Przyznać się kto zna taką postać jak Józef Rotblat. Zdziwiłem się niesamowicie przeglądając listę polskich noblistów, że takie nazwisko się tam znajduje, bo jako osoba wykształcona w pełni w polskim systemie edukacji nigdy o człowieku nie słyszałem.

Józef Rotblat otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla stosunkowo niedawno, w 1995 roku. Był postacią niezwykle interesującą: Żyd, urodzony i wykształcony w Polsce, który w wieku 30 lat wyjechał na stypendium do Wielkiej Brytanii - dosłownie kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej. Jego żona pozostała w okupowanej Polsce i zginęła w obozie zagłady w Bełżcu.

Rotblat był wybitnym fizykiem - świadczy o tym m.in. zaproszenie do Projektu Manhattan, z którego odszedł z powodów moralnych, gdy zrozumiał, do czego ma prowadzić jego praca. Pokojowego Nobla otrzymał za wieloletnią działalność na rzecz ograniczenia i eliminacji broni nuklearnej; nagroda została przyznana wspólnie jemu oraz ruchowi Pugwash.

Choć posiadał obywatelstwo brytyjskie, do końca życia mówił o sobie jako o Polaku z brytyjskim paszportem. Pod pewnymi względami jego sytuacja przypomina tę Marii Skłodowskiej-Curie - obywatelki Francji, ale wyraźnie podkreślającej swoje polskie pochodzenie.

Dajcie znać czy to ja jestem jakiś dziwny, czy dla was ta postać też długo pozostawała nieznana.

#nauka #historia #fizyka

ab71f93e-5626-4e1d-8c4d-f96e848bd294

Komentarze (18)

Jeśli uważasz że jesteś dziwny bo nie znałeś tej postaci to jest nas już dwóch. Choć ja bym znalazł jeszcze co najmniej parę innych powodów dlaczego jestem dziwny.

@Allez Znam tego człowieka, głównie z powodu zainteresowania II wojną i projektem Manhattan. A w polskiej szkole to się może sz co najwyżej o nśp wyszyńskim nauczyć xD

W polskiej szkole nigdy z programem z historii nie wyszliśmy ponad 1939 rok, a i do tego dotarłem tylko raz. Ważniejsze było co 3 lata zaczynać od starożytności

@Allez Został wyparty z naszej świadomości, całkowicie pomięty i wypluty. Przez co? Ano, przez nasz antysemityzm. Dziś znów powrócił (nie bez powodu), ale naprawdę dziwi, że aż tak się wyparliśmy, że człowieka usunęliśmy. Pewnie gdyby po wojnie wrócił do Polski, to z jakimś niesmakiem, ale pojawiłby się w ludzkiej świadomości. Trudniej byłoby przemilczeć fakt jego obecności. Natomiast w ten sposób łatwo było się wyprzeć i robić "blabla" na to, że coś tam zza granicy próbuje powiedzieć. Szczególnie, iż o takich przekazach w czasie komuny można pomarzyć, a w czasach pierwszych lat wolnej Polski i tak nikt go nie chciał słuchać. To trochę przykre, bo o ile można mieć różne prywatne opinie i sądy, tak sprawą godną pożałowania jest pominięcie takiej postaci w edukacji, choćby i wzmianką. A co mnie najmocniej szokuje, to że w ciągu następnych dwóch dekad nikt nie podjął próby choćby lekkiej, skromnej rehabilitacji tej osoby. Nie mówię o żadnych honorach i pośmiertnych medalach, a o zwykłej uczciwej informacji o jego istnieniu w systemie edukacji.


Trudno to zrozumieć. W po wszechnej świadomości Józef Rotblat nie istnieje. Nie mamy ulic jego imienia, parków, instytucji naukowych. Gdy myślimy o elektryku z Polski nagrodzonym Pokojową Nagrodą Nobla, w naturalny sposób przychodzi na myśl Lech Wałęsa. A mieliśmy dwóch takich, ale tylko jednego z brytyjskim tytułem szlacheckim: sir Josepha Rotblata.


Poprosił, by na uroczystości wręczenia Nobla zagrano poloneza „Heroicznego” As-dur opus 53 Fryderyka Chopina. W programie radiowym BBC4 Desert Island również poprosił o ten utwór, mówiąc: – Chcę w ten sposób oddać hołd mojemu polskiemu pochodzeniu.


Gdy wybucha wojna, pisze do ambasady polskiej w Londynie: „Jestem doprawdy zrozpaczony, że muszę siedzieć bezczynnie, w czasie gdy Ojczyzna jest w niebezpieczeństwie”.

@onpanopticon Dostał w Polsce kilka odznaczeń. Nobla dostał za aktywizm na rzecz rozbrojenia jądrowego, który wykonywał poza Polską i Polski bezpośrednio nie dotyczy i nie dotyczy. Wręcz przeciwnie. W tej chwili rozbrojenie jądrowe zachodu jest dla nas skrajnie niekorzystne. Sama kwestia nikogo nie obchodzi w Polsce, bo mamy lepsze zmartwienia.

Nie trzeba wymyślać spisku dziejowego , żeby znaleźć wyjaśnienie.

@Fingal mógłby działać i na rzecz Masajów, to bez znaczenia. Jakoś w innych przypadkach doszukujemy się choćby skrawku narodowości i polskich korzeni u ludzi, którzy nie mają nic z tym krajem wspólnego. Spisku się nie doszukuje bo nie ma potrzeby, nie ma go. Naturalna mentalność tego kraju.

Przewinął mi się kiedyś na liście noblistów "polskiego pochodzenia". Btw. o naszym systemie edukacji i poziomie instytucji naukowych najlepiej świadczy fakt, że jedyne Noble mamy z literatury i pokojowe. Maria Curie dostała kopa w Krakowie i Lwowie, a pozostali (czyli Żydzi którzy uciekli) też karierę robili już za granicą.

@AureliaNova Curie musiała emigrować żeby podjąć studia, bo kobiety nie miały takiej możliwości pod zaborem rosyjskim. Ciekawe co mówisz o tym że dostała kopa, akurat jestem w trakcie jej biografii więc może się o tym dowiem.

@Allez no właśnie nie, tutaj ten argument nie działa tak latwo - wiedziały że w rassiji się nie da, więc razem z siostrą próbowały się dostać do Lwowa i na UJ. A tam kadra była polska. I dostały odmowę. (W ogóle profesorowie UJ pod koniec XIX w. wysyłali kobiety do garów i pieluch, śmieszne to były czasy). I żeby nie było - w tamtym czasie tylko Sorbona przyjmowała kobiety, więc nie odstawalismy mentalnie od reszty Europy. Ważniejsze imho jest to, że przez kolejne 100 lat nasz 40 milionowy naród nie potrafił stworzyć lepszych warunków do rozwoju nauki. I nie da się tego zwalić na "polactwo", bo mamy kilku noblistów, ale dopiero gdy mogli się realizować za granicą.

A ja znam ale, tez dowiedziałem się niedawno mianowićie na wakacjach będą w DAG Bromberg, była tam sala poświęcona polskim noblistom.

Zaloguj się aby komentować