@DexterFromLab siedzieć jak siedzieć. Wyobraź sobie takie coś na poważnie. Zaczynasz pracę, zakładasz na łeb niewygodne w chuj okulary do VR. I nieważne jakie cuda techniki nie wymyślą, to to zawsze będzie niewygodne póki to się nie zmniejszy wielkością do realnych okularów- inaczej zawsze będzie ciążyło czy na uszy, czy na nos i zawsze gdzieś będzie się pałętał ten cholerny kabel, więc to nawet nie tak, że sobie będziesz w stanie pochodzić po pomieszczeniu. No i zakładamy, że zaczynasz pracę zdalnie, chociaż co bardziej spatologizowane firmy i tak by ludziom kazały do biur jeździć, bo wirtualna przestrzeń wirtualną przestrzenią, ale "nic tak nie pomaga w pracy jak wspólne spotkania". Wirtualnie, ale też na miejscu, mimo że nie widzisz typa siedzącego metr od ciebie przy biurku obok bo gogle. Ale jebać to. No więc siedzisz przy biurku, czy to w domu, czy to w biurze, z niewygodnymi okularami, przez 8 godzin. Wgapiony w mikroskopijne ekrany migające ci 60-120-140 razy na sekundę centymetr od oka i próbujące udawać 100" ekrany. A mimo to albo musisz klepać bezwzrokowo na fizycznej klawiaturze i myszy, co może i jest fajne do niezobowiązującego shitpostowania na socialach, ale nie do palcowej gimnastyki przy kodowaniu. No chyba, że masz "wirtualną klawiaturę i wskaźnik", to jeszcze lepiej, bo nie dość, że musisz mieć jeszcze więcej miejsca za biurkiem, to jeszcze masz w gratisie 8-godzinną sesję wymachiwania łapami- miesiąc turbozakwasów i będziesz mieć łapy jak strongmeni xD
A to wszystko oczywiście zakładając, że ten miesiąc wyrobisz, bo cukierdebil jak typowy narkotykowy sprzedawca marzeń wszystkim shareholderom chyba nie słyszał, że jest całkiem trochę ludzi, którzy fizycznie nie mogą używać VRu. Bo albo nie postrzegają głębi obrazu, albo już po krótkich posiedzeniach dopada je migrena, albo mają zawroty głowy i wymioty. Nie wspominając już czegoś takiego jak BHP, gdzie już przy zwykłym monitorze, który zwykle jest jakieś ~80cm od oczu powinno się na każdą godzinę robić 5-10 minut przerwy, żeby oczy odpoczęły.
A już się nawet nie będę znęcał nad tym potworkiem wypominając mu grafikę, która była tak obrzydliwym chujstwem, że konkurowała o 1. miejsce z robloxem i tymi niepokojącymi bajkami z jakiegoś YT Kids. Ani tego, że cukierowi się roiło, że rozszerzy to na cały świat i ludzie bez kitu będą w tym chodzić na wirtualne zakupy z naciskiem na chodzić, tak jak fizycznie- bo makiecie sklepu (xD), wkładając rzeczy do koszyka (xDD), nabijając wirtualne kilometry (xDDD), stojąc w wirtualnych kolejkach (xDDDD) i płacąc jakby się było w fizycznym sklepie (xDDDDD). Albo, że będą siedzieć w domu i "chodzić na randki", łażąc po tych niespotykanych cudach graficznych
I teraz sobie wyobraź, że on serio myślał, że te kity że to nie jest jakaś kiepska próba zrobienia fejsa 2.0, bo ten obecny zdycha z prędkością rozpędzonego bolidu F1, ale jeszcze łyknie to nie tylko inwestor (bo ci to łyknęli po same kule i wręcz prosili o ostrzejsze dławienie), ale że znajdzie na to klientów w liczbie -set milionów minimum (xD), którzy będą klaskać do tego uszami, wykupią jakiejś najdroższe abonamenty to i będą z tego korzystać. Siedząc całe dnie bez ruchu w tych goglach i udających, że ich to bawi.