Od wczoraj pogorszył mi się nastrój i nadal nie wrócił do normy. Smuci mnie, a jednocześnie trochę drażni to, że nic w moim życiu nie zmienia się na lepsze. Jestem dosłownie w tym samym miejscu, co rok, dwa, czy 10 lat temu. Szczególnie jeśli chodzi o życie osobiste. Chyba najbardziej dobija mnie samotność. Po drugie - czuję jakieś "przytłoczenie" rzeczami do zrobienia związanymi z pracą. Niby nie jest ich dużo, ale jakoś wydają mi się trudne. Nie mam też ani jednego wolnego dnia, zresztą i tak nawet nie wiedziałabym co zrobić z czasem, żeby go zupełnie nie zmarnować. Na myśl o tym, że np. jutro rano powinnam iść na siłownię, czuję zniechęcenie. Pracuję nad sobą, ale nie widzę rezultatów, a czasem nawet nie widzę w tym sensu. Nie mam nawet z kim porozmawiać, bo przecież "nie wolno narzekać", trzeba być zawsze "pozytywnym". No i "ty zawsze panikujesz" i tym podobne bzdury. Niech to szlag.
#zalesie #gownowpis
