No dobra to może pozwolę sobie wrzucić posta po pewnym czasie nieaktywności na tagu. Ostatnio mam urwanie głowy ze sprawami prywatnymi i zawodowymi, lecz mimo, że czasem już nie wiem jak się nazywam, to dalej mogę stwierdzić, że #zyciejestdobre


A dziś, pomimo powyższego, udało mi się:

  • Zrobić stoickie, mentalne przygotowanie do dnia, a w jego trakcie irytację wynikającą ze zmęczenia obracać w żarty i nie tracić dobrego humoru.

  • Pompeczki, choć mi się nie chciało, to jednak zrobilem i dały mi trochę energii.

  • Przełamałem się i biegałem po zmroku, w deszczu i po twardym (a nie lubię) i z tego jestem najbardziej zadowolon.


Zasady:

Osoba z największą ilością piorunów w komentarzu wrzuca jutro post na #zyciejestdobre w godzinach: 18 - 20. Gdyby jednak z jakiegoś powodu nie wrzuciła, to każdy obserwujący tag, kogo akurat najdzie na to ochota, ma prawo to zrobić i zebrać kilka piorunów. A wiadomo, że piorun to twarda waluta i piechotą nie chodzi.

46995b32-b80c-4e85-bed8-35613682bd41

Komentarze (22)

Haha, wlasnie miałem zrobić to samo, ale upewniłem się czy @cebulaZrosolu to zrobił, a tutaj taka niespodziewajka

To teraz tutaj dodam swoje wysrywy

  • do 8 rano knurzyłem w namiocie nad jeziorkiem, nadrobiłem straty w spaniu za cały poprzedni tydzień

  • pranie i te inne pierdoły ogarnięte, dzisiaj moja kolej była

  • odebralem syna z dworca autobusowego po szkole

  • piec gotowy i zwarty, zaraz odpalam

  • no i zdrówko, weekend mamy

78101dce-8e91-4e9f-a898-df0c7d4d705f

@splash545 wiesz, zainspirowałeś mnie, jeszcze nie spałem w namiocie w -20wiadomo, ze rybek za bardzo nie da w takich warunkach, ale samo doświadczenie

@splash545

Dzień był dobry, albo nawet bardzo dobry!

  • 0 spotkań. Naprawdę, zero. Mogłem kopać swoją dziurę w spokoju

  • Udało mi się kupić bułki które bardzo lubię, a których zazwyczaj już nie ma jak kończę pracę, więc jutrzejsze śniadanie zapowiada się wybornie

  • Zaraz będę sobie grał w grę

#zyciejestdobre

Dzień był na wyraz dobry: - rano dzieciaki się sprawnie zebrały, a że żona wybyła, to szybko ich podrzuciłem gdzie trzeba, unikając większych korków - nie pracowałem, bo byłem na szkoleniu, i trochę się uspokoiłem odnośnie KSeF, ale też trochę wystraszyłem - zjadłem super kanapkę z piekarni, kurczakiem teriaki - odebrałem dzieciaki, a te z chęcią przystąpiły do budowania z mną bazy z koców - teraz leżę z nimi w łóżku, bo robią sobie nockę u starszego w pokoju i biorę się za książkę o duszkach

777871bd-a54b-484a-977b-51263ba2331e

Zaloguj się aby komentować