Stwierdzam, że millenialsi to ostatnie pokolenie, które jest w stanie tworzyć związki.
(Ja gen z jakby co)
W robocie mamy takiego Adonisa, chłop lat 27. Generalnie wygrał na loterii generycznej, blondyn, niebieskie oczy, wysportowany chociaż nie ćwiczy za często, chyba równo ma 180cm. Z minusów to lekko autystyczny w rozmowie. Ale nie na tyle aby to jakoś mu utrudniało życie z ludźmi.
Kolega Adonis ma służbowe auto, jest obrotny, ma dużo kontaktów. Generalnie śmierdzi ambicjami i pieniądzem. No tylko chłop ma jedno marzenie - znaleźć sobie dziewczynę na dłużej, może nawet żonę, może nawet mieć z nią dziecko. I co?
I wszystkie laski go rzucają w przeciągu 3-6 miesięcy. Ja naprawdę nie wiem xD Jeżeli taki Adonis nudzi się dziewczynom to ja nie wiem co będzie dalej z nami. Przyznał, że mu się już nudzi to angażowanie w związki i teraz instaluje Tindera tylko dla ruchania.
Dla porównania ja jestem brzydki w c⁎⁎j, spasiony i leniwy i też nie mam co liczyć na związki. Ale przyjmijmy, że u mnie to oczywiste. Ale jak przystojne chłopy przegrywają to coś się złego dzieje.
#zwiazki #podrywajzhejto #przemysleniazdupy
Komentarze (22)
@SzubiDubiDU córa kolegi ma coś koło 25 lat i do tej pory nie była w związku, który trwałby dłużej niż rok... Ładna, inteligentna, ma dobry zawód i mimo młodego wieku zarabia kupę kasy... Kiedyś siedzieliśmy na grillu to padł temat związków więc ona bez krępacji powiedziała, że z tych facetów co się z nimi spotykała to na początku jest niby fajnie a potem się okazuje, że to w większości takie duże dzieci co to tylko rozrywki im w głowie i nie da się z nimi za długo wytrzymać, a z drugiej strony to dziewczyny teraz mogą przebierać w facetach do woli i sama zauważyła, że czym więcej facetów ma "na koncie" tym bardziej myśli "a może ten następny będzie lepszy?" więc nie chce się za bardzo angażować i jak pojawiają się pierwsze niesnaski to kop w d⁎⁎ę...
@JackDaniels faceci działają dziś na tej samej zasadzie. Powoli wchodzę w wiek, gdy moi znajomi mają dzieci w takim przedziale, że pojawiają się tematy związkowe. Tam nikt nie szuka nikogo na serio i na 100 procent. Byle był ktoś z kim można pojechać na fajny urlop, pogadać, iść do kina, w łóżku się potarmosić a jak przyjdą pierwsze schody i problemy, to baj baj bejbe.
@JackDaniels
więc nie chce się za bardzo angażować i jak pojawiają się pierwsze niesnaski to kop w dupę...
Wystarczy, że nie pasuje jedna rzecz.
Historia sprzed kilku lat. Koleżanka z pracy ma siostrzenicę i siostrzenica żaliła się przy grillu rodzinnym, że jest samotna i żadnego faceta nie może znaleźć. No i koleżanka opowiedziała o mnie. Że mam pracę, że studiuję, że mam pasje, hobby, że jestem ogarnięty. Siostrzenica już z samego opisu się we mnie zakochała ale padło jedno pytanie:
-A ile on ma lat?
-25
-A to nie, ona dzieciaka nie chce (sama miała 28)
Koleżanka nie miała słów na własną siostrzenicę xD
@SzubiDubiDU ale to chyba tak było do zawsze, że młode dziewczyny wolą facetów o te 2-3 a nawet 5-6 lat starszych. Jak pamiętam koleżanki z czasów studiów, to żadna nie miała chłopa w swoim wieku a już na pewno nie młodszego.
Zresztą ja sam mam żonę młodszą o cztery lata a nigdy nie spotykałem się z równolatką czy starszą. Zawsze dziewczyny były ten rok czy dwa lata młodsze.
@WatluszPierwszy
Niekoniecznie.
Moja pierwsza dziewczyna była dwa lata starsza, poznaliśmy się, jak miałem siedemnaście, a ona dziewiętnaście. Studentka chodziła z licealistą. ; )
Obecna dziewczyna jest ode mnie starsza o trzy lata.
Moja mama, ciocia i babcia też miały/mają partnerów młodszych od nich.
@SzubiDubiDU od 6 tygodni doinstalowuję sobie nową apkę randkową, na końcu zainstalowałem Tindera i w sumie boli mnie kciuk od przeciągania ciągle w lewo, pary we wszystkich aplikacjach zebrałem trzy pary, dwie się nie odzywają, trzecia zerwała kontakt jak jej wytłumaczyłem, że mimo wszystko jestem dzieciakiem (ah, jak one lubią szczerość) który dopiero zaczyna myśleć o przyszłości. W jednej aplikacji widziałem że znikł mi like od dziewczyny którą uznałem za zbyt atrakcyjną, by się ze mną umówiła. Czy "maksowałem" swój profil, żeby mieć większe szanse? Nie, wprost napisałem, że jestem miłym, spokojnym dzieciakiem, który dopiero zaczyna dorośleć i mam alergię na psy (choć tego mimowolnie posiadam, ale w kojcu na podwórzu), oraz jej dzieci, mimo to dzieciate też mnie lajkują. Czy wiele dziewczyn przesuwam w prawo? Nie, uznałem że lepiej wybrać tych kilka, z którymi umówiłbym się, gdybym miał z nimi kontakt, niż miałbym próbować i marnować czas, z którym mogę teraz zrobić to co one robiły do tej pory - zainwestować w siebie. Przy czym ja miałem już fajne małżeństwo, które zakończyło się z powodu choroby, a nie rozwodu, i jak nie z kimś, to samemu kupię mieszkanie, albo domek z ogródkiem i szybkim światłowodem, bo mi nie grozi już zostanie starym kawalerem. Czy potrafię zagać do dziweczyny na żywo? Tak, tylko wiem, że przy moich preferencjach - dziewczyna, ślub tylko cywilny, bez chodzenia do kościoła, bez zwierząt, będzie to orka na ugorze. Także to nie jest kwestia pokolenia, tylko ludzi, nie chce się inwestować swoich zasobów w pracę nad relacją, gdy na śniadanie serwujesz sobie tosty z nadzieją.
@cweliat tu nie chodzi o zadne wymagania. Niektorzy jeszcze probuja sie jakos tlumaczyc pokretnie w ten wlasnie sposob. A tak naprawde chodzi wylacznie o zaspokojenie swoich potrzeb (a moga byc rozne) i spierdolenie jak cos zaczyna szwankowac. A im ktos jest "bardziej samodzielny" tym wyrazniej to widac. Jak usuniesz normy spoleczne to i u nas okaze sie, ze co drugi (i co druga) bedzie sie spotykal z dwiema/dwoma naraz (oczywiscie dzieje sie to rowniez teraz tylko po cichu bo co inni powiedzo)
@Pirazy W zasadzie wiążesz się jedynie dla przyjemności - jak ktoś się wiąże z innego powodu to mu współczuje
@Pirazy
A tak naprawde chodzi wylacznie o zaspokojenie swoich potrzeb
Tak, I to nie stoi w sprzecznosci z tym co napisalem. Podstawowymi potrzebami sa potrzeba jedzenia, dachu nad glowa, a w dalszej kolejnosci jakiejs tam bliskosci i przynaleznosci. Malzenstwo przez dlugi czas PRL-owskiej biedy i marazmu lat 90 pozwalalo zaspokoic je wszystkie, a juz na pewno te dwie pierwsze, przez co tez mozna bylo przymknac oko na to, ze partner jest niemota, ciezkim czlowiekiem albo alkoholikiem. Teraz wiekszosc ludzi jest w stanie zapewnic sobie jedzenie i dach nad glowa w mniejszym lub wiekszym stopniu samodzielnie. Podstawowe potrzeby sa zaspokojone tak czy inaczej, wiec latwiej stwierdzic, ze nie bede sie meczyc ze zjebem.
Ale Ty wiesz, że w związku nie chodzi o bycie przystojnym, a o to, czy dwojgu ludzi po prostu dobrze się żyje razem?
Typ może być super przystojny i obrotny, ale np. mieć syf w domu i np. nawet nie wysilić się aby posprzątać na spotkanie. Może być chorobliwie zazdrosny, kontrolujący i milion innych rzeczy. Jako obcy ludzie widzimy tylko wydmuszkę, a to jaki człowiek jest naprawdę poznaje się z czasem gdy się zaangażuje.
Z doświadczenia wiem, że jest wśród nas mnóstwo ukrytych narcyzów, alkoholików, brudasów itd., o których nigdy by się tak nie pomyślało ot tak widząc ich codziennie.
Zaloguj się aby komentować