Z pamiętnika lidera - Imprezy firmowe
hejto.plDzień dobry,
Dziś przychodzę do Was z tematem Imprez firmowych.
Nie będę się specjalnie rozwodził nad ich celowością czy przyczyną, bo nie od dziś wiecie, że jest to jedna z najłatwiejszych form „nagradzania” pracowników. Bo jak łatwiej wydać 1000zł na pracownika, raz w roku (co da 83zł miesięcznie na głowę), z założeniem, że przyjdzie około połowa z nich? Większość tej kasy będzie i tak pochodziła z kupki z kasą na motywację, a całość się ładnie zoptymalizuje podatkowo, bo weźmie się do tego firmę, która się sama będzie z tym bujać, a my przyjdziemy na gotowe.
Ale nie o tym dziś chciałem Wam opowiedzieć.
Piszę to też z perspektywy osoby, która była na tych imprezach w różnych charakterach: od pracownika, który przyszedł się „dobrze” bawić, przez menedżera pracowników, którzy przyszli się „dobrze” bawić, po dyrektora, którego zadaniem było wyjść na środek i w imieniu firmy „podziękować” ludziom za rok wybitnie ciężkiej i niespecjalnie nagradzanej pracy (o tym w poprzednich wpisach), a kończąc na współorganizatorze takiego wydarzenia.
To co mnie zawsze zdumiewało, to to, jak na wiele rzeczy w firmie może brakować kasy: podwyżki - brak, płatne nadgodziny - brak, szkolenia - brak, podróże służbowe - brak, oprogramowanie czy sprzęt - brak, impreza firmowa - potrzymaj mi piwo, odpierdolimy taki bal, jakiego na Titanicu nie było. Ale tu kasa jest i chyba zawsze będzie, bo jak jej nie będzie, to po firmie, parafrazując cytat: „po lecie”.

Organizacja
Imprezy organizuje zazwyczaj szef centrum i jego biuro, albo dział HR/marketingu, w zależności od tego, kto ma na to budżet. Na kilka miesięcy przed, zobaczycie te działy skupione i pracujące nad masą pomysłów, z których wybiorą ich zdaniem najlepszy i z dumą zaprezentują go całej firmie. To oczywiście sprawi, że nie będą wykonywać swoich zwykłych obowiązków, więc wasz problem utknie w kolejce i trochę sobie poczeka. Choć do organizacji zaprzęgnięta jest firma eventowa, to przecież nie można jej oddać całego pola i dać spić braw za organizację, prawda?
Bal “maskowy”
Jeszcze spoko, jeśli to impreza na luzie i każdy może przyjść w czym chce, ewentualnie delikatnie formalna, gdy sama koszula czy marynarka z T-shirtem do jeansów przejdą, gorzej, jak wspaniały i cudowny zespół HR wymyśli, że to ma być impreza z motywem przewodnim - gwiazdy rocka, lata 70., lata 20., bajki Disneya, Hollywood, Bollywood, czy chuje, muje, dzikie węże. Nie ma większego raka, niż ten przebierankowy motyw, no dobra jest - wybór osoby, która się najlepiej przebrała - a najlepiej dwóch: króla i królowej balu xD Często zastanawiało mnie, po co tak upodlać ludzi. Czy samo przyjście na imprezę, na której obiecuje się dobrą zabawę, ale ostatecznie jej nie oferuje, nie wystarczy? Czy trzeba jeszcze ludziom wkręcać, że jak się nie „przebiorą”, to będą gorsi? Juz pominę fakt tego, jak ubiorą się faceci, bo to zazwyczja jest dość neutralny strój, choć większość i tak przyjdzie w codziennych ciuchach, ale niektóre kobiety potraktują to jako zaproszenie na perwersyjne haloween i co najmniej jedna lub kilka ubiorą się, jak na sesję na niebieską platformę. Ku uciesze niektórych i zażenowaniu pozostałych. Tu zagwozdkę będzie miał fotograf i/lub kamerzysta, jak ten fakt pokazać lub pominąć w relacji z wydarzenia. To będzie też okazja, żeby zobaczyć, jak część ludzi zinterpretowała motyw przewodni, czy w ogóle się przebrała, czy coś „odwaliła”. Bo niestety każdy z tych motywów będzie oceniany przez liderki i liderów.

Facetka patrzy, kitraj kielona
Impreza firmowa to też, niestety, sprawdzian. Jeśli myślicie, że jest po to, żeby się bawić, to nic bardziej mylnego. Jesteście na niej oceniani z każdej strony. A jak coś „odwalicie”, to łatka zostanie z Wami do zakończenia pracy w firmie. Nie musicie też nic grubego odwalić, bo zwykła rozmowa z kolegą czy koleżanką może być powodem do plotek przez kolejne tygodnie. Zwykłe niepozorne zdjęcie może komuś zepsuć „karierę” czy nawet doprowadzić do rozwodu. Jeśli nie czujecie się na tych imprezach obserwowani, to nie dajcie się zwieść, bo niestety wszystko, co robicie, może zostać wykorzystane przeciwko Wam.
Nie na wszystko oczywiście macie wpływ, ale niestety widziałem wiele sytuacji, w których:
-
ktoś dostał po ryju, bo ktoś go pomylił z kimś innym
-
dziewczynę, którą wynosili z sali, bo ktoś jej czegoś dosypał do drinka
-
ludzi mylących rozmowę z flirtem
-
ludzi zarzygujących siebie i/lub innych
-
ludzi zmęczonych życiem przy stołach
-
ludzi pijących, jakby jutra miało nie być
-
ludzi jedzących, jakby jutro miało nie być (lub nigdy w życiu wcześniej nie jedli)
-
ludzi zachowujących się, jakby wyjście na debila było konkursem, a oni musieli wygrać główną nagrodę
-
ludzi spuszczonych ze smyczy, jakby mama im pierwszy raz w życiu pozwoliła wyjść z kolegami
-
ludzi, którzy wylądowali w randomowych mieście, bo wracając wsiedli w inny pociąg/autobus
-
ludzi, którzy uznali, że przyjdą i będą siedzieć za karę, żeby każdy wiedział, że muszą tu być, choć nie chcą.
Żadna z tych sytuacji nie skończyła się dobrze dla wymienionych, jedne trochę gorzej, inne tragicznie. W przypadku 2 pierwszych świadkowałem nawet na policji - nie polecam.

Choć to i tak nic przy tym, co się dzieje w Indiach, gdzie ciapaci “koledzy” molestują/gwałcą swoje koleżanki, z którymi pracują na co dzień. Nie mówię tu oczywiście o sytuacji intymnej za obopulną zgodą.
A co jest w nich dobrego?
W sumie, jak o tym myślę, to na każdej takiej imprezie było świetne żarcie. Do dziś wspominam gulasz z dziczyzny, który szamałem na stadionie Legii, bo tam odbywała się impreza. Dobre jest to, że można w końcu porozmawiać z ludźmi, którzy zazwyczaj pracują zdalnie, w innym biurze lub po prostu nasze biurowe ścieżki się nie przecinają. Zawsze ceniłem sobie ten czas na pogadanie, bo zazwyczaj go po prostu nie ma. Muszę przyznać, że jedne z lepszych kontaktów z ludźmi mam właśnie z takich imprez, gdzie na luzie, po drinku czy dwóch, ludzie się otwierają, jak na kozetce u terapeuty i opowiadają Ci o życiu, które bardzo często jest naprawdę ciekawe. Choć ich zdaniem wcale nie. Polecam spróbować, jeśli jeszcze nie zagadywaliście do randomowych ludzi na takich imprezach i to mówię ja #introwertyzm
I to by było tyle na dziś. Wpis pisany w pociągu o 5:00 rano, więc miejcie litość jeśli trafiły się gdzieś literówki lub urwane myśli. Mam nadzieję, że się podobało, i zapraszam do komentarzy oraz do kolejnych wpisów.
#pracbaza #korpo #korposwiat #zpamietnikalidera

