@zuchtomek No, akurat ciekawy temat poruszyłeś.
Rozmawiałem jakiś czas temu ze znajomymi (bez dzieci) którzy mają niewiele kasy, ale marzyli o wycieczce do Grecji.
Zaczęli się przygotowywać do tej wyprawy, no i w ramach tego nakupowali jakiś tanich pasztetów, żeby tym się odżywiać.
Delikatnie wszedłem na temat kulinariów, owoców morza, podróży również poprzez lokalną kuchnię.
Oni odpowiedzieli, że to przecież strata pieniędzy, bo oni chcą ZOBACZYĆ jak najwięcej.
No i serio mi się przykro zrobiło...
Ja rozumiem, że zabytki, że przyroda, że zupełnie inne otoczenie, krajobrazy, zwierzęta, roślinność, itp. są atrakcyjne.
Zrozumiałem, że to jest dla nich ważne. I choćby mieli jeść suchy chleb, to oni koniecznie chcą pooglądać te greckie ruiny, oderwać się od blokowiska w Polsce i że dlatego oni tam jadą.
No i się zamknąłem.
Bo po jasną cholerę mam im psuć wyjazd namawiając do spróbowania tego lub tamtego, skoro oni mają w głowie jakąś własną wizję tej podróży?
Po co mam im mieszać w głowie moją własną wizją priorytetów?
Ja, przy ich budżecie wolałbym mieszkać nawet na jakiejś plaży w namiocie, ale popróbować lokalnej kuchni.
Oni nie, i ja to szanuję.
@paramyksowiroza ależ ja nie mam z tym problemu najmniejszego, tym bardziej jeśli zwiedzają ;p
Ja mam znajomych, którzy podróżują ze trzy razy do roku za granicę - Turcja, Tunezja, Morze Śródziemne, Egipt, Maroko - a po ich zdjęciach nie odróżniłbyś, które zrobione gdzie..
Drink w plastikowym kubeczku na tle basenu i szwedzki stół w stylu „europejskim” ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
Absolutnie nie mam problemu jak kto lubi wypoczywać, ja jak się da to nawet śniadań nie biorę w hotelu bo czasem wcześniej wyjeżdżamy, a jemy zawsze w knajpce podczas zwiedzania - każdemu według upodobań.
@paramyksowiroza niby tak, ale jechać gdzieś za granicę, żeby żreć później jakiś zeschnięty chleb i pasztet zamiast spróbować lokalnej kuchni... no sorry, to równie dobrze se mogą na komputerze odpalić google mapsy i pojeździć gdzieś, albo na YT odpalić filmik. Też se "pooglądają". Jeszcze lepsi są chyba ci, którzy usprawiedliwiają to mówiąc, że "oni żadnego ichniego gówna jeść nie będą bo to niedobre jest". Jeszcze nawet nie wiedzą CO tam jest w menu, ale już wiedzą, że jest złe i na pewno gorsze od jakiejś najtańszej pasztetowej z osiedlowego mięsnego.
@maximilianan To be honest, to niestety w restauracjach nie ma często nic innego dla dzieci. Nie ma nic więcej w ofercie, nie ma opcji "pół porcji" normalnego dania, a całego nie zjedzą więc nie ma sensu zamawiać.
My często po prostu bierzemy na spółę i prosimy o dodatkowe talerze. Nie wiem co sobie myślą, może że jesteśmy cebulakami, ale serio nie mam ochoty wydawać 40 zł za danie, które zjedzą tylko w 1/4.
Zaloguj się aby komentować