Komentarze (28)

@Rzeznik Ja też. Podobnie było z "chińskim" które widziałem tylko na filmach, i np. z sosem słodko kwaśnym.
J⁎⁎ać komunę.

2e6b3122-f9fd-49f6-834c-e0a33cf01f3e

@Gustawff w moim chińczyku dają w styropianowej tacce takiej.


Nigdy nie widziałem takiego pudełka na oczy, w serialu "przyjaciele" widziałem takie coś tylko

@Rzeznik @cebulaZrosolu przeskoczyliśmy okienko, jak komuna upadła to już te styropianowe się pojawiły, ale nie które knajpy tak pakują.

@Rzeznik W sumie, może tak było, bo nie pamiętam kiedy jako dzieciak jadłem pierwszą pizzę w normalnym kształcie....


Na 100%, kiedy jako bachor oglądałem Garfielda, nie wiedziałem co to lazania.

@onpanopticon ty się śmiejesz, a ja byłem tym, który nigdy nie oglądał tego co wszyscy i nie wiedziałem o czym mowa bo nie miałem "kablówki"

@onpanopticon ehh, znam ten ból. Żadnego RTL 7, cartoon network czy Fods kids. Choc były wyjątki. Dostawca telewizji zrobił raz na jakiś czas promocje że udostępniał kanały z wyższej półki cenowej i wtedy nadrabiałem zaległości

@onpanopticon @-nvm- @Rzeznik U nas nie mieliśmy Polsatu, bo mój ojciec stwierdził że to "discopolo" i u nas tego w domu nie będzie. Więc w sumie z siostrą nie wiedziałyśmy o połowie rzeczy, które oglądali rówieśnicy. Moja siostra do dziś to ojcu wypomina XD


W ogóle on tak ma, że jak już coś mają wszyscy przed nim, to on w tym gardzi i jest w złym guście. Jak sam ma coś pierwszy, to jest cacy i zajebiste

@Rzeznik ech Op co zapodal...


Pizza, lazania, kebab, chinszczyzna wszystko najpierw w bajkach bylo widziane, sprobowane dopiero wiele lat pozniej

@Rzeznik jak miałem kilka lat, jeździłem z ojcem do Bydgoszczy do jednego lekarza specjalisty. Kilka lay miałem tj przed 3 klasa podstawówki.

Jako nagrodę po zabiegach, dość bolesnych, tate brał mnie do takiej knajpki na ulicy Gdańskiej. Wchodziło tam się jak do westernu i tata mi kupował 'placek z serem i pieczarkami (które kojarzyły mi się wówczas jedynie z ich zbieraniem na wałach nad Wisłą) z keczupem

Ale ja to uwielbiałem, nie wiedziałem że to pizza. Nie pamiętam tej nazwy. Kiedyś pojechaliśmy razem z mamą i potem zaczęła to robić co niedzielę po południu w domu. Jedynie kształt był prostokątny i ciasto puszyste, drożdżowe z wyraźnymi dziurkami w spodzie. Jestem rocznik 79 jak co. Jak skończyłem 18 byłem na wycieczce we Włoszech ze szkoły, organizowała taka pani polonistka o tym już pisałem. Poszliśmy na jakiś piątkowy festyn na ulicy. Baby włoskie w fartuchach robiły dokładnie taką jak moja mama. Żadnych cienkich placków

Zaloguj się aby komentować