@FoxtrotLima Tu to też trochę inaczej działa. Przede wszystkim - motocykl żużlowy waży 77 kg (w przeciwieństwie do drogowego, gdzie maszyna ważąca w okolicach 180-200 jest uznawana za lekką), koła ma prawie jak od roweru, więc efekt żyroskopowy jest duuużo mniejszy. I oni już praktycznie od samego startu jadą w mniejszym lub większym złożeniu, w dodatku "driftując" po luźnej nawierzchni, więc położenie maszyny całkiem jest wykonalną operacją.
A gdy ciśniesz prosto choćby 60 na godzinę dwustukilowym pociskiem, to cokolwiek zrobisz kierownicą, nie położysz go. Możesz trochę skręcić, wjechać w krawężnik, słup, przystanek, samochód czy inną przeszkodę, spektakularnie wyrżnąć i po wyjściu ze szpitala mówić "musiałem go położyć, bo mi baba wyjechała", to tyle
No, jest jeszcze możliwość podana przez @osn_jallr - brak ABS, zablokowanie przedniego koła (najlepiej na jakimś piasku) i gleba. Ale to nadal ciężko uznać za intencjonalną strategię ratowania się z opresji. To nadal przypadkowa gleba, którą później można tłumaczyć "dzięki mojemu doświadczeniu i zimnej krwi, podjąłem decyzję o położeniu motocykla"