Rosja użyła Oriesznika. Oto dlaczego Ukraina nie jest w stanie go zatrzymać.

hejto.pl

Rosyjskie ministerstwo obrony potwierdziło drugie bojowe wykorzystanie pocisku balistycznego pośredniego zasięgu Oriesznik. Atak przeprowadzony w rejonie Lwowa, czyli zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy, może być zwiastunem jeszcze większych problemów Ukrainy w zakresie obrony swojej kluczowej infrastruktury. Nasz sąsiad nie posiada bowiem broni zdolnej do zatrzymania Oriesznika.


Według Rosjan uderzenie pocisku Oriesznik było odpowiedzią na rzekomy atak Ukrainy na rezydencję Władimira Putina, który miał być przeprowadzony 29 grudnia 2025 r. Obecnie nie ma jednak żadnych dowodów na to, że Kijów faktycznie przeprowadził taką operację. Nie zmienia to faktu, że wykorzystanie Oriesznika to eskalacja rosyjskiej inwazji na naszego sąsiada i sygnał, że tego typu uderzeń może być w przyszłości więcej, co potencjalnie oznaczała jeszcze większe kłopoty dla władz w Kijowie.


Do tej pory Oriesznika można było określać jako militarną ciekawostkę. Ale jej kolejne wykorzystanie w Ukrainie to zmienia. Czym jest Oriesznik i dlaczego we wszystkich informacjach o nocnym ataku Rosjan akcentowane jest, że użyli właśnie tego pocisku?

Oriesznik to pocisk balistyczny pośredniego zasięgu (intermediate-range ballistic missile — IRBM) przystosowany do przenoszenia broni termojądrowej. Jego sercem jest ładunek w postaci kilku, najprawdopodobniej sześciu niezależnych głowic bojowych zdolnych do uderzenia w ten sam lub w różne cele. Według ekspertów Oriesznik może przenosić także głowice wyposażone w jeszcze mniejsze ładunki, dzięki czemu jest zdolny do atakowania celów na dużym obszarze przy wykorzystaniu ładunków kinetycznych (czyli takich, które zadają obrażenia głównie siłą swojego uderzenia, a nie za pomocą ładunku wybuchowego).

Nagranie, pokazujące atak przeprowadzony dziś w nocy w rejonie Lwowa, wskazuje, że Oriesznik został pozbawiony aktywnych głowic bojowych, zatem mówimy tu jedynie o kinetycznym uderzeniu w ukraińską infrastrukturę. Tak samo było, gdy w listopadzie 2024 r. Rosjanie użyli Oriesznika do ataku na ukraińskie miasto Dniepr.

Ponowne wykorzystanie tego arsenału to zła wiadomość dla Ukrainy, jest to bowiem pocisk, którego Kijów zwyczajnie nie jest w stanie zatrzymać.


Ukraina nie może zniszczyć Oriesznika. Tak działa ten pocisk

Jak przystało na pocisk balistyczny, Oriesznik lata z ogromną prędkością. Jak poinformowało dziś ukraińskie dowództwo "cel powietrzny poruszał się z prędkością około 13 tys. km na godz. po trajektorii balistycznej. Rodzaj rakiety, z jaką rosyjscy agresorzy zaatakowali miasto, zostanie określony po przestudiowaniu wszystkich jej elementów".


Tego typu pocisk wylatuje z ziemskiej atmosfery, następnie z rakiety nośnej oddziela się ładunek bojowy w postaci niezależnych głowic MIRV, które ponownie wchodzą w ziemską atmosferę przy ogromnej, hipersonicznej prędkości ponad 5 tys. km na godz. W niektórych przypadkach mówimy o prędkości ponad 20 tys. km na godz., czyli nawet siedmiu kilometrów na sekundę!


Pociski, korzystające z głowic typu MIRV, są niezwykle trudne do zatrzymania z kilku względów, m.in. z powodu ogromnej prędkości znacznie skracającej czas na przechwycenie celu, niskiego wskaźnika odbicia radarowego, co utrudnia wykrycie i namierzenie głowicy czy wykorzystania różnorodnych środków obronnych przez sam pocisk.


Ukraina nie ma systemów obrony przeciwlotniczej zdolnych do zniszczenia Oriesznika, Rosja może więc praktycznie bezkarnie używać tego typu broni do atakowania celów na terytorium naszego sąsiada. Trochę inaczej wygląda to w przypadku NATO i Europy Zachodniej.


Czym można pokonać Oriesznika?

Dosłownie kilka tygodni temu w Niemczech wszedł do służby izraelski system Arrow 3 zaprojektowany do niszczenia pocisków balistycznych jeszcze w "kosmicznej" fazie lotu, przed oddzieleniem się głowic MIRV. Wykazał już skuteczność w obronie Izraela, Europa Zachodnia ma więc w pełni działający system zdolny do niszczenia pocisków pokroju Oriesznika, który, dysponując zasięgiem ok. 4,5 tys. km, może — przynajmniej na papierze — sięgnąć praktycznie każdego celu na terenie Starego Kontynentu.

Eksperci wskazują również na amerykańskie pociski SM-3 Block 2A, też zaprojektowane z myślą o przechwytywaniu pocisków balistycznych pośredniego zasięgu. Pociski SM-3 są obsługiwane np. przez system obrony Aegis Ashore stacjonujący w naszym rodzimym Radzionkowie oraz w rumuńskiej miejscowości Desevelu.


Warto jednocześnie pamiętać, że o ile Oriesznik to najnowszy balistyczny pocisk Kremla, nie jest to tak ultranowoczesna broń, jak próbuje wmówić nam to Moskwa. Eksperci nie mają wątpliwości, że mówimy tu po prostu o lekko zmodernizowanej wersji pocisku RS-26 Rubież, pozbawionej jednego z członów rakiety nośnej, co znacząco obniża jej zasięg.

RS-26 został z kolei oparty na pocisku RS-24 Jars. Pierwsze, nieudane testy Rubieży odbyły się w 2011 r., ale już w połowie 2012 r. Rosjanie przeprowadzili udany test tej broni, gdy została wystrzelona z kosmodromu Plesieck. Testy pocisku były przeprowadzane też na innych rakietowych poligonach, np. w Kapustin Jarze czy na poligonie Saryszagan na terytorium Kazachstanu.


Co ciekawe, plany wprowadzenia Rubieży na wyposażenie rosyjskiej armii zostały rzekomo wstrzymane w 2018 r., a fundusze przeznaczone na tę inicjatywę miały być przerzucone do prac przy hipersonicznym systemie Awangarda. Bojowe wykorzystanie Oriesznika wskazuje jednak, że Rosjanie wrócili do prac przy systemie RS-26, gdyż, według ekspertów, Oriesznik zawiera maksymalnie 10 proc. nowych komponentów w porównaniu do Rubieży.


Nie może też dziwić fakt, że wykorzystanie Oriesznika odbija się tak szerokim echem w mediach. Mówimy tu przecież o broni, której po raz pierwszy w historii użyto w warunkach realnego konfliktu zbrojnego. Owszem, pociski balistyczne z głowicą MIRV nie są nowym rodzajem broni strategicznej (pierwszy był amerykański pocisk Minuteman III wprowadzony do służby w 1970 r.), z tym że przed atakiem Oriesznikiem z listopada 2024 r. słyszeliśmy jedynie o użyciu pocisków balistycznych z pojedynczą głowicą bojową, np. Iskanderów czy Kindżałów.


Przy okazji ataku w Dnieprze, eksperci zwracali też uwagę na fakt, że Rosja posiada prawdopodobnie bardzo małe zapasy Oriesznika, trudno jednak stwierdzić, jak wygląda to obecnie. Pod koniec 2025 r. pocisk został podobno wprowadzony na wyposażenie białoruskiej armii, co może sugerować na znaczące zwiększenie stanów magazynowych tej broni. Byłaby to niewątpliwie zła wiadomość dla Ukrainy.

Najgorszym scenariuszem w kontekście tego uzbrojenia jest oczywiście uderzenie w pełni uzbrojonym pociskiem. Tu trzeba jednocześnie dodać, że o ile głowice MIRV można wyposażyć w konwencjonalny pocisk wybuchowy, to praktycznie się tego nie robi, bo służą one głównie do przenoszenia broni masowego rażenia.


Dobra wiadomość dla władz w Kijowie

Obecnie nic nie wskazuje też na to, by Rosja dysponowała konwencjonalną wersją Oriesznika — co akurat jest dobrą wiadomością dla władz w Kijowie. Wydaje się więc, że jeśli w przyszłości pocisk ten będzie dalej wykorzystywany w trakcie inwazji na Ukrainę, to będzie to głównie jego kinetyczna wersja, pozbawiona aktywnego ładunku bojowego, a tym samym dysponująca znacznie mniejszym potencjałem bojowym.

Źródło:Oent

#wojna #ukraina #rosja

hejto.pl

Komentarze (25)

brain

Media nakręcają temat, a ja wątpię żeby to faktycznie coś zmieniło. Owszem zatrzymanie takich pocisków jest trudne, ale jak wygląda celność takich pocisków? Dla uzbrojenia przenoszącego głowice jądrowe celność w granicach pół kilometra nie ma znaczenia, ale kiedy używa się konwencjonalnych ładunków albo w ogóle wykorzystuje się energie kinetyczną to staje się to kluczowe. Nie wiem jak wygląda z celnością Oriesznika, ale większość tego typu uzbrojenia na tym polu nie błyszczy. Dodajmy jeszcze fakt że rosyjskie super nowoczesne hipersoniczne pociski musiały zwalniać w ostatniej fazie lotu żeby poprawić celność, dlatego sądzę że na polu celności Oriesznik też nie błyszczy. A co do stanów magazynowych to może mają ich więcej, ale może zapasy wciąż są niewielkie a Białoruś dostała je głównie w celach propagandowych. Ale nawet jak mają ich więcej to wciąż jest to drogie uzbrojenie i wątpię żeby Rosja używała ich do czegoś innego niż pokazania "mamy wielkie rakiety i macie się na bać" albo do faktycznie uderzenia jądrowego jeżeli kiedyś się na to zdecydują.

Stashqo

@brain w punkt, są niecelne, awaryjne, super drogie a stany magazynowe i możliwości produkcyjne mocno ograniczone. To broń, która oddziałuje politycznie, ma straszyć Ukraińców i Zachód a nie przynosić jakikolwiek wymierny efekt w atakowaniu celów na Ukrainie.


To nie przypadek, że rakieta mogąca przenosić atomówki spada blisko granic NATO, oh bójcie się. Straszenie bronią na "A" to typowa zagrywka ruskich jak im słabo militarnie lub politycznie idzie. A ostatnio dobrej passy to kurwie syny nie mają ( ͡° ͜ʖ ͡°)

FoxtrotLima

@Stashqo @brain celność jest bez znaczenia, bo ruskie kurwy po prostu pierdolną w jakieś duże miasto i narobią sporo syfu i tak.

Stashqo

@FoxtrotLima nie ma to jak zburzyć przedszkole i spożywczak rakietą wartą 100mln dolców

FoxtrotLima

@Stashqo sianie terroru jest bezcenne w kacapskim uniwersum.

brain

@FoxtrotLima @Stashqo Strzelanie tym na oślep w duże miasto na dłuższą metę nie ma sensu. Owszem narobią syfu, postraszą trochę, ale w tej fazie wojny nie daje to żadnych korzyści strategicznych. Co innego gdyby byli w stanie precyzyjnie uderzyć w krytyczne punkty infrastruktury czy cele wojskowe, ale do tego trzeba celności.


Ten atak z ostatniej nocy to właśnie takie sianie terroru i pokazówka, ale sam nie wiem czy bardziej przed zachodem czy na potrzeby wewnętrzne. Oficjalnie wczorajsza noc jest odpowiedzią na atak na willę Putina, ale ja jakoś tego nie kupuje. Bardziej skłaniam się że to próba pokazania siły po zajęciu 3 (chyba?) tankowców przez amerykanów. Na rosyjskich forach ludzie byli lekko mówiąc wkurzeni, więc władze Rosji musieli jakoś odpowiedzieć bez dalszej eskalacji. Wystrzelili dużą rakiety i teraz magą mówić "hehe zachód się nas boi bo mamy Oriesznika". W takiej sytuacji wystrzelenie tej rakiety się im opłacało bez względu ile mają tych rakiet, ile kosztuje produkcja jednej i czy zniszczyła coś istotnego.

FoxtrotLima

@brain dokładnie. Kacapy nie zawsze postępują logicznie z naszego punktu widzenia, ale często robią syf na potrzeby wewnętrzne. Jakiś Sołowjow czy inna Simonian potem w tv powiedzą, jak to rozwalili bazę NATO i karuzela spierdolenia będzie się kręciła dalej.

solly-1

@Stashqo

nie ma to jak zburzyć przedszkole i spożywczak rakietą wartą 100mln dolców

Terror tez ma duze znaczenie podczas wojny. No, z jednej strony moze bardzo zmotywowac do walki, albo kompletnie kogos przygnebic.

Tak na marginesie, niszczenie przedszkoli to, brutalnie rzecz ujmujac, inwestycja w przyszlosc. To naprawde nie jest dobra wiadomosc, kiedy narod, ktory ma bardzo niski przyrost naturalny traci kilkadziesiat/kilkaset bardzo mlodych dzieci w jeden dzien.

BoTak

A mnie interesuje czy nasze wojsko wykryło te rakiety i co może zrobić aby ją zneutralizować.

binarna_mlockarnia

@BoTak


Eksperci wskazują również na amerykańskie pociski SM-3 Block 2A, też zaprojektowane z myślą o przechwytywaniu pocisków balistycznych pośredniego zasięgu. Pociski SM-3 są obsługiwane np. przez system obrony Aegis Ashore stacjonujący w naszym rodzimym Radzionkowie

BoTak

@binarna_mlockarnia No super, a coś Polskiego mamy? Ameryka zaraz Europie wojnę może wypowiedzieć i nie będzie więcej ich pocisków SM-3

ArkadioMorales

@BoTak nic tych pocisków nie zatrzyma, to był drugi pokaż technologii, Reganowi marzyła eię wojna w kosmosie na lasery, ale koszty obstawienia Rosji do okoła były i są gigantyczne, więc temat zarzucono i pozostały kinetyczne antyrakiety, które nie mają szans tego złapać i były zaplanowane na klasyczne ICBMy w początkowej fazie lotu.

BoTak

@ArkadioMorales Cudownie, czyli jesteśmy w d...ie jeżeli ruskie zaczną masowo ten syf produkować. Wychodzi na to, że jedynie Ameryka ma jako takie systemy, które są w stanie w około 50% przypadków ubić pociski suborbitalne.

ArkadioMorales

@BoTak nie są w stanie takiego % zestrzelić, te systemy mogą chronić konkretne miejsca i musisz je ustawić na linii w początkowej fazie lotu, nawet na okręcie, ale jednak musisz obstawić każdy km2, to jest abstrakcja, np. obstaw Morze Północne, tak żeby okręt widział kolejny okręt, są w stanie zaatakować tym każde miejsce w swoim zasięgu i trzeba się z tym pogodzić, zamiast bunkrowania skuteczniejsze jest rozproszenie, a jeszcze lepiej zacząć rozmawiać nawet z królem ziemniaków, ale rozumieć swoje interesy i nie dążyć do konfrontacji za wszelką cenę.

BoTak

@ArkadioMorales Z Putinem nie da się dyskutować to ruski megaloman.

DonRzoncy

@BoTak Przypuszczam że mówiąc o królu ziemniaków kolega miał na myśli Łukaszenkę

RedCrescent

Dobry tekst, dziękuję za opracowanie Pan @banita77 , oby więcej takich!

3zet

Nie zdziwię się jak ruscy po prostu nie mają już czym strzelać xD

Banan11

@banita77 samo trafienie w Lwów, a nie na przykład Podkarpacie czy Słowację można nazwać sukcesem rosyjskiego wojska.

kodyak

@banita77 nic nie wskazuje na konwencjonalna wersję bo ta rakieta jest w c⁎⁎j droga. Poza tym to nie drugi raz. Prawdopodobnie razów było kilka tyle niektóre się rozpierdolily po starcie a są info że Ukraińcy nawet chyba zniszczyli jedna czy 2 na ladzie

brain

@kodyak A ja myślę że mimo wszystko to był dopiero drugi raz. Wystrzały tego typu pocisków są szybko wyłapywane przez satelity. Chyba nawet przed pierwszym atakiem w listopadzie 2024 rosjanie ostrzegli amerykanów że użyją tego typu broni bo bali się reakcji tych drugi gdyby nagle zaczęli strzelać rakietami zdolnymi do przenoszenia głowic. Na tej podstawie uważam że gdyby tego typu rakiet zostało wystrzelonych więcej to amerykanie by o tym wiedzieli, a gdyby się rozpadły to myślę że z chęcią by o tym powiedzieli mediom.

kodyak

@brain żeby wyłapać to ta rakieta musi się w ogóle wznieść;)

ArkadioMorales

@brain dokładnie, osiłki grają w pokera, a Trump ciągle blefuje, trochę ich teraz wkurzył, więc odzwięczyli się nieinformowaniem o drugiej próbie, tu nie było nic przypadkowego, o dziwo zawsze celują w jakieś miejsce, gdzie są kamerki żeby "podziwiać" jak pioruny lądują w gruncie

Lemon_

@banita77 Oglądałem nagrania z tego ataku. Kilka pocisków dupnęło o ziemię, zero wybuchów. A podobno rusek celował w zbiorniki gazu. Jak na zabawkę za 90-100 mln dolarów, to efekty tego ataku są znikome.

Może to miało bardziej postraszyć nas, że taki Oriesznik może też spaść na lotnisko w Rzeszowie i nic z tym nie zrobimy?

LondoMollari

Ukraina nie ma systemów obrony przeciwlotniczej zdolnych do zniszczenia Oriesznika

Patrioty PAC-3 (które Ukraina ma) teoretycznie powinny mieć szanse.

Zaloguj się aby komentować