Komentarze (33)

Nie wiem skąd się to wzięło, może chodzi o jakieś akcenty typu cockney, middlesborough, albo szkocki, bo 100 x bardziej wolę rozmawiać z rdzennym anglikiem niż z India Tech Support. W pracy to jeszcze pół biedy, poprosisz żeby Ci przesłali mailem podsumowanie, a jak teraz probuje coś załatwić z bookingiem na łączach to tragedia...

@Earl_Grey_Blue to zależy, ja na brytyjskiej uczelni wszystko rozumiałem bez problemu, a w banku czy fastfoodzie ni chuja nie rozumialem co do mnie mówią XD

@CzosnkowySmok najlepsze że to na tym filmiku to nie jest ściema dla potrzeb filmu. Kto ogladal Farme Clarksona ten mogl się przekonać o tym - podpowiedz: typek imieniem Gerald, gdzie wiekszosc tam występujących nie wie co on mówi

@AndzelaBomba ja mam na odwrót. Jak są jakieś calle z firmami z Indii to ni c⁎⁎ja nie potrafię ogarnąć co mówią i zawsze muszę prosić manager pozniej zeby mi powiedziala co oni rsm poerdolili xD . podczas gdy (wiekszosc) brytoli rozumiem.

@AndzelaBomba pracowałem kiedyś z pakistańczykiem ze szkocji, mówił w akcencie szkockim i urdu jednocześnie. Żaden brytol nie jest mi straszny

Też mam totalnie na odwrót, hindusów serio czasem nie rozumiem co mówią i muszę się bardzo skupić. Zaś Brytyjski RP uwielbiam. I jak pracowałem na Brytyjskim tech supprocie to też było OK.

@Ragnarokk nie jest tak źle, ale łatwiej jest po prostu mieszkać. Wtedy człowiek łapie akcent. Nie znam niemieckiego i śląski czy kaszubska gwara to dla mnie magia w większości. Normalne.

Zaloguj się aby komentować