Z pamiętnika lidera - #2 Oceny roczne

hejto.pl

Przepraszam, że tak późno,
Drugi wpis miał być dużo szybciej, ale dużo się u mnie działo w kwietniu i nie miałem jakoś do tego głowy.

Dziś przychodzę do Was z tematem, który w większości firm się właśnie zakończył, czyli Oceny roczne.

Firmy mają do tego 3 różne podejścia:

  1. Ustalają pracownikom ocenę roczną w 3-5 stopniowej skali, a od oceny zależy wysokość podwyżki i/lub bonusu rocznego

  2. Ustalają pracownikom ocenę roczną w 3-5 stopniowej skali, ale nie ma ona żadnego przełożenia na gratyfikacje finansowe

  3. Nie mają ocen rocznych


Dlaczego podejście jest takie ważne?
Bo od tego czy jest to wariant 1 czy 2 lub 3 zależy, jak poważnie do oceny rocznej będą podchodzić Wasi menedżerowie.


Firmy z 1 podejściem mają ten proces bardzo formalny, do tego stopnia, że po za dokładnymi wytycznymi na każdą z ocen, mają również wytyczne odnośnie tego jaki % pracowników może daną ocenę otrzymać i ściśle się tego trzymają. Ten proces jest też wieloetapowy, ale o tym za chwilę.


Firmy z 2 podejściem mają proces oceniania dużo krótszy, mniej formalny, najczęściej ograniczający się tylko do poziomu Waszego menedżera, bez weryfikacji na kolejnych szczeblach.


Firmy z 3 podejściem nie mają ocen rocznych i najczęściej stosują jakąś formę gratyfikacji dla wszystkich pracowników, w postaci tego, co najłatwiej im akurat ogarnąć w budżecie i wpisać w opowiednie rubryczki w Excelu - czyt. impreza gwiazdkowa, impreza roczna, czy drobny upominek do kilkuset złotych.


Podejścia 2 i 3 nie wymagają jakiegoś wielkiego wyjaśnienia, bo oceny albo są żeby były, albo ich nie ma wcale.


Więc skupmy się na 1 podejściu:

Napisałem, że proces jest formalny i to jest pewne niedopowiedzenie, bo jest do bólu formalny. Dostaniecie dokładną rozpiskę ile macie czasu na samoocenę (np. 2 tygodnie), ile czasu będzie miał Wasz menedżer na Waszą ocenę i Waszych kolegów z zespołu (2-4 tygodnie) i ile czasu będą mieć kolejne szczeble na ustalenie ocen w swoich departamentach. Ten ostatni proces dla upraszczenia nazwę "sesjami kalibracyjnymi". Całość będzie się też pewnie odbywać w HRowym toolu, jak Workday czy SAP SuccessFactors, w którym każdy etap dostanie swoje zadanie do zrobienia/odhaczenia, może nawet nawiązania do wykonywanych przez Was zadań rocznych, jeśli narzędzie na to pozwala oraz liczne statystyki i dane historyczne. Wasi szefowie dostaną kilkudziesięciostronicowy dokument - Jak oceniać? do którego mają się zastosować przy wystawianiu oceny.


To co jest najciekawsze, dzieje się niestety za zamkniętymi drzwiami i firma Wam powie, że nie powinniście o tym słyszeć. Co mam przez to na myśli? Gdy już Wasz menedżer ustali Waszą ocenę, będzie musiał ją obronić przed swoimi kolegami i koleżankami, a także szefem. A jest to niestety festiwal tego, jak niewiele szefowie wiedzą o pracy swoich podwładnych i jak próbują porównywać oceny dwóch różnych pracowników robiącym totalnie co innego. Niektórzy menedżerowie będą też krytykować pracowników innych menedżerów, żeby ich "własny" pracownik wypadł lepiej w porównaniu. Granie dobrego i złego gliny, festiwal wylewania na siebie nawzajem gówna i kłócenia się o pierdoły czy płacz, wszystko już przerabiałem - nie polecam.


Taka sesja kalibracyjna to też szansa na poznanie, który menedżer walczy o swoich ludzi, a który ma wyjebane i wystawia wszystkim tę samą ocenę, najczęściej środkową w skali (np. 3 w 5 stopniowej, które oznacza 100%).

Dlaczego tak się dzieje?

  • Bo widział ten proces 20x i już mu się nie chce przygotowywyać argumentacji dla świetnego pracownika, którego i tak wrzucimy do szuflady "przeciętny".

  • Albo sam co rok dostaje środkową ocenę i nie wierzy, że "ta" firma daje pracownikom coś więcej.

  • Albo chciał dobrze, wystawiał pracownikom wyższe oceny, a później usłyszał, że oceny powyżej środkowej są zarezerwowane dla ludzi, którzy przynieśli firmie dochód, klientów, itd. Co w niektórych działach jak IT, czy HR jest wlaściwie niewykonalne.

  • Albo najgorszy przypadek - wie, że firma promuje różnorodność, konkretną narodowość, albo inne walory, których pracownik nie posiada, a nie otrzyma wyższej oceny nawet stając na rzęsach


Pula ocen też ma ogromne znaczenie, przykładowo dla 5 stopniowej skali, każdą z ocen może otrzymać:

1 - najniższa możliwa ocena - pracownik właściwie do zwolnienia, nie ralizuje zadań, a do tego inni muszą mu non-stop pomagać - 0-5% pracowników

2 - niska ocena - pracownik wykonuje większość zadań, ale czasami nie dowozi, albo się myli, kwalifikuje się do programu poprawy - 5-10% pracowników

3 - Standardowa ocena - pracownik wykonuje należycie swoje obowiązki - 60-80% pracowników

4- Wyższa ocena - pracownik, który robi coś extra po za swoimi obowiązkami, które wykonuje świetnie - 10-15% pracowników

5 - Najwyższa ocena - gwiazda - człowiek, bez którego nie da się rozwiązać większości problemów działu, a może tez pomóc innym spoza swojej działki - ma świetny PR - 5-10% pracowników


Pula ocen decyduje ile realnie osób może te oceny dostać i często stawia menedżerów w sytuacji, w której dostają jasne wytyczne, że w ich zespołach muszą mieć np. minimum jedną ocenę 2 i max jedną ocenę 5 i dwie oceny 4. A co jeśli mają w zespołach samych świetnych pracowników? No trudno, bo w zespole obok, który składa się z przeciętniaków i niedojd, jest taka sama pula. Czasem, ale bardzo rzadko da się to skalibrować na wyższym poziomie, ale to już nie będzie zależało od Waszego menedżera i od Was. Dlatego Wasz PR jest tak ważny, gdy nie ma Was w pomieszczeniu.


Takie oceny roczne w założeniu nie powinny być dla pracownika zaskoczeniem, ale jak się pewnie domyślacie, często są, szczególnie między ocenami 3, a 4 i 5. Z oceną 2 jest już trochę łatwiej, bo to, że pracownik ma braki i musi się poprawić często dowiaduje się dużo szybciej i sam też widzi. Pracownik z oceną 1, to ktoś kto jest na wylocie i dowody argumentujące dla HR są zbierane od miesięcy.


Oceny są też w teorii tajemnicą, ale jak się domyślacie, pracownicy ze sobą rozmawiają i prędzej, czy później się dowiedzą, jaki oceny dostali inni, szczególnie od tego samego menedżera. Niektóre firmy się z tego wyłamują mając specjalne programy dla piątkowych (5) pracowników, z odpowiednią fetą, imprezą, czy kolacją z prezesami. A takie rzeczy są już publiczne, choćby z racji zdjęć.


Żeby też nie było, że jestem tym zlym szefem, to wystawiałem pracownikom wszystkie oceny od 2 do 5, podobnie sam takie same otrzymywałem ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


A na koniec jest chyba najtrudniejsza część - zderzenie wystawionej oceny z oczekiwaniami pracownika i przekazania mu/jej tej wiadomości wraz z uzasadnieniem.

Mam nadzieję, że Wam się podobało. Zapraszam do komentarzy


#pracbaza #korposwiat #zpamietnikalidera

hejto.pl

Komentarze (35)

@WujekAlien dzięki za ten wpis. Czekam z niecierpliwością na kolejne. Poradź proszę jak sobie poradzić w sytuacji, gdzie krótko po dołączeniu do nowego zespołu o całkowicie innym profilu działalności (takie wewnętrzne przebranzowienie powiedzmy, gdzie poprzednie zasługi wszyscy mają w d⁎⁎ie), została nam przydzielona nowa managerka, która krótko po tym uciekła na macierzyński, w zastępstwie na rok przydzielono nam kogoś innego, a niedługo ona wróci. Ryzyko jest takie, że przez ten czas wszystko co zrobię będzie jak krew w piach bo po każdej zmianie praktycznie zaczyna się od zera. Nie wierzę w porządny handover między managerami. A może się mylę?

@FoxtrotLima Masz wszystko zapisane? Maile sobie zbieraj itp. Jak to mówił mój jeden manago. Przygotuj mi broń a ja pójdę za ciebie na tą wojnę. Ale za broń jesteś ty odpowiedzialny.

@Tomekku tak, wszystko co robię jest logowane i tak. Ale mi chodzi o taką subiektywną ocenę pracy wynikającą z kontaktu bezpośredniego z przełożonym niż o suche dane w Excelu czy innym PowerBI.

@FoxtrotLima Albo musisz zrobić dobre wrażenie na start, albo powiedzieć obecnej przełożonej żeby wystawiła Ci referencje albo przekazała następczyni. Tak czy siak, ty możesz się pokazać tylko z najlepszej strony i tyle.

@FoxtrotLima Jeśli masz wszystko fajnie opisane, to sam menedżer jest tylko częścią tego procesu i wszystko będzie zapisane w narzędziu przy Twojej samoocenie. Na każdej kolejnej kalibracji będzie widoczne. Upewnij się, że masz jakiś skrót na górze Twojej oceny, na wypadek, gdyby ktoś nie miał czasu przeczytać całości i zerknąć na załączniki. To powinno ułatwić podmiankę menedżerom, ale tak jest to dodatkowa komplikacja, która do pewnego stopnia może Ci zaniżyć ocenę, przykro mi, ale tak niestety może być.

@WujekAlien dobry wpis! Myślałem, że będzie więcej o tym zderzeniu z oczekiwaniami pracownika, bo to jest największy festiwal emocji. Ogólnie 75% uważa, że powinni mieć wyższą ocenę. Pozostałe 25% to tacy, co albo są świadomi swoich braków, albo mają wywalone na te oceny i wysokość podwyżki.

Standardem jest, że po wystawieniu ocen większość ma pretensje do managera, bo każdy uważa się za gwiazdę, a jeśli nawet nie gwiazdę, to sądzi, że robi więcej niż inni. Zakomunikowanie oceny środkowej, czyli "robisz wszystko należycie" jest dla nich niczym jakaś obraza, ale nie ma się co dziwić bo tak działa po prostu ludzka natura. Będzie przytaczał, że 7 miesięcy temu został godzinę dłużej aby coś wysłać, więc tym szlachetnym poświęceniem wypracował sobie miejsce wśród elity. Nie dostanie wyróżnienia, to jasno zakomunikuje, że z jego strony to koniec z robieniem czegokolwiek co wykracza poza opis jego obowiązków.

Czasem chciałoby się walnąć z liścia i powiedzieć by się obudził, bo świat wygląda inaczej niż to jak sobie to w głowie wizualizuje, ale nie możesz, więc musisz mu zapakować te gówienka w złoty papierek i rysować perspektywy rozwoju, pocieszać, że robi dobrą pracę oraz zapewniać o swojej, a także firmy wdzięczności.

@Spleen Dziękuję, mam w planach cały wpis o zarządzaniu oczekiwaniami pracownika, dlatego też nie chciałem za dużo opisywać tutaj i odbiegać od tematu samych ocen. Przekazanie ich to w teorii tylko formalność, ale sposób w jaki się to zrobi ma ogromne znaczenie. Nawet powiedzenie, że walczyło się o kogoś, że zabrakło tego czy tego do wyższej oceny, co widziałem ja (jako menedżer), ale moi koledzy czy mój szef już nie, bo ktoś miał za mało widoczności. Dopowiedzenie do tego, jak planujemy pomóc pracownikowi zyskać więcej widoczności (najlepiej przyjść na ocenę z planem) i zdobyć lepszą ocenę tez ma znaczenie, a część menedżerów o tym zapomina.

@WujekAlien kocham oceny roczne, w poprzedniej to manago równo wszystkim po 3 i 3,5 z nielicznymi wyjątkami na 4. Więc w 100% zgadza się to co napisałeś. Jako ten jeden z 4 to podwyżka też większa, choć problem się pojawia jak mimo najwyzszej oceny jesteś przy suficie. Awansu nie dostaniesz po staż jeszcze nie ten. Co z tego że seniorów zaginasz i wszystko pod awans zrobiłeś skoro staż nie ten... szkoda strzępić ryja Teraz na #b2b to święty spokój. Żadnych rocznych, zero bzdetnych treningów o diverisity inclusion itp. Tylko pracka.

@Tomekku a czy awans jest aż tak konieczny? Dużo ludzi nie chce awansować, bo lubią to co robią, a awans powoduje tylko więcej obowiązków. Tacy ludzie chcą tylko podwyżkę, co by nie robili się biedniejsi.

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy jeśli uderzasz w sufit płacowy na danej pozycji to tak, awans jest potrzebny. Chyba, że Ci dobrze tam gdzie jest i z taką samą płacą. Obstawiam że @WujekAlien może jeszcze mieć wpis o gradeach płacowych i innych korpo wymysłach.

@Tomekku progi stażowe to dla mnie zawsze była głupota i nie rozumiem, jako one w dzisiejszych czasach jeszcze mogą istnieć. Bo ludzie są inni, jeden przesiedzi na tyłku 10 lat, a drugi ogarnie to samo w 3-5 lat, albo go nawet przeskoczy i jak to ocenić?

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy korpo niestety dalej mają widełki zarobków, które bez awansu na wyższy grade nie pozwolą Ci więcej zarabiać, powiem więcej, nie pozwolą Ci nawet dostać pełnej podwyżki rocznej, bo przekroczysz próg i wyskoczy błąd w Workdayu. Ale zgadzam się z tym, że awans dla awansu, nie przez ambicje czy chęć rozwoju to zły pomysł.


W swoim korpo prowadziłem nawet szkolenie "First Time Manager", na którym skupiałem się na tym, jak wiele zmienia przesiada ze stanowiska pracownika na stanowisko menedżera i czemu to nie jest dla każdego. Głównym jego celem było uniknięcie awansowania niewłaściwych ludzi na kierowników.

@WujekAlien 

Głównym jego celem było uniknięcie awansowania niewłaściwych ludzi na kierowników.

Ilu to ja miałem manago przez zasiedzenie. Zero skilli potrzebnych do zarządzania, błędne komunikacje, albo w ogóle ma cie w nosie. Mówi jedno, robi drugie. Zespół ma tylko po to żeby brać więcej tasków i zespół się wykazał przy tym że nie ma capacity to już nie jego sprawa. On zarządza! A awans tylko z powodu zasiedzenia.


To jest taki relkit przeszłości z tym stażem że głowa mała. Ale niektórzy managerowie nie potrafią tego przeskoczyć. Bo niby skoro tyle siedzi w firmie to musi być wartościowy i widzieć co robi to cyk go do góry.

@Tomekku

Obstawiam że @WujekAlien może jeszcze mieć wpis o gradeach płacowych i innych korpo wymysłach.

O tym nie myślałem, ale dbry pomysł, mogę o tym napisać, Dzięki

@Tomekku @Tomekku o to chodzi, że nie każdy chce awansu, bo nie każdy nadaje się na stanowisko lidera / managera.


Ktoś po prostu lubi dłubać swoje, ale wtedy nie zarobi więcej. I robi się takie błędne koło.

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy Często bywają ścieżki alternatywne, senior/architekt choć wiadomo, że to też kwestia działki jaką się ma. Ale powinno się wykorzystywać pokrewne i awansować.

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy w innych działach też pewno jest szansa iść bardziej w stronę analityka, Business partnera itp.

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy produkcja to doszkalanie i zmiany sprzętowe oraz potem zmiany pracy. Jak to już często bywa przy lepszym doświadczeniu, specjalistycznym sprzęcie. Np. z produkcji do kontroli jakości. Obsługa klienta w sumie można od indywidualnego przechodzić do instytucjonalnego czy przejście na klientów VIP. Zawsze jest jakaś alternatywna ścieżka kariery. Tylko trzeba wyjść poza utarty schemat. Pewno padnie zaraz pytanie, a co jeśli w gminie jest jeden pracodawca itp. itd. Sorry ale czasami trzeba spiąć tyłek i jeździć trochę dalej, aby nabrać doświadczenia. Doszkolić się, zmienić podejście. Często jak się nie pali mostów za sobą można wrócić do firmy na lepsze stanowisko.

@Tomekku 

Tylko trzeba wyjść poza utarty schemat.

Widać że nigdy nie pracowałeś na robolskim stanowisku.


@Tomekku

Pewno padnie zaraz pytanie, a co jeśli w gminie jest jeden pracodawca

Nawet nie pomyślałem o tym.

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy 

Widać że nigdy nie pracowałeś na robolskim stanowisku.

Oczywiście że pracowałem, ciągnąłem druta (dosłownie bez heheszków). Potem szkolono z widlaka zmiana stanowiska i powoli do przodu. Nie warto siedzieć na dupie w jednym miejscu zbyt długo jak się człowiek nie rozwija.

@WujekAlien Bardzo fajny wpis

Z mojego doświadczenia z korpo oceny zawsze wystawiane są totalnie z d⁎⁎y (a zawsze był to proces mega formalny, tak jak opisujesz). Świetni pracownicy ciągnący projekty niemal samodzielnie dostawali 3 a osoby które mają problem z napisaniem maila na czas 4 xD Ja mam zasadę "zawsze być po środku" czyli robię swoje, nie rzucam się w oczy, robię tylko to co do mnie należy i nic poza tym itd. a zdarzyło mi się dostać 5 i ekstra premię dla najlepszych pracowników xD Po kilku latach w korpo przestałem się tym kompletnie przejmować bo ocena koniec końców i tak zależy w większości od twojego menadżera i "góry" a nie od realnych osiągów.

@lipa13 Tu jeszcze dochodzi temat stanowiska, korpo lubią premiować Juniorów, którzy jak powiedziałeś dostają pochwałę za zrobienie czegoś zgodnie z wymaganym terminem, a olewają seniorów. To też po części jest związane z Zarządzaniem Oczekiwaniami. Senior najcześćiej ma wywalone jaką dostanie ocenę, bo wie, że zapierdzielanie po 1-2h dodatkowo dziennie, żeby dostać 4 czy 5, przyniesie mu 2-5% podwyżki więcej, ale pozbawi możliwe, że jedynego wolnego czasu w ciągu dnia.

@WujekAlien o panie, dobry wpis.

Że swojego doświadczenia dołożę jeszcze trzy grosze:

  1. To nie jest tak, że pracownik nie ma wpływu na swoją ocenę. Jako podrzędny klepacz warto się mimo wszystko wysilić i przy ocenie opisowej podać jak najwięcej przykładów swoich sukcesów, dołączyć na to dowody w postaci maili z podziękowaniami, etc. Menadżer nie będzie pamiętać wszystkich sytuacji, w których pracownik uratował świat, warto o tym przypomnieć szefowi. Tym samym ułatwia się mu znacznie walkę o swoich ludzi podczas kalibracji.

  2. Dodałbym też obłudę korporacji w kwestii ocen. Statystycznie jest jak piszesz - musi być tyle a tyle % top performerów I tych, co nie dowożą. Niestety, jeżeli dyrektor całego działu nie chce się angażować w kalibrację, to wybitny, ale mały zespół np 5 osób musi I tak dopasować się do statystyki, tak samo jak 5 osobowy zespół klepiący najprostsze zadania, a zbierający fakapy. Na to wszystko nakłada się wspomniana obłuda - HRy zawsze podkreślają, że proces ocen jest uczciwy, dopasowany i adekwatny do wszystkich pracowników - co nie jest prawdą. Statystyka przełożona na małą populację przekłada się na absurd.

  3. Sesje kalibracyjne to faktycznie walka, która często rozbija się o to, co o Tobie, jako menadżerze, czy po prostu pracowniku/człowieku myśli góra i, w przypadku świadczenia usług outsourcingowych, także business partner.

  4. Najwazniejsza kwestia, którą poruszyłeś - własny PR. Możesz robić swoją robotę wybitnie, ale jak nie wiedzą o tym dookoła, to rownie dobrze mogłoby Cie nie być. Trzeba walczyć o swoje i robić szum w okół każdego sukcesu, zaś od porażek się odcinać i mieć dupochrony na mailach. Pisałeś o tym w poprzednich wpisach I jest to kluczowa rzecz w karierze w korpo.

  5. Przekazywanie wieści pracownikom - najgorsza część procesu. Tu podzielę na dwie części - niestety, wspomniane komunikaty od HR, które mamią pracowników, dokładają oliwy do ognia. Bo z jednej strony potrafią twierdzić, że kalibracji ocen nie ma, a nawet jeżeli jest, to nie ma wpływu na poszczególne jednostki, a z drugiej pracownik dostaje szczery feedback od szefa - sorry, tak to wygląda, że ktoś musiał dostać po d⁎⁎ie. Drugi aspekt to ego pracowników. Ludzie są różni i każdy chyba kiedyś spotkał na swojej drodze świętą krowę, która to cuda nie widy robi w pracy, jest niezastąpiona we własnym mniemaniu, a w rzeczywistości tworzy konflikty, nie potrafi współpracować i jakąkolwiek krytykę uważa za atak personalny. Miałem kilka takich akcji, eskalowano mnie jako menadżera do dyrekcji działu i HR, a wszystko potem kończyło się śmiechem po stronie tychże, bo doskonale sobie zdawali sprawę, że moja ocena i argumentacja była słuszna. Znów więc wracamy do kwestii PRu. Jak będziesz robić dookoła smród, to ten smród będzie się za Tobą ciągnąć.

  6. Bezsprzecznym faktem jest, że niektórzy menadżerowie nie potrafią zawalczyć o swoich. Takie lelum-polelum, które jak mu nasrają na talerz, to poproszą o dokładkę. Jak najszybciej uciekać od takich ludzi, bo najlepsza self-review nie pomoże przy takim menadżerze.

  7. Przekazywanie ocen, dla menadżera, to bardzo stresujący czas i bardzo często bywa tak, że rozmowy, na które człowiek przygotowuje się jak na wielka bitwę przebiegają sprawnie, bezproblemowo i z uśmiechem na ustach, zaś te rozmowy, które miały być szybkie i fajne kończą się łzami, pretensjami i fochami. Najważniejsze to uświadomić podwładnym: don't hate the player, hate the game.

  8. Często bywa tak, zwłaszcza w korporacjach, że dobrzy klepacze dostają awans na menadżerów, bo dobrze klepali proces. Nie mają przy tym żadnych skilli do zarządzania ludźmi, zarządzania procesem, radzenia sobie z presją i rozmowami z "górą" i przez to robi się chujówka, a zespół się sypie.

  9. Nie ma ludzi niezastąpionych. Zwłaszcza w dużych korpo. Może się wydawać pracownikom, menadżerom, dyrektorom, że są nie do zastąpienia, ale tak nie jest. I trzeba o tym pamiętać zawsze nawet, gdy wydaje się nam, że robimy robotę za cały dział. Wszyscy jesteśmy trybikami, których jak zabraknie to świat się nie zawali. Czy to smutna wiadomość? Absolutnie nie. Trzeba pamiętać o tym, że zawsze warto się rozwijać, próbować robić nowe rzeczy i przede wszystkim BRAĆ URLOP I ODPOCZYWAĆ. Nie jesteśmy niewolnikami, życie jest jedno i każdy zasługuje na przerwę.

@Rafau Zdecydowanie tak, pracownik ma ogromny wpływ na swoją ocenę, ale często pracownik sam sobie podcina skrzydła, nie zadając sobię choć odrobiny trudu, żeby samoocenę wypełnić. Korpo są z założenia dość obłudne, bo wiele ról jest sztucznie wykreowanych i zbędnych, a są role, które wręcz przeciwnie, mają za mało rąk do pracy.

Działy HR nie są przyjaciółmi pracowników i choć sam wielokrotnie współpracowałem ze świetnymi osobami z HR, to wiem, że oni mają prostą robotę do wykoniania - trzymać pracowników na granicy zadowolenia i niezadowolenia, żeby się nie zwolnili i nie trzeba było zaczynać kolejnej rekrutacji. Kilkukrotnie widziałem, że dział HR/TA sabotuje rekrutację czy zaniża stawki, żeby nie doprowadzić procesu do skutku. Niestety ma to długofalowe konsekwencje, nawet jeśli tak się zachowają w stosunku do 1 rekrutacji. Opinia o centrum i rekrutacji w danym kraju się szybko niesie w świat.

@WujekAlien oj tak. W moim zespole są dwie osoby, które mają wypłatę w górnych widełkach - obie zatrudnianie przez agencję zewnętrzną, która prowizje otrzymuje jako kilkukrotność wypłaty pracownika, więc zależy im na tym, aby nowy pracownik zarabiał jak najwięcej. Czysta patologia, bo wewnętrzne HRy robią odwrotnie.

Oczywiście obie te osoby nie są najostrzejszymi ołówkami w piórniku, a zarabiają więcej od tych naostrzonych tak, że aż kaleczą. I co z tym mogę zrobić, jako menadżer? Jedynie nie dać podwyżki rocznej, przy okazji ocen, aby powoli te osoby z dołu były w stanie dogonić ich pułap.

Jest to jedna wielka ściema HR owa. To jest tylko po to by potwierdzić że ten dział po coś w ogóle jest.


Dasz 5. O nie kochany za dużo piątek. 3 to już obelga więc trzeba wystawiać 4 i siedzą te działy i wymyślają pierdolenie żeby mieć z tym już spokój. 4 dostaje zwykły pracownik a 3 no ktoś to już prawie ledwo dodaje

@WujekAlien dżizas jak ja nienawidze tych ocen. Jeden z powodów dla którego się zwolniłem. Nigdy nie wiedziałem jaką ocenę dostanę. Raz dostałem 1 potem był pio, potem było wszystko dobrze potem średnio xDnzawsze dawali mi do zrozumienia że jestem słaby ale jak trzeba dowieźć temat to nagle niezastąpiony i okazuje się że nikt nie umie tego poza mną zrobić xD. Tylko w takim korpo można być jednocześnie osobą która jednego dnia chcą wy⁎⁎⁎ać a drugiego jak składa wypo to jest płacz bo pali się d⁎⁎a xD serio cieszę się że opuszczam ten grajdołek. Ale pensje mogli by zostawić bez świadczenia pracy xD było by git, ale tak się nie da xD

Zaloguj się aby komentować