Niecaly miesiac temu, zainspirowany wpisem i komentarzami @nieinteresujsie i @VonTrupka obiecalem sobie, ze kupie kask na ten glupi leb, a kolegom, ze wrzuce zdjecie.

Op delivered.


P.S. nie czuje sie bardziej pedalsko niz na silce w leginsach, da sie przezyc ;)

#rower

fddb48fd-0a4a-4226-83b6-143d91ecbfdc

Komentarze (19)

@hesuss dobra decyzja, sam kiedyś długo jeździłem bez kasku ale kiedyś też w końcu zacząłem używać. Później miałem kilka upadków i kask mi uratował pusty łeb

Mmm perła chmielowa Pamiętam jak dobra była za 2 złote. Kasku nie ma co się wstydzić. Ja już raz przywaliłem w barierkę i została jedynie wgniotka i niebieski ślad na kasku, a nie rozcięcie, pęknięcie, czy wstrząs mózgu

@hesuss się odezwę - w tamtym roku w wakacje jechałem w sobotę i nie wiedzieć czemu obudziłem się we wtorek szpitalu, byłem już łysy. Szybko trafiłem na stół, a później trzymali mnie w śpiączce 2 doby. I... dalej jeżdżę bez kasku. Zagapiłem się i przywaliłem w koparkę, która po prostu zaczęła cofać, a ja mając lusterko chciałem się upewnić i odwróciłem się.


Poza szwem na głowie i bolącą ręką w stawie barkowym nic więcej mi się nie stało. Po prostu się zagapiłem i teraz tym bardziej uważam.


Uważam, że cała kultura noszenia kasków jest bez sensu i szkodliwa dla rowerzystów. Zobacz sobie jak wygląda poruszanie się rowerami po krajach gdzie ludzie bardzo dużo jeżdżą - ile osób nosi kaski, a jaki wpływ na poruszanie się rowerami mają przepisy obligujące do jazdy w kaskach - ludzie przestają jeździć rowerami. Zresztą to widać, że panuje psychoza i rowerzyści zamiast ulicami jeżdżą chodnikami, bo przecież jest niebezpiecznie. Kierowcy nie są przyzwyczajani przez samych rowerzystów do ich obecności na ulicy, bo unikają ulic. W Holandii czy Danii dzieci egzamin na kartę rowerową, czy też potwierdzenie tego, że potrafią się poruszać - zdają na ulicy - nie jak w Polsce jeżdżąc kretyńskie ósemki. Z moimi dziećmi starałem się i staram jeździć ulicą, by je do tego przywyczaić.


Skąd się wzięły kaski? Ze sportu zawodowego po kilku wypadkach - zawodowcy zostali do tego zobligowani, ale kaski są tylko namiastką bezpieczeństwa, złudzeniem - przecież było kilka wypadków śmiertelnych, jeżeli ktoś jedzie szybko i wali w przepust lub w skałę to bez znaczenia czy kask ma, czy go nie ma. Nie wiem - może w moim przypadku wgniecienie czaszki spowodowało, że nie doznałem urazu kręgosłupa? Kask by fajnie odbił i może byłbym sparaliżowany? Dookoła mnie leżeli młodzi ludzie, którzy wywalili się na hulajnogach, którzy byli sparaliżowani - czy mieli kaski - nie wiem.


W USA były badania wpływu kasków na motocyklach na bezpieczeństwo motocyklistów - tak, gdy dochodziło do urazów to rzeczywiście najczęściej kończyło się to śmiercią, ale sumarycznie bezpieczniej było bez kasków, bo... motocykliści bardziej uważali - i liczba wypadków była mniejsza. Stan Montana zrobił takie badania - dali wybór ludziom - czy jeżdżą w kasku czy bez kasku.


https://bicyclesafe.com/helmets.html

https://www.bicycling.com/culture/a39001523/cars-kill-bike-helmets-dont-change-that/

https://www.roadbikerider.com/the-great-helmet-debate-pros-and-cons-of-helmet-use/

https://www.youtube.com/watch?v=IkyaDB3zGRM

@micra osobiście się nie zgodzę, z całym szacunkiem ale ten wpis to próba szukania mądrości gdzieś gdzie jej nie ma.

Wydaje mi się że wtrącenie stwierdzenia że wgniecenie czaszki ratuje przed urazem kręgosłupa dyskwalifikuje całościowo ten wpis jako coś co można traktować poważnie.

Szerokości na trasach

Zaloguj się aby komentować