Na statku spotyka sie bardzo roznych ludzi, z roznych kultur, o roznych zainteresowaniach, pogladach, itp. To wg mnie bardzo poprawia tolerancje i pozwala na spogladanie na wiele spraw z roznych katow widzenia. Ale czasami trafi sie jakis ananas, ze az ciezko sie nie zasmiac.


No i mam takiego ananasa jako drugiego oficera na ten przelot do korei. Fajny chlop, 30 lat, zona, dziecko, ogarnia w miare to co sie dzieje w robocie, itp. Ale...


Zapalony "trekkingowiec" to tu bym poszedl, to tam bym poszedl, tam bylem, oooo jaka gorka, o jaka szkoda ze nie bylismy tam dluzej to bym wszedl na te gorke. Wiedziales, ze ta gorka to to i tamto. No ciagle pierdzieli o tych gorkach, spacerkach itp. Nie zeby zdobywa jakies sensowne szczyty, tylko doslownie jak widzi gore to nie powiem co do niej robi. No dobra, da sie to zniesc, ale dzisiaj to przeszedl samego siebie.


W korei, w miasteczku gdzie bedziemy cumowac jest gorka ok. 250 m npm. Przechodzilem kolo chlopa kiedy rozmawial z zona i mowi do niej


zaden polak nie zdobyl tego szczytu zima


ba dum tssss


#barteknamorzu #heheszki #pracbaza

Komentarze (21)

@em-te haha, mamy 8 pieter od mesy do mostku, ale on glownie bierze winde xD troche taki okraglutki jest i mowi, ze kolana bola

@bartek555 


To jest straszne jak ludzie idą w góry! Nie zdają sobie sprawy z zagrożenia! Ja wchodziłem w zeszłym roku na Giewont, lipiec, skwar, wszyscy w krótkich spodenkach, japonki, klapki, małe dzieci - koszmar! Ja jedyny byłem przygotowany: dwa czekany, raki, profesjonalna odzież, specjalistyczny mocno spłaszczony namiot (żeby opierał się wiatrom), butle z tlenem - najgorsze były te ich drwiące spojrzenia ignorantów. A przecież to GÓRY i wszystko może się zmienić w sekundę! Wejście podzieliłem na 4 dni, co paręset metrów obóz, aklimatyzacja, oczywiście poręczówki na każdym etapie i ostatniego dnia atak na szczyt. Co dzień rano znajdowałem w przedsionku mojego namiotu puszki po Coli i opakowania po chipsach! Przeklęci amatorzy! W końcu zdobyłem szczyt, zużyte butle zostawiłem w pod krzyżem w strefie śmierci, gdzie -o zgrozo! - spotkałem babcię z dwójką wnucząt! Schodziłem kolejne 4 dni, ale przeżyłem tę próbę umiejętności i charakteru. Pod koniec sierpnia planuję wejść na Kopiec Kościuszki, w stylu alpejskim - ale jak zobaczę turystów z dziećmi i watą cukrową, to dzwonię na policję.

~Prawdziwy człowiek gór, alpinista, profesjonalsta

@bartek555 dobry śmieszek w sumie xd


Ale od ciągłego widoku morza to można lekkiej fiksacji jednak dostać i się byle pagórkiem jarać jak się jest do takich krajobrazów od dziecka przyzwyczajonym ;))

@bartek555 Może on się boi wody i tak sobie radzi ze strachem? Ja na Twoim miejscu już bym spuszczał szalupy (czy co się tam robi..) bo to się może różnie skończyć

@Loginus07 ja jakbym usłyszała że gdzieś jest taka górka co żaden Polak nie zdobył zimą, to bym poleciała dla własnego funu, nawet nie po to, żeby przed kimś komuś na złość

@GazelkaFarelka o tym też myślałem, ale stwierdziłem, że przede wszystkim to ja jestem wredny, więc zrobienie komuś na złość byłoby bardziej w moim stylu ^^

Ponieważ zima, to wręcz mu jakiś namiot, puch, raki i czekany żeby mógł zdobyć ten szczyt od północnej strony (☞ ゚ ∀ ゚)☞

Zaloguj się aby komentować