#polska #polityka #bialorus #wojsko
O ile problemu z tym, że śmigłowiec nie został zestrzelony, nie mam, bo być może takie były ustalenia NATO, żeby nie eskalować — nie znam, nie wypowiadam się o tych ustaleniach, to:
- cała retoryka jak to Polska jest twarda i potężna została rozbrojona najpierw przez zabłąkaną rakietę, która wylądowała pod Bydgoszczą, a teraz przez 2 śmigłowce przelatujące nad granicą, o której PiS od jakichś ponad 2 lat bije pianę i się chwali jak to ona nie jest strzeżona — żałosne. Błaszczak do dymisji natychmiast i mam nadzieję, że opozycja będzie to grillowała, bo takie zadufanie w swoje możliwości to faktyczne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, większe niż jakiekolwiek możliwe działania zza wschodniej granicy.
- przypadek rakiety to pokazał, a śmigłowce potwierdziły — PiS rozmontował (bądź nie zorganizował) procedury dotyczące jakichkolwiek incydentów. Przynajmniej kilkugodzinna przerwa między doniesieniami medialnymi o przekroczeniu granicy przez śmigłowce a oficjalnym potwierdzeniem? IMO oczywiste skąd to się wzięło — z kompletnej centralizacji przekazu w wymiarze obrony państwa. Wojskowi po prostu wahają się, czy coś powinni przekazać wyżej, czy nie, bo cała narracja nie jest podporządkowana dobru państwa, a dobru partii — tak jak w przypadku rakiety pod Bydgoszczą, jeśli podejmą i opublikują decyzję niekorzystną dla partii, to będzie ich czekać totalny atak propagandowy partii. A w czasie tych paru godzin oczywiście dzielni bojownicy partii w internecie wyśmiewali tezę o naruszeniu przestrzeni, po potwierdzeniu tego nagle ucichli.
Co dalej? Naprawdę nie trzeba sobie wyobrażać dużo — czy jeśli jakieś grupki z Grupy Wagnera faktycznie chciałyby przekroczyć granicę, to też z informacją o tym będą czekać kilka godzin, w czasie którym tacy bojownicy mogliby już być pod Warszawą czy gdziekolwiek indziej? Znowu, totalna kompromitacja, która niestety mnie nie dziwi — bo PiS stosuje centralne zarządzanie państwem z jakichś lat 80. czy 90., zamiast umożliwić podejmowanie decyzji w sposób decentralizowany na podstawie procedur z szybkim przepływem informacji. Bo naprawdę nie byliśmy przygotowani na naruszenie przestrzeni powietrznej przez śmigłowce, patrząc na przykład wojny w Ukrainie? Naprawdę? Jak ktoś by w to mógł uwierzyć?
Takie życie — sprzęt, choćby nie wiem jak znakomity by nie był, tak nie załata niekompetencji przede wszystkim cywilnego (i być może wojskowego) kierownictwa. Przykład? Wojna w Jemenie, gdzie dysponująca znaczną przewagą technologiczną Arabia Saudyjska nie może sobie poradzić z Huti. A PiS, choćby nie wiem ile pieniędzy zamierzał inwestować w wojsko i się tym chwalić, niestety sprowadza niekompetencję na zupełnie nowy, nieznany wcześniej poziom. I to jest największa tragedia w tym wszystkim, a nie samo naruszenie przestrzeni powietrznej przez śmigłowce.
Edit moderatorski: powyższy tekst jest wyłącznie moją opinią, a nie kogokolwiek z administracji Hejto. Zrzekam się również pod moim tekstem moderowania komentarzy, żeby nie być sędzią we własnej sprawie i nie zabijać dyskusji.

/cloudfront-us-east-2.images.arcpublishing.com/reuters/2ADBIWUOTJIWNGWPLI3D3EL4NI.jpg)



