#podsumowanieroku
Ten rok był dziwny. W takim pozytywnym sensie. Pół roku temu zacząłem leczyć swoją depresję farmakologicznie. Stres dawał już oznaki somatyczne więc tak "przez przypadek" dostałem małą dawkę antydepresantów. I to pozwoliło mi zrobić krok do przodu. Sięgnąć po pomoc psychiatry. Niestety moje przekonanie, że dam sobie radę sam z tym było mylne. Ciężko powiedzieć, że wszystko jest już super. Jest lepiej. Zacząłem korzystać z życia. Achedonia powoli znika. Powróciłem na rower. Wycieczki na nim sprawiają mi radość, odkrywam różne dziwne miejsca. Przy aktualnej aurze zdarza mi się poprostu wybrać się pociągiem bądź samochodem na wycieczkę do jakiegoś miasta i je pozwiedzać. Ruch zagościł w moim życiu na nowo. Wziąłem się za ćwieczenia, spacery, skakankę. Patrząc w lustro bardziej się sobie podobam. Czuję, że ten chaos zaczyna być uporządkowany. (cytując króla Juliana)
Co mi dokucza? Samotność. To nawet nie chodzi o posiadanie drugiej połówki (chyba to nie jest dobry etap) a kogoś z kim mógłbym spędzać czas i dzielić się tym co lubię.
Jakie plany? Szukać swojego wewnętrznego spokoju. Powrót do codziennej medytacji. I utrzymanie aktualnego kursu, plus praca nad swoją mniej przyjemną stroną.
#depresja