Za⁎⁎⁎⁎ste mi się zaczął rok.
Jadąc do klubu w sylwestra, postanowiłem zaparkować auto na parkingu park and ride, mniejsze ryzyko że auto dostanie jakąś petardą, a klub był dość blisko stacji metra więc wystarczyło kupić bilet całodobowy. Po zabawie jak już czułem się lekko zmęczony, wracam na parking, była to już 3:00.
Idę do automatu potwierdzić że mam bilet, ale zonk- wkładam bilet i nadal każe uiścić opłatę 100 zł. Dobra, może to jakiś błąd, może mnie wypuści, ale przy próbie wyjazdu szlaban ani drgnie i jeszcze pisze "opłata". Akurat jak ja próbowałem wyjechać, jakieś dziewczyny podeszły do tego automatu, podeszlem zobaczyć, jak one to robią, może ja coś źle kliknąłem. Ale na ekranie różnież im piszą opłać 100 zł. Powiedziałem, że mam ten sam problem i może poprosić informację-na automacie jest guzik gdzie można zadzwonić do informacji. O dziwo szybko nas z nim połączyło, opowiedzieliśmy mu nasz problem, a on nam odpowiedział "w godzinach 2
Z bólem przyjąłem tą informację, no ale nie przeczytało się regulaminu wcześniej to trzeba ponosić konsekwencje. Idę do automatycznej kasy wydać moją ostatnią stówę w portfelu (całe szczęście że ją mialem, bo płatność byla tylko gotówką) wsiadam do auta, wyjeżdżam z parkingu i wracam do domu wkurwiony na siebie.
Taki miałem początek nowego roku.
#zalesie

