#psychologia #psychoterapia #depresja #gownowpis

Stało się. W miniony piątek moja terapeutka zasugerowała, że chyba powoli czas bym "poszedł w świat". Kończy się więc moja terapia. Powoli, etapami, tak bym mniej więcej w połowie listopada zamknął sprawę. We mnie samym budzi to raczej radość niż obawy. Czuję, że to jest chyba dobry moment. Przeszedłem przez ten czas od totalnego dna, kiedy nawet pobudka rano równała się wielkiemu wysiłkowi, kiedy po pół godzinie od zrobienia śniadania zaczynałem przechodzić do etapu leżenia w pozycji embrionalnej, myśli samobójczych i drżałem jak w delirce do teraz. A teraz, jak jest? Cóż... odbudowałem poczucie własnej wartości, świat nie stał się jednak piękniejszy. Jest tak samo gówniany, jakim go zawsze widziałem, ale da się w nim żyć i wyciskać to, co dobre. W pewnym momencie ostro wskoczyłem w aktywność fizyczną. Ćwiczę, biegam, spaceruję i to w połączeniu z terapią dało naprawdę niezłe efekty. Ze szczypiora, który przy wzroście 186 cm ważył 66-68 kg skoczyłem do 79 i nie jest to tłuszcz na szczęście. Psychiatra kazał zacząć schodzić z dawką leków delikatnie w dół. Mam wrażenie, że przez rok sporo zrobiłem a, jak śpiewał Robert Brylewski "Co dzień toczę walkę o życie i sens/Z tym co zniewala moją duszę/I umysł ogranicza/Co dzień toczę walkę,/Najtrudniejszą z walk/To najcięższa praca w życiu/Praca nad samym sobą. Chciałbym też podziękować wszystkim Tosiom i Tomkom. Gdy tutaj pod tagiem #chcewyjsczbagna pisałem jakieś swoje wysrywy, to każdy komentarz i każdy pieron naprawdę były takim lekkim kopniakiem do przodu. Dzięki też, że mogę sobie tutaj wrzucać swoje kilometry w sztafecie, coś tam popisać o muzyce i innych duperelach. Bywało, że jak miałem gorszy dzień, to siedząc w robocie podśmiewałem się pod nosem z głupich memów. Uchylam kapelusza.

103275ed-a901-414b-9634-943b7f0e1f29

Komentarze (31)

Cieszę się przeogromnie, że w końcu zyskałeś przestrzeń do oddechu. Teraz z chęcią przeczytam, jak raz za razem ten gówniany świat nabierze więcej barw. 😉 Gratuluję ciężkiej pracy i odwagi, by poprosić o pomoc gdy było to konieczne.

Gratulacje i powodzenia! A wżyciu, no jak to w życiu... jest różnie, jest światło i mrok, ale też bez jednego nie ma drugiego i choć czasem to trudne, to w da się wszędzie dostrzec coś dobrego. Tylko kwestia wypracowania odpowiedniego spojrzenia, zadowolenie z życia to też (ciężka) praca.

Trzymaj się!

Super.❤️ Ja siedzę w tym gównie od 2023r. Powolutku coś tam może i lepiej, ale jak pomyślę, że jest już lepiej to jeszcze żona daje znać, że o nie, nie tak prędko.

@mart Rozumiem. Z tego się wychodzi latami. Ja mam przewlekłą depresję. Teraz dopiero wyłażę, a trwa to ze 20 lat lekko licząc. Aktualna terapia nie jest moją pierwszą. Niestety trafienie z dobrym terapeutą, to niemal jak lotto.

Powodzenia w walce.

@WatluszPierwszy mhmm zastawia mnie ciągle to, na kogo te gówniana terapia działa, kiedy polega na zadawaniu banalnych pytań przez terapeutę i samouświadamianiu sobie oczywistości przez pacjenta.

@Chrabonszcz ale przed/po w sensie po czym? Jeśli chodzi o ćwiczenia to nie mam. Nie robiłem. Nie jest mi to do szczęścia potrzebne a poza tym nienawidzę siebie na zdjęciach. Czuję się jak idiota robiąc fotę sam sobie.

@Time_Machine wiem, że ten wpis miał na celu ośmieszenie chodzenia na terapię, ale odpisze go dla poinformowania czytelników a wpis zgłaszam.


Mi też jeden terapeuta to zaproponował. Akurat psychoterapeuci mają zajebanych terminów znacznie więcej niż ekipy remontowe, elektrycy i hydraulicy razem wzięci, więc nie potrzebują trzymać kogoś na bankomat. Zresztą szuka się takich co chodzą na superwizje i wtedy są pilnowani przez innego bardziej doświadczonego terapeute.

Gratki, u mnie terapeuta sam zrezygnował po 2 latach a potem szukanie i marnotrastwo kasy na kiepskich terapeutów aż ponownie trafiłem na specjaliste + test wszystkich leków na rynku, bo psychiatra nic nie ogarniał. Wiele rzeczy trzeba samemu czytać i rozumieć. Współczuję ludziom, którzy mogą być jeszcze mocniej chorzy. Wyleczenie się trwa mega długo.


U mnie jeszcze był fakt, że trzeba zaakceptować to jakim się jest i nauczyć z tym żyć (AuDHD). To też trochę zmienia. Masz potrzebe zostać w domu? To nie idziesz nigdzie i już. Masz potrzebe wyzywać, bo byłeś wyzywany w dzieciństwie? imo ok, zasługujesz na to aż wyrównasz cierpienia.

@JakTamCoTam Kwestia dobrego terapeuty to temat rzeka. Swoje robi też brak regulacji w tej sprawie i masa hochsztaplerów, którzy się do tego zawodu nadają jak woły do karety.

Ja pierwszy raz trafiłem do dziewczyny, która chyba była zaraz po studiach i miałem wrażenie, że po prostu przychodzę sobie pogadać. Po kilku miesiącach dałem sobie spokój. Drugi raz byłem u pani, która bardzo chciała pomóc, ale raczej zamiast prowadzić terapię dawała mi rady na poziomie dobrej koleżanki.


Co do samoakceptacji. to u mnie był duży problem, ale też klucz do zmiany. Akceptacja tego, że nie muszę zmienić wszystkiego, nie muszę działać pod widzimisię innych, by być lepszym, bo to jest tylko droga do bycia lepszą wersją siebie dla nich a nie sobą.

@WatluszPierwszy niestety do bycia psychoterapeuta trzeba miec pewien zestaw unikalnych cech. To nie IT, że każdy może klepać w Javie.


U mnie był jeden typ po drodze co mega się wywyższał i miałem poczucie, że manipulował. Ogólnie nie sądziłem, że tacy terapeuci są, ale jednak ... Jak do jakiegoś terapeuty termin jest od zaraz i nie jest mega drogi to trzeba uważać.


Ogólnie ciężko też szukać. Niektóre miejsca życzą sobie płatność z góry co jest skandalem imo. Zwłaszcza, że pojedyncze sesje potrafią być potwornie drogie. Gdyby nie to, że jestem programistą to byłoby słabo. Próbowałem z NFZ i tragedia.

Gratki. Ja się sam na szczęście ogarnąłem. Psychiatrę odpuściłem po roku brania leków. Dużo pomogły mi zrozumieć odmienne stany świadomości.

Zaloguj się aby komentować