Komentarze (21)

Trzymam kciuki! Swoją drogą, to się zastanawiam jak to jest, że ludzie nie są typowani dużo częściej - aż tyle jest kombinacji?

@nxo oddawałem kilka lat temu. Nie ma się czego bać.

Jak już zakwalifikują do pobrania to wygląda to tak:

- trzy dni preparatu wspomagającego/wzmagającego wydzielanie materiału do krwi. Bierze się to w iniekcji podskórnej - ja strzelałem sobie w brzuch. Ten etap jest najgorszy bo mogą wystąpić objawy jak przy lekkim przeziębieniu, ale jest przy tym 100% L4.

- idziesz do ośrodka gdzie pobierają. Ja miałem w Gliwicach. Mieszkałem wtedy w Zabrzu, więc luzik.

- siadasz na fotelu, w jedną rękę jeden wenflon, w drugą drugi. I jak już się zacznie to siedzisz kilka ładnych godzin. O ile dobrze pamiętam to mi z 10 zajęło.

W trakcie możesz oczywiście wyjść do toalety, zjeść (dali mi jedzenie szpitalne) itd. Trzeba tylko poprosić pielęgniarkę od odpięcie przewodów.

Zero bólu i mitycznych pobierań z talerza kości biodrowej bo...

To się dzieje dopiero kiedy nie zbiorą wystarczającej ilości komórek z krwi obwodowej. Jeśli tak się stanie to i tak możesz nie wyrazić zgody a samo pobranie nie odbywa się w tym samym dniu.

Także nie ma się czego bać.

@IronFist nie słyszałem żeby komuś coś uszkodzili. Ludzie się boją bo to jest kojarzone z wbijaniem igły w kość i pobieranie materiału. Jedyne i czym słyszałem to to, że przez kilka dni można odczuwać ból jak po solidnym uderzeniu. Generalnie ta metoda jest, z tego co pamiętam, przeprowadzana w znieczuleniu. Zresztą co ja się będę produkował - lekarzem nie jestem: tutaj lektura https://www.dkms.pl/o-pobraniu/pobranie-komorek-macierzystych/pobranie-szpiku-z-talerza-kosci-biodrowej

@hajs-zyutuba ekspertem nie jestem, ale vit c to podstawa. Mi przez ok pół roku po oddaniu strasznie odporność padła, byle infekcje łapałem.

Mimo to nie żałuję i zrobiłbym to ponownie

Zaloguj się aby komentować