Dalej się odchamiam i znowu perełka. Soundtrack do filmu Scanner Darkly, który bardzo polecam obejrzeć ja mam oryginał na płycie ale nikomu nie pożyczę jakby co. Ale tak niedocenionego minimalistycznego muzycznego dzieła to hejtowicze dawno nie widziały XD
Ścieżki dźwiękowej nie pamiętam za bardzo, ale sam film bardzo dobry, zresztą bardzo się zawsze cieszę jak się któryś z reżyserów bierze za Philipa K. Dick'a, bo można się spodziewać czegoś ciekawego.
Dziś znowu się odchamiam i przypomniał mi się Andy McKee - człowiek legenda jeżeli chodzi o liczbę wyświetleń w tak niszowym gatunku muzycznym na YT. Już będzie prawie 20 lat jak zapostowano jego kawałki z Drifting na czele. Ale Rylynn zawsze mi się bardziej podobało przez tragiczną historię, którą gitara Andy'ego opowiada. https://www.youtube.com/watch?v=JsD6uEZsIsU
@plemnik_w_piwie Ja pamiętam jak w moim liceum furorę to zrobiło jak puściłem na lekcji informatyki XD Wtedy nikt nie był w stanie sobie wyobrazić, że tak można grać na gitarze. Wrzucam jeszcze inną legendę, która między innymi zainspirowała Andy'ego do tego typu grania na gitarze https://www.youtube.com/watch?v=AbndgwfG22k
I dodam, że mimo młodszego stażu na YT Erik był bardzo znany z tego "pianina" na gitarce i wielu po nim wspominało go.
3 ulubione utwory - Uciec Przeznaczeniu, Nadchodzi Koniec, Katharsis
"Trzy akordy, darcie mordy" jakby to kiedyś powiedział mój kolega.
Frontside'a zacząłem słuchać jakoś chyba w technikum. Nie było to jakieś częste słuchanie, ale prawdopodobnie zjebało mi słuch na studiach (bo kto normalny puszcza sobie "Apokalipsa Trwa" na małych dousznych słuchawkach tak by słyszeli cię wszyscy wokół? No cóż, nie byłem nigdy normalny xD)
Sam album lubię. Nie jakoś szalenie, ale uważam za bardzo solidny.
Matko bosko kochano, ale małe wariaty i dają rade. Słuchając poczułem się znowu jakbym grał w piwnicy z kumplem i perkusistą wariatem z rozwalającym sie zestawem perkusyjnym i spadającym co chwile talerzem. Perełka w dzisiejszych dziwnych czasach no i plus mlodzi maja zajawke na muzyke.
3 ulubione utwory - Warszawa, Sound and Vision, Speed of Life
Dosyć ciekawa pozycja na mojej półce. Słuchając tego albumu mam wrażenie, że jestem zawieszony gdzieś między innym wymiarem, trybem zakupów w The Sims 1, a pokojem w jakimś mroźnym hotelu w NRD.
Nie oszukujmy się - tekstowo ten album nie jest skomplikowany. Powiedziałbym nawet, że jest ubogi w tekst. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Muzycznie zaś to co się tu dzieje to po prostu WOW.
Pierwszy raz słuchając "Warszawy" miałem ciarki. Pisząc ten tekst odsłuchuje ponownie. I dalej mam ciarki.
Slonia mozna nie lubic bo tematyka i styl sa dosc specyficzne, ale malo kto zrobil tyle w dziedzinie polaczenia w polsce #rap i #metal, gatunkow ktore zazwyczaj byly antygonizowane.
Jako ze @Half_NEET_Half_Amazing odpoczywa to wstawiam na #rap a nie na # polskirap
( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ) w zyciu trzeba czerpac szczescie z takich
malych przyjemnosci.
3 ulubione utwory - Wehikuł czasu, Najemnik, Tylko ja i ty
Totalnie nie rozumiem hejtu na Dżem, który od czasu do czasu się przelewa w necie.
"Najemnik" to całkiem fajny i przyjemny album zasługujący na te 4*. Na pewno lepszy niż niejeden album, który będę tutaj wrzucać. A uwierzcie, będzie niezły rozrzut. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ocena mogłaby być nieco lepsza, gdyby "Najemnik II" był krótszy (utwór ten waha się u mnie między oceną 3,5 a 4,5 xD)
3 ulubione utwory - Ballada o Smutnym Skinie, Wielka Miłość do Babci Klozetowej, Durna Piosenka
Nałóż czapkę skinieeeee! Skinieeee nałóż czapkę! Kiedy wicher wiejeeee... gdy pogoda w kratkę...
No to koniec dobrych albumów Big Cyca, tak myślę. Debiutancki album Big Cyca był niezłą przygodą jak się do niego dopadłem po raz pierwszy. Dzisiaj kurz już trochę opadł, a album smakuje już nieco czerstwo, ale w dalszym ciągu to stary, dobry Big Cyc. Ten, który lubiłem najbardziej.
A czy wiecie, że najlepsza na świecie jest miłość w klozecie? A że każdy szalet jest pełen zalet?
Album nr 31: Kult - Ostateczny krach systemu korporacji
Ocena ogólna: 77,44% (3.5*)
3 ulubione utwory - Komu bije dzwon, Poznaj swój raj, Dziewczyna bez zęba na przedzie
Cóż mogę powiedzieć o tym albumie? Mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony sporo tu za⁎⁎⁎⁎⁎tych utworów, z drugiej - potrafi też trochę zmęczyć.
Co dobrego można powiedzieć o tym albumie? Dla każdego coś dobrego. Jest tu mocne wejście w postaci "Goopyey Peezdy", Lewy Czerwcowy (od którego chyba zaczynałem przygodę z Kultem), hity jak "Dziewczyna bez zęba na przedzie" czy męczone przez wszystkie stacje radiowe w Polsce "Gdy nie ma dzieci". Czy warto przesłuchać? Jeszcze jak.
Mimo to album dostaje ode mnie 3,5* (pod sufitem czterech gwiazdek) - jest tu kilka elementów, które mnie męczą.
Moja chyba najlepsza (aczkolwiek to się zmienia od nastroju)😂
Ostra gitara, jazzująca sekcja dęta - same dobre numery - z archiwum jazzu, idz przodem, kto wie - ja nawet słabszego nie potrafie wybrać, a gdzie najlepszy ( ͡° ͜ʖ ͡°)