Piorun i Nanson konały w męczarniach w policyjnym radiowozie. "Po prostu się ugotowały"

Piorun nie żyje, Nanson ledwo został odratowany przez weterynarza. Dla dwóch policyjnych owczarków z Poznania droga na służbę do Warszawy miała wyjątkowo tragiczny finał.


– Mieli na wyposażeniu inny radiowóz dostosowany do przewozu psów, ale uznali, że jest stary i wolny. Wzięli nowy, niedostosowany. Nie przewidzieli konsekwencji — mówią "Wyborczej" policjanci znający szczegóły sprawy


W środę, 7 maja, przeprowadzona została sekcja zwłok zmarłego psa, ale jej wyniki nie są jeszcze znane. Biegły sądowy, ekspert od dobrostanu zwierząt, w anonimowej rozmowie z "Wyborczą" nie ma jednak wątpliwości, co się stało.


– Te psy po prostu się ugotowały. Trudno w to uwierzyć, bo owczarki holenderskie, podobnie jak belgijskie, są bardzo odporne, mają dużą wydolność oddechową — powiedział Piotrowi Żytnickiemu.

#psy #policja #wiadomoscipolska

Rozpierpapierduchacz userbar
Fakt

Komentarze (9)

@Rozpierpapierduchacz i niech ktoś teraz zaprzeczy że statystyczny policjant to głupek

Obniżono wymagania i w mundur pcha się masa ludzi z deficytami myślenia

Podobno było to podczas podróży na trasie Poznań - Warszawa. To jakie tam były warunki w aucie, że psy się ugotowały?! Ludzie przez ileś tam godzin nie zauważyli upału i nie słyszeli skomlenia?

Zaloguj się aby komentować