Weź kota.

Kot się nudzi.

Weź drugiego kota, żeby pierwszy się nie nudził.

Kot nie chce się bawić z nowym.

Teraz masz dwa koty które się nudzą.


#koty #bekazsiebie

0f59d51a-d2e6-4190-856b-87cd726e6451
Opornik userbar

Komentarze (35)

@conradowl Nie problem z głaskaniem, problem z tym że chcą się bawić a my nie mamy tyle czasu, i tylko paczą temi oczyma i masz wyrzuty sumienia.

2f90ee50-5399-4add-9b71-5f6d67f92b40

@Opornik babcia wkładała młodego kota w drzwi i ciągła mocno za ogon. Taki wiejski zamiennik sterylizacji, sprzed kilkudziesięciu lat.

Wkurwia mnie jak nieodpowiedzialni ludzie biorą pod swoją opiekę zwierzęta. (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻ Decydując się na kota wiedziałeś, że trzeba zapewnić mu zabawę, bo to jest cześć posiadania zwierzaka. Wiedziałeś że nie będziesz miał na to czasu i liczyłeś że kot zajmie się sobą sam? Sama za kotami nie przepadam, ale jakbym wzięła jakiegoś w opiekę to bym się nim zajmowała, na tym polega odpowiedzialność

@WszechpoteznyEtyzer Nic nie wiesz o moich relacjach z kotami, zobaczyłeś żartobliwy wpis i się zesrałeś. Wracaj na wykop, a póki co, spadaj na czarną.

2e836caf-7dfe-414d-af94-2bc6d0244a70

Czytaj - chuja się znam, ale się wymadrzam

@Opornik "Sama za kotami nie przepadam, ale jakbym wzięła jakiegoś w opiekę to bym się nim zajmowała, na tym polega odpowiedzialność"

Wczoraj oglądałem film na temat "złotych porad" z forów o psach i było właśnie o zostawianiu psa samego w domu. Często jest to trudna sytuacja dla psa więc radą było np wziąć drugiego psa żeby razem siedziały. No i zakładając że drugi pies nie ma lęku przed zostaniem sam to mamy 2 scenariusze: albo zlękniony przestanie się bać albo ten ogarnięty zacznie się bać bo ten drugi tak wariuje ze strachu i można mieć 2 zlęknione psy xD

@ZohanTSW Koty to debile w porównaniu do psów, ale mają jeden plus - kot zostawiony sam w domu idzie spać i go nie ma, a pies - cierpi.

To główny powód dlaczego przestawiłem się na koty - oprócz braku czasu.


Co się tyczy obecnej sytuacji - mój błąd polegał na tym że wziąłem kocura (weterynarz źle zidentyfikował płeć u młodego), z doświadczenia wiem że zestaw kot + kocica dogaduje się dużo lepiej.

To też zależy mocno od psa i/lub pracy właściciela, bo niektóre psy mają wyjebane lub da się go nauczyć że świat się nie wali, jak wyjdę to wrócę. No ale mój wymaga nauki

Powiedziałbym że w porównaniu kotów do psów koty mają tę zaletę że nie trzeba ich wyprowadzać - a to oszczędza sporo czasu (mam huskyego, 3h dziennie to minimum)

@ZohanTSW No i wycieczki w weekendy, duży pies musi się wylatać. Ja oczywiście uwielbiałem wycieczki z moją psiuńcią, ale z wiekiem człowiek ma mniej czasu.

@Opornik moim zdaniem nie ma żadnej reguły, wzięłam kocura do kocicy i się nie dogadali, okazało się, że obydwoje mają dominujące charaktery i żadne nie chce oddać władzy drugiemu. Tolerują się, ale kłócą często i nie chcą bawić. Z kolei znam parę kocurów, którzy poznali się jak jeden miał rok a drugi kilka i są to najlepsi przyjaciele, nierozłączni. Edit: dodam, że moja kotka mieszkała przez jakiś czas z tą parą kocurów, jednego nie lubiła, a z drugim się bawiła, także wszystko zależy od charakteru. Mnie się trafił typ, który żąda podporządkowania, nie akceptujesz - przyjaźni nie będzie.

Historia mojego życia xD Potem trzeba było wziąć trzeciego kota, bo ten drugi cierpiał wyraźnie z samotności, podejmował próby zaprzyjaźnienia się z pierwszą kotką i dostawał w czambuk, aż w końcu przestał i tylko smutny się snuł po domu. Trzeci kot (wtedy 2 miesięczna samica) na szczęście był strzałem w dziesiątkę, kocur ją uwielbia z wzajemnością, a stara kotka toleruje i nawet się bawią. Ale czy mogę poświęcić mniej czasu na zabawę - no średnio. Raczej więcej. Uważam, że te rady, co latały kiedyś po forach "jak kot się nudzi to weź drugiego" są słabe, kot i tak będzie chciał się bawić np. konkretnie wędką i będzie mendzić o to. Mam wrażenie, że zabawa z towarzyszem nie satysfakcjonuje ich w pełni w kwestii zabawy, cykl łowiecki nie wypełnia się w ten sposób.

@Opornik @WhiteBelle ja wziąłem dwa małe kotki z odratowanego miotu, które się ze sobą najlepiej dogadywały. Kocur i kotka, trzymiesięczne. Dogadywały się rzeczywiście fantastycznie, ale musiały pójść pod nóż, bo jednak to kocur i kotka, a poza tym koty się powinno kastrować i tyle. Najpierw poszedł kocurek, a pół roku później kotka. No i po tym jak kotka została wykastrowana to się zaczęła w domu wojna, może kiedyś na hejto to opiszę bo mieliśmy przeprawę nieziemską żeby je pogodzić.

Z rozwiązań problemów kocich polecam maty węchowe (dobre na nudę i głupie pomysły w stosunku do innego kota), więcej drapaków / innych zasobów pod koty porozstawianych po domu (dobre na kocie smutki i zmniejszanie terytorializmu i wali o zasoby) i olejek z CBD jak się przestają dogadywać.

@Opornik też byliśmy z różową w szoku, popełniliśmy też trochę błędów, źle zinterpretowaliśmy ich zachowanie i zaczęło się dokształcanie. Na szczęście teraz funkcjonują we względnej harmonii, ale praca trwa nad poprawianiem ich relacji.

@PanPaweuDrugi 


>kolega Hejter opisujący mi swoją pracę z kotami


>ja po prostu ganiający moje ze szmatą albo spryskiwaczem gdy przeginają

5a9f0dec-041f-4452-b535-397b7f7113c3

ja po prostu ganiający moje ze szmatą albo spryskiwaczem gdy przeginają


@Opornik uczą się w ogóle czegoś tą metodą? Behawioryści odradzają warunkowanie kotów karą, bo to ich niczego nie uczy, a może spowodować więcej problemów. Właśnie tu jest problem. Ja jak psiknę sprężonym powietrzem (byle gdzie, nawet nie prosto w koty) to spierdalają jakby je stado psów goniło, ale widzę że to je cholernie stresuje. Korzystam z tego środka tylko w ostateczności kiedy robią się agresywne w stosunku do siebie i wyłącznie dla ich bezpieczeństwa (i swojego, raz jak je rękami rozdzieliłem to miałem przez tydzień rękę zabandażowaną bo mnie kotka z rozpędu ugryzła celując w brata), dydaktyczną wartość to ma żadną, bo spieprzają i nie wychodzą potem przez godzinę tylko siedzą zestresowane i pochowane, to im w niczym nie pomaga na dłuższą metę, jak są zestresowane to jest większa szansa że będą agresywne.

Wszyscy doradzają pozytywne warunkowanie kotów.

Po pierwsze: przerywanie niepożądanych zachowań hałasem (np. upuszczeniem kluczy) żeby odwracać uwagę (ale nie straszyć), której kot nie ma zbyt długiej więc często to wystarczy żeby w ogóle zapomniały że miały jakieś wąty do siebie.

Po drugie: identyfikacja co w przestrzeni życiowej budzi u kotów instynkt walki, bo najczęściej jest to walka o zasoby. Tutaj się działa na dwa sposoby, jeden to przemieszczanie zasobów w inne miejsca lub ostatecznie powielanie (przestaw drapak w lepsze miejsce, a jak nie działa to dokup drugi). Drugi to wprowadzanie kanałów komunikacyjnych dla kotów. Wąskie gardła to sposób na to żeby jeden kot się zaczaił na drugiego, postaw tam jakąś toaletkę albo zawieś półkę na ścianie żeby koty mogły się mijać różnymi drogami i nie wchodzić sobie w paradę.

Po trzecie: domowe koty niewychodzące mają strasznie ciężko w kwestii zaspokojenia naturalnych instynktów. Potrzebują dużo uwagi i zabawy, a jak jej nie mają to sobie jej będą szukać same, drugi kot często jest celem zaspokojenia tych instynktów - czasem ma na to ochotę i się zaczną bawić, a czasem niekoniecznie i może się to skończyć bójką. Dlatego warto przygotować im odpowiednie aktywności - super się sprawdzają maty węchowe i wszelkie zabawki, z których można wyciągać przekąski. Zaspokaja to u kota instynkt łowiecki. Oprócz tego trzeba się z nimi bawić tak chociaż 20 minut dziennie (2 razy po 10 minut).


No i dobrze jest mieć pod ręką wsparcie farmakologiczne, niektórzy w ogóle doradzają takie środki jak gabapentyna albo SSRI (tak, ludzkie antydepresanty), ale ja się raczej wzbraniam przed faszerowaniem kotów takim syfem. Postawiłem na calmvet (ziołowy uspokajający, do kupienia w każdym zoologicznym) i olejek z CBD dla zwierząt (tylko nie xatival bo 500 mg kosztuje 220 złotych, ja się zaopatruję w sklepie internetowym "kombinat konopny", tam taki olejek 500 mg kosztuje 45 pln).

Tak naprawdę jest to łatwiejsze wszystko niż się wydaje, kwestia sprytu i doświadczenia. Prosty i naprawdę fajny drapak to koszt 100 złotych, półka do zawieszenia na ścianie to i często za darmo się znajdzie bo ktoś się pozbywa. Matę węchową można zrobić z papieru i rolek po papierze toaletowym.


Popatrz na zachowania swoich kotów i sprawdź czy któraś z tych metod, które opisałem, nie przyda się w ich przypadku. Jeśli tak, to polecam spróbować, i Tobie się życie poprawi, i Twoim zwierzakom, więc w sumie win-win.

@PanPaweuDrugi od razu po przyjeździe kotki od weta zaczęła się wojna? Miałam raz taka akcję, starsza kotka pojechała na zabieg, a jak wróciła, kocur nie rozpoznał jej zapachu, myślał, że to obcy kot. Był przerażony i ganiał ją po całym domu, awantura była ogromna i musiałam doradzić się behawiorysty, co tu zrobić, bo nie chciały się pogodzić.

@WhiteBelle praktycznie od razu. Prawdopodobnie też chodziło o zapach i wygląd (kaftanik pooperacyjny). Kocur wszedł w podstawę lękową, a kotka zaczęła go atakować (do ataku doszło w nocy jak spaliśmy).

My od tego czasu mieliśmy już trzy wizyty behawiorystki, dużo pracujemy nad nimi, sytuacja potrafi być dobra przez parę miesięcy aż nagle coś je striggeruje i zaczyna się walka na nowo, ale teraz za każdym razem lepiej to rozwiązujemy więc jesteśmy dobrej myśli.

Szkoda, że o takich sytuacjach się nie ostrzega, a spróbuj się poradzić na jakimś forum czy na grupie na FB to Cię zjedzą bo ludzi do kastracji kotów zniechęcasz...

@PanPaweuDrugi 


uczą się w ogóle czegoś tą metodą? Behawioryści odradzają warunkowanie kotów karą, bo to ich niczego nie uczy

Uczą w ten sposób że spieprzają i wiedzą że robią źle, ale tak na prawdę się nie przejmują bo wiedzą że jesteśmy ziomkami i krzywda im się nie stanie, potem same przyłażą się tulić.


Wszyscy doradzają pozytywne warunkowanie kotów.

Nie bardzo to sobie wyobrażam, pozytywne warunkowanie kotów to by w moim przypadku oznaczało karmienie ich o 03:00 bo taki mają kaprys.


Po pierwsze: przerywanie niepożądanych zachowań hałasem (np. upuszczeniem kluczy)


Buhaha u mnie upuszczenie kluczy kończy się szturmem na drzwi bo myślą że idę do piwnicy i kot też chce, bo on musi kontrol zrobić.

Uczą w ten sposób że spieprzają i wiedzą że robią źle, ale tak na prawdę się nie przejmują bo wiedzą że jesteśmy ziomkami i krzywda im się nie stanie, potem same przyłażą się tulić.

Wiesz co, każdy kot jest oczywiście inny i nie będę robił za eksperta i udawał, że znam Twoje koty lepiej niż Ty, ale sam mówisz, że tak naprawdę się nie przejmują ¯\_(ツ)_/¯. Powtarzam tylko to, co słyszę od behawiorystów: mózg kota jest tak skonstruowany, że nauka poprzez karę nie daje efektów - kot zamiast kojarzyć karę ze swoim zachowaniem, zaczyna ją kojarzyć z Tobą i wpływa to negatywnie na Waszą relację, a jak tylko znikniesz z kociego radaru to wróci do robienia tego, za co go karałeś, bo ma na to ochotę.


Nie bardzo to sobie wyobrażam, pozytywne warunkowanie kotów to by w moim przypadku oznaczało karmienie ich o 03:00 bo taki mają kaprys.

No nie, nie chodzi o spełnianie ich zachcianek, bo to nie jest wychowawcze w żaden sposób. Pozytywne warunkowanie w skrócie oznacza użycie nagrody żeby wzmacniać pożądane zachowania. Co do problemów z nocną aktywnością to też je miałem, trudno coś na to poradzić, ja po prostu zamykałem drzwi do sypialni i koty sobie mogły szaleć po salonie, po jakimś czasie przeszło samo, a koty grzecznie czekają aż się obudzimy żeby dostać michę.


Buhaha u mnie upuszczenie kluczy kończy się szturmem na drzwi bo myślą że idę do piwnicy i kot też chce, bo on musi kontrol zrobić.

To był tylko przykład ziomek, jestem pewien że masz wiele innych metod na zrobienie gwałtownego hałasu ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)


@Opornik

@PanPaweuDrugi no to zależy gdzie, na grupach behawiorystycznych zwykle ostrzegają. Sprawa dotyczy każdego zabiegu (u mnie był to zabieg stomatologiczny), a nawet wyjazdu jednego kota np. na szczepienie. Zaleca się, aby koty po wizycie u weterynarza izolować i przeprowadzić ponowne stopniowe zapoznanie jakby się nie znały, z mieszaniem ich zapachów itp. A już szczególnie po zabiegach, gdzie kot leży długo i nasiąka obcymi zapachami. Rzadko, ale może się zdarzyć, że koty się nie rozpoznają - u mnie przez 12 lat życia z kotami tylko raz była taka akcja. A co do ludzi na fb, to trudno nie trafić tam na agresywnych fanatyków, z tego powodu nie zaglądam tam od lat.

@WhiteBelle prawda, nie ma nic gorszego niż radykalni kociarze / psiarze próbujący na siłę udowodnić swoją wyższość moralną nad wszystkimi.

Jeśli ktoś wchodzi na taką grupę i zadaje pytania to znaczy, że chce zadbać o zwierzaka i podejmuje aktywne działania żeby poradzić się ludzi, którzy mogą doradzić jak to zrobić najlepiej, nie rozumiem jak można takie osoby w ten sposób zniechęcać, przecież taki fanatyk w ten sposób szkodzi temu zwierzęciu, bo właściciel się źle poczuje przez takiego agresora, zniechęci i więcej już nie zapyta. I jeszcze ten tekst najlepszy: "posiadanie kota nie jest obowiązkiem"...

@PanPaweuDrugi myślę, że takim ludziom na poziomie podświadomości nie zależy na dobrze zwierząt, a, jak napisałeś, udowodnieniu swojej wyższości moralnej. Nieważne, że się zniechęcisz, ważne, że on/ona jest lepszy/a od Ciebie (w swoim mniemaniu). Ludzie nawet zwierzęta wykorzystają do podbicia ego.

Zaloguj się aby komentować