Komentarze (18)

@CoryTrevor przejściówkę rocznik 1991 miałem, mój pierwszy samochód. Gablota z policyjnego demobilu, tyle co drzwi zamalowali, koguty zdjęli i radiostację wymontowali (w kokpicie jeszcze dziury po wkrętach zostały). Klakson to były spięte na sztywno syreny, z tyłu kanapa ze skóry z węża ogrodowego (łatwiejsze w czyszczeniu, jak delikwent im nabrudził).

Finalnie tak przerdzewiały progi, że złamał się w pół.

Mam sentyment.

@yourgrandma akwarium nie zawsze, przejściówka tak; były akwaria z borewiczowym frontem XD a samego borka klepali do '87 roku, jak nie nawet '89 XD od liftu MR89 robili tylko jedną wersję

4a6e3f25-a2a7-4a75-8c0b-267915f2c16d

Ale to były gówna

wyjący most z caro zapamiętam do końca życia i jak wnuk albo prawnuk zapyta jak było to zdania o tym gównie nie zmienię

tak jak mój dziadek o syrenie ma zdanie że to gówno nigdy dojechać do celu nie potrafiło

@Adwersarz Gdzieś w okolicach 2005 roku, kiedy Norblin był jeszcze oddziałem Muzeum Techniki a nie zbiorowiskiem hipserskich knajpek, w ramach wolontariatu remontowaliśmy eksponaty tamtejszego Muzeum Motoryzacji, w tym między innymi syrenę R20. Można by o tym książkę napisać, ale to auto jest idealnym dowodem na to, że cała polska kadra inżynierska została stracona w czasie II wojny, a te popłuczyny co zostały, nie były w stanie nawet poprawnie odlewu maszynki do mielenia mięsa wykonać (FSO miało taki epizod), a co mówić o samochodach.

@slonski_pieron nie wiem akurat czy to kadra inżynierska czy brak jakichkolwiek sensownych materiałów. Syrenka miała przeguby tak beznadziejne, że aż dziw że to prosto jechało. Luzy na kierownicy były masakryczne. I nie że tam w późniejszych modelach, od samego początku nic ze sobą nie było dopasowane. Dziwne, że to w ogóle jeździło.

@slonski_pieron Gównomateriały z oszczędności i permanentnego kryzysu gospodarki PRL, połączone z niechlujstwem przy wykonaniu. I coś faktycznie musiałobyć na rzeczy z naszą kadrą inżynierską. Najwcześniejsze wypusty polskich aut robionych na licencjach są nalepsze bo były bez naszych "ulepszeń" i miały większy udział części z importu.

Wyrób samochodowo podobny, przestarzały w momencie premiery klepany do lat 2000 bo nic innego nie potrafili wymyślić a kult wokół tego gówna urósł taki jakby to 8 cud świata był.

@Adwersarz @30ohm oczywiście, że Polonez to gówno ale kiedy nie musi być samochodem na codzień przekułbym to nawet w zaletę - przynajmniej jest "jakiś".

@CoryTrevor gówno co nie chciało odpalać, silniki jak to jeden jutuber mówi pasowany stopami. Co 30 - 40 tysięcy remont silnika, 100 tysięcy trup bo silnik zdechł, a samochód zgnił. Wystarczyła większa kałuża na drodze i stałeś. Tyle pamiętam z obcowania z tym wyrobem za gówniaka.

Jezu, te samochody były zamulone i do tego szpetne. Jak się przesiadłem do Golfa 2 w dieslu to czułem się jakbym lata.

Zaloguj się aby komentować