (przetrwalniki) mogą mieć całkowicie różne stężenie alkaloidów).
Butelka z mojej kolekcji, lata 90. XIX w.
***
Jeżeli ktoś były zainteresowany, rok temu opublikowałem anglojęzyczny artykuł na temat wykorzystania buławinki czerwonej w dawnej ginekologii i położnictwie: https://www.mdpi.com/2072-6651/13/7/492
Starożytni autorzy greccy i rzymscy opisywali cis zarówno jako źródło drewna stosowanego do wyrobu łuków, jak i jako źródło trucizny. Teofrast (grecki filozof zwany „ojcem botaniki”, żył w latach 371–287 p.n.e.) wspominał, że liście tej rośliny są trujące dla koni.
Pliniusz Starszy (rzymski przyrodnik i encyklopedysta, żył w latach 23–79 n.e.) zauważył, iż „jagody” T. baccata są śmiertelną trucizną. Zbiory tego surowca miały być szczególnie popularne w Hiszpanii. Ponadto był on zdania, że od nazwy tego drzewa pochodzi słowo Toxicon (łac. trucizna). Jednak nie jest to takie oczywiste. Niektórzy uczeni uważają, że nazwa rodzajowa Taxus pochodzi od pojęcia taxis (gr. układ liści jak zęby grzebienia) lub taxon (gr. łuk). Jest to o tyle ciekawe, że sam Homer w swojej epopei pisał o żołnierzach z Krety wyposażonych w śmiercionośne cisowe łuki. Warto zaznaczyć, iż w starożytności preparaty na bazie cisu były stosowane głównie jako środek poronny — często ze skutkiem śmiertelnym.
Jak później był wykorzystywany cis? Jak z cisu wykonuje się współcześnie lek na nowotwory jąder i płuc?
Więcej w moim artykule dotyczącym właściwości leczniczych cisu w perspektywie historycznej i współczesnej.
Rozpuszczalnik, rozcieńczalnik do farb olejnych, składnik werniksów, środek do renowacji mebli, reagent w syntezie chemicznej, dawniej także dezynfekcja (1:75 000 cz.) i odstraszacz królików (po zmieszaniu z olejkami eterycznymi i kamforą)… Terpentyna ma wiele twarzy.
Olejek terpentynowy (potocznie zwany terpentyną) jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych surowców leczniczych ze względu na duży potencjał drażniący. Długotrwałe wdychanie oparów olejku terpentynowego powoduje podrażnienie układu oddechowego i oczu. Dodatkowo silnie drażni skórę i może alergizować niektóre osoby.
W aptekach i drogeriach wykorzystywano olejek terpentynowy w dwojaki sposób:
jako składnik leków i kosmetyków lub lek pojedynczy (simplicium);<br />
jako surowiec do produkcji środków przemysłowych: pokostów, farb, fajerwerków, politur, past do butów, lakierów, laków, warstw nieprzemakalnych.<br />
Produkcja terpentyny polega na destylacji z parą wodną pni lub żywicy roślin iglastych (różne gatunki sosny, modrzew, świerk). Dawniej stosowano również destylację suchą, jednak żywica ulegała wówczas przegrzaniu i przypaleniu, co skutkowało w przykrym zapachu olejku. W USA terpentynę produkuje się częściowo poprzez ekstrakcję z pni drzew iglastych. Colophonium (kalafonia) jest to część żywicy, która pozostaje po oddestylowaniu olejku terpentynowego. W farmacji służyła głównie do produkcji plastrów, m.in. plastra miękkiego (Emplastrum adhesivum).
Samo określenie „terpentyna” jest nieostre. W zależności od czasów i miejsca oznaczało ono żywicę sosny, świerku lub modrzewia, bądź olejek eteryczny z ich żywic. Analizując dawne zapiski, można dziwić się tej niejednoznaczności. W niniejszym artykule pojęcia „terpentyna” i „olejek terpentynowy” stosuję zamiennie, chyba że zaznaczę inaczej.
W poniższym artykule chciałbym przedstawić niektóre z zastosowań terpentyny. W pierwszej części opiszę terpentynę jako surowiec leczniczy i kosmetyczny, druga poświęcona będzie produkcji lakierów, klejów, politur et cetera.
Już w pierwszym lekospisie obowiązującym na ziemiach polskich, Pharmacopoeia Regni Poloniae z 1817 r. (nazywana Farmakopeą Polską I), można znaleźć informacje o stosowaniu surowców leczniczych z roślin z rodzaju Pinus. Były to: resina Pini s. communis czyli żywica z sosny zwyczajnej (farmakopea dopuszczała także otrzymywanie tego surowca ze świerku pospolitego), Colophonium, czyli kalafonia oraz turiones Pini, czyli pączki liściowe (są to wierzchołki gałązek sosny wraz z pąkami).
Historia perfum jest tak stara jak nasza cywilizacja. Już w czwartym tysiącleciu p.n.e. starożytni Egipcjanie stosowali substancje aromatyczne, nieco później opracowali słynne Kyphi — lek i kosmetyk w jednym. Jednak, aby doczekać się na perfumy w znaczeniu olejków eterycznych rozpuszczonych w alkoholu, musieliśmy poczekać aż do XIV w. — wtedy to najprawdopodobniej powstała słynna Woda Królowej Węgier — Aqua Reginae Hungaricae.
Jednym z najważniejszych (o ile nie najważniejszymi) perfumami w historii były wody kolońskie (w dawnej Polsce nazywane również „wodami kolącymi” i „wodą Bretfelda”).
Ich historia rozpoczyna się w 1703 r., kiedy to Johann Maria Farina, włoski perfumiarz, stworzył swój bestseller. Połączył on olejki cytrusowe (z grejpfruta, cytryn, niedojrzałej bergamotki), olejki z włoskich ziół z piżmem, olejkiem z cynamonu i olejkiem z sandałowca.
Na początku sprzedaż wody kolońskiej była ograniczona do Kolonii i Frankfurtu. Wzrost sprzedaży i uzyskanie międzynarodowej renomy nastąpiło dopiero w latach 30. i 40. XVIII w. Ówcześnie sprzedawano perfumy jako Acqua mirabile / Acqua di Colonia.
Ale skąd w ogóle pomysł na tę formulację? Idea „cudownej wody” była najprawdopodobniej zaczerpnięta od innego włoskiego perfumiarza — Giovanniego Paolo Feminisa (był znany z perfum Aqua Mirabillis), który to miał kontakty handlowe z firmą rodziny Farina — Gebrüder Farina & Comp. (sprzedawali oni kosmetyki, galanterie i inne towary luksusowe).
Sam Feminis produkował swój kosmetyk w sposób następujący:
mieszał wodę królowej węgierskiej z esencją z cytryny (mieszanina olejku i hydrolatu), olejkiem bergamotki, olejkiem neroli, olejkiem z cedratu (Citrus medica), olejkiem z limonki i olejkiem z liści gorzkiej pomarańczy;<br />
dodawał partiami dodatkową objętość wody królowej węgierskiej przez trzy kolejne dni, często mieszając półprodukt;<br />
po 8 dniach filtrował i przelewał do butelek<br />
Na początku XX wieku fasolę tonkę stosowało się jako środek do odstraszania moli. W skład tego preparatu wchodziły: tonka, kmin rzymski, gałka muszkatołowa, goździki oraz kłącze irysa w równych ilościach.
W Europie tonkę używano głownie jako składnik perfum i aromat do tytoniu. Oto jedna z receptur na aromatyzowany tytoń z 1821 r. Tytoń rozrabiano wodą różaną zmieszaną z siarczanem żelaza i węglanem potasu. Po przesianiu przez sito należało zostawić go do fermentacji przez 3 do 4 tygodni, a w kolejnym kroku dodawano zmielone kłącze kosaćca, płatki róży, korzeń arcydzięgla, fasolę tonkę i zalewano wodą różaną. Mieszaninę tę utrzymywało się w cieple przez 24 h, następnie filtrowano, dodawano soli kuchennej, siarczanu amonu i pozostawiano do wysuszenia
W Hoodoo fasola tonka jest jednym ze najistotniejszych składników używanych w południowokarolińskiej magii miłosnej. Według jednego z rytuałów, owoce kolendry, płatki róż oraz nasiona D. odorata umieszcza się we flanelowym czerwonym woreczku wraz z imieniem oraz włosami wybranka.
Słoik apteczny z mojej kolekcji, przełom XIX i XX w.
Nazwa „lawenda” pochodzi prawdopodobnie od słowa lavare, które oznacza „kąpać się” (starożytni stosowali lawendę wraz z innymi podobnymi aromatami do ablucji). W średniowieczu zamiennie stosowano słowa lavendula i livendula. Co ciekawe, ta druga forma jest najprawdopodobniej związana z przymiotnikiem lividus — niebieski, co raczej nie powinno dziwić, jeśli mówimy o lawendzie.
Starożytne początki: epilepsja, przeziębienie i antidotum
Już starożytni farmakolodzy, jak Dioskurydes i Galen, znali lawendę. Pierwszy z nich (30–90 r. n.e.) polecał ją stosować w formie odwaru na choroby układu oddechowego, a w formie aromatycznego wina i octu leczniczego na epilepsję i przeziębienie.
Neronowi, w przerwie od palenia Rzymu, podawano specjalne antidotum, składające się z kilkudziesięciu składników, w tym z lawendy. Recepturę na nie zdobyto od Mitrydatesa — króla Pontu, który to miał całe życie testować trucizny na więźniach, aby opracować uniwersalną odtrutkę…, ale to historia na inny raz. Poza tym z lawendy Galen wykonywał leki na choroby kobiece.
Sen i lawendowy chleb, czyli średniowieczne remedia
Z XII w. pochodzi opis lawendy, przekazany przez (prawdopodobnie) niepiśmienną przeoryszę — św. Hildegardę z Bingen. Według niej, lawenda jest sucha i gorąca, a najczęściej wykonuje się z niej lecznicze wino, miód lub napar (odwar). Po spożyciu, leki te miały leczyć ból w wątrobie i płucach. Ponadto uważała, że jeżeli człowiek ma wszy, i spożywa duże ilości lawendy, to ten pasożyt zewnętrzny umiera. Jej zapach miał odganiać złe duchy i inne byty nieczyste. Może również dlatego, że od średniowiecza wierni umieszczali zioła z rodziny jasnotowatych, takie jak rozmaryn, tymianek i lawenda w modlitewnikach, aby… nie usnąć podczas długich nabożeństw (prekursor „soli trzeźwiących”).
Lawenda była jednym z najpopularniejszych ziół zbieranych i hodowanych na ziemiach polskich. Tak zapach wsi staropolskiej opisuje Maria Konopnicka w baśni „O krasnoludkach i o sierotce Marysi”: „Duszny, zmieszany zapach mięty, macierzanki, lawendy, rumianku, melisy i innych tysiąca”. Podobną farmakopeę znano w dworach i dworkach. Poza tym, olejek lawendowy dodawano do chleba — chroniło to pieczywo przed przedwczesnym psuciem i czerstwieniem.
Można już składać zamówienia w przedsprzedaży na moją nową książkę!
Opisywana publikacja jest jedyną na rynku polskim publikacją, która w tak szeroki sposób przedstawia problematykę przypraw, ich historii, przetwórstwa, wykorzystania w dawnej medycynie i innych aspektach życia człowieka. Każdy rozdział jest poświęcony jednej przyprawie i jest zbudowany z następujących części: 1) Nazewnictwo (etymologia nazwy gatunkowej, nazwy lokalne, nazewnictwo w dawnej Polsce i dawnej farmacji); 2) Opis rośliny, gatunki macierzyste (skrócony opis botaniczny rośliny, występowanie, odmiany/gatunki macierzyste, podobne rośliny i przyprawy); 3) Botanika ekonomiczna (sposób hodowli i propagacji, historyczne i współczesne metody przetwórstwa); 4) Etnofarmakologia (receptury na leki stosowane w dawnej farmacji, wykorzystujące opisywaną przyprawę, użycie przypraw w tradycyjnych systemach leczniczych i systemach religijnych); 5) Sztuka kulinarna (przepisy na mieszanki przyprawowe i ich historia, wykorzystanie przypraw w kulinariach, zarówno współczesnych, jak i dawnych).
Autor wytypował do tej publikacji przyprawy dobrze znane i szeroko stosowane (pieprz czarny, cynamon, goździki, kardamon zielony, ziele angielskie, szafran), a z drugiej opisał te, które dopiero zyskują na popularności (pieprz voatsiperifery, czarny kardamon, fasola tonka), bądź miały duże znaczenie w przeszłości, a współcześnie są niemal zapomniane (pieprz długi, ajowan).
Cała publikacja jest bogato udokumentowana, zarówno poprzez odniesienia do źródeł (rękopisy, starodruki, współczesne publikacje i opracowania), jak i dzięki zamieszczeniu tematycznych ilustracji.
Ocet jest jednym z podstawowych produktów pochodzenia roślinnego stosowanym w przemyśle spożywczym, farmaceutycznym, chemicznym i kosmetycznym.. Najczęściej produkuje się je z soków owocowych (jabłka, maliny), wina oraz ze zbóż i trzciny cukrowej.
W dawnej farmacji i kosmetologii ocet był bardzo istotnym surowcem wykorzystywanym do przygotowywania różnego rodzaju środków drogeryjnych. Produkowano z niego najczęściej octy lecznicze i octy aromatyczne. Do najbardziej popularnych należały: ocet malinowy, ocet z cebulicy morskiej (robiono z niego nieraz oxymel, czyli octomiód), ocet różany, ocet ruciany, ocet kamforowy i czterech złodziei. Poza tym wykonywano z octu: octomiody, powidełka, teriaki, esencje.
[...]
Acetum lenocinarium (ocet toaletowy) składał się z 5 cz. żywicy benzoinowej, 10 cz. styraksu, 2 cz. balsamu peruwiańskiego, amoniaku (5 cz.), spirytusu (7500 cz.), octu (5000 cz.), 100 cz. octu drzewnego (produkt uboczny podczas produktu dziegciu), wody kolońskiej (2500 cz.) i czystych olejków eterycznych: lawendowego (20 cz.), cynamonu kasja (10 cz.), goździkowego (5 cz.). Pozakosmetycznie był on stosowany prawdopodobnie jako forma „soli trzeźwiących”.
Cały mój tekst dotyczący swoistej kwerendy receptariuszy farmaceutycznych przełomu XIX i XX w. dostępny tutaj:
Oto nowa książka wydana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu mojego autorstwa.
Niestety nie jest ona dostępna w sprzedaży.
Niemniej przygotowuję właśnie drugie, rozszerzone wydanie.
Opublikuje je wydawnictwo "Pharmacopola" (pharmacopola.pl)
Ze wstępu:
Tytuł niniejszej książki może budzić uzasadnioną konsternację. Jak można pisać o etnofarmakologii rogu jednorożca — substancji która przecież nie istnieje? Jednorożce są wszakże kwintesencją paradoksu — fakt, że nie istnieją, nie oznacza, że ich nie ma. Choć współcześnie zdominowały sferę kultury popularnej, przez niemal dwa tysiące lat powszechnie wierzono
w ich realne występowanie, a ich róg, a w zasadzie szereg innych substancji w jego zastępstwie, stanowił komponent leków, amuletów oraz narzędzi mających neutralizować trucizny. Ich postulowane działanie było wywiedzione ze specyficznego kulturowego kontekstu, w jakim osadzony był sam jednorożec i właściwości przypisywane jego rogowi. Z drugiej strony, specyfiki opatrzone „logiem” rogu jednorożca bazowały na określonych składnikach (kości, rogi i zęby innych zwierząt, minerały, skamieliny etc.), które same w sobie mogły mieć faktyczne działanie terapeutyczne.
W związku z tym nasza praca stanowi równie paradoksalne połączenie zdawałoby się nieprzystających do siebie metodologii, takich dziedzin jak m.in. badania kulturowe, historia nauki i etnofarmakologia. To połączenie jest konieczne, aby podjąć próbę całościowego oraz nieredukcjonistycznego spojrzenia na jednorożca i jego róg. Jak się okazuje stanowił on bardzo istotny element medycznej i farmaceutycznej wiedzy w cywilizacji europejskiej, jak również Bliskiego i Dalekiego Wschodu.
Z okazji "Black Friday" nie zorganizowałem żadnej promocji, w związku z tym, przez cały grudzień można nabyć najnowszą książkę pod moją redakcją: "Epidemie — od historycznych postaci leku po COVID-19" w promocyjnej cenie 35 zł!
Szczegóły na temat publikacji i formularz zamówienia:
Oto wizualizacja książki, która zostanie wydana już w grudniu obecnego roku (i mojego współautorstwa). Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie jest to dzieło o kryptozoologii, ani o alternatywnej historii dziejów
To unikalne studium nad zoologią, etnofarmakologią i etnologią surowców i zwierząt, które określano mianem "jednorożca" i "rogu jednorożca".
Wszyscy autorzy są związani obecnie z Uniwersytetem Medycznym we Wrocławiu.
Jak dawniej radzono sobie z epidemią dżumy? W jaki sposób próbowano leczyć tyf us w obozach koncentracyjnych?
Czy alkohol działał na grypę hiszpankę? Co mówi prawo o specjalnym narażeniu osób trzecich na wirusa SARS-CoV-2? Jak żyć w erze postantybiotykowej?
Jakie mikroorganizmy są używane do przygotowywania broni biologicznej? Jak wygląda terapia logopedyczna w czasie pandemii COVID-19? Jak żyło się w XVI-wiecznym mieście podczas epidemii moru?
@Morrak Dziękuję serdecznie! Właśnie starałem się, aby była z jednej strony naukowa, z drugiej strony, aby każdy mógł zrozumieć i skorzystać na lekturze. Taka półnaukowa:)
@lubieplackijohn Szkieleta z wszą stworzył pewien rosyjski artysta w 1919 r., następnie został prawdopodobnie zamordowany. Typowa historia z Rosji sowieckiej