Nie rozumiem czasem ludzi. Ekipa robi mi teraz podjazd, taras, opaskę dookoła domu. Wiadomo, że na taką robotę piasek zamawia się na ciężarówki.
20 ton z dowozem wychodzi mnie 350pln. Dużo, mało - nienajgorzej. Piasek jest czyściutki, dobry na podbudowę.
Do meritum: byłem na wyjeździe i sąsiadka pyta mojej kobiety czy mogliby odkupić trochę piasku do piaskownicy dla swoich dzieciaków, 4-5 taczek. Moja spytała ekipę Od podwórka Czy będą jeszcze zamawiać piasek. Będą więc śmiało sąsiadka bierzcie piasek do piaskownicy. Nasze dzieci chodzą do jednej klasy, całe dnie na podwórkach naszych spędzają wiec Moje dziecko I tak tam będzie się bawić.
No i teraz następuje zwrot akcji, bo sąsiad stwierdził, że on musi odkupić ode mnie ten piasek. No i tutaj stwierdziłem, że choćbym chciał za to kasę (a nie chciałem) to ile mam go policzyć? 13,50?
Powiedzialem, że albo bierze za darmo, albo niech jedzie do marketu i kupuje kwarcówke do piaskownicy jak chce płacić.
Na ten moment piasku nie wziął ode mnie, piaskownica jego dzieci stoi pusta, w markecie nie był.
Ja jestem pie⁎⁎⁎⁎⁎iety czy normalnie to za takie coś sąsiad by dał flaszkę, dobrą kawę, itp. zamiast robić z siebie idiotę, naciskając na płatność. W zasadzie to nawet nie oczekiwałem nic w zamian, bo czasem podkaszarki pożyczałem Od niego.
#somsiad #gownowpis