W ten przekręt aż trudno uwierzyć. Sprzedali Elektrowni Bełchatów wodę z kranu za 21 mln zł

Małżeństwo, które miało kierować grupą przestępczą odpowiedzialną za wielomilionowe oszustwa na szkodę Elektrowni Bełchatów, trafiło do aresztu. Prokuratura twierdzi, że podejrzani sprzedawali zakładowi wodę z kranu jako innowacyjny środek do odsiarczania spalin. Straty elektrowni wyniosły 21 mln zł, a Skarbu Państwa — kolejne 8 mln zł.

#wiadomoscipolska #przekret #oszukujo

Business Insider Polska

Komentarze (21)

@Rozpierpapierduchacz bez "pomocy" osób ze strony elektrowni takie coś by się raczej nie udało.


No i trochę klikbajt, bo

Grupa sprzedawała Elektrowni Bełchatów wodę z domieszką chloru i kwasu fosforowego, przedstawiając ją jako opatentowany preparat redukujący osady w instalacji odsiarczania spalin.

To jest jednak lepsze:

Według prokuratury podejrzani wykorzystywali sieć firm zarejestrowanych na podstawione osoby do generowania nieistniejących operacji gospodarczych i wystawiania fikcyjnych faktur.

@kodyak przy takich akcjach to raczej znak że leciały grube wały na lewo i prawo, także dziewczyna też coś chciała mieć z życia.

Kur... mac, w takiej spółce nie ma jednego laboratorium, z jednym człowiekiem po studiach, żeby ogarnął czy faktycznie dostają to co deklaruje dostawca? Dobrze, że nie kupili gadających psów do stróżowania na terenie zakładu. Okazałoby się, że mają telefony w d⁎⁎ie.

@mordaJakZiemniaczek pracowałem w labie przyzakladowym.


Albo ucinali łeb wszystkiemu albo byłem tam najbardziej doświadczony.


1. Legionella - miałem przeczucie ze wymazy sa robione na odpierdol. Na pierwszym wymazie który robiłem wg standardów znalazłem legionellę. Na następnym też, ogólnie w kilku miejscach. To samo pomieszczenie z pracownikami. Miałem przeczucie, ze do czyszczenia zostaną oddelegowani ludzie z zakładu z myjkami.


Nie myliłem się. Po spryskaniu jakimś tam dezinfekatorem, zmywali to zwykłą wodą pod ciśnieniem. Powietrze było przesycone kropelkami mgiełki, która latała po przylegającej części firmy z np odkrytą żywnością.


Operatorzy myjni nie dostali masek, Nie mieli nic ponad fartucha.


Legionella to 40% szana na zgon jeśli się złapie.


Jedyne co moglem im poradzić to zeby uważali i spryskali dokładnie i dwa razy zanim użyją myjki.


B) wiele odgałęzień rur prowadzących wodę do mycia i picia zawierało martwe odgałęzienia


2. TVC, pleśń, niwktore maszyny to był taki syf, ze nawet nie musiałem wysylac wymazów, żeby wiedzieć co będzie, próbka zawierała paprochy pleśni pomieszanej z brudem i czym tam jeszcze (nie wszystkie maszyny ale sporo)


3. Pestycydy. Miałem przeczucie, ze zlewano poprawne sprawdzanie jakości importowanych składników. Spojrzalem do historii i faktycznie.


Moje podejrzenie padło na produkt z Chin (spozywka). Nazwijcjie to przeczuciem, normy pestycydów przekroczone na kilku pestycydach, najgorszy przekracza normy 10x. Test powtorkowy to samo. Tyle ze towar juz poszedl na sprzwdaz z 2 tyg wcześniej.


Sprawdzalem raporty innych firm i co się dzieje w takim przypadku. No tak towar powinien być usunięty z półek, raport, instytucje rządowe powinny zostać poinformowane.


Niedlugo potem juz Tam nie bylem.


#uk


Jesli mieszkacie w uk rok+ to prawie na 100% jedliscie produkty z tej firmy.


Mieli problem z jakimś tam produktem regularnie, zwroty itd. Zaproponowalem żeby tak może wyczyscili SYf z maszyn bo może być krzyżowe zanieczyszczenie... ale nie tylko... i...


4. Badanie na Alergeny.... jprl... jeśli się ktoś spodziewa ze tutaj to juz nie lecieli w kulki, to tak; lecieli. Jeśli macie napisane na opakowaniu ze firma produkuje cos z innymi alergenami i inny alergen może się przedostać, to na podstawie tego co widziałem, ten inny alergen na pewno tam jest (może nawet "w calosci")


Ps dodamł to jako osobny wpis

@SynDyktaTor Dzięki za ciekawy post. Wychodzi na to, że przydałby się taki żywieniowy watchdog, bo często normy EU są podnoszone jako argument przeciwko szurom od GMO, chemtrails czy bóg wie czego jeszcze, ale już przy takich rzeczach jak pestycydy sprawa nie jest taka oczywista.

Kiedyś, chyba na wykopie, był koleś, który zbierał kasę i testował suplementy jak białko WPC czy kreatyna. Tragedii nie było, ale zawsze jakaś firma wypadała bardzo kiepsko. Pewnie ciężko by było sprawdzać każdy jeden produkt na rynku, ale gdyby finansować to z kar za łamanie norm, to kto wie.

@mordaJakZiemniaczek są instytucje które się zajmują kontrolą.

Ta sama firma ma całkiem wysoki BRCGS, czasem wpadają klienci (ignorują czerwone flagi).


Nie jestem pewien ile takich instytucji istnieje i ile robią, ale są.


Wyniki pestycydów sa np przepuszczane przez zewn lab. Wystarczyłoby przejrzeć roczny raport. Dla inspektora który wie co robi żaden problem.


https://www.hejto.pl/wpis/w-sumie-to-wpis-do-znaleziska-ale-kopiuje-i-tu-pracowalem-w-labie-przyzakladowym

W Chinach była by dekapitacja, no ale jesteśmy "cywilizowani", więc grozi co najwyżej 8 lat, z tego za dobre sprawowanie i czystą kartotekę maksymalnie 4, do tego zły stan zdrowia kwalifikuję na areszt domowy z opaska na nodze.

Zaloguj się aby komentować